drukuj

Z cyklu - Szambelan objaśnia historię. Może się zdziwicie, ale to nie Stalin kazał w Zielonej Górze robić festiwal

Kategorie:
Tagi:
Z szacunkiem dla Czytelników

czy te oczy mogą kłamać?

Rzymscy cesarze mający przywileje boskości umierali przecież. Umarł Mahomet, umarł Gandhi, umarł też i Stalin. W Polsce nastąpiła odwilż. Przyszedł „Październik 1956 roku".

Mimo, że deklarowana PRZYJAŹŃ POLSKO- RADZIECKA poluzowała się, a działania promocyjne spotykały się nawet z wrogością buńczucznej części Narodu Polskiego, to Związek Radziecki istniał, podział Europy istniał, Pakt Warszawski istniał.

Powołane w 1944 roku (nie w Moskwie a w Lublinie i przez polskich literatów) Towarzystwo Przyjaźni Polsko - Radzieckiej przetrwało. Po ujawnieniu zbrodni Stalinizmu trzeba było jakoś przewartościować polsko - rosyjskie (radzieckie) stosunki wzajemne ludzi, organizacji społecznych, wymian młodzieżowych, miast współpracujących, czy nawet pociągów przyjaźni.

Postawiono na kulturę. W 1961 w gronie pracowników i aktywistów Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Radzieckiej "zakwitła" koncepcja zorganizowania konkursu piosenkarskiego dla szerokiego ogółu, czyli także dla amatorów.

Zebrano 30 melodyjnych piosenek radzieckich w jeden tomik (Zielony Zeszyt) i ogłoszono PIERWSZY KONKURS.

Nazywało się to Festiwal Piosenki Amatorów Wykonawców Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze.

Najpierw organizowano w całej Polsce eliminacje w szkołach, świetlicach wiejskich, klubach zakładowych, środowiskowych domach kultury. Młodzież lubi śpiewać - to Jej zostało do dziś.

Kilkadziesiąt tysięcy starało się "śpiewająco" dostać na finał do Zielonej Góry. A tutaj stała Hala Ludowa (przy Wrocławskiej) pełna publiczności życzliwie oklaskującej młodych śpiewaków melodyjnych pieśni, ballad a nawet aktualnych przebojów.

Udało się, więc już w trzecim roku, czyli w 1964 roku, imprezę nazwano "festiwal".

Ale I Festiwal Piosenki Radzieckiej z 44 solistami i zespołami odbył się dopiero w 1965 roku.

Zdaniem władz, a także NIEzwykłych Obywateli Zielonej Góry, inicjatywa ta miała bardzo istotne znaczenie promocyjne bo stanowiła szansę na obwieszczenie Polsce, że na mapie istnieje też Zielona Góra.

Miasto i region (wtedy to nazywało się Województwo Zielonogórskie, do 1975 roku, wspólne z Gorzowem) zyskiwały poparcie władz centralnych w innych obszarach aktywności społecznej, nie tylko kulturalnej ale i inwestycyjnej.

Relacje z Festiwalu drukowane w prasie ogólnopolskiej były wspaniała reklamą miasta. Sposób podejmowania uczestników i gości festiwali tworzyły atmosferę kilkudniowego święta miasta.

Ja wprawdzie nie śpiewałem, ale miałem swój udział w organizacji pobytu w mieście i regionie licznych wycieczek zakładowych, przybyłych na Festiwal i poznających Nasze Miasto.

Oto skrótowe przypomnienie, jak to od początku było.

Przypominam, to nie Stalin kazał, ale Zielonogórzanie, ludzie kulturalni, mający sentyment do dźwięcznych rosyjskich melodii wymyślili i zorganizowali Sobie i Polsce imprezę, która przez kilkadziesiąt lat rozsławiała imię Zielonej Góry.

To dedykuję tym, którym Nowy Festiwal Piosenki Rosyjskiej się nie podoba.

Nie musicie uczestniczyć. Nikt wrogów nie przymusza. W amfiteatrze jest tylko 4 tysiące miejsc. Nie starcza dla miłośników słuchania melodyjnych pieśni, więc co was to obchodzi, że ktoś ma przyjemność? Zazdrościcie? A to już grzech!

Zdjęcia

  • Z szacunkiem dla Czytelników
Urodzony przed wojną, po przejściu frontu, w rodzinie pionierskiej uczył się w Gorzowie, a po maturze pracował 40 lat w Zielonej Górze.
Szambelan
Autor:Szambelan

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze