drukuj

Zastal wraca do gry! Relacja z meczu Zastal Zielona Góra - Polonia Warszawa

Koszykarze Zastalu znaleźli ze sobą wspólny język.

Za chwilę M. Chodkiewicz poda do Ch. Burgessa, a ten zdobędzie kolejne punkty dla Zastalu.

Zastal Zielona Góra po pięknej i ambitnej grze pokonał Polonię Warszawa 96:68.

Przed spotkaniem z młodą i ambitną drużyną Polonii Warszawa kibice byli pełni obaw. W ostatnich meczach Zastal przegrywał w stylu, który nie przynosił chwały. W minionym tygodniu cierpliwość zarządu klubu wyczerpała się i nastąpiła zmiana na stanowisku trenerskim. Tomasza Herkta zastąpił jego dotychczasowy asystent Tomasz Jankowski. Z obozu zastalowców dochodziły niepokojące wieści, że choruje W. Hodge, którego występ stał pod znakiem zapytania. Polonia Warszawa w ostatniej kolejce odniosła cenne zwycięstwo nad rewelacją rozgrywek drużyną Polpharmy Starogard Gdański, a spory udział w zwycięstwie miały „młode wilczki” Polonii: M. Nowakowski i K. Łączyński.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy po trzech rzutach Tony’ego Easley’a prowadzili już 6:0. Na szczęście miejscowi koszykarze całkiem dobrze poczynali sobie pod tablicami zarówno w obronie, jak i w ataku i dzięki dobrej dyspozycji rzutowej Dłoniaka, Fliegera i Ch. Burgessa wyszli na prowadzenie 16:13. Wynik mógłby być jeszcze lepszy gdyby nie to, że nie mógł wstrzelić się J. Maye. W końcówce oba zespoły miały kilka okazji rzutowych, ale wynik na tablicy już się nie zmienił.

Druga kwarta rozpoczęła się od odważnego wejścia pod kosz Hodge’a, który wzbogacił konto Zastalu o dwa oczka. Potem dwukrotnie zza linii 6,25 próbował trafił M. Chodkiewicz, ale trafił tylko raz. Po rzucie za trzy w wykonaniu M. Fliegera koszykarze Zastalu odskoczyli na 24:17. Na dodatek, gracze Polonii Warszawa grali nerwowo i często popełniali niewymuszone błędy. W tych warunkach najlepiej czuł się Flieger, któremu w tym fragmencie gry udawało się zupełnie wszystko. Koszykarze z grodu Bachusa, nawet kiedy nie trafiali, zbierali piłki i kontynuowali rozgrywanie akcji. Rezultatem dobrej gdy było wysokie prowadzenie gospodarzy na dwie minuty przed zakończeniem drugiej kwarty 36:20. Przez moment wydawało się, że Polonia podejmie jeszcze rękawice, kiedy zawodnicy stołecznego zespołu zdobyli osiem punktów z rzędu, ale końcówka kwarty należała do miejscowych, Po efektownym wsadzie Ch. Burgessa w ostatnich sekundach drugiej ćwiartki nasi byli na prowadzeniu 40:78.

W drugiej połowie meczu obraz gdy się nie zmieniał. W dalszym ciągu trójkami raził niesamowity Flieger, a po jego zejściu na ławkę pałeczkę przejął Kuba Dłoniak, który także pokazał kibicom, że rzut zza linii 6,25 m to dla niego nie pierwszyzna. Kiedy koszykarze Zastalu prowadzili już 66:52 coś zacięło się w dobrze prosperującej maszynce do zdobywania punktów i „czarne koszule” odrobiły dużą część strat. Pod koniec trzeciej kwarty na tablicy wyników pojawił się wynik 66:60 dla Zastalu i kibice zaczęli się martwic o końcowy wynik. W tym najbardziej krytycznym momencie odblokował się J. Maye, który rzutem za trzy punkty ustalił rezultat po trzech częściach spotkania na 69:60.

Początek czwartej kwarty to popis nieustępliwej i ambitnej gry J. Dłoniaka. Zawodnik Zastalu pośliznął się w obronie, ale szybko wstał i powtórnie doskoczył do rywala wyrywając mu piłkę, by chwilę później w akcji ofensywnej trafił za trzy punkty. Ta ambitna postawa jakby scementowała jeszcze bardziej grę Zastalu, który spokojnie odjeżdżał rywalom ze stolicy. Kiedy Zastal prowadził już 80:60, a boisko opuścił za pięć przewinień Easley stało się jasne, ze zielonogórzanie ten mecz wygrają. Na trzy minuty przed zakończeniem spotkania (przy stanie 88:63 dla miejscowych) kibice na parkiet wywołali J. Kalinowskiego i G. Kukiełkę, a trener Jankowski „puścił oko do kibiców” spełniając ich marzenie. Po wsadzie T. Kęsickiego ustalającym wynik spotkania na 96:68 w hali rozległo się gromkie „Dziękujemy! Dziękujemy!” w wykonaniu zielonogórskich fanów basketu.

Zastal wrócił z dalekiej podróży. Tylko zawodnicy i sztab szkoleniowy wiedzą w jaki sposób zmieniało się oblicze zespołu, który niespełna dwa tygodnie temu zhańbił się w meczu z Czarnymi Słupsk a tydzień temu uległ u siebie Basketowi Poznań. Trudno uwierzyć, ze taka metamorfoza dokonała się w tak krótkim czasie. Trudno też uwierzyć, że zespół, który przyjechał do Zielonej Góry w poprzedniej kolejce urwał punkty jednej z najlepszych drużyn w lidze, gdyż w sobotnie popołudnie gracze z Warszawy byli cieniem samych siebie. Nieporadni i nie posiadający pomysłu na grę nie mogli realnie zagrozić drużynie, która z taką obroną i z taką determinacją może wygrać z każdą drużyną Tauron Basket Ligi.

Historia zatacza swoiste koło. Na początku rozgrywek TBL Zastal szedł jak burza wygrywając ze wszystkimi rywalami, i minimalnie przegrywając w hali lidera Czarnych Słupsk. Pierwszym sygnałem, że w drużynie robi się niedobrze był mecz z Polonią Warszawa, w którym zielonogórzanie przegrali wysoko, a obserwatorzy podkreślali nie sam fakt przegranej, ale fatalny styl zaprezentowany przez Zastal. Teraz meczem z Polonią Warszawa Zastal pokazuje, że wraca do gry. Oby właśnie tak było!

Zastal Zielona Góra - Polonia Warszawa 96:68 (16:13, 24:15, 29:32, 27:8)

Zastal: Flieger 19, Burgess Chris 18, Dłoniak 16, Maye 11, Hodge 10, Chodkiewicz 7, Comagić 5, Raczyński 5, Kęsicki 4, Kukiełka 1, Burgess David 0, Kalinowski 0.

Polonia: Hinson 20, Easley 19, Palmer 11, Łączyński 5, Nowakowski 4, Czujkowski 4, Wichniarz 3, Kwiatkowski 2, Bojko 0.

Zdjęcia

  • Koszykarze Zastalu znaleźli ze sobą wspólny język.
MM-kowicz pełną gębą :)
AmIright
Autor:AmIright

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Tomasz Dominiak
Tomasz Dominiak sob., 2011-02-26 20:43

Gratulacje dla Zastalu.

Gratulacje dla Zastalu. Podziękowania za relacje, nie oglądałem, ani nie słuchałem i dzięki niej wiem co się działo na spotkaniu.

Tomasz.D http://zgfoto.hekko.pl/
aski
aski ndz., 2011-02-27 10:15

Chce się powiedzieć WRESZCIE

się udało no i moja córka odetchnęła z ulgą bo prawie uwierzyła mi, że przynosi pecha Zastalowi, bo co poszła na mecz to dostawaliśmy baty :)))

https://picasaweb.google.com/106481896623705871202
AmIright
AmIright ndz., 2011-02-27 10:45

To i ja się cieszę

@aski:

Źle by było gdyby córeczka była w takim błędzie. Faktycznie pecha Zastalowi przynosili "piewcy sukcesu", którzy byli z Zastalem tylko wtedy kiedy ich klub wygrywał. Wczoraj nie przyszli i było bardzo dużo wolnych miejsc w sektorach za koszami. To własnie tamcy kibice przynosili Zastalowi pecha. Mam nadzieję, że ci kibice już sie nie pojawią, bo jeszcze znów przyniosą pecha Zastalowi...

Robert Narkun (robertnarkun@o2.pl)
skorpion
skorpion ndz., 2011-02-27 10:23

Widać że

Widać że zmiana trenera przyniosła oczekiwany efekt,pozdrawiam Barbara N.

AmIright
AmIright ndz., 2011-02-27 10:53

To trochę dziwne...

@skorpion:

... ale cos w tym jest. Często kiedy zespołowi nie idzie tych lepszych szkoleniowców zastępuje się innymi i to przynosi efekt w postaci lepszej gry. Trudno mi to zrozumiec ale tak jest w wielu dyscyplinach. Może to działa na takiej zasadzie, że zawodnicy bardziej się wtedy mobilizują, bo myślą sobie wg schematu: "Jak dziś wygramy to wszystkie porażki kibice zgonią na koziołka ofiarnego w postaci byłego trenera. A jak nie wygramy to kibice w końcu sie domyślą, że sedno tkwi nie w trenerze ale w zawodnikach i wtedy dopiero zaczną nas zwalniac z roboty."

Tak czy owak: efekt jest dobry. Agresywna obrona (dużo fauli w wykonaniu naszych, ale tak musi byc jeśli gra sie ambitnie), rewelacyjny atak pozycyjny. Dobrze przygotowane pozycje rzutowe. Determinacja (co pokazał Kuba Dłoniak) na poczatku czwartej kwarty.

Podobała mi się uczciwośc trenera Jankowskiego, który po meczu podziękował i dedykował zwyciestwo trenerowi Herktowi. To ważne, że facet jest skromny i sprawiedliwy. Na pytanie ile w zwycięstwie jest Jankowskiego odpowiedział, że tylko zalecił zawodnikom agresywniejszą obronę i przecwiczył z koszykarzami kilka wariantów ataku pozycyjnego. Poskutkowało!

Robert Narkun (robertnarkun@o2.pl)