drukuj

Zielona Góra nie zawiodła!

1

fot. Lucyna

Pierwsza próba bicia rekordu gitarowego w Zielonej Górze z punktu widzenia uczestniczki.

"Hey Joe, where ya going with that gun in your hand?" , tak właśnie Joe z piosenki Hendrixa sparaliżował życie w mieście na jakieś 30 min i nakazał prawie 140 osobom grać jeden utwór bez przerwy. Byłam wśród tej grupy!

 

    W pierwszy dzień maja znany szerzej jako Święto Pracy, na parkingu przy Palmiarni, o godzinie 13.00 rozpoczęła się zbiórka gitarzystów przed pierwszą w historii [Zielonej Góry - przyp. moderatora] próba pobicia rekordu w jednoczesnej grze na gitarze. Część rejestrowała się, a część tylko potwierdzała chęc udziału. Ja niecierpliwie czekałam na koleżankę (jedyna, która udało się namówić, bo z innymi to po chińskich wojnach i tak nic nie wyszło), która w czasie naszej drogi do punktu zgłoszeń przypomniała sobie, że nie ma ani legitymacji, ani zgłoszenia i jakby tego było mało zaczął padać deszcz. Sytuacja była dość ciekawa, bo po tym jak jej mama dostarczyła legitymację to okazało się, że nie trzeba żadnych dokumentów. Po rejestracji i "poczęstowaniu się" darmową kostką zaczęła się zabawa.

 

    Choć pogoda początkowo nie sprzyjała, to i tak nikt nie zwracał na to zbytniej uwagi. Zespół "5 rano" nie zawiódł. Obecność wielu motocyklistów dodawała imprezie klimatu. Motocykle i rock, czyli to, co każdy lubi. Jak wiadomo, nie trzeba dobrej pogody, by dobrze się bawić. Za pośrenictwem mediów mogliśmy obserować, co w danej chwili robi Wrocław, generalnie to momentami cieszyłam się, że jednak nie jestem tam na biciu rekordu. Tłok, to najbardziej demotywująca rzecz na świecie. Początkowo myślałam, czy by się tam nie wybrać, ale proces rejestracji mnie zniechęcił. W Zielonej Górze przebiegło to bardziej spontanicznie. Każdy mógł się nawet w ostatniej chwili zarejestrować.

 

    W czasie mojego bytowania na tej imrezie zauważyłam, że gitara to instrument zarówno dla dzieci, jak i dla seniorów. Na "moście" był bardzo duży przekrój wiekowy i sprzętowy. Od małych dzieci przyprowadzonych przez  rodziców, po osoby, których Hendrix był idolem w młodości.  Podziały sprzętowe także nie istniały, zjawili się zarówno fani elektryków, jak i zwolennicy gitar klasycznych i akustycznych. Joe porwał tłum i nikomu nie zezwolił na zły humor i brak chęci do zabawy. Ludzie byli jak zahipnotyzowani. 140 osób naraz, tylko po jednej próbie zagrało utwór tak, jakby siedział on w nich od dawna. Publiczność także nie była obojętna i bardzo chętnie zaangażowała się, kołysząc się w rytm, czy też podśpiewując. Część osób żałowała, że jednak nie zdecydowała się zagrać. Na koniec odbyło się losowanie i co zdziwiło mnie najbardziej, przez grających nie przemawiała zazdrość, tylko szczerze gratulowali szczęściarzom, którzy zabrali ze sobą do domu koszulki, płyty i wymarzoną gitarę. 

 

    My nie zawiedliśmy, od zera do 140, to dobry wynik! Wsparliśmy Wrocław i pokazaliśmy, że umiemy się dobrze bawić i że Zielona Góra rockowym miastem jest. W przyszłym roku na pewno znów wezmę udział i zachecam MM-kowiczów  do zabawy, bo naprawdę warto.

Współpraca: Lucyna

Zdjęcia

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
W_Drozłowski
W_Drozłowski wt., 2010-05-04 22:07

gdybym miał gitarę ...to byn

gdybym miał gitarę ...to byn przyszedł i zagrał. BRAWO dla wszystkich uczestników.

W_Drozłowski
Lucyna
Lucyna wt., 2010-05-04 22:14

ja grać nie umię ale

ja grać nie umię ale atmosfera była taka,że przez chwilę wydawało mi się,że gram=-)

Lucyna
Marek Pakoński
Marek Pakoński śr., 2010-05-05 00:31

Szkoda, że mnie tam nie było..

Ech... Następnym razem :) Nawet nauczę się grać Hey Joe :) A co! Brawo za świetny artykuł!

-> Polecam myślenie. Wymagam go od wykształconych ludzi. /// Lubisz dobre electro? Słuchaj audycji Electrohead: https://www.facebook.com/ElectroheadZG <-
Emilia_Drozłowska
Emilia_Drozłowska śr., 2010-05-05 23:50

Wrocław on nas zapomniał!

Wrocław on nas zapomniał! Zwiedziłam MM Wrocław i zauwazyłam, że wogóle nie wspomina sie o wsparciu ze strony Zielonej Gory. Nie wiem czy jest to spowodowane traumom spowodu dania plamy akurat w 40 rocznice smierci Jimmiego czy po prostu brak spojrzenia dalej poza swoje miasto.

KIMI http://www.wywrota.pl/ludzie/KIMIanders http://emilykimi.blogspot.com/ Polub mnie ;) http://www.facebook.com/emily.photo.urbex