drukuj
Policja przed bankiem
Utworzono: 19-05-2010, godz. 14.09,
Ostatnia aktualizacja: 19-05-2010, godz. 22.46
Zdjęcie 1 z 1
Policja przed bankiem
Fot.: GL
Zdjęcie pochodzi z: Zachwalali, reklamowali, aż sprowokowali

























Kontakt:
Dziękuję redaktorowi za uzupełnienie
fotografią i to znakomitego fotografa. Tak chyba jest poprawnie a jnawet prawidłowo. Jest obywatelski cynk i zawodowy fotograf leci pstryknąć.
Jemu, Fotografowi z tak ważną legitymację policja aparatu nie zarekwiruje. Chociaż nie wykluczone, że prokurator będzie wzywał na świadka. Ja tam nic nie widziałem i już nic nie pamiętam.
Czy już zapomniano jak Red Pakonski prosił
o powstrzymanie się od złośliwych komentarzy?
Dodam, że powinny to zrozumieć osoby które pocvzucia humoru nie mają.
Do idaliah
Jeśli Pani tak kocha lub nienawidzi(miłość i nienawiść to siostry bliźniaczki ) Szambelana to niech się Pani z nim spotka i sobie wyjaśnijcie. A poza tym nie uczyła mama ze swoje brudne figi nie pierze się publicznie. a fe ohyda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
...
@jacek krassowski:Zdecydowanie jeden wykrzyknik by wystarczył.
Akurat przechodziłem
Tak jakoś wyszło, że mijałem to miejsce zdarzenia kiedy akurat zjawiła się Policja. Co tu dużo mówić, w takim mieście jak nasze napad na bank to dla niektórych prawdziwa sensacja...
Też przeżyłam kryminalną akcję
Akurat nie z ul. Kupieckiej. Jakiś czas temu była akcja na ul. Bankowej. Chyba było wszystko co miało być - źli, czarni, auta, pistolety, kajdanki. Wszystko odbywało się szybko, ale jakoś inaczej niż w filmach.
Ulicy dla ruchu pieszego nie zablokowano, ludzie przechodzili. Z komórkami, aparatami, nawet jakaś kamera się pojawiła. Ja też w końcu wyciągnęłam aparat. Tylko dla jednej scenki - komandosi, migoczące światełka i inne akcesoria oraz obywatelka wybierająca drobne z bankomatu. Jakby wokół nic się nie działo.
Ze zdjęcia nic nie wyszło. Akurat w obiektyw wlazły czyjeś plecy. Tak centralnie i tak akuratnie jakbym nie chciała nic innego robić tylko te plecy. Pyknęłam kilka innych (nie pleców), ale bez przekonania.
Byłam gapiem i zachodziłam w głowę co robię w tym miejscu. Dlaczego w ogóle nie odchodzę. Zdecydowanie niezdrowa i nie dla mnie emocja. Nigdy więcej takiego realu.