drukuj

Co dzisiaj, po latach, powiedziałabym mojej Babci?

Z babcią i kuzynem

21 stycznia obchodzony jest Dzień Babci. To miłe święto i dzień szczególny dla babć i wnucząt. Chociaż sama jestem już babcią, nie sposób tego dnia, nie pomyśleć o własnej. Co powiedziałabym jej w tym dniu, gdyby było to możliwe?

Babcię miałam jedną, jedyną, niestety, tylko przez pierwsze 13 lat mojego życia. Były to najwspanialsze lata mojego dzieciństwa, a to, że takie były w dużej mierze jej właśnie zawdzięczam.
Wysoka, szczupła siwa pani, będąca matką i jednocześnie wielką przyjaciółką mojej mamy, poświęcała mi bardzo dużo czasu. Ponieważ mieszkała razem z nami, można powiedzieć, że prowadziła dom. Jednocześnie, bez wątpienia, była najważniejszą osobą w moim rodzinnym domu. Z babcią liczył się każdy, babcię całowało się w rękę, do babci nigdy nie powiedziało się w formie „weź", „zrób", „daj", „masz"... tylko „babciu, proszę wziąć", „babciu, proszę dać"...itp.

Gdyby żyła dzisiaj, w dniu jej święta, na pewno podziękowałabym jej za tę miłość i troskę, którą mnie otaczała. Powiedziałabym jej, jak bezpiecznie czułam się, gdy była ze mną.

Babcia wieczorami zawsze mi czytała. Czytała oprócz bajek też Elementarz Falskiego, z którego później uczyłam się w szkole. Nie przewidziała, że nauczę się go na pamięć i później z nauką czytania będę miała wielki kłopot. Nauczycielka szybko się zorientowała, że „klepię" z pamięci, a innych podręczników, jak dzisiaj, nie było.
To nic, babciu, chciałaś dobrze - powiedziałabym jej dzisiaj. Czytać się w końcu nauczyłam, pamięć wzrokowa pozostała, a bajkę o kogutku, którego lis porywał do lasu ciemnego, bardzo przeżywałam i, jak wiesz, płakałam zawsze jej słuchając.
Dzisiaj, moje wnuki tak nie reagują, gdy ją im czytam.

Babcia Stasia, bo tak miała na imię, gotowała i ciągle piekła, różne pyszności. Moje koleżanki lubiły przychodzić do mnie, bo zawsze też były częstowane czymś słodkim i nie tylko.
Dzisiaj, za te smaki dziękowałabym mojej babci, chociaż powiedziałabym, że nie należało się ze mną tak cackać i ulegać temu, że to lubię, a tego nie.  To pozostało i mam swoje dziwactwa, jeżeli o jedzenie chodzi, do dzisiaj. 
Dziękuję za pyszności, słodkości, za tkankę tłuszczową, kochana Babciu, już mniej.

Babcia kompletowała księgozbiór dla mnie od najmłodszych moich lat.
Nie sposób byłoby nie podziękować jej za zaszczepienie we mnie miłości do książek, do czytania.
Przez lata byłam typowym „pożeraczem książek" i dobrze, bo to dzisiaj byłoby nie do nadrobienia.

Zwracała uwagę na sposób wysławiania się. I chociaż często miałam tego dosyć, dzisiaj, dziękuję mojej babci za to z całego serca, bo to wielki kapitał.
A to, że teraz narażam się czasami innym, zwracając uwagę, co jak się poprawnie mówi, pisze, to nie ważne. Mądrzy mi podziękują, będą wdzięczni, jak ja jestem za to wdzięczna babci.

Moje kontakty z rówieśnikami, wyjścia z domu były przez babcię bardzo kontrolowane. Oj, jak mnie to złościło. Pamiętam, jak sprawdzała, co i gdzie się odbywa, kto tam będzie, do kogo idę...itp. Gdy chciałam kiedyś pójść na występ cyrkowców do Domu Kultury i mówię , że pan od wychowania fizycznego nam go polecił, babcia musiała to sprawdzić. Pech chciał, że idzie mój wuefista, a ona do niego: „Przepraszam, pan z cyrku? Bo moja wnuczka...itd." Taki wstyd!
Ale i za to dzisiaj podziękowałabym babci, bo, kto wie, może uchroniła mnie przed złym towarzystwem i jego wpływami? O czym miałam możliwość się przekonać, gdy jej zabrakło.

Dobre maniery, wysoka kultura osobista, życzliwość wobec ludzi, nie zawracanie im głowy swoimi problemami, nie obnoszenie się z nimi, nie narzekanie, szacunek dla drugiego człowieka, ostrożność we współczuciu, które często może być dla kogoś przykre, raczej dyskretna pomoc. Ale nie szczędzenie dobrych słów pod adresem innych, gdy na nie zasługują, życie bez zawiści i zazdrości. To zasady, jakimi kierowała się moja babcia i starała się je mnie przekazać. Czy wszystko jej się udało? Nie wiem, ale staram się o nich pamiętać i tak postępować.
Tylko czemu nie przygotowała mnie na to, że, gdy taka będę, to wcale nie znaczy, że inni wobec mnie zachowywać się będą tak samo? Ile rozczarowań musiałam przeżyć, gdy już mojej babci przy mnie nie było.

Babcia pochodziła z Polski południowej, jak zawsze mówiła, z Galicji.
Podziękowałabym jej dzisiaj za to „pole", szłam bawić się na „polko" - idąc na podwórko, za „nakastlik", za „pulares", za „borówki" - gdy nazbierałam jagód, za to, że nos „siąkałam', a nie smarkałam... i wiele innych słów, których dzisiaj mogę nie pamiętać.
Mówiła, że tam w Galicji, żyją bardzo szczerzy i dobrzy ludzie. Mogłam się o tym przekonać kilkanaście lat temu... ale to już materiał na inny artykuł.

Za co, w Dniu Babci, przeprosiłabym dzisiaj moją babcię?

Za potajemne zjadanie z jej nocnego stolika aspiryny, której miała zawsze pod dostatkiem, a która mi bardzo smakowała.
Dzisiaj, chowam leki przed dziećmi.

Na pewno za to, że ją czasami okłamywałam, a ona tak bardzo mi we wszystko wierzyła.
Pamiętając o tym dzisiaj, w stosunku do własnych dzieci, gdy były małe i w stosunku do wnucząt miałam i mam zawsze ograniczone zaufanie. Dziecko jest tylko dzieckiem i ten, kto dawałby za nie głowę, nawet nie wie, jak szybko mógłby ją stracić.

Przeprosiłabym babcię, za wymuszanie, żeby mi załatwiała od znajomego lekarza zwolnienia z wychowania fizycznego. To nie było dla mnie dobre. Babci zabrakło, zabrakło zwolnień, a dla mnie zrobienie przewrotu stało się problemem. Po latach, ćwicząc na ZUTW, nie raz myślałam, czy to się da nadrobić? Niestety, nie da.

Na pewno ogromne przeprosiny należą się mojej babci za to, że nie doceniłam, gdy razem z mamą stworzyły mi warunki do gry na fortepianie. Po kilku latach nauki całkiem nieźle już grałam. Dlaczego nie chciałam? Dlaczego się tak uparłam? A one mi ustąpiły. Jak ja dzisiaj tego żałuję.

To cudownie mieć babcię. Babcię mądrą, dobrą, kochającą, to wielkie szczęście.
Najbardziej dziękuję babci, że była obecna w moim dziecięcym życiu. I chociaż stanowczo za krótko, to i tak udało jej się mieć ogromny wpływ na to, jakim dzisiaj jestem człowiekiem. Mam tylko nadzieję, ze zbytnio jej nie zawiodłam.

Niestety,  zachowane zdjęcia z babcią są bardzo złej jakości. Mimo to, kilka załączam.

 

Zdjęcia

  • Z babcią i kuzynem
  • Moja babcia z ukochaną suczką
  • Z babcią
Bogusia
Autor:Bogusiagg: GG6410658

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Szwedka59
Szwedka59 pt., 2012-01-20 17:18

Bogusiu , wspaniały artykuł.

Bogusiu , wspaniały artykuł. To Twoje ostatnie zdjęcie to tak wygląda jak moje z moją babcią. Ja też byłam wychowywana przez babcię. albowiem moi rodzice mieszkali  wtedy w Zielonej Górze. Teraz to ja z rodziną tu mieszkam już od 35 lat tylko, że w innej dzielnicy. Moja babcia też była wspaniałą kobietą, a ja w tym czasie nie byłam wcale takim grzecznym dzieckiem. raczej chłopczycą, gdyż dookoła mieszkali sami chłopcy w moim wieku. Do 50-tki to  jeszcze przechodziłam przez płot do cioci zamiast przez furtkę. Fajnie było , ale to właśnie było a niestety nie jest.
Pozdrawiam i zielony kciuk stawiam.

Śnieżka
Bogusia
Bogusia pt., 2012-01-20 19:05

Marysiu - Szwedko59

@Szwedka59:

bo o naszych Babciach, jeżeli już piszemy, to sercem. Mnie nie wychowywała tylko babcia, ale miała na to wychowanie ogromny wpływ. Napisz kiedyś wspomnienia o swojej. Może, ktoś napisze o dziadku, ja swojego znam tylko z opowiadań rodzinnych.

B.H.-D.
BernatBeata
BernatBeata pon., 2012-05-21 10:41

piekna i  wzruszajaca

piekna i  wzruszajaca opowiesc o "Ali co miala Asa", przepraszam O Bogusi co miala fortepian i "aspirynowych slodkosciach". Chetnie wroce i poczytam ta i owa historie, Pani Bogusiu. Pozdrawiam, Beata :)

BernatBeata
BernatBeata pon., 2012-05-21 10:43

dodam, ze zdjecia sa dusza.

dodam, ze zdjecia sa dusza. Dzisiaj takich juz niestety nie ma...

:)