Zielonogórski Punkt Widzenia - Klimat
Cóż odrobinę poniósł mnie temperament katastrofisty. A panią Bogusię, której uwagi bardzo cenię zapewniam, że czytam MM-kowe teksty.
Pogoda zafundowała nam w niedzielę atrakcje, których wolelibyśmy uniknąć. Strażacy mieli pełne ręce roboty, aby doprowadzić ulice i chodniki do porządku po przejściu nawałnicy. Grzmiało, wiało i padało, tak intensywnie i spektakularnie, że trudno było zasnąć. Choć muszę Wam wyznać, z niemałym wstydem, że lubię burzę. Może dlatego, że kojarzy mi się z bezpiecznym i beztroskim dzieciństwem, jakie spędziłem u dziadków. Bo ilekroć, kiedy z powodu zawieruchy w naszym mieszkaniu zapadała ciemność, babcia szukała świecy a dziadek włączał małe, radzieckie radio na baterie. I tak w trójkę słuchaliśmy sobie muzyki przy akompaniamencie błyskawic. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale była w tym jakaś magia i spokój.
I kiedy wczoraj na niebie zobaczyłem pierwszy błysk, przypomniałem sobie dziadków i uświadomiłem sobie, jak wielką rolę w naszym życiu pełni szeroko pojęty klimat. Pozwolę sobie zajrzeć do Słownika Języka Polskiego. Klimat to: całokształt warunków i zjawisk meteorologicznych charakterystycznych dla danego obszaru lub nastrój, atmosfera panujące w jakimś środowisku, otaczające daną osobę, miejsce i zjawisko. Tak pierwsze, jak i drugie znaczenie tego słowa niesie ze sobą poważne konsekwencje dla naszego samopoczucia, kondycji fizycznej i równowagi psychicznej. Fatalna pogoda ma wpływ na nasze codzienne funkcjonowanie, choćby w miejscu pracy. Stajemy się drażliwi, złośliwi i nieznośni i trudno nam się skoncentrować na powierzonych przez zwierzchników zadaniach. Łatwo wówczas o pomyłki czy nieporozumienia ze współpracownikami. Z moich doświadczeń wynika, że musimy się wówczas strzec tzw. cyników, ludzi, którzy po maską elokwentnych i błyskotliwych, kryją żal i życiowe niespełnienie. Trzeba na nich bardzo uważać, bo oni już w nic nie wierzą i nikomu nie ufają. Będą konsekwentnie i bez skrupułów psuć klimat pracy i zanieczyszczać go własnymi podejrzeniami i urojeniami i niszczyć każdy przejaw radości.
Ciężko w takich warunkach stworzyć coś konstruktywnego.
Co to ma wspólnego z miastem? Wbrew pozorom bardzo dużo, bo to on naszego nastawienia zależy, kto zostanie prezydentem a kto radnym. Jeśli postawimy na ludzi cynicznych, w taki właśnie sposób będzie zarządzana Zielona Góra. Nie ulegnę pokusie złamania zasady dziennikarskiej bezstronności i nie podam nazwisk polityków, którzy zasługują na to miano. Będę sypał ogólnikami i banałami, za co przepraszam. Wydaje mi się jednak, że istnieje ścisły związek między dobrobytem mieszkańców a klimatem. Bo nie wiem jak Wy, ale ja wolałbym, żeby rządzili mną ludzie, którzy wierzą w to, że w naszym mieście i okolicach mogą powstać dobre miejsca pracy, a nie ci, którzy skazują go na przeciętność i nazywają prowincją. I nie mówię tu o głównych kandydatach na prezydenta: Januszu Kubickim i Elżbiecie Polak, bo choć wiele ich dzieli, łączy optymizm i brak kompleksów.
Pozytywny klimat to pozytywne działania i w konsekwencji - decyzje. A tam, co z tego, że brzmi to naiwnie. Cóż... Szyderstwo i kpina są zawsze bardziej medialne. Tak jak burza, która dobrze się sprzedaje na czołówkach. I choć ją lubię, wolałbym, żeby była nieco mniej widoczna, podobnie jak ludzie, których życiową misją są słowa z piosenki Wojciecha Młynarskiego: Panowie co by tu jeszcze spieprzyć.
To nie trudne, gdy nie dba się o "atmosferę".
Rafał Krzymiński



























Kontakt:
Jak wiele zależy od klimatu
Myślę, że każdy z nas, MM-kowiczów, powinien bardzo dokładnie ten artykuł przeczytać i wyciągnąć wnioski. To my tworzymy KLIMAT na MM-ce i od nas tylko zależy, czy będziemy się tutaj dobrze czuli. Przepraszam autora, że odniosłam przesłanie jego artykuły tylko do MM-ki. Myślę, że inni komentujący pójdą dalej.
Spodobała mi się wrażliwość p. Rafała, gdy pisze o atmosferze w domu swoich dziadków. Pięknie Pan to napisał ! Mam podobne wspomnienia i wiem ile one znaczą.
dziękuję P.Rafałowi
za przypomnienie i zdefiniowanie słowa "cynizm"
" Z moich doświadczeń wynika, że musimy się wówczas strzec tzw. cyników, ludzi, którzy po maską elokwentnych i błyskotliwych, kryją żal i życiowe niespełnienie. Trzeba na nich bardzo uważać, bo oni już w nic nie wierzą i nikomu nie ufają. Będą konsekwentnie i bez skrupułów psuć klimat pracy i zanieczyszczać go własnymi podejrzeniami i urojeniami i niszczyć każdy przejaw radości."
Chyba jestem jedną z tych cynicznych- postaram się jednak na to w przyszłości uważać- oby mnie się nie wystrzegali Ci co to czytali.
:)
@barszczewska::)