drukuj
Z roweru widać lepiej- moja ostatnia wycieczka rowerowa
Utworzono: 10-08-2011, godz. 23.03, Ostatnia aktualizacja: 11-08-2011, godz. 16.53
To było kilka dni temu. Pogoda wspaniała, chociaż niebo było zachmurzone, a prognozy nie przewidywały deszczu. Wybrałam się rowerem na wycieczkę w kierunku, który już od dawna mnie rajcował.
Wiedziałam, że to chyba daleko jak na mnie no i było już dość późno- godz.14. Zaryzykowałam.
Udało się, ale wracałam już pieszo- niestety.








































Kontakt:
Pierwsze zdjęcie....
nie,....nie .....
nie,....że zawzięcie...
ale myśli konika tak:
"dajecie mi popatrzyć.....
a co ja wrak???"
chciałbym ruszyć w świat....
"człowiek....",
czy na pewno to brat?????
i takie, "nieborakie"
myśli konika są...
my koniki z Wami???
czy na pewno z Wami????
nie jesteśmy sami????..
czy na pewno są???????
a następne zdjęcia...
bez pojęcia...
dają jedną odpowiedź.....
piąteczka i spowiedź.....
Gratuluję wypadu do Studzieńca,
na 40 km nie każdy by się zdecydował.
Pozdrawiam.
P.S. Rozmowa na sygnał o pierwszym spotkaniu w 4 Różach.
o nie to nie tak łatwo
Studzieniec to tylko 2 zdjęcie, byłam jeszcze dalej
Na 5. Broniszów?
Na 5. Broniszów?
Broniszów
to był cel, a jechałam...............?
Aparatem "malowane"
Na Twoich zdjęciach to nawet te zaniedbane budowle ładnie wyglądają. A tytuł? Niczym Pintaliano nr 2. A kondycję podziwiam i chylę czoła.
Piękne zdjęcia. Ja dawniej to
Piękne zdjęcia. Ja dawniej to przejeżdżałam rowerem około 20 km dziennie : z domu do pracy i po 8 godzinach powrót do domu, ale tyle to nigdy, zresztą byłam o 42 lata młodsza od dziś.
Pozdrawiam.