drukuj

Zastal nie do zatrzymania! Relacja z meczu Zastal Zielona Góra - AZS Koszalin.

Najlepszy zawodnik meczu Walter Hodge (33 punty)

Odważnie i skutecznie poczynał sobie w dzisiejszym pojedynku ulubieniec publicznosci Walter Hodge.

W arcyważnym dla końcowego układu tabeli pojedynku Tauron Basket Ligi zielonogórski Zastal pokonał AZS Koszalin 113:86.

Pojedynki pomiędzy drużynami walczącymi o stawkę zawsze elektryzują. Jeśli koszykarze Zastalu i AZS mieli świadomość, że ten mecz może decydować o ich „być albo nie być” w play-off, to emocji nie mogło zabraknąć. Już podczas prezentacji lepiej zaprezentowali się koszykarze Zastalu. Byli rozluźnieni i wygłupiali się, co potwierdza obiegowa opinię, że „duch drużyny” ma się dobrze. To szczególnie ważne w kluczowych momentach gry, kiedy ważne jest – jak podkreślają szkoleniowcy – żeby mieć „luźne nadgarstki”

Początek meczu to koncert maestro Waltera Hodge’a, który zdobył pierwsze dwanaście punktów dla zielonogórzan. Nieistotne było dla niego czy trafia zza linii 6,25 m czy też odważnie wchodzi pod kosz. W każdym z tych elementów był skuteczny. Chyba też pierwszy raz w sezonie mieliśmy do czynienia z sytuacją, że zaledwie po 2 minutach i 32 sekundach Zastal miał już na koncie 10 punktów. „A skoro w tak krótkim czasie rzuciliśmy 10 punktów, to może pęknie setka.” – zastanawiali się kibice. Determinację w poczynaniach Marcina Chodkiewicza, Jamesa Maye’a widać było gołym okiem. Przy wyjątkowo dobrej skuteczności, niezłych zbiórkach i twardej obronie nie mogło dziwić to, że nasi po pierwszej odsłonie prowadzili 34:21.

Siłą obu zespołów są rzuty za trzy punkty, dlatego trener Tomasz Jankowski przez cały tydzień ćwiczył ze swoimi podopiecznymi różne warianty destrukcji poczynań rywali. Z tego też powodu z celnych rzutów „za trzy” częściej mogli cieszyć się zielonogórzanie. Dzięki temu przewaga Zastalu rosła i na 8 minut przed zakończeniem drugiej kwarty było już 39:23. Spora w tym zasługa Żarko Comagica, który powrócił do niezłej dyspozycji z początku sezonu. Potrafi rzucić ważne punkty, notuje immanentnie istotne dla zespołu zbiórki, a nade wszystko jest bardzo nieustępliwy w obronie. Po okresie dobrej gry Zastalu, miejscowych wybiły z rytmu kontrowersyjne decyzje sędziów spotkania, niekorzystne dla Zastalowców. Niektóre z ich rozstrzygnięć powodowały, że kibice byli wściekli. W efekcie przewaga naszych stopniała do 9 punktów (39:30). Mogło być nawet gorzej, ale „akademicy” z Koszalina mieli problemy ze skutecznością na linii rzutów osobistych. Strzelecką niemoc przełamał nikt inny, tylko James Maye, a po chwili dynamicznym wejściem pod kosz wynik podwyższył Maciej Raczyński i sytuacja znów była opanowana. Do przerwy prowadził Zastal 54:40.

Po przerwie skuteczność Zastalu wcale nie zmalała. W dalszym ciągu miejscowi grali walecznie i ambitnie, a z koszykarzy AZS-u jakby zeszło powietrze. Zupełnie nie widoczny był Igor Milicic, gwiazda zespołu z Koszalina, który jest najlepiej asystującym zawodnikiem w Tauron Basket Lidze. Jak przyznał na pomeczowej konferencji trener miejscowych Tomasz Jankowski wyłączenie z gry „mózgu drużyny” czyli Milicica było kluczowym zadaniem zespołu i realizacja tej strategii wypadła znakomicie. W trzeciej kwarcie przewaga Zastalu nie rosła już tak bardzo (zresztą całą trzecią kwartę Zastal przegrał dwoma punktami), ale nie było ani jednego momentu, w którym gra Zastalu nie mogła się podobać. Obserwatorzy z kolei podkreślali zgodnie słabą pracę sędziów, którzy – gdyby mecz prowadzony był „na styku” – mogliby wypaczyć końcowy wynik spotkania swoimi niefortunnymi decyzjami na niekorzyść gospodarzy. Na 2 sekundy przed zakończeniem trzeciej odsłony, przy stanie 77:66 dla zielonogórzan, faulowany był Chris Burgess, który trafił jeden z dwóch rzutów osobistych, ustalając w ten sposób wynik po trzech kwartach na 78:66.

Jakub Dłoniak to jest zawodnik, który lubi zaczynać czwartą kwartę celną trójką, a skoro lubi to trafia. Marcin Flieger lubi z kolei zagrania rodem z zawodowej ligi NBA i po jego fantastycznej asyście do Chrissa Burgessa było 83:68 dla Zastalu. Z kolei Walter Hodge jest zawodnikiem, który nie lubi być gorszy od kolegów i jak widzi ładną asystę to sam też chcę zagrać podobnie. Jeśli dodać do tego wszystkiego to, że ma dzień w którym wychodzi mu absolutnie wszystko co sobie założy, to nie może dziwić, że obsłużony przez niego David Burgess efektownie wykończył akcję wsadem. Młodszy z braci Burgessów był przy tej akcji faulowany, więc przysługiwał mu dodatkowo rzut osobisty, który David także wykorzystał. Wtajemniczeni twierdzą, że po tej udanej akcji David Burgess uśmiechnął się pierwszy raz odkąd przybył do Zielonej Góry. Nie potwierdził tego faktu trener miejscowych Tomasz Jankowski, który nie do końca wierzy doniesieniem dziennikarzy i mówi, że musi się przyjrzeć tej sytuacji analizując pomeczowe zapisy wideo. Jeśli Zastal jest w takiej dyspozycji jak w ostatniej kwarcie meczu z AZS-em Koszalin, to nawet jeśli rywale grają ambitnie na niewiele się to zda. Z tego tez powodu na 3 minuty przed końcem meczu po rzutach osobistych Fliegera było 100:78. Na parkiecie pojawili się zawodnicy, którzy na co dzień nie mają zbyt wielu okazji do zaprezentowania się zielonogórskiej publiczności. Jarosław Kalinowski popisał się celnym rzutem „za trojaka”, a debiutujący przed zielonogórska publicznością Adam Chodkiewicz zdobył ostanie punkty meczu, ustalając wynik na 113:86.

Podsumowując, Zastal znów jest drużyną jaką chcą oglądać kibice. Przede wszystkim walczą i są zdeterminowani, a to powoduje, że kibice są w stanie wybaczyć im wpadki. Fani miejscowych też jakby odmienieni. Jakby uczą się tej ekstraklasy i tego dopingu, który potrafi zdziałać cuda. Klimat dla basketu w Zielonej Górze niewątpliwie jest. Trudno w tym meczu wyróżnić kogokolwiek z drużyny, która grała w dzisiejszym meczu znakomicie i na najwyższym poziomie. Może zawiódł jedynie Tomasz Kęsicki, od którego wymaga się kilku punktów w każdym meczu, a dziś nie udało mu się po raz kolejny zdobyć żadnego oczka. Na pocieszenie pozostaje fakt, że w dzisiejszym pojedynku zanotował 11 zbiórek. Z kolei Walter Hodge znów jest w szczytowej formie i jego 33 punkty zdobyte w dzisiejszym meczu to poezja koszykówki.

Zastal Zielona Góra - AZS Koszalin 113:86 (34:21, 20:19, 24:26, 35:20)

Zastal Zielona Góra: Walter Hodge 33 , James Maye 22, David Burgess 10, Marcin Flieger 9, Marcin Chodkiewicz 8, Jakub Dłoniak 7, Chris Burgess 7 , Żarko Comagić 6, Maciej Raczyński 6, Jarosław Kalinowski 3, Adam Chodkiewicz 2, Tomasz Kęsicki 0

AZS Koszalin: Winsome Frazier 17, Grzegorz Arabas 17, George Reese 16, Grady Reynolds 11, Igor Milicić 10, Mirosław Łopatka 5, Slavisa Bogavac 4, Tomasz Śnieg 4, Mateusz Bieg 2, Sebastian Balcerzak 0

 

* * *

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • Najlepszy zawodnik meczu Walter Hodge (33 punty)
  • Walka, nieustępliwośc i agresja. Tego nie brakowało w dzisiejszym meczu.
  • „Patrzcie jak ładnie trafiam” – myśli sobie W. Hodge
  • „Myśleć, myśleć, myśleć…”
  • "Jezioro Łabędzie" Czajkowskiego w wykonaniu Tomasza Kesickiego
  • George Reese trafia "za trzy".
  • Czy naprawdę się uśmiechnął?
  • "Ale ten kosz wysoko" - zdaje się myśleć Marcin Flieger
  • Marcin Flieger zdobywa setny punkt dla Zastalu.
  • Marcin Chodkiewicz "za trzy"
MM-kowicz pełną gębą :)
AmIright
Autor:AmIright

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Jana
Jana ndz., 2011-03-13 19:55

pięknie!!!!!!

dzięki za relację! :)