Krotochwilki dla Celinki (1) >> Króliczek Franek szukał ciepła<<

palcem pokazuje królikowi gdzie jest ciepło
Pewnej, styczniowej niedzieli spacerowała sobie Celinka po zielonogórskim deptaku. Oczywiście nie sama bo jeszcze za mała jest ale spaceruje pod opieką troskliwej Mamusi. Celinka maszerowała w swych ciepłych bucikach a mamusia opiekowała się pustym wózkiem spacerowym. Pustym, bo córeczka siadała do wózka wtedy dopiero gdy się zmęczyła maszerowaniem.
Dziewczynka podeszła do takiego fajnego Bachusika który siedząc na kupie kamieni pisze miejską kronikę a tymczasem mama przystanęła koło sklepu z butami.
Ale co to ? Koło bachusikowej górki przycupnął jakiś zwierzaczek. Czyżby już wielkanocny zajączek rozglądał się gdzie i komu przynieść wielkanocne prezenty?
Celinka jest czasem nieśmiała w stosunku do dorosłych ale zwierzątka bardzo lubi więc zapytała:
-Zajączku, zajączku, czy już trzeba malować jajka na wielkanocne śniadanie?
Zwierzak nadstawił swoje długachne uszy, spojrzał na dziewczynkę i prychnął:
-Jaki zajączek? Ja jestem Królik. Królik Franek, urodzony i wychowany w mieście a zające są dzikie i latają po polach i uciekają przed myśliwymi.
Celinka jest mądrą dziewczynką. Chodzi do przedszkola i wie jak ze zwierzakami rozmawiać. Trzeba się z nimi przywitać i traktować je partnersko. Wszak to takie same stworzenia jak ludzie a często przyjemniejsze w stosunkach towarzyskich.
Pogłaskała więc króliczka i przedstawiła się:
-Ja jestem Celinka, przedszkolanka a ta śliczna pani tam przed wystawą sklepową to moja mama.
Królik z ufnością przytulił się do dziewczynki bowiem był pieszczochem i głaskanie sprawiało mu widoczną przyjemność. Celinka rozejrzała się po ulicy i zapytała:
-Dlaczego jesteś sam na deptaku króliczku Franku? Pieski jak chodzą po deptaku to są pod opieką swoich ludzkich przyjaciół. Każde zwierze chodzące po deptaku musi mieć obrożę i a niektóre to nawet muszą mieć osłonę na pyszczek bo ludzie się boją, że takie zwierzę ugryzie.
-Co za pomysły? Czy wyobrażasz sobie dziewczynko, że ja, taki miły króliczek mógłbym ugryźć rękę która częstuje mnie marchewką?
Zmartwiła się Celinka, że nie ma marchewki przy sobie. Chętnie by poczęstowała tego miłego króliczka. Ale polubiła króliczka Franka więc zapytała:
-Jeśli jesteś miastowy to gdzieś mieszkasz. Co więc tutaj robisz na takim zimnie?
Króliczek skulił się aż mu uszy oklapły. Widać było, że jest sierotą.
-Jestem chyba sierotą albo nawet bezdomnym. Zdarzyło się nieszczęście bo moja przyjaciółka o pięknym imieniu Klaudia poznała takiego pana z samochodem. Ten pan zaprosił Klaudię na przejażdżkę. Oczywiście Klaudia zabrała mnie aby mi się w domu samemu nie nudziło.
Wszystko się zaczęło ślicznie i optymistycznie. Klaudia usiadła z przodu samochodu a mnie położyła na tylnej kanapie. Wspiąłem się na tylnych łapach i wyglądałem przez okno na mijane widoki. Samochód jechał coraz szybciej aż Klaudia popiskiwała i udawała strach.
Po jakimś czasie samochód zajechał na taki ładny placyk i stanął. Silnik się wyłączył a kierowca poczęstował moją Klaudię papierosem. Zapalili. I nakopcili w samochodzie aż mi się w głowie zakręciło i zakaszlałem, tak po króliczemu.
Klaudia poprosiła aby otworzyć drzwi i wywietrzyć auto.
Skorzystałem z okazji i wykicałem z auta. Zobaczyłem zieloną kępkę trawy. Spróbowałem. Wprawdzie wolę marchewkę ale trawa mi też smakowała.
Szczypałem swoimi ostrymi ząbkami kolejne źdźbła trawy gdy usłyszałem warkot samochodu który odjeżdżał. I odjechała moja opiekunka Klaudia. Już nie sprawdzała czy ja jestem bo ważniejszy dla niej był ten nowo poznany pan. Podobno dziewczyny tak mają.
Poczekałem jakiś czas czy wrócą ale jest zimno więc pokicałem aż tutaj bo chcę znaleźć ciepłe miejsce. Zapewne moja Klaudia będzie mnie szukała więc nie powinienem się chować po kątach ale muszę się zgłosić na policję.
Oglądałem w telewizji jak taki ważny pan tłumaczył, że Policjanci pomagają zagubionym dzieciom. A nawet pomagają szukać pieski i węże które uciekają z domu- tłumaczył królik swoją przygodę.
Dziewczynka pogłaskała królika jeszcze czulej i powiedziała bo wiedziała:
-Na deptaku była Policja ale przenieśli się hen daleko aż na osiedle Pomorskie. To bardzo daleko i zamarzniesz zanim tam dokicasz.
-To co ja mam robić? zamartwił się królik Franek.
Dobra dziewczynka Celinka też się zamartwiła losem sieroty i bezdomnego królika. Polubiła go i chciała mu pomóc.
-Chętnie bym cię króliczku wzięła że sobą, do naszego domu. Mamusia ma aparat fotograficzny i zrobiła by ci zdjęcie. To zdjęcie by zamieściła w internecie. I po paru dniach znalazła by się twoja Klaudia. Ale nie mogę mamusi zrobić tego kłopotu bo mamy w domu psa. A on jest bardzo zazdrosny. Wprawdzie nie je marchewek tylko kości ale nie wiadomo czy by tobie nie zrobił krzywdy.
-To ci ja mam robić? znowu się zasmucił króliczek.
Dziewczynka podrapała się po blondasowej czuprynie. Pomogło bo wymyśliła i szybko podpowiedziała króliczkowi:
-Tutaj niedaleko, koło ratusza stoi taki ważny Bachusik. Dzieci mówią na niego „Skarżypyta" bowiem on palcem pokazuje na innego Bachusika który się rozebrał i śpi na murku, w cieple, pod taką dużą szybą.
Jakbyś grzecznie poprosił tego Skarżypytę to może by cię wpuścił pod szybę. Tam jest ciepło a przechodzący ludzie a nawet panowie w mundurach zaglądają bo są ciekawi co ten Bachusik swym dużym palcem pokazuje. Przesiedzisz w cieple a ktoś ciebie zauważy i coś dorośli ludzie wymyślą jak ci pomóc.
Królik Franek ucieszył się tą propozycją przedstawioną mu przez rezolutną przedszkolankę o pięknym imieniu Celinka. Podniósł uszy do góry i pokicał w kierunku ratusza. Znalazł Bachusika z dużym wskazującym palcem i przedstawił się grzecznie. Poprosił o przechowanie pod szybowiskiem, bo tam ciepło jest.
A Celinka nic nie mówiła mamie o swojej przygodzie z królikiem Frankiem. Mama dopiero z internetu o wszystkim się dowiedziała, pogłaskała córeczkę po blond czuprynie i obiecała, że jutro pójdą na deptak zobaczyć czy króliczek już się ogrzał a może go znalazła Klaudia że swoim narzeczonym.
Bo ważne aby ludzie byli dobrzy dla swoich zwierzaczków i pomagali gdy zwierzaczek się zgubi.
Celinka zamknęła oczęta bo bardzo chciała usnąć aby śnić o swoim nowo poznanym przyjacielu króliczku o miłym ale rzadkim imieniu Franek.
Śpij Celinko, dziewczynko o dobrym serduszku. Niech Ci się przyśnią różne zwierzaczki które będziesz częstowała marchewkami kupionymi w markecie którego nazwy nie mogę napisać bo takie są przypisy antyreklamowe. Ale to już zmartwienie dla dorosłych którzy mogą nawet protestować i pokrzykiwać nawet na premiera. Ty tego nie słyszysz bo śpisz.








Kontakt:
Morał więc wynika z bajki,...
lepiej z Panią palić "fajki",...