drukuj

Zielonogórski Punkt Widzenia - Prowincja w głowie

fot. sxc.hu

Bardzo lubię swoje miasto. Jestem rodowitym zielonogórzaninem. To tu przeżywałem pierwsze małe sukcesy i wielkie porażki. To tu wyrastałem z życiowych złudzeń i porzucałem romantyczne ideały na rzecz chłodnego pragmatyzmu.

Spokojnie, Drodzy Czytelnicy nie opowiem wam w najdrobniejszych szczegółach całej mojej biografii. Tym krótkim wstępem chciałbym tylko podkreślić przywiązanied o Zielonej Góry. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę deklarację w którejprzyznaje jest trochę patosu.

Nie wszystko podoba mi się w tym mieście. Mógłbym złorzeczyć na nieustanne łatanie dziur w tych samych drogach czy wybrzydzać na fatalnie zorganizowane przetargi na miejskie inwestycje w których jedynym kryterium jestcena. Łatwo mi się wściekać na brak wyraźnej wizji rozwoju miasta czy architektoniczny bałagan, czego najlepszym przykładem jest ul. Fabryczna, gdzie naprzeciwko loftów pojawi się Biedronka. Denerwuje mnie droga przez Park Piastowski i blaszaki w centrum miasta choćby Castorama. Ale najbardziej wkurzam się na naszą prowincjonalną mentalność. Sprowokował mnie kolega, który stwierdził, że przy ul.Sulechowskiej tak naprawdę nie budujemy basenu.

A co w takim razie?- spytałem zaskoczony.

To wie chyba każdy- obruszył się kumpel.

Możliwe, ale tak sięskłada, że jestem tym jedynym nieoświeconym- dworowałem sobie z kumpla.

- Cóż, będziemy mieli nowoczesne bajorko- odpowiedział bezcienia uśmiechu.

- Ty tak na poważnie? – upewniałem się mając dobre zdanie ointeligencji kolegi.

- No bo sam powiedz co to za basen? To cudeńko ma zaledwie25 metrów. To staw nie basen. W Gorzowie to jest dopiero pływalnia zprawdziwego zdarzenia, bo ma aż 50 metrów – powiedział kolega wyraźnie z siebie zadowolony.

- To prawda, że Gorzów ma większy basen, ale w zamian pochwalimy się mnóstwem dodatkowych atrakcji, choćby największą zjeżdżalnią w Polsce- broniłem jak lew zielonogórskiej inwestycji.

- Puknij się w głowę. Kogo to obchodzi poza garstką dzieciaków. Druga sprawa to koszmarny wygląd tego basenu. Brzydkie to takie,jak z minionej epoki- zdenerwował się kumpel.

- Z minionej epoki to jest tylko twoje myślenie-powiedziałem, nie mając najmniejszej ochoty na kontynuowanie dyskusji.

Chyba trochę mnie poniosło. Dziennikarz powinien być otwartyna inne poglądy. W praktyce różnie to wygląda, ale zostańmy przy teorii, która jest bliska chyba każdemu człowiekowi, który żyje z pisania. No prawie. Wracając do meritum poglądy kolegi wcale mnie nie zdziwiły. Stykam się z nimi na co dzień. W Gorzowie albo wszystko jest lepsze, albo gorsze. Nigdy nie może być tak samo dobre jak nasze albo inne niż nasze. Nie możemy najnormalniej w świecie uzupełniać się na zasadzie: u was jest lepszy przemysł, ale my za sprawą uniwersytetu mamy mocniejsze środowisko naukowe. A propos tego ostatniego. W tegorocznym, prestiżowym rankingu edukacyjnym Perspektyw i Rzeczpospolitej Uniwersytet Zielonogórski wypadł całkiem dobrze. Uplasował się na 15 miejscu wśród 25 uniwersytetów czylimniej więcej w połowie stawki. Biorąc pod uwagę, że UZ jest młodą uczelnią i że systematycznie pnie się w tym rankingu do góry możemy mówić o małym sukcesie.Co na ten temat studenci zielonogórskiej uczelni? Badań statystycznych nieprzeprowadziłem, ale moi znajomi, którzy niebawem opuszczą mury uczelni, twierdzą, że nasi żacy w przeważającej większości mają lekceważący stosunek douczelni, która ich wykształciła. Narzekają na słaby prestiż, poziom kształceniaetc.

Nie tak dawno rozmawialem z Brunem Aleksandrem Kieciem, właścicielem 4 Róż i szefem zielonogórskiego Kombinatu Kultury. Utyskiwał na naszą mentalność, na ludzi, którzy siedzą przed telewizorem na kanapie, oglądają polskie seriale a zapytani, dlaczego nie wyjdą na miasto aby się pobawić mówią, że nic się nie dzieje.W listopadzie zeszłego roku w naszym mieście było ponad 30 koncertów i tonaprawdę niezłych. Mamy dwa świetne festiwale kina niezależnego, Green Town ofJazz, Rock Nocą. Długo by wymieniać. I prowincję w głowie Tylko tam Drodzy Czytelnicy.

Zdjęcia

  • fot. sxc.hu

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
warzywniak
warzywniak pon., 2010-05-31 01:41

Rzeczywiście tkwiąc w

Rzeczywiście tkwiąc w bagienku wiecznych animozji zg vs. gw daleko się nie zajedzie. Miejmy nadzieje, że inicjatywy, jak np. ta arytstów z ZG i Gorzowa, która miała miejsce (o ile dobrze pamiętam) na początku kwietnia powoli przyczynią się do tego, że ludzie ruszą głowami i przestaną się wzajemnie opluwać.

Marek Pakoński
Marek Pakoński pon., 2010-05-31 14:35

Bruno ma rację. I Ty Rafał też.

Bruno od lat to samo powtarza. Mamy taką mentalność, że tylko narzekamy. A wystarczy popatrzeć na to, co się dzieje w naszym mieście. Sporo tego. Tylko że tłumy pójdą na koncert Disco Polo a nie festiwal filmowy. Basen i hala widowiskowo-sportowa to coś koniecznego w tak dużym mieście jak ZG, ale w modzie jest narzekanie. Tylko że gdyby nie budowano tych obiektów, narzekano by na to, że ich nie ma... Kostkę się wymienia na deptaku. I narzekamy, że po co, że tamta ładniejsza, historyczna, że chodniki można by naprawić zamiast tego. Ale gdyby nie wymieniano tej kostki, to zaraz ktoś marudziłby, że 30 lat płytki leża i wypadałoby coś zrobić by miasto było ładniejsze...
Ja bym chciał, by w ZG ludzie chodzili do teatru cześciej, by kluby odwiedzali... Bo tak się wytwarza kultura i tak się ta kultura rozpowszechnia. Chciałbym, byśmy mieli wielkie piękne ogrody winne i supernowoczesne fabryki. By w ZG było największe wesołe miasteczko w Europie i by Depeche Mode zagrało na Winobraniu. Ale nie wszystko się da zrobić. Patrzmy na siebie. Zacznijmy uczestniczyć w życiu miasta - to ono zacznie żyć, a nie wymierać o 22.00 w sobotę... I wtedy ludzie będą przyjeżdżać częściej, niż tylko na winobranie.

-> Redaktor, moderator i opiekun Mojego Miasta Zielona Góra.*** Sprawdź MMZG na Facebooku: https://www.facebook.com/mmzielonagora *** Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
Rafał Krzymiński
Rafał Krzymiński pon., 2010-05-31 22:04

Dziękuje. Bije się w piersi,

Dziękuje. Bije się w piersi, pośpiech nie jest najlepszym doradcą. Może po jakimś czasie koledzy też się uaktywnią:)