Drobne cwaniactwo a denerwuje

Jest taki raperski utwór, którego tekst wyśmiewa nasze polskie cwaniactwo.
Jak się go słucha pierwszy raz to człowiek zaczyna się buntować jak to my Polacy nie jesteśmy drobnymi cwaniakami , Polacy to ludzie honoru, pracowici, zdolniejsi od innych nacji.
Wszystko to prawda honor , ojczyzna , Maria Curie Skłodowska, Kościuszko , Wawel i cała reszta.
Tylko,że jest i druga strona medalu nikt tak jak Polacy nie umie kombinować.
Drobne cwaniactwa czasami mnie wkurzają a czasami śmieszą.
Na przykład w kolejce do kasy na moment odwracam głowę a tu miła pani hop i stawia swoje zakupy przed moimi i jest sukces będzie o pięć minut szybciej „skasowana". Że co ,że widocznie się spieszy a zakupów ma mniej niż ja. A co szkodzi grzecznie spytać „czy można..." . Ale co to za radość ? To nie to co wykiwać kogoś wepchać się bez pytania.
Już mam wrzucać pieniążek do automatu i wchodzić do toalety, a tu drzwi się otwierają z toalety wychodzi młoda kobieta i patrząc mi prosto w oczy oświadcza
zaraz , zaraz złotówka dla mnie. W pierwszej chwili mnie zamurowało , ale mówię nie.
Dziewczyna butnie oświadcza to ja zamykam drzwi. Rozbawiło mnie to i podpowiadam „zamykaj".
Dziewucha trzaska drzwiami, ja wrzucam złotówkę i ... I zastanawiam się ile osób dało się nabrać na taką sztuczkę. Niby co za różnica i tak trzeba zainwestować złotówkę. Tylko pytam niby za co mam dawać cwaniakowi choćby grosz.
Coraz częściej w ogródkach przy restauracjach można zobaczyć tabliczkę z napisem „ tylko dla konsumentów lokalu". Niby co złego jak ktoś usiądzie na chwilkę i zje własna kanapkę , czy napije się soku zakupionego w sklepie obok. Niby nic . Tylko,że pieniądze za sprzątanie ogródka za oświetlenie za wszystko co tam stoi są wliczone w koszty utrzymania lokalu. Tak więc to konsument zapłaci i jeszcze gdyby nie zakaz musiałby pokornie czekać z talerzem w dłoni aż „cwaniaczek „ wygodnie usadowiony przy stoliku zje swoje kanapki.
A podrzucanie śmieci do śmietników innych mieszkańców lub do śmietników marketów. Niedawno widziałam jak w biały dzień pewien mieszkaniec naszego grodu dźwigał torbę ze śmieciami i wyrzucił ją do kontenerów tuż przy „Biedronce".
Nie dość ,że nie miał żadnych oporów to jeszcze usłyszałam pod swoim adresem
„ Co się gapisz babo , nie ty będziesz za to płacić". Czy aby na pewno nie ja . Markety są od zarabiania pieniędzy a nie od dobroczynności. Wywóz śmieci jest wliczony w koszty i zapewne koszty utrzymania sklepu maja wpływ na ceny towarów. Więc czy ja też nie zapłacę za wywóz śmieci owego obywatela w „tureckim sweterku"?
Nie wspomnę już o stertach śmieci fruwających wokół mego domu.
Jest regulamin spółdzielni mówiący ,że uciążliwe prace prowadzimy tylko do godziny dziewiętnastej ale co pewien czas jakiś cwany sąsiad próbuje obejść ten przepis i wierci , wali młotem do dwudziestej drugiej . Jak się zwróci uwagę to udaje ,że nic nie wiedział ,że pewnie się mylę.
Czy to spryt ? Dla mnie to zwykłe chamstwo.
Parkowanie na chodnikach, przebieganie na czerwonym świetle, rozkładanie bagaży na siedzeniach w autobusach gdy wokoło inni stoją, wrzucanie guzików zamiast żetonów do automatów.
To drobne szwindelki ale jesteśmy znani w świecie z większych Polak potrafi i tylko jakoś nijak nie potrafimy stać się potęgą gospodarczą .
I tak sobie znowu pozrzędziłam=)








Kontakt:
Zgadzam się z Panią, że
drobne cwaniactwa, a denerwują bardzo. Kilka dni temu, w centrum miasta, bo na Wrocławskiej po stronie schodów prowadzących do Palmiarni widzałam, jak facet wyrzucał torbę śmieci do kosza. Niestety, jechałam samochodem i nie mogłam zareagować. A bilety autobusowe i przekazywanie ich przy wysiadaniu? Przecież to oszustwo. Ściągi, ściąganie przez uczniów, studentów? Potem takich mamy specjalistów niedouczonych. Opowiadali mi uczniowie, którzy maturę zdawali i studiowali w USA, że tam nie jest to przyjęte i nikt by się nawet nie odważył.
Swego czasu pamiętam, jak wnoszono wódkę do lokali i przelewano, potem nalewano "spod stolika'. Na szczęście to już chyba minęło.
Słyniemy z tego, że zakazy i nakazy sobie, a my, Polacy, sobie. Przyczynę upatruję w braku konsekwencji przy egzekwowaniu przestrzegania regulaminów, przepisów, w ogóle prawa. Jak słyszę o "małej szkodliwości czynów", to bardzo mnie to złości, bo najbogatszy kraj nie pozwala sobie na takie lekceważenie tego, co u nas jest lekceważone. Przykłady można mnożyć.
to wszystko prawda
nawet sama się łapię na tym, że najpierw myślę...jakby to załatwić, zapominając, że może już nie trzeba
To teraz już wiem,
po jaką cholerę takie tabliczki na drzwiach do kibelków.

Kobitki jedną złotówką całej wycieczce ulżą. :))
A babcia klozetowa ma manko. :(
Tak tylko,że dziewuch
@Bogusław_ZG:Tak tylko,że dziewucha skorzystała z WC a wychodząc chciała bym jej jeszcze dopłaciła.
To taki trik wiadomo w pierwszej chwili człowiek myśli "okazja można taniej" choć oficjalnie też jednego zeta kosztuje . A potem upss w jajo mnie robi.... kurde blondyny zaczynają kombinować , bo to blondyna była=))
Eeee, pewnie tleniona.
@Lucyna:Za cwana na naturalną. :))))
Chociaż jak się zastanowić? Może tylko wredna, dlatego drzwi zatrzasnęła. :(
Pamiętam jak w Niemczech
Pamiętam jak w Niemczech kelner zwrócił uwagę, że nie wolno konsumować własnych kanapek w ogródku przy restauracji naszemu rodakowi. Reakcja była jak zwykle " że to Niemcy tak nas Polaków co to wojnę wygrali...'.
Dobry tekst!
Chciałem go wrzucić na stronę główną, ale coś dziś system nie chce go zaakceptować. To piszę, żeby Pani wiedziała, że jak się uda, to na głównej będzie!
OK=)
OK=)
Ot,... Pani Lucyna,...
zrzędzi jak dziewczyna,...
toć sklep nie wystawa,...
kto pierwszy to ma prawa,...
złotówka to nie dniówka,..
jak można zachować,...
w portmonetce schować,...
własną kanapkę gdy jemy na pasach,...
to kierowców rozprasza,...
śmieci do pojemników wrzucanie,...
to nie dranie,...
praca po 19 też popłaca,...
a te inne szwindelki drobne,...
toć uśmiechnąć się pogodnie,...
świat otwarty na te żarty,...
Wychodząc z autobusu,
często pada pytanie, "czy mam bilet ?"- odpowiadam, że zawsze mam i idę dalej ;)))
Mała rzecz... ale drażni mnie to "przekazywanie" biletu, od marca to już nie będzie miało miejsca, wraz z wejściem elektronicznych biletów.
Ależ będzie miało miejsce,tak myślę
Bilety papierowe będą nadal w obiegu,
Nie wszyscy wyrobią sobie elektroniczny bilet,
bo jak ktoś sporadycznie korzysta z autobusu,
to mu e- bilet niepotrzebny.A zjawisko przekazywania
biletu będzie na mniejszą skalę, bo większość będzie
miała e - bilet.
Barbara N.