drukuj

Lubię te święta!

Człowiek normalnie nie może oddechu złapać na kanapie, bo go odciągają od stołu, choinki, świecidełek, aniołków, fajki, ciasteczek, mleczka, orzechów, czekolady i telewizora. 

(...)

Wczoraj miałem wyjątkowe szczęście widzieć dwa renifery (żywe), dwóch Mikołajów (również żywych), sześciu elfów (chyba żywych), w tym aż dwa o rozmiarach olbrzymów, z trzydzieści a może nawet więcej aniołów (białych) i mokry śnieg. To ostatnie to nawet poczułem na własnej skórze.

Lubię Święta Bożego Narodzenia. Nie lubię wszystkich tych awangardzistów, ludzi kultury przez duże K, krytykantów sex shoppingu.. yhm, tj. christmas shoppingu i wszystkich myślących "inaczej", jacy to oni są tradycyjni, nie kupujący, nie zniżający się do tej hołoty chorej na przedświąteczną gorączkę.

Lubię tę krzątaninę w sklepach, bieganinę po sklepach, gorączkowe szukanie, kupowanie i przygotowywanie prezentów (a szczególnie pakowanie w duże wielkie kartony i obklejanie ich kolorowym papierkiem i wiązanie kredowymi wstążeczkami), kupowanie produktów żywnościowych i innych na święta z bonów i kart kredytowych. Lubię obwieszanie ciemnych zakątków i zaułków światełkami, a wręcz kocham, gdy te światełka świecą się kolorowo. Lubię Mikołaja w stylu coca-coli, zielone elfy, skrzaty, renifery, aniołki, ciuchcie, samochodziki, chińskie zabawki, słodkości, cukierki, czekoladki, bigos, pierogi, sprzątanie każdego pierwiastka z dwóch metra kwadratowego mieszkania do czystości absolutnej, ubieranie choinki na strojną pannę, "Kevina" i świąteczne programy telewizyjne. A zamiast autorskiego śpiewania kolęd przy świecach i lampie naftowej będę przy chińskich lampkach na choince słuchał kolęd z radia i płyt CD, które kupiłem za 39,99 zł (tak, nie wstydzę się, że mam kolędy za 39,99!), i będzie to z okazji świąt wielka łaska i litość z mojej strony, że dbam o dobro i zdrowie wszystkich uszu na całym świecie (mówiłem już, że marzę, aby na świecie zapanował pokój i miłość?).

Lubię tę współczesną atmosferę świąt Bożego Narodzenia, przesiąkniętą kapitalizmem, komercją i tandetnością, ponieważ zarówno w okresie przedświątecznym, jak i świątecznym, wszystkim tak naprawdę na czymś zależy. I to coś nie jest bynajmniej czymś tandetnym.

Bo ten jeden raz człowiek człowiekiem dla człowieka się staje, nie chce być sam i nie jest sam.

Niniejszy wpis jest fragmentem tekstu z mojego bloga - a co! Moi drodzy czytelnicy mają zawsze i wszędzie lepiej. Z okazji świąt. Od święta.

KOKO
Autor:KOKO

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
barszczewska
barszczewska wt., 2011-12-20 06:53

ja bym też lubiła

gdybym miała żonę, albo kochającą mamusię, która sama wszystko zrobi

barbara
KOKO
KOKO wt., 2011-12-20 11:28

...

@barszczewska:

To, że podmiot w tekście jest w 1 os. l. poj., nie oznacza jeszcze, że tym podmiotem jest autor tekstu (tak gwoli ścisłości w razie nieporozumienia łączenia tego podmiotu z moją osobą). Niniejszy wpis jest reakcją na felieton pani Kasi Borek (z ostatniego weekendowego wydania GL)  i wielu innych publicystów i znanych osobistości (z różnych stron). Jest krytyką krytyki i zwróceniem uwagi na ważne zjawisko społeczne, które paradoksalnie jednocześnie i piętnuje się, i wychwala. :)

barszczewska
barszczewska wt., 2011-12-20 13:27

ale ja tylko

stwierdziłam, bez względu na to kto jest podmiotem

barbara
KOKO
KOKO wt., 2011-12-20 13:36

...

@barszczewska:

Uhm, no tak. :) Widać też już jestem przewrażliwiony i źle odczytałem poprzedni twój komentarz nader pod siebie. Na pracę wokół wszystkiego zwalać nie będę, ale cieszę się, że przynajmniej odpocznę sobie na te Święta. Po tym wszystkim. :P