Z roweru widać więcej niż z auta (26) – most o nietypowej konstrukcji
Widok na most w Pieniężnie od strony kościoła. Z innych miejsc jest niewidoczny, zakrywa go bujny las drzew liściastych.
Nie minął rok i byliśmy w Pieniężnie, zbaczając nieco z zaplanowanej wcześniej trasy.
To niewielkie miasteczko, bo liczące nieco ponad trzy tysiące mieszkańców, położone w województwie warmińsko – mazurskim bardziej przyciąga turystów ciekawym mostem kolejowym niż innymi typowymi zabytkami.
Kolej do Pieniężna, leżącego wówczas w Prusach Wschodnich, zawitała w roku 1884. Miejscowość została połączona liniami kolejowymi z Olsztynem i Królewcem. Z tego roku pochodzi też imponujący most kolejowy zbudowany nad głębokim na 30 metrów jarem niewielkiej rzeki Wałszy.
Nikt wówczas nie przewidywał, że po 100 latach stanie się on największą atrakcją turystyczną nie tylko najbliższej okolicy.
Dzisiaj jest najwyższym czynnym mostem kolejowym w Polsce. Ma 157 metrów długości i składa się z 3-ch jednakowych, zwisających przęseł kratowych o dźwigarach parabolicznych o rozpiętościach po 42,40 m. Cała konstrukcja wsparta jest na dwóch 28 metrowych filarach.
Taką nietypową, bardzo rzadko spotykaną konstrukcję mostu zobaczyłem również w 2009 roku w Janowicach Wielkich koło Jeleniej Góry.
Most w Pieniężnie nie przetrwał wojny. Został wysadzony w powietrze 17 lutego 1945 roku przez wycofujące się wojska niemieckie. Nienaruszone pozostały tylko przyczółki.
Przez kilka lat linia Olsztyn - Pieniężno - Braniewo była nieczynna. Most odbudowano zachowując taki sam sposób konstrukcji. Pociągi zaczęły jeździć po nim od marca 1951 roku.
W Pieniężnie byliśmy dwa razy, w 2007 i 2011 roku. Za każdym razem pogoda krzyżowała nam plany dokładniejszego poznania miasteczka i jego największej atrakcji. Po prostu lało jak z cebra.
W 2007 roku chcieliśmy zacząć zwiedzanie od doliny Wałszy . Skończyło się na jednym zdjęciu filarów mostu a później to tylko lało. Od strony kościoła nic już nie było widać.
W tym roku po zwiedzeniu miasta i zrobieniu zdjęcia ilustrującego artykuł chcieliśmy okrężną droga pojechać do jaru Wałszy. Niestety, nastąpiła powtórka sytuacji z 2007 roku. Pogoda pokrzyżowała plany nie tylko nam ale i dla kilku autokarowych wycieczek, podobnie jak przed czterema laty.
Zwiedzanie jaru w błocie nie miało sensu. Ruszyliśmy w drogę do Braniewa.
Pozostało nam tylko zaplanowanie późnojesiennego lub zimowego wyjazdu, gdy most będzie widoczny w pełnej krasie.



























Kontakt:
poczytałam sobie
o Pieniężnie, ciekawa historia i okolica. Filmik o tym miasteczku z wzmianką o moście jest na stronie http://www.pieniezno.pl/pl/galleries/list/4/32/1/15 i warto go obejrzec
No i tak trzymać Pintaliano,...
nie brać (tych przeciwko rowerowych) na kolano,..
jednak można,...
coś więcej,...
kciuk do góry,...
nic więcej,...
Warto czytać ;))
ja kiedyś przeczytałem w Wiadomościach Wędkarskich o tamie w Pilchowicach
http://www.karkonosze.popracy.pl/?dzial=galeria_uzytkownikow&id_album=125
Nie raz przejeżdżałem w odległości nie większej niż 15km od tej tamy i dopiero WW doprowadziły mnie w to miejsce.
Pewnie gdybym podróżował rowerem jak Ty to wcześniej bym tam trafił ;)