Zielonogórski Punkt Widzenia - Partia zielonogórska
Oj brzydka zrobiła nam się ta jesień. Za oknem szaruga. Bez przerwy wieje i pada. Liści na drzewie już nie ma. Wczesny zmrok nie zachęca do spacerów, a raczej do przemyśleń w domowych pieleszach
Refleksje zawsze są na wagę złota, zwłaszcza przed wyborami. Najważniejszymi ze wszystkich, bo jakość naszego życia bardziej zależy od decyzji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast niż premiera i prezydenta razem wziętych. To oni układają nam chodniki, remontują drogi i kupują nowe autobusy dla miejskiej komunikacji. To oczywiste? Wątpię, skoro od lat wybory samorządowe mają bardzo niską frekwencję. Może więc warto przełamać się i wziąć sprawy w swoje ręce do czego zachęcał przed laty były prezydent Lech Wałęsa.
Pewnie domyślacie się, że autor niniejszego tekstu wybiera się do urn, aby spełnić obywatelski obowiązek. Na kogo zagłosuję? Tego zdradzić nie mogę. Mam jednak własną wizję prezydentury i oczekiwania wobec miejskich rajców. Jestem prawie pewien, że w znacznym stopniu pokrywają się z Waszymi. Bo choć zapewne dzielą nas poglądy polityczne, mamy jeden wspólny interes- nasze miasto.
Patos nie przystoi dziennikarzowi, dlatego powściągnę emocje. Ale czyż nie oczekujemy tego samego? Każdy z nas chce, aby po miejskich drogach jeździło się bezpiecznie. I aby przetargi na ich remont wygrywały firmy najlepsze, a nie najtańsze. Wszyscy czekamy na dużych inwestorów, którzy stworzą setki dobrze płatnych miejsc pracy. Tak, aby nasza młodzież nie migrowała za chlebem do Wrocławia, Warszawy albo na zmywak do Londynu. Nikt chyba nie zaprotestuje przeciwko dalszej rewitalizacji miasta. Bo któż z nas jest obojętny na piękno odmalowanych kamienic na deptaku. A propos serca naszego miasta. Nie znajdzie się chyba ani jedna osoba, która cieszy się, z nienajlepszej kondycji starówki. Bo któż z nas chciałby pokazywać cioci z Gdańska kolejny pusty lokal z karteczka: Do wynajęcia. Podobne przykłady można mnożyć. I choć zabrzmi to fatalnie, niezręcznie, populistycznie i nieprofesjonalnie – należymy do jednej partii - Zielona Góra.
Rafał Krzymiński



























Kontakt:
Bóg Zapłać Wam, Kumie za czytelną podpowiedź na kogo mam
zagłosować! Będę musiał tak zrobić.
Partia Zielona Góra.
Skrzynki pocztowe popuchnięte, młodzi ludzie z ulotkami i pismami. A w ostatnich dniach, godzinach kandydaci na deptaku. Z elektoratem. Chyba żadnej formacji nie zabrakło.
Miejsca starczyło dla wszystkich. Wszak ul. Stefana Żeromskiego od rzeźby Bachusa do baru ''Niger'' jest jakby miniaturą praskiego placu Wacława.
Wrogości i niechęci wzajemnej nie zaobserwowałam. Ze strony elektoratu również.
No i w końcu na własne oczy zobaczyłam live tych, którzy kierują bądź chcą prowadzić moje miasto ku lepszej przyszłości.