drukuj

Zielonogórski punkt widzenia. Szorstka przyjaźń na stadionie

Felieton miejski

Fot.: oba zdjęcia: sxc.hu

Cykliczny, MM-kowy felieton dziennikarza Gazety Lubuskiej o mieście i jego okolicach w mijającym tygodniu...

O czym powinien być pierwszy felieton?

 

- Wszystko zależy od inwencji autora odpowiedział  mój wewnętrzny głos.

 


- To skoro jesteś taki mądry, to łaskawie dopomóż wenie twórczej swojego mistrza – powiedziałem tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- To proste, aż wstyd, że muszę ci o tym przypominać. Najwidoczniej twojej formie intelektualnej nie przysłużył się chłodny i deszczowy maj - przemądrzał się głos. Dawaj! Tylko proszę z sensem, bo pisanie dla ememki to poważna sprawa. Jak nie wiesz o czym pisać, napisz o tym co najbardziej interesuje przeciętnego czytelnika – poradził mi głos.

 

- Bardzo mi przykro, ale na MMce wszyscy wybijają się ponad przeciętność...

- Pewnie masz rację, ale jest kilka tematów, które wzbudzają emocje we wszystkich grupach społecznych od lekarzy po hodowców kanarków – nie dawał za wygraną głos.

 

 

- Niech zgadnę: seks i pieniądze – odparłem niezmiernie z siebie zadowolony.

- Coś jeszcze przychodzi ci namyśl? - spytał przyjaciel głos.

 

 

- No chyba nie polityka?

- No wreszcie.

 

 

Głos miał rację. Miejska polityka jest nawet bardziej interesująca, niż ta na szczeblu krajowym, bo jest tak blisko nas, o jeden rzut stadionem. Freudowskie przejęzyczenie nasunęło mi pewną myśl. Gdzieś ostatnio czytałem, chyba nawet w Lubuskiej, że Robert Dowhan i Janusz Kubicki już się nie lubią. Ostatnimi czasy obaj panowie żyją ze sobą jak przysłowiowy pies z kotem. A niegdyś łączyła ich prawdziwa męska przyjaźń, nawet na narty razem jeździli. A teraz to ich zażyłość jest raczej szorstka, jak nie przymierzając Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny, czy lata świetlne temu Aleksandra Kwaśniewskiego i Leszka Milera.

 

Prezydenta i prezesa Falubazu, dwóch chyba najważniejszych lokalnych celebrytów oficjalnie poróżnił remont stadionu. Firma Alstal miała go zmodernizować szybko i sprawnie. Skoro tak dobrze poszło im przy budowie okazałej Motoareny w Toruniu, dlaczego w Zielonej Górze miałoby być inaczej? Tymczasem budowlańcom pokrzyżowała plany zima stulecia. Prace rozpoczęły się z miesięcznym opóźnieniem. Władze miasta i władze klubu uspokajały kibiców: Spokojnie, damy radę. Robotnicy mieli się uwijać na budowie na trzy zmiany, dwadzieścia cztery godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu, bez wytchnienia.

 

No właśnie, mieli, bo z jakiegoś powodu późnym popołudniem zaczynał się fajrant! I tym sposobem nowa trybuna została oddana do użytku dopiero na majowe derby ze Stalą no i się zaczęły wzajemne oskarżenia. W minionym tygodniu prywatna wojenka niedawnych przyjaciół miała swój ciąg dalszy.

 

 

Miasto rozpisało przetarg na promocję miasta przez sport, w ramach którego o środki finansowe mogą ubiegać się tylko drużyny ekstraligowe występujące w hali. Tym samym z pomocy mogą skorzystać głównie koszykarze Intermarche-Zastalu? Jako że żużel do hali się nie przeniesie, a na zadaszenie stadionu przy Wrocławskiej szans nie ma, jest oczywistą oczywistością - cytując kandydata na prezydenta - że Falubaz zostanie na lodzie.

 

Robert Dowhan bardzo się tym faktem zdenerwował nazywając Kubickiego wrogiem żużla i sugerując, że może stać się także jego grabarzem. Jeśli bowiem klub żużlowy wsparcia nie otrzyma, to może wycofać się z rozgrywek ligowych. A to dopiero będzie wstyd, podobnie jak ostatnie miejsce w ligowej tabeli wciąż aktualnych mistrzów Polski.

 

Kubicki bronił się, zapewniając, że ogłosi drugi przetarg po rozstrzygnięciu którego okaże się, że jak zwykle kasa na czarny sport się znajdzie. Tajemnicą poliszynela jest, że przepychanka wokół stadionu ma swoje drugie dno. O to bowiem zbliżają się wybory prezydenckie w których być może wystartuje Robert Dowhan. Nawet jeśli nie otrzyma nominacji własnej partii. A pewnikiem jej nie otrzyma, bo PO postawiła na marszałek Elżbietę Polak. No i całą resztę można sobie dośpiewać.

 

Opowiem, wam moi drodzy czytelnicy jak to było z remontem stadionu. Otóż firma Alstal dwoiła się i troiła wręcz, aby zakończyć remont na czas ale prezydent Kubicki wkładał kij w szprychy. Kiedy wszyscy spali, on sam albo któryś z jego urzędników cichaczem zakradali się na plac budowy i odkręcali to i owo, podmieniali wiadra z cementem, albo nawet gorzej, odkręcali krzesełka na nowej trybunie.

 

A jak nie skutkowało wystarczył jeden telefon i robotnicy od razu z pracowitych mróweczek przemieniali się w leniwe trutnie. O to cała prawda.

 

 

I tym sposobem pierwszy debiutancki felieton mam już za sobą.
Rafał Krzymiński

rkrzymiński@gazetalubuska.pl

Zdjęcia

  • Felieton miejski

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia ndz., 2010-05-23 21:10

Udany debiut

Przeczytałam z ciekawością i przyjemnością. Ten początek fajnie Pan wymyślił, żeby nie zniechęcić czytelników do przedstawionego w artykule tematu. Brawo !

B.H.-D.