Jeszcze przed kilkoma laty listy do redakcji pisali ci, którzy się nudzą, więc głównie emeryci, ludzie chcący coś poprawić - a zwrócenie się do gazety było ostatnią deską ratunku - wreszcie nawiedzeni widzący prądy błądzące w ścianie, albo donoszący, że sąsiad jest agentem KGB.