drukuj

Zmieńmy kolor trawy - niech będzie czerwona!

Zmieńmy kolor trawy - niech będzie czerwona!

Prezes Prawa i Sprawiedliwości chce przywrócenia w Polsce kary śmierci. W najbliższym czasie zamierza złożyć do Sejmu projekt nowelizujący kodeks karny.

Na słowa szefa PiS szybko zareagował kard. Kazimierz Nycz. Według niego kościół od wielu lat jest przeciwny karze śmierci i od lat nie zmienił swojego stanowiska. Bo "nikt z ludzi nie może decydować o odbieraniu czegoś, czego nie dał, czyli życia". - Pan Bóg jest dawcą życia - nawet jeśli człowiek to życie zmarnował - i tylko Pan Bóg może to życie odebrać - powiedział stanowczo duchowny. Metropolita powołał się przy tym na jedną z encyklik Jana Pawła II. Papież wielokrotnie podkreślał, że "społeczeństwa mają środki, którymi można się zabezpieczyć przed ludźmi niebezpiecznymi czy wielokrotnymi zabójcami", a jednym z tych środków jest "stosowanie bezwzględnego dożywocia". Podobnego zdania jest Benedykt XVI, który w przesłaniu na III Światowy Kongres Przeciw Karze Śmierci podkreślał, że jest ona "nie tylko zamachem na życie, lecz również obrazą godności człowieka"
Michał Kamieński, nowy wiceprezes PiS postanowił jednak uświadomić kard. Nycza, JP II i Benedykta XVI którzy jego zdaniem nie mają racji. Kamieński tłumaczy metropolicie warszawskiemu, że według Katechizmu Kościoła Katolickiego kara śmierci jest formą samoobrony. Kardynał powinien się więc opamiętać, bo powszechnie wiadomo, że politycy PiS wiedzą o kościele katolickim więcej, niż księża, kardynałowie i jak się właśnie okazało - również papież.

Kara śmierci a Unia Europejska

Zniesienie kary śmierci jest jednym z niezbędnych warunków wstąpienia do Unii Europejskiej. Wszystkie kraje członkowskiej podpisały i ratyfikowały protokół Europejskiej Konwencji Praw Człowieka o Zniesieniu Kary Śmierci. W Polsce została ona zniesiona przez nowy kodeks karny w 1997 roku i zastąpiona karą dożywotniego więzienia. Ostatnią taką karę w naszym kraju wykonano w 1988 roku. Nowelizacja kodeksu karnego w tym zakresie nie jest więc w Polsce możliwa o czym politycy PiS muszą wiedzieć. Ich pomysł jest niezrozumiały jeszcze z jednego powodu – Prawo i Sprawiedliwość rządziło przez dwa lata, premierem był Jarosław Kaczyński a prezydentem jego śp. brat Lech Kaczyński. Mimo tak dużej władzy obaj politycy nie pokusili się nawet o próbę rozmowy na temat przywrócenia kary śmierci a przecież mieli wszelkie instrumenty do tego, aby próbować to zrobić. Gdzie jest więc ten „haczyk" i o co właściwie chodzi?
Najprawdopodobniej w grę wchodzi odwrócenie uwagi od wewnętrznych sporów w PiS. Politycy tej partii wykalkulowali, że jeśli wrzucą jakiś kontrowersyjny pomysł, zakryją w ten sposób problemy wewnątrz partii, bo dziennikarze i opinia publiczna zajmą się dyskusją o karze śmierci - i tak się stało.

"Ząb za ząb" a niewinnie skazani na śmierć

W Polsce jest wielu zwolenników kary śmierci. Są też ich zagorzali przeciwnicy. Jedni mówią o zemście (ząb za ząb), inni o piątym przykazaniu „nie zabijaj". Są też tacy, którzy nie wplatają w to ani ideologii kościoła, ani kwestii zemsty uważając, że kara powinna być najcięższa, jaką człowiek człowiekowi może wymierzyć.
Istotne jest jednak pytanie, w jaki sposób zabijać ludzi, którzy dokonali najcięższych przestępstw? Wieszać ich, zabijać prądem a może usypiać jak niepotrzebne zwierzęta? I kto miałby dokonywać tych morderstw, czy powołać do życia zawód kata, a może będą to robić szeregowi strażnicy więzienni lub przypadkowo wybrani ochotnicy? Jest jeszcze problem, o którym zwolennicy wprowadzenia kary śmierci nie mówią – wina skazanego. Zdarzają się przypadki osób niesłusznie skazanych za różne przestępstwa także za zabójstwo. Można tu przytoczyć historię Jesse Tafero skazanego i straconego na Florydzie w 1990 roku, który potem został uznany za niewinnego. Albo poznać historię niesłusznie skazanych na śmierć Timothy Evansa, Larryego Griffina, Carlosa De Luna, Williama Moriona. Oni zostali straceni za przestępstwa, których nie popełnili.

Resocjalizacja a kara śmierci

System sprawiedliwości nie jest nieomylny a kara śmierci jest nieodwracalna, co można dostrzec na powyższych przykładach. Tyle tylko, ze tym ludziom nikt już życia nie odda – zostali zabici, ponieważ ktoś postanowił, że ma prawo decydować o tym, kto może żyć a kto powinien umrzeć.
Zwolennicy kary śmierci przekonują, że zabicie skazanego jest jedynym sposobem na jego ukaranie. A przecież umieszczenie kogoś w zakładzie karnym to tylko jeden z elementów wymierzenia sprawiedliwości, bo głównym celem jest resocjalizacja. W systemie więziennictwa chodzi o to, aby sprawca czynów zabronionych za pomocą resocjalizacji zrozumiał swoje złe postępowanie i aby jego system wartości powrócił na tory ogólnie przyjętych form współżycia społecznego. W przypadku najcięższych morderstw trudno kogokolwiek przekonać, iż system wartości zabójców ulegnie radykalnej poprawie, ale zabijając tych ludzi w istocie stajemy z nimi ramię w ramię – oni też decydowali o tym, kto ma żyć a kto powinien umrzeć. I co w przypadku, gdy człowiek skazany na śmierć i stracony okaże się niewinny, karę więzienia można przerwać a lata spędzone w więzieniu zadośćuczynić. Jak zadośćuczynić zmarłemu i rodzinie jego zabicie?

Czy zmienić kolor trawy z zielonej na czerwony?

Dyskurs społeczny powinien się toczyć na każdy temat, także na temat kary śmierci. Jeśli jednak jakiś polityk, który uważa siebie za dobrego katolika twierdzi, że on wie lepiej, niż sam Papież, to dyskusja schodzi na drogę absurdu. Inną sprawą jest rzucanie takich „bomb" tylko po to, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od własnych problemów. Jest to świadoma i w tym przypadku skuteczna próba włożenia ludziom w usta tematu, który ze względów prawnych pozostanie tylko na naszych ustach, bo nic poza tym nie da się z nim zrobić. Najwidoczniej niektórzy politycy uznali, że jest za spokojnie i czas najwyższy rozpętać kolejne ideologiczne piekło, żeby od czegoś odwrócić naszą uwagę. Dzięki nim powrócił temat, który wiele lat temu został zamknięty a system prawny rozwiązany w sposób nieodwracalny. Można więc dyskutować, co by było gdyby, ale ma to taką samą wartość merytoryczną jak próba zmieniania koloru trawy z zielonego na czerwony – można o tym mówić chociaż wiadomo, że zmienić się go nie da.

Aleko Bliznakopulu 

Zdjęcia

  • Zmieńmy kolor trawy - niech będzie czerwona!

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
CzynnikLetalny
CzynnikLetalny pon., 2011-11-28 22:10

Hipokryzja PIS - u

przekracza już granice błazeństwa. Ci, którzy co chwila powołują się na nauki Jana Pawła II, ci, których gęby kilka razy do roku możemy obejrzeć na tle wież jasnogórskiego klasztoru, oto ci sami nawołują teraz do zabijania, by w obliczu spadającego poparcia przypodobać się gawiedzi. Jednocześnie żaden z nich - i jestem tego pewien - nie byłby w stanie przesunąć dźwigni szubienicznej zapadni podczas egzekucji. Za to na głosowaniu w parlamencie łapę "za" by podniósł bacząc uważnie, czy oby są na niego skierowane obiektywy kamer. Takie moralne dno nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że głosując "za" byłby tak samo sprawcą śmierci skazanego, co bezpośrednio wykonujący egzekucję kat.

A na deser, droga gawiedzi, autentyczny film dokumentalny (jeden z bodajże dwóch upublicznionych) z egzekucji w Stanach Zjednoczonych prawdopodobnie w więzieniu Sing SIng. Smacznego.

http://www.youtube.com/watch?v=NMyuJryM92E  

Alles Muss Raus!
Bogusław_ZG
Bogusław_ZG wt., 2011-11-29 14:06
KOKO
KOKO pon., 2011-11-28 23:22

...

Jak to kiedyś określono w Światłych i Wspaniałych Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej? "Istnieją już bardziej cywilizowane i humanitarne, nowoczesne sposoby egzekucji skazanych na śmierć". :):)
Śmieszy mnie ta "hipokryzja" i "błazeństwo" polskich elit politycznych w sprawie kary śmierci. My powinniśmy przywrócić karę śmierci, ale Białoruś czy Iran powinny znieść karę śmierci. :)

Kara śmierci nie zostanie wprowadzona w Polsce. Czy tylko mnie się zdawało, że Jarosław Kaczyński wygłaszając stanowisko w sprawie kary śmierci zachowywał się jak rasowy populista?

aski
aski wt., 2011-11-29 09:52

Chyba nikt

nie wziął słów J.Kaczyńskiego poważnie ? ;)) Nie takie bzdury już słyszałem z ust tego pana.
Ot temat jak to temat... pogadać można, jedyne co dziwne to to, że w kraju tak katolickim, leżącym w sercu Europy od lat poparcie dla kary śmierci oscyluje w granicach 60-63 %.
 

https://picasaweb.google.com/106481896623705871202
Krzysztof Gawryluk
Krzysztof Gawryluk wt., 2011-11-29 10:26

Jestem przeciwny karze

Jestem przeciwny karze śmierci, co nie oznacza, że temat powinno się traktować jak tabu i o nim nie dyskutować.

Ale to powinna być dyskusja a nie tak jednostronne przedstawianie sprawy.

Zamiast na poruszeniu problemu skupiono się na osobie  poruszającej problem. 

Dobrze, że podaje się przykłady niewinne skazanych, jest ich pewnie dużo więcej.

Ale czy autor artykułu naprawdę nigdy nie słyszał o żadnym przypadku, gdy wypuszczony z więzienia morderca ponownie staje się mordercą? Ile niewinnych ludzi straciło życie przez taką „pomyłkę” sądu?

Z lektury artykułu można wywnioskować, że takich przypadków nigdy nie było.

Niewiedza, lenistwo czy świadoma manipulacja?

Idąc tym stylem pisania artykułów proponuję Autorowi zmienić tytuł na:

Przypadek Rudolfa Hößa – czarną kartą polskiego wymiaru sprawiedliwości

Pasuje?

Aleko Bliznakopulu
Aleko Bliznakopulu wt., 2011-11-29 10:49

"Jestem przeciwny karze

@Krzysztof Gawryluk:

"Jestem przeciwny karze śmierci, co nie oznacza, że temat powinno się traktować jak tabu i o nim nie dyskutować. Ale to powinna być dyskusja a nie tak jednostronne przedstawianie sprawy."

Na tym właśnie polega dyskusja - ja przedstawiłem swój pubkt widzenia a pan swój. Za najcięższe morderstwa powinna grozić kara dożywotniego więzienia, wtedy unikniemy kolejnych ofiar. Zabjanie ludzi, albo inaczej - zgoda na zabijanie ludzi ustawi nas w jednym szeregu z mordercami. Takie jest moje zdanie.

A.B.
Krzysztof Gawryluk
Krzysztof Gawryluk wt., 2011-11-29 11:17

Oto słowa przypisywane

Oto słowa przypisywane Jerzemu Buzkowi:

Śmierć Osamy bin Ladena to istotny sukces w walce społeczności międzynarodowej z terrorystami

Jak pamiętamy terrorysta nie zginął odbywając karę więzienia, ale tak naprawdę zastał na niego wydany wyrok.

Teraz Pana słowa:

Zabijanie ludzi, albo inaczej - zgoda na zabijanie ludzi ustawi nas w jednym szeregu z mordercami  

Czy stawia Pan Jerzego Buzka w jednym szeregu z mordercami?

  

Aleko Bliznakopulu
Aleko Bliznakopulu wt., 2011-11-29 11:31

Osama Bin Laden nie został

@Krzysztof Gawryluk:

Osama Bin Laden nie został zamordowany decyzją sądu, został zabity podczas szturmu na siedzibę, w której sie ukrywał. Jerzy Buzek wyraził swoje przekonanie i takie jego prawo. Moim prawem jest się nie zgadzać na karę śmierci. Pańskim prawem jest raz pisac, że się pan na nią nie zgadza a następnie sugerować coś przeciwnego. Zamiast przytaczac czyjeś słowa, proszę wyrazić swoje zdanie na temat kary śmierci, bo chyba jakieś zdanie pan ma?

A.B.
swierszczyk
swierszczyk wt., 2011-11-29 13:09

Dla mnie nie ten,...

@Krzysztof Gawryluk:

co cudzą śmierć komentuje,...
ale ten co prubuje,...
wprowadzić śmierć jako karę,...
po prostu nie zasługuje,..
na prawdziwą wiarę,...  

Lucyna
Lucyna wt., 2011-11-29 12:03

Pamiętam dawno temu lekcję w

Pamiętam dawno temu lekcję w LO, na która zaproszono prawnika ( nie pamiętam czy to był adwokat, prokurator , sędzia) przedstawił nam wtedy problem kary śmierci. To nie tylko sprawa skazanego to również sprawa obciążenia dla sędziego. Nawet gdy skazuje się zbrodniarza to jednak stawiamy się w roli Boga. Trudna sprawa a jeśli kara śmierci ma być przywrócona to czy wolno będzie skazać na śmierć przeciwnika politycznego , szpiega ? Historia pokazała,że wczorajsi szpiedzy dziś są bohaterami.
Trudna sprawa może jednak lepiej skazać na dożywocie 100 łajdaków niż powiesić jednego niewinnego.

Lucyna
Magdalena Galus
Magdalena Galus czw., 2011-12-01 08:32

A we mnie temat budzi zażenowanie

Amerykanie przeprowadzili w latach '60  eksperyment polegający na "rażeniu prądem" osobę siedzącą w drugim pomieszczeniu za udzielenie nieprawidłowej odpowiedzi. I co? Niedawno eksperyment powtórzono, tylko jedna osoba odmówiła udziału kiedy powiedziano jej, że ma przesuwać dźwignię... Czego nas to uczy? Że po tylu przypadkach ludobójstwa zagrożenie nie mija ...

Magdalenka
Aleko Bliznakopulu
Aleko Bliznakopulu czw., 2011-12-01 11:38

Czytałem opracowania na temat

@Magdalena Galus:

Czytałem opracowania na temat tego eksperymentu. Naukowcy chcieli wyjaśnić, dlaczego żołnierze niemieccy w czasie II Wojny Światowej bez skrupułów mordowali ludzi. Wnioski z badań były takie, że wielu ludzi, jeśli się zdejmie z nich odpowiedzialność jest w stanie sprawić potworny ból innym a nawet ich zabić. Podczas tego eksperymentu, kiedy zwiększali natężenie prądu i ktoś nie chciał przycisnąć guzika, naukowcy przekonywali, że on tylko wykonuje polecenia i całą odpowiedzialność biora na siebie. Wobec tego argumentu, ludziom puszczały hamulce. Nie cofali się nawet wtedy, kiedy słyszeli przeraźliwy krzyk osoby na krześle elektrycznym.

A.B.