Zielonogórski Punkt Widzenia - Pokora
Zwłaszcza słaby mężczyzna. Facet ma mieć jaja, nie mazgaić się i walczyć o swoje.
Współczesne kobiety też nie mają łatwo. Coraz więcej z nich zarządza firmami, robi karierę, a w takiej sytuacji nie można sobie pozwolić na okazanie słabości. Bo może wykorzystać to konkurentka, która liczy na awans i poparcie szefa. Podobny sposób myślenia czasami nie jest mi obcy. Jakże często zaciskam pięści i mówię: Ja wam jeszcze pokażę, gdy gdzieś w środku chce mi się wyć.
Z wiekiem jednak nabieram dystansu do siebie, w co trudno jest zapewne uwierzyć niektórym moim kolegom, którzy myślą, że każda ich złośliwość i cynizm powodują, że aby spokojnie przespać noc muszę posiłkować się prochami. Owszem, jestem wrażliwy, tak mnie uformowała matka natura. Ten przymiot ducha dostałem też w genach. Ludzie, którzy czują więcej, niż inni, mają często problemy w życiu, bo łatwiej ich zranić, także słowem. Wrażliwość to nie choroba czy ułomność a wewnętrzna siła, dzięki której nie tylko można przetrwać, ale i zmienić swój kawałek świata na lepsze. Kawałek. Im jestem starszy, tym bardziej pokorny, to samo zalecałbym niektórym moim kolegom. Nigdy nie pomyślałbym o sobie samym, że jestem wschodzącą gwiazdą zielonogórskiego dziennikarstwa i talentem na miarę Tomasza Lisa. A już na pewno, że czekają na mnie wszystkie polskie telewizje informacyjne.
Po prostu staram się rzetelnie wykonywać swoje obowiązki. To wszystko. Tylko tyle a może aż tyle. I zależy mi na tym, aby mieć wpływ na niewielki fragment rzeczywistości, w której funkcjonuje. Nie muszę używać wielkich słów, bo jestem od małych spraw: dziury w jezdni, połamanej płytki chodnikowej, czy zepsutej latarni. Czy kieruję się misją? Powiedzmy, że ludzie nie są mi obojętni. Nie traktuję Was Drodzy Czytelnicy jak natrętów i uważam, że tak naprawdę to Wy jesteście moim pracodawcą.
Niektórzy to mają tupet – poskarżył się jeden z moich kolegów, nie pracujący w gazecie.
- Kto znów ci dopiekł? - spytałem w duchu licząc, że kumpel nie uraczy mnie długą opowieścią.
- Dopiekł, to trochę za dużo powiedziane. Powiedzmy, że ktoś w robocie się szarogęsi i uważa, że pozjadał wszystkie rozumy.
- I to cię tak dziwi? - spytałem autentycznie zdziwiony.
- Nie dziwi, tylko wkurza - odparł kumpel.
- Tak to już jest, starsi mówią, młodzież słucha.
- Ale ta osoba nie jest stara i siwa, tylko ma tupet.
- To dobrze, że sobie radzi. Wyluzuj - urwałem rozmowę i machnąłem ręką.
Przyganiał kocioł garnkowi. Tak sobie myślę, że trudno o dobrą puentę w sytuacji, kiedy do głowy przychodzą wyłącznie komunały. Ale czy nie z nich składa się świat? Młodość zawsze jest niepokorna a dojrzałość tylko czasami. Kiedy ludzie mają po dwadzieścia lat, czują się wszechmocni i omnipotentni. Kiedy kończą trzydziestkę już wiedzą, że nie do każdego portu da się dopłynąć. Perspektywa zmienia się wraz z upływem czasu.
Czasem zazdroszczę młodszym kolegom ich bezczelnej pewności siebie. Ale tylko przez chwilę, bo wiem, że prawdziwa siła nie potrzebuje zewnętrznych atrybutów.



























Kontakt:
=)
Myślę,że najpierw należy być człowiekiem a dopiero potem robić karierę.
Bo czy warto później dziwić się,że ludzie przechodzą na nasz widok na drugą stronę ulicy?=)
Zielonogórski Punkt Widzenia - Pokora.
Według mnie, pytanie zasadnicze w tym tekście to, czy Pokora :
- to przymus,
- grzeczność,
- cecha wrodzona ?
Dziękuję Panu za piękny, zwykły tekst.
A co z tymi, którzy są niepokorni ?
Przepraszam, że o to pytam.
Z moich obserwacji wynika, że...
Ludzie, którzy się popisują tupetem, arogancją, tak naprawdę są często ludźmi bardzo niepewnymi, starającymi się to ukryć i stąd taka jest ta ich "pewność siebie".
Pozytywna pewność siebie, moim zdaniem, przejawia się swobodną umiejętnością bycia sobą w wielu różnych sytuacjach.
Bardzo ważne jest poczucie własnej wartości, bo tylko wtedy możemy być otwarci na drugiego człowieka i swojej pewności nie nadużywać, gdy mamy szacunek dla swojej osoby.
Gratuluję autorowi kolejnego ciekawego felietonu.