drukuj

Zielonogórski Punkt Widzenia - Pokora

Felieton zielonogórski Rafała Krzymińskiego

Felieton zielonogórski Rafała Krzymińskiego (fot.: sxc.hu)

Dzisiejszy felieton będzie mało zielonogórski. Kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem, hej. Ten kawałek Breakautów zawsze do mnie przemawiał. Najważniejsze, to być silnym, wicher silne drzewa głaszcze, hej. Któż chciałby być słaby? Słaby równa się gorszy. Słaby nie zdobędzie świata...

Zwłaszcza słaby mężczyzna. Facet ma mieć jaja, nie mazgaić się i walczyć o swoje.

Współczesne kobiety też nie mają łatwo. Coraz więcej z nich zarządza firmami, robi karierę, a w takiej sytuacji nie można sobie pozwolić na okazanie słabości. Bo może wykorzystać to konkurentka, która liczy na awans i poparcie szefa. Podobny sposób myślenia czasami nie jest mi obcy. Jakże często zaciskam pięści i mówię: Ja wam jeszcze pokażę, gdy gdzieś w środku chce mi się wyć.

Z wiekiem jednak nabieram dystansu do siebie, w co trudno jest zapewne uwierzyć niektórym moim kolegom, którzy myślą, że każda ich złośliwość i cynizm powodują, że aby spokojnie przespać noc muszę posiłkować się prochami. Owszem, jestem wrażliwy, tak mnie uformowała matka natura. Ten przymiot ducha dostałem też w genach. Ludzie, którzy czują więcej, niż inni, mają często problemy w życiu, bo łatwiej ich zranić, także słowem. Wrażliwość to nie choroba czy ułomność a wewnętrzna siła, dzięki której nie tylko można przetrwać, ale i zmienić swój kawałek świata na lepsze. Kawałek. Im jestem starszy, tym bardziej pokorny, to samo zalecałbym niektórym moim kolegom. Nigdy nie pomyślałbym o sobie samym, że jestem wschodzącą gwiazdą zielonogórskiego dziennikarstwa i talentem na miarę Tomasza Lisa. A już na pewno, że czekają na mnie wszystkie polskie telewizje informacyjne.

Po prostu staram się rzetelnie wykonywać swoje obowiązki. To wszystko. Tylko tyle a może aż tyle. I zależy mi na tym, aby mieć wpływ na niewielki fragment rzeczywistości, w której funkcjonuje. Nie muszę używać wielkich słów, bo jestem od małych spraw: dziury w jezdni, połamanej płytki chodnikowej, czy zepsutej latarni. Czy kieruję się misją? Powiedzmy, że ludzie nie są mi obojętni. Nie traktuję Was Drodzy Czytelnicy jak natrętów i uważam, że tak naprawdę to Wy jesteście moim pracodawcą.

Niektórzy to mają tupet – poskarżył się jeden z moich kolegów, nie pracujący w gazecie.
- Kto znów ci dopiekł? - spytałem w duchu licząc, że kumpel nie uraczy mnie długą opowieścią.
- Dopiekł, to trochę za dużo powiedziane. Powiedzmy, że ktoś w robocie się szarogęsi i uważa, że pozjadał wszystkie rozumy.
- I to cię tak dziwi? - spytałem autentycznie zdziwiony.
- Nie dziwi, tylko wkurza - odparł kumpel.
- Tak to już jest, starsi mówią, młodzież słucha.
- Ale ta osoba nie jest stara i siwa, tylko ma tupet.
- To dobrze, że sobie radzi. Wyluzuj - urwałem rozmowę i machnąłem ręką.

Przyganiał kocioł garnkowi. Tak sobie myślę, że trudno o dobrą puentę w sytuacji, kiedy do głowy przychodzą wyłącznie komunały. Ale czy nie z nich składa się świat? Młodość zawsze jest niepokorna a dojrzałość tylko czasami. Kiedy ludzie mają po dwadzieścia lat, czują się wszechmocni i omnipotentni. Kiedy kończą trzydziestkę już wiedzą, że nie do każdego portu da się dopłynąć. Perspektywa zmienia się wraz z upływem czasu.

Czasem zazdroszczę młodszym kolegom ich bezczelnej pewności siebie. Ale tylko przez chwilę, bo wiem, że prawdziwa siła nie potrzebuje zewnętrznych atrybutów.

Zdjęcia

  • Felieton zielonogórski Rafała Krzymińskiego

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Lucyna
Lucyna śr., 2010-10-27 15:32

=)

Myślę,że najpierw należy być człowiekiem a dopiero potem robić karierę.
Bo czy warto później dziwić się,że ludzie przechodzą na nasz widok na drugą stronę ulicy?=)

Lucyna
ElżbietaWojciechowska
ElżbietaWojciec... śr., 2010-10-27 16:44

Zielonogórski Punkt Widzenia - Pokora.

Według mnie, pytanie zasadnicze w tym tekście to, czy Pokora :
- to przymus,
- grzeczność,
- cecha wrodzona ?
Dziękuję Panu za piękny, zwykły tekst.
A co z tymi, którzy są niepokorni ?
Przepraszam, że o to pytam.

Bogusia
Bogusia śr., 2010-10-27 17:29

Z moich obserwacji wynika, że...

Ludzie, którzy się popisują tupetem, arogancją, tak naprawdę są często ludźmi bardzo niepewnymi, starającymi się to ukryć i stąd taka jest ta ich "pewność siebie".
Pozytywna pewność siebie, moim zdaniem, przejawia się swobodną umiejętnością bycia sobą w wielu różnych sytuacjach.
Bardzo ważne jest poczucie własnej wartości, bo tylko wtedy możemy być otwarci na drugiego człowieka i swojej pewności nie nadużywać, gdy mamy szacunek dla swojej osoby.
Gratuluję autorowi kolejnego ciekawego felietonu.

B.H.-D.