Zasrany krajobraz, to nie Zielona Góra
Jak miasto wygląda każdy sam widzi. Wszedzie psie kupy na chodnikach, trawnikach jak okiem sięgnąć. To tylko i wyłącznie kultura społeczeństwa któremu nie chce się sprzątać. Każdy chce mieć pupila, ale obowiązki już nie. Mentalność nasza jest więc bardzo prostolinijna. Ja płacę już za psa! Jednak z kulturą to nie ma już nic wspólnego.
Gdzie więc mają bawić się dzieci, skoro place zabaw, piskownice i trawniki są mówiąc dosłownie zasrane. Gdzie jest więc Straż Miejska czy inne organy nadzorcze. Może trzeba zadać inne pytanie: Jak wydawane są pieniadze ktore sa pobierane od osób ktore maja zwierzeta? Zwrócić uwagę Pani to obraza majestatu, mlodzi na ławce z "bandytami" nie podchodz! Wszedzie totalne lekcewazenie ludzi. Nie warto byc kulturalnym, bo zaraz nagonka ze czlowiek sie czepia. Ta sąsiadka z retlerkiem jest gorsza niż facet z dogiem. Żadne z nich jednak nie posprząta po swoim psie.

























Kontakt:
c.d "Sprzątam, więc nie zapłacę"
Ciesze się ogromnie, że również na łamach dzisiejszej GL (str. 3a) poruszono problem psich odchodów. Uważam jednak że mandaty powinny się zaczynać, od minimum 50 zł Może by tak wprowadzić system procentowy, uwzględniający dochody. Tak, może właśnie kulturę powinno się egzekwować coś na wzór skandynawskich mandatów za wykroczenia drogowe. Najbardziej proponuje spacery funkcjonariuszom, właśnie wewnątrz osiedli gdyż właśnie tutaj najczęściej widać czworonogi ze swoimi właścicielami. Jednocześnie kosze na odchody również powinny być bliżej blokowisk, gdyż nie każdy chodzi do parku. To już zadanie dla adinistracji rejonów.
Spradzone metody, uczmy się na doświadczeniach innych
Pan Bonisławski uwielbia mieszać do wszystkiego politykę. Zupełnie niepotrzebnie. Panie Mieczysławie wokół naszych wieżowców (ul. Kraljevska, jesteśmy sąsiadami) teren należy do Zielonogórskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i służby miejskie tam nie sprzątają, bo to niech działka. Za porządek odpowiadają dozorcy zatrudnieni przez ZSM. Poza tym od momentu pojawienia się kupy Pana psa do jej ewentualnego sprzątnięcia mija czas, w którym można pobrudzić buty i poślizgnąć się (mało przyjemne zdarzenie). Skoro tak często odwołuje się Pan do kultury europejskiej przy okazji ZS, to zapraszam Pana i innych na bloga www.psiakupa.blox.pl i do poczytania o sprawdzonych rozwiązaniach. Nie musimy wymyślać nic nowego w tym brudnym temacie.
Nazywać po imieniu, poprawnie
Obornik jak sama nazwa wskazuje pochodzi z obory. Jest to słoma (sciółka) obesrana przez krowy. Składowana w gnojowniku fermentuje i przerabia się na nawóz czyli gnój albo obornik. To co człowiek wydala w wc to przecież też nie jest obornik a ewentualnie ustępnik ale gdyby był składowany. To Anglicy wymyślili wodne spłukiwanie i dopiero hen pod Przylepem nasze domowe, ludzkie gówno miesza się z innymi "smakami". Dlatego też gówno pochodzące od piesków nie wypada nazywać obornikiem bo słomy nie ma.
Nie ustosunkowuję się do propozycji użytkowania psoiego gówna do walk politycznych.
Informuję jedynie autora gdzie jest straż miejska. Na parterze i piętrze ładnej posesji przy ulicy Grottgera. A co pan od nich chce? Czy nie za dużo optymizmu? Pozdrawiam
Niech będzie
@Szambelan:Panie Szambelanie, ile razy w teksie mozna pisac odchody, gówno. To tylko niuans odbiegający od tematu;) Pozdrawiam
Poprawka
Zdaje się, że UM zrezygnował z podatku za psa (z dniem 1 stycznia 2008)? Czy nie lepiej nałożyć większy podatek, zachipować psy i wtedy czegoś żądać? Bo jeśli p. X wypuszcza swojego psa rano i wpuszcza go po powrocie z pracy, to kto po nim sprząta?
Wyższe podatki i niech sprzątają służby do tego przygotowane. A obowiązki nałożone na właścicieli trochę ostudzą zapędy do nieprzemyślanego posiadania czworonoga, zwłaszcza przed Gwiazdką czy komunią... Mniejsza ilośc psów = mniejsza ilość kup i więcej odpowiedzialnych właścicieli.
Prezenty, te prezenty
To po Pana psie, i innych o podobnym toku myślenia właśnie jest to co oczy nasze widzą. Czy Pan wie że gdyby zastosować Pana tok myślenia, to 30 % obywateli trzeba by zamknąć włącznie z Panem? Żądania raczej abstrakcyjne sadzac z wypowiedzi inetrnautow mm-kowiczow. Rozumiem przywiazanie do porzadkow sprzed 1990 roku, to przypadlosc pokoleniowa. Niemniej dzisiaj mamy inna rzeczywistosc. Gorsza czy lepsza, zalezy od punktu widzenia (siedzenia)
Pies może srać na trawnik, dzieci zaś mają zakaz wstępu?
Tak to wygląda. To się nazywa postawa!
Jakżesz zdziwiony jestem opinię Alternatywy
"lepiej nałożyć większy podatek, zachipować psy i wtedy czegoś żądać."
Czy nie moglibyście wyjść na uliczną demonstrację z tymi hasłami? A może zgłosić Radzie Miejskiej te postulaty?