drukuj

"Jak schudłam 14 kilogramów zdrowo i bez wyrzeczeń"

To tytuł artykułu, który mnie sprowokował do napisania...co ja o tym sądzę.
Nigdy nie miałam problemu z wielką nadwagą, ale był moment, że trochę przesadziłam.
Zawsze uwielbiałam słodkie przysmaki a mój organizm sygnalizował, że tego nie lubi. Ja jednak, jadłam.....bo to takie dobre. Nie potrafiłam sobie odmówic. Do czasu, kiedy zjadłam, tak na raz, pół puszki karmelu. Było to wiosną.  Pamiętam jak mi smakował. Zaczęłam pomału, otworzyłam puszkę, wzięłam na łyżeczkę i poszłam na górę do komputera. Zasmakowało. Poleciałam na dół i wróciłam z pełną łyżeczką. Tak obracałam kilka razy, aż nie wytrzymałam i przyniosłam na górę całą puszkę. Zjadłam tylko połowę bo pomyslałam, że przesadziłam i odniosłam do lodówki co pozostało.
Jak przesadziłam, to przekonałam się już w następnych dniach i miesiącach.
Tak na oko dla innych to niby nic się nie działo. Dobrze, że te wypryski były dyskretne, ale za to jak swędziały to nie da się opisac. W czasie upałów pot był nie do wytrzymania bo gryzł niemiłosiernie. Cały czas miałam wrażenie, że jestem oblepiona jakąs gryzącą mazią. Co chwilę wchodziłam pod prysznic i szorowałam się twardą szczotką. Po takim cierpieniu odstawiłam całkowicie ciasta, czekolady, cukierki i cukier. Nie powiem, żeby było łatwo. Pierwsze tygodnie nie czułam się dobrze, było mi słabo i to pocenie było nie do wytrzymania. Jednak bardzo szybko schudłam około 5 kg- tak własciwie bez problemu. Szybko i nie zauważalnie.
Do tej pory nie jem słodyczy, wcale mi ich nie brakuje, a jesli chodzę po domu i szukam czegos dobrego to biorę sobie marchewkę. Waga utrzymuje się o dziwo, bo jem wszystko inne i to nie w małych ilosciach. Nawet po rejsie, gdzie jedlismy naprawdę dobrze i do woli nie przytyłam.
Dlaczego to piszę?
To dowód na to jak wielką rolę spełnia cukier, a można bardzo łatwo go wyeliminowac.
Po co stosowac jakies diety, kiedy można zacząc od eliminacji naszych przysmaków, a dopiero później zastanowic się co jeszcze musimy zrobic.

zmieniłam priorytety: ruch, fotografia, życie
Baarbara
Autor:Baarbara

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia sob., 2012-01-21 21:29

Nie wiem, czy to dieta

ale zmieniłam zupełnie sposób odżywiania się. Jem co 3 godziny i bardzo tego przestrzegam, jak jem mięso to nie jem ziemniaków, jak jem ziemniaki, to nie jem mięsa - tylko z surówkami. Piję po 2 litry wody. Nie jem słodyczy. Trochę schudłam, ale najważniejsze, że przestałam tyć, a mam do tego tendencje.
Słodkości uwielbiam, ale...w końcu mam rozum.
Myślę, że gdybym popłynęła w taki rejs jak Ty, Basiu, schudłabym dużo, bo nie sądzę, że ze strachu mogłabym jeść

B.H.-D.
makusyn
makusyn pon., 2012-01-23 12:05

Dieta finansowa

@Bogusia:

Ja zyje zgodnie z prawami dżungli miejskiej. Są okresy ze nie zdołam upolowac niczego więc mam kilka dni głodówki. Jako freelancer nie mam stałych dochodow. I jest to skuteczna metoda odchudzania - zyje w symbiozie z ekosytemem dzungli miejskiej. Dla drapieznika - jakim muszę być - głodowka to doping do wymyslanania sposobów na przetrwanie poprawia jasnośc myslenia i podejmowania decyzji - błedna - to kilka nastepnych dni zycia na wodzie...
Bogusiu - dziwna ta dieta... leitmotivem jest słowo "jem"... a mam wrażenie że chodzi o niejedzenie. Bo obojetnie co i kiedy jesz - dostarczasz "surowca" do tycia... 

Bogusia
Bogusia pon., 2012-01-23 19:21

Do makusyna

@makusyn:

Może i dziwna, ale przekonała mnie, że schudnąć można, gdy będzie się jadło (nie objadało!), co trzy godziny (ostatni posiłek o 19:00) i, tak, jak wspomniałam powyżej. Zresztą stosuję się do wytycznych fachowca, więc chyba dobrze. Wszelkie głodówki, jeżeli nie są powodowane koniecznością wynikającą z sytuacji, lepiej odrzucić, bo po nich nawet zjedzony kęs chleba powoduje przyrost wagi.
Oczywiście powtarzam po specjalistach, bo sama aż tak się nie znam. Często można o tym usłyszeć w różnych programach.

B.H.-D.
An_na
An_na pon., 2012-01-23 18:14

Kupiłam dzisiaj...

kilogram marchewki:) Po tym jak zobaczyłam koleżankę chrupiącą ją z apetytem zamiast drugiego śniadania i po przeczytaniu  tego wpisu:) Uff...zobaczymy czy uda mi się przed wiosną schudnąć choć kilogram:) Póki co jest jak w piosence "chciałabym..chciała...";):):) Pozdrawiam*

EmiliaEP
EmiliaEP pon., 2012-01-23 22:31

      Marzy mi się schudniąć,

      Marzy mi się schudniąć, ale, jak do tej pory, to tylko marzenie.  Mogę nie jeść cały dzień, ale wieczorem zjadłabym całego upieczonego prosiaczka /no, może przesadziłam, nie całego. Połowę/  Coś się jednak zmieniło. Nie jadamy już w domu białego pieczywa, kupuję tylko pieczywo ciemnie, mieszane,  zjada się tego pieczywa dużo mniej.

     Nawiasem mówiąc....najważniejsze, aby nasz duch czuł się dobrze w naszym ciałku, wówczas będzie to wspaniała symbioza duszy i ciała. Ciało nasycone, duszy od razu lżej. A co powiecie, gdy dusza nasycona?  jasne,że nasze ciało czuje się wówczas wspaniale.

    Dawno temu, kiedy byłam młoda  i nieco zaokrąglona tu i tam, postanowiłam schudnąć. Udało się. Tylko, że, kiedy zostałam wysłana z pracy na szkolenie,kltóre  miało potrwać parę dni,  to juz w drodze myślałam o tym, jak uniknąć jedzenia, bo przecież na pewno będzie dużo jedzenia, a ja nie mogę jeść!!! kiedy na kolację zjadłam bułkę z wędliną, bo niczego innego nie podano, to miałam ogromne wyrzuty sumienia i poczucie winy. Jedzenie stało się moim wrogiem numer jeden. To był sygnał, że w mojej glowie dzieje się coś niedobrego. Po latach, kiedy wyciągnęłam z zakamarków szafy moje szczuplutkie spódniczki, zastanawiałam się, czy to były naprawdę moje ciuszki, czy to ja je nosiłam?

   Po pewnym czasie wróciłam do dawnej wagi i figury.  Wystarczyło, że przestałam stosować restrykcyjną dietę.

Wiem, że taką mnie natura stworzyła i nigdy nie będę wiotką, kruchą kobietką .  W mojej rodzinie występują postawne osobniki o solidnej budowie, a ja jestem członkiem tej rodziny. Nikomu nie radzę odchudzać się na siłę, bo matka natura i tak upomni się o swoje dzieło.

 

 

EmiliaEP