Zabijamy kilkanaście milionów komputerowych przeciwników każdego dnia
Co jakiś czas światem wstrząśnie jakąś tragedia. Pamiętam masakrę pokazaną w słynnym obrazie „Słoń". Zaraz okazało się, że dwaj chłopcy, sprawcy masakry w szkole, którzy zabili nauczycieli i uczniów, to wielbiciele strzelanek. "Grali w strzelanki, więc to pchnęło ich do mordu".
To absurd.
Faktem jest, że agresywne obrazy mają jakiś wpływ na młodego człowieka. Nie zamierzam się z tym sprzeczać. Jednak pamiętajmy, że to brutalny świat gry jest dziś najbardziej porządany przez młodego gracza (i nie tylko). Każda dobra gra opiera się na przemocy. Jeśli nie mamy kogoś pobić, to trzeba zabić dziesiątki, setki przeciwników. W innym przypadku od naszych ruchów zależy los tysięcy żołnierzy na planszach gier strategicznych. Ale i to jest przecież agresja związana z dominacją.
W Call of Duty 2 Modern Warfare jeden z epizodów rozgrywa się na lotnisku w Rosji. Gracz staje się terrorystą, którego zadaniem jest zabijać ludzi. I to się podoba. Także nie mam nic przeciwko temu. Gra to gra, a pomysł... jak najbardziej smaczny.
W grach najczęściej musimy kogoś zabić. Nie znamy tego kogoś, ale najczęściej to i tak postać o wiele bardziej krwawa od nas. Człowiek, zjawa, potwór, wampir, zombie. Tacy przeciwnicy są przez nas eksterminowani milionami. Gdybyśmy zliczyli przeciwników kładzionych pokotem na ekranach telewizorów i monitorów całego świata tylko w ciągu jednej doby, to z pewnością byłaby to kilku, albo kilkunastomilionowa liczba.
I na nic zdadzą się obostrzenia. Niemcy potrafią nakazać, by w grach krew miała kolor zielony. W doskonałej polskiej strzelance NecroVisioN kazali przygotować znikające truchła przeciwników. I co to dało? Tylko to, że Niemcy kupowali NecroVisoN w innych krajach, przez internet.
Gdzie, więc leży problem? Po pierwsze w rodzicach. Prawie każda gra jest zaopatrzona symbolami oraz oznaczeniami systemu PEGI. Poświęcając kilkanaście sekund na obejrzenie pudełka dowiemy się, czy gra zawiera przemoc, przekleństwa, czy seks. I to przecież wystarczy. Kontrola nad obrazem widzianym przez nasze pociechy to podstawa.
Zaglądajmy do komputerów naszych dzieci. Kontrolujmy, z jakimi bohaterami spędza czas nasze dziecko w czterech ścianach swojego pokoju. Nie dajmy grom zawładnąć dzieckiem. To wystarczy.
Do tego rozmowa. Mówmy dziecku, że świat gry nie istnieje.To imaginacja, nierzeczywista wojna. Dzieciak musi to rozumieć, wtedy nie będzie problemów.
A jeżeli już ktoś z nas jest absolutnym growym pacyfistą, to polecam FIFA 10, a wkrótce FIFA 11. To gra pozbawiona agresji, a wszelkie objawy przemocy studzi sędzia czerwonymi i żółtymi kartkami. Gra uczy zdrowej sportowej rywalizacji. Albo Need for Speed. Wyścigi to zawsze „zdrowa" gra.
Pamiętajmy. Nie uciekniemy od agresji w grach. Ona zawsze będziena pierwszym planie. Nigdy nie wygramy ze strzelaniną. Kwiatki nie zastąpią karabinów, a pockemony wampirów, czy zombie. W końcu „władza pochodzi z lufy karabinu". Agresja jest tak bardzo pożądana przez graczy, że lepiej dyskutowaćo niej i wyjaśniać, niż zwalczać zakazując. Do utopii i tak nie dojdziemy.



























Kontakt:
CO TO ZA PYTANIE?
"Czy gry pozbawione śmierci, brutalności, potworów, czy krwi...w przyjmą się? Nie. I nie ma się co z tym spierać."
ZNAM PRZYNAJMNIEJ 5 TYTUŁÓW W KTÓRE GRA MÓJ SYN I NIE MA W NICH KRWI, PRZEMOCY, SEKSU CZY TEZ JAKIEJKOLWIEK BRUTALNOŚCI. GRA TAKŻE W "CALL OF DUTY" BO JESTESMY FANAMI SERII I ZNAM TEMAT.
"Każda dobra gra opiera się na przemocy.
CO ZA BZDURY !!! AUTOR WIDOCZNIE NIE ZNA WOGOLE TEMATU I NIE WIE O CZYM PISZE I GRA TYLKO I WYLACZNIE W GRY TEGO TYPU.
WIDZĘ TAKZE, ŻE AUTOR NA SAMYM WSTĘPIE MÓWI "NIE" ... WIEC IDĄC ZA JEGO SŁOWAMI: NIE MAM SIĘ CO SPIERAĆ ...
Panie Igorze, to pan nie ma pojęcia o grach
@Igor Skrzyczewski:Call of Duty jest strzelanka, więc jest w niej przemoc o śmierć. Pan źle jednak odebrał intencję artykuły i wyciągnął bardzo pochopne wnioski. Podkreślam, że gry zawierające przemoc maja o wiele lepsze wzięcie i niemal wszystkie zawierają ten element. Widzę, że to pan ma bardzo słabe rozeznanie w świecie gier komputerowych. Sprowadził się pan do 5 gier i jednego hitu, nie zauważając, że CoD jest grą z przemocą. Chyba się pan z tym zgodzi?
I faktem jest, że każdy growy hit to gra z przemocą. Widzę, że to pan nie ma pojęcia o grach.
??
"Każda dobra gra opiera się na przemocy."
tu zgodzę się z Igorem, że to stwierdzenie jest bzdurne,i aż się dziwię że to komentuję.Aby nie było ze jestem jakimś fanatykiem który uwaza ze gry muszą byc pozbawione przemocy,otóż wcale nie,sam gram w GTA4,w serię Call of Duty,a teraz czekam na Mafie 2,ale gry dzielę na dobre lub gnioty ze względu na swój pozniom wykonania,tzw miodności a nie czy jest w nich przemoc czy jej brak.
No i to są gry z przemocą
@crazyceg:Nie neguję gier zawierających przemoc, sam w nie gram. Zarzuca mi pan bzdurę, a jednak sam gra w tytułu zawierające przemoc. O to mi chodzi!!
??
@Piotr Jędzura:chodzi o jedno słowo,mianowicie o KAŻDA,pewnie że jeśli się uprzeć to można i Sapera nazwać grą z przemocą lub Tetrisa (jedne bloczki wpadają na inne powodując ich anihilację) ale to już czysta kazuistyka,są świetne gry strategiczne jak choćby serie Civilization,Europa Universalis,cz Football Manager (w sumie FM nie bo tam są faule ale w takim razie Fifa też odpada ;) ) gdzie przemocy jest na lekarstwo lub jej nie ma wcale
W "The sims" nie ma agresji ;)
Ale Piotr poruszył ciekawą kwestię. Byc może nie zgodzimy się z tym, że im więcej krwi, tym gra się nam bardziej podoba, ale... Wybieramy często właśnie te bardziej krwiste. Śmiejemy się z tego, że w Niemczech krew jest zielona.
Ja sam w Left4Dead, która jest grą niesamowicie krwistą, uwielbiam grać. Lubię też grac w Heroes of Might and Magic, która krwista w ogóle nie jest, ale... Tocząc wojny tracisz jednostki. Mam od wieków jakiś głupi nawyk by dbać o swoje wojska i często waham się, gdy muszę poświęcić jakąś jednostkę "dla dobra ogółu". Może się ktoś śmiać, że wirtualnych żołnierzy mi szkoda... Ale wszak gry mają naśladować trochę realność. W życiu w tych plutonach są żywi ludzie. Czy łatwo byłoby nimi szafować?
Piotrze - czy w CoD2 rozstrzeliwanie zakładników nie budzi żadnych Twoich kontrowersji? Być może nie, "bo to tylko gra". Ale to przyzwyczaja nas do myśli, że w pewnych chwilach pewne rzeczy są dozwolone.
A gdzie moralność? Gdzie etyka? Gdzie sumienie? Temat ważny poruszyłeś, bo myślę, że w wirtualnych rozgrywkach wytwarzamy sobie wirtualne sumienie. A efekt tego poznamy za kilkadziesiąt lat...
I tu się Marku zdziwisz ale w
I tu się Marku zdziwisz ale w Simsach przemoc też istnieje. Może nie ma aż takich efektów z rozpryskujacymi się mózgami zieloną mazią ale jest.... Rozpracowując tę grę można zauważyć...że simsy się biją (i to nieźle aż kłęby kurzu powstają he he he), policzkują, wyzywają, mogą sprawić komuś przykrość. Nie dość tego sims może znęcać sie nad swoim pracownikiem ( nie dając mu przerwy na siku, jedzenie, spanie). Sam gracz również może uśmiercić swojego bohatera odmawiając mu wykonywania w/w czynności. Oprócz tego istnieje spora dawka sexu w simsach.... ;p prawda, nie wszystko jest pokazane ze szczegółami, ale.....gracz widzi pieszczoty swoich bohaterów, widzi pocałunki. Istnieje opcaja "bara-bara", "postaraj sie o dziecko", można uprawiać sex w windzie, w jaccuzi. Przy pomocy odpowiednich kodów można oglądać simsa nago. Stworzone specjalne skiny (skóry, i karnacje) imitują realność ciała, wraz ze wszystkimi szczegółami anatomicznymi Można swojemu simsowi nadać odpowiedni rozmiar piersi i innych meskich części cała ;p Można flirtować i być z kilkoma simsami naraz, ale trzeba uwazać by partner simsa sie o tym nie dowiedział. Co więcej, można flirtować i być z simsem tej sameł płci. Fani simsów stworzyli specjalne strony, gdzie można sobie ściągnąć, bądź zamówić odpłatnie gadżet erotyczny typu wibrator pejcz, rurkę do tańczenia, sexowne wdzianko i masę innych ulepszaczy...i te przedmioty funkcjonują normalne w grze według ich przeznaczenia.
I teraz tylko pytanie....CZY TA GRA ABY NA PEWNO JEST DLA DZIECI?
Zgadzam się, Simy potrafią namieszać
@Milena:Mało tego Simy to również możliwość nie tylko bicia ale i siania intryg. Możemy toczyć bardzo złe wirtualne życie. Co wcale nie jest takie niedobre :)
A to Ci...
@Milena:Fakt, nie grywałem. Moja siostrzenica grała. Hmm...
Napisałem o COD...
żeby uświadomić,że gra także w brutalne gry ale dopiero po moich testach ;) Scenę na lotnisku mu wyciąłem i nie grał w nią, bo sam uważam że jest słaba i nic ciekawego w niej nie ma. Myślę, że wrzucono ją dla rozpętania szumu medialnego przy sprzedaży gry. Syn gra także w gry logiczne, strategiczne, przygodowe i naprawdę można znaleźć coś bez przemocy. Namiętnie gra także w gry muzyczne typu Guitar Hero a tam raczej ciężko o krew. W SPORE także o brutalności nie ma mowy, choć to gra o fabryce potworów i ich jest tam bez liku z tym, że są to potworki baaaaardzo sympatyczne a gra jest bardzo edukacyjną. Nie jestem maniakiem usunięcia przemocy z gier bo sam w nie gram namiętnie i niejedna mnie wciągnęła na miesiące. 3 miesiące grałem w FALLOUT 3 a tam przemoc przemocą podparta. Pisanie takich artów wymaga obiektywizmu, a tutaj go troszkę chyba zabrakło. Art przypomina sensacyjnego newsa gdzie w pierwszych zdaniach pisze się o milionach zabitych potworów, krwi itd aby podkręcić czytelnika gubiąc po drodze fakty i sens arta. Bez przemocy widocznie i artykułu nie można napisać bo nikt by tego nie czytał. No ale może ja się czepiam a syn gra w jakieś starocie o których świat gier już dawno zapomniał.
SPORE nie ma agresji?
@Igor Skrzyczewski:Co do obiektywizmu!! SPORE to walka o przetrwanie od chwili komórki do plemienia. Budujemy nasza postać kierując się jej szansami na przetrwanie. Panie Igorze grał pan w SPORE???? czy strzelił pan sobie w kolano :).
Podkreślam, że gry z przemocą mają najlepsze wzięcie. To był sens artykułu, ale i fakty. Przemoc w grach ma wzięcie. A co do innych gier. Może pan nie doczytał, ale poleciłem FIFĘ 10 czy wkrótce debiutującą FIFĘ 11. Mój artykuł jak najbardziej jest obiektywny.
W takim razie ...
... widocznie się czepiam. Ale warto by było kolejnego arta napisac o "nielicznym" gronie gier bez przemocy. Może znalazł by się jakiś mmkowicz, który grał w takową. Spore może i do tego grona nie pasuje, ale tu się kłania temat "brutalność" a "brutalność". I w tym przypadku może strzeliłem sobie z dwururki w kolano rozbryzgując krew dookoła. Zróbmy listę gier bez przemocy, może się takowa lista komuś z rodziców przyda, a to byłoby świetne zwieńczenie naszej dyskusji.
Doskonały pomysł
@Igor Skrzyczewski:Może zacznie pan swoimi propozycjami gier bez przemocy oraz takich z przemocą. Można ją stale aktualizować. Świetny pomysł panie Igorze.
??
chodzi o jedno słowo,mianowicie o KAŻDA,pewnie że jeśli się uprzeć to można i Sapera nazwać grą z przemocą lub Tetrisa (jedne bloczki wpadają na inne powodując ich anihilację) ale to już czysta kazuistyka,są świetne gry strategiczne jak choćby serie Civilization,Europa Universalis,cz Football Manager (w sumie FM nie, bo tam są faule, ale w takim razie Fifa też odpada ;) ) gdzie przemocy jest na lekarstwo lub jej nie ma wcale.A co do przemocy w grach to w sumie więcej jej widać w TVN 24 czy Wiadomościach a jakoś nikt nie ostrzega że dzieci nie mogą oglądać wiadomości.
To już za ostro
@crazyceg:Nie, no nie, to już jest przesada. Nie chodzi o skrajne podejście, ale po pokazanie pewnego problemu. A nie o wskazywanie na FIFĘ jako grę z przemocą.
Szczerze mówiąc...
...nie wiem jakie było przesłanie arta ;) Niby zaczęło się od tego, że przemoc w grach to konieczność, a potem większość o tym, żeby rodzice pilnowali swoje pociechy.. Oba tematy nieco po łebkach omówione, nie ważne ;) Gram w gry od około 20 lat, pisałem do kilku magazynów czy serwisów o grach, i tak po prawdzie ciężko mi się zgodzić z opinią w tekście, jakoby "Każda dobra gra opierała się na przemocy" - to totalnie subiektywna opinia autora, który musiał grać chyba właśnie w takie produkcje. Pojęcie "dobrej gry" jest dość rozległe i z pewnością zalicza się do nich np. wspomniana seria Guitar Hero czy Rock Band. Widział tam ktoś przemoc? Nie, z pewnością nie pompuje ona sprzedaży serii, i tu muszę się zgodzić z Igorem. To samo wspomniana FIFA - tu autor arta sam sobie zaprzeczył, mówiąc, że każda dobra gra zawiera przemoc, a potem podając NFS czy FIFĘ - bez sensu, to są "niedobre" gry? Do dobrych gier można zaliczyć też serię Monkey Island, Puzzle Quest, Treasure of Montezuma czy Peggle - czy w nich jest przemoc? Nie ma, a gry się sprzedały w bardzo wielu egzemplarzach. Idąc dalej - seria Gran Turismo, absolutny bestseller na dwie ostatnie konsole Sony - widział tam ktoś przemoc? Mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Weźmy Nintendo Wii i Nintendo DS - tam większość gier to cukierkowe gry bez przemocy, a jakoś biją rekordy sprzedaży. Średnio zgadza się to z tezą autora ;)
Podsumowując - autor na początku założył subiektywną tezę, nie pozwalając na polemikę. Jak widać powyżej w moim komentarzu, łatwo ją jednak podważyć, trzeba mieć tylko jakieś pojęcie o rynku ;) Moim zdaniem można było się do pisania tego artykułu nieco lepiej przygotować, a przede wszystkim pomyśleć nad trudniejszą do obalenia tezą, np. "Większość bestsellerów to gry zawierające przemoc" lub przekuć to w pytanie: "Dlaczego gry z przemocą sprzedają się lepiej?". Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów ;)
To nie było założenie artykuły
@norberdo:Wystarczy czytać ze zrozumieniem, a nie łączyć wątki, które dla kogoś wydaja się ogólne. Pokazałem zjawisko w szerokim ujęciu, nie precyzowałem do konkretnej tezy, bo nie miałem takie założenia.
Uważam nadal i tak będę uważał, że gry z przemocą sprzedają się najlepiej. A z drugiej strony ile mamy konkretnych "wyścigówek", a ile "strzelanin"? Pytanie retoryczne.
...
@Piotr Jędzura:Drogi Piotrze.. otóż zarzuciłeś mi niezrozumienie Twojego artykułu, a tymczasem sam nie zrozumiałeś mojego komentarza ;) Otóż zrozumiałem Twój artykuł i jak sam potwierdziłeś, nie ma on żadnego przesłania (co napisałem w poprzednim komentarzu). Napisałem również, że temat jest omówiony po łebkach, co również potwierdziłeś w komentarzu (opisałeś zjawisko bardzo ogólnie) - na szczęście nie jest to kolejny artykuł z cyklu "gry to << zuo >> bo zawierają przemoc!", ale zwróciłeś uwagę, że winę ponoszą rodzice nie pilnując pociech (dodałbym jeszcze, że sprzedawcy, którzy nie wiedzą co sprzedają) - za to Ci chwała ;) Zgadzam się również z tezą, że najlepiej sprzedają się gry z przemocą (choć Simsy zdają się temu przeczyć, nie sądzisz?), i taką tezę zaproponowałem pod koniec komentarza :) I tu dochodzimy do tego, czego nie zrozumiałeś z mojego komentarza najbardziej - teoria którą przedstawiłeś w arcie ("każda dobra gra zawiera przemoc"), to totalna bzdura, którą również obaliłem w poprzednim komentarzu, a i obaliłeś ją sam w artykule podając serię FIFA jako gry dla pacyfistów :) No chyba, że FIFA nie jest serią gier dobrych, w co wątpię. Pozdrawiam i życzę sukcesów!