drukuj
Wycieczka rowerowa Dromadera
Utworzono: 08-05-2011, godz. 09.13, Ostatnia aktualizacja: 09-05-2011, godz. 10.00
Po drodze mogliśmy podziwiać rezerwat "Bukowa Góra". O tej porze roku jest tam przepięknie. Piękna pogoda i wspaniała atmosfera zachęca do organizowania takich imprez. Tutaj można porozmawiać o swoich smutkach i radościach, przy okazji zwiedzając piękne okolice naszego miasta. zaprasza na kolejne nasze wycieczki, w każdą niedzielę spod Ratusza o godz 10,00.
Uczestnikom dzisiejszej wycieczki dziękuję za uczestnictwo.
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra
Współpraca:
Tomasz Dominiak









































Kontakt:
Jeśli potrafisz lepiej, zrób to, albo...
Pomny niedawnego apelu, spróbuję opisać to co widzę w bezliku fotek i
kilku zdaniach artykułu.
Całkowita licentia poetica, więc wszelkie podobieństwo do osób i zdarzeń
może być tylko przypadkowe.
Bladym świtem grupa zapalonych cyklistów zbiera się w umownym punkcie zbornym.
Celem jest wycieczka rowerowa pod ruiny mostu kolejowego w Stanach.
Trasa naszej wycieczki wiedzie poprzez drogi i bezdroża naszego rejonu,
jak na prawdziwych miłośników przyrody przystało przeważają bezdroża.
Pewien odcinek pokonujemy prowadząc rowery przez prawdziwą puszczę,
jary i wąwozy wyżłobione przez naturę wśród gęstych drzew i zarośli.
Nasze głośne rozmowy odstraszały leśną zwierzynę więc udało się sfotografować tylko dziko rosnące kwiatki, nawet ładne, widzieliśmy takie w TiVi na Discovery.
W pewnym momencie w gęstwinie dało się słyszeć stłumione chrumkanie
i trzask łamanego chrustu.
Ukryci w zaroślach dojrzeliśmy lochę prowadzącą przez las swoje warchlaki.
Wszyscy wstrzymali oddech, zacisnęli zwieracze, udało się. Locha nas nie zauważyła, zwieracze wytrzymały.
Dalszą drogę pokonywaliśmy z duszą na ramieniu, ale żadnych dzikich potworów już nie napotkaliśmy.
Zmęczeni i wystraszeni dotarliśmy wreszcie do celu podróży.
Każdy chętnie pozował do zdjęcia /kto by nie chciał być na MM-ce/ i wyrażał ustną zgodę na publikację wizerunku.
Od nadmiaru przeżytych wrażeń po spotkaniu oko w oko z lochą, straconych kalorii przy przebijaniu się przez prawdziwą dżunglę,
wszyscy poczuliśmy wielkie ssanie bestii zwanej Wielki Głodzio.
Na szczęście zabraliśmy ze sobą kiełbaski, chrustu było w pobliskim lesie w nadmiarze,
więc szybciutko robimy ognisko,
i pieczemy pyszności z wieprzowinki z domieszką wołowinki, i wypełniaczy.
Niestety sił nam brakowało by ognisko rozpalić dalej od lasu, ale na szczęście żaden leśnik nas nie nakrył, a w razie czego, wody w pobliżu było ile dusza zapragnie.
Wycieczka była raczej tylko w połowie udana, w okolicach mostu nie nakryliśmy żadnych złomiarzy wycinających szyny, a most w czasie naszej obecności się jeszcze nie zawalił.
Musimy tu wrócić!
Po raz pierwszy przeczytałam interesującą relację z....
@Bogusław_ZG:... rowerowej wycieczki.
Niestety z przykrością przyznaję,
@Alicja Skowrońska:że zabrakło mi pomysłów na komentarz tytułów zdjęć. :(
Jakiś uniwersalny tytuł do wszystkich fotek, a na każdej co innego widać.
Czarna magia. :(
W życiu bym nie podejrzewał, że te leśne kwiatki albo kiełbaski, tak ładnie się nazywają.
A pana, panie Bogusławie,
@Bogusław_ZG:A pana, panie Bogusławie, negatywne komentarze pod artykułami Dromadera i Tomasza Dominiaka stały się już bardziej (przepraszam) upierdliwe niż kilkanaście fotogalerii z parowozowni w Wolsztynie :(
Na wyraźną prośbę szanowna pani :)
@Żabka:http://www.mmzielonagora.pl/artykul/jesli-potrafisz-lepiej-zrob-albo-zam...
Musimy sobie pomagać, no nie?
I tu mamy dowód na to
@Bogusław_ZG:że można opisać "lato"
samymi fotkami bez słów
Pan Bogusław _ZG
wyprowadził z "błędu" znów
troszkę jaźni
wyobraźni
a każdy z nas
sfotografowany las
odczyta pięknie choć inaczej
wiec "ten" co kracze
że fotoreportaż bez słów
(nic nam nie mówi)
myli się znów
Zdjęcie z kiełbaskami nosi znamiona prowokacji do grzechu
łakomstwa. Jeśli to zachęta do udziału w wycieczkach jest to zbyt nachalna reklama.
Szambelanie, mówi pan jak klasyczny miesożerca
@Szambelan:(też nim zresztą jestem, z najrozmaitszych warzyw najchętniej wybieram golonkę ;-).
Ale dla wegetarian takie kiełbaski, to jak dla prawowiernego Żyda wieprzowina!
Dlatego żadnej reklamy, czy prowokacji tu nie widzę, raczej ostrzeżenie - jeśli kochasz szpinak, podpompuj koła i jedź jak najdalej ;-).
Nie ukrywam, że z witamin lubię wędzony boczek.Kiełbaska grzana
na ognisku to same plusy dodatnie: 1/ ciepło, 2/ wartość kaloryczna, 3/ zapach, do tego dodajemy 4/ towarzystwo przy ognisku, 5/ kontakt z przyrodą i najważniejsza, ta 6/ przyjemność bycia sfotografowanym przez Tomasza Dominiaka.
a mnie
takie artykuły bardzo mobilizują do działania, obojętnie czy jest to wycieczka rowerowa czy żabka. Przypomina mi, że są ludzie, którzy dobrze wiedzą jak spędzać wolny czas i nie zajmują się pierdołami. Myślę, że to nie tylko na mnie tak działa.
...a ja tam kocham nic nie
...a ja tam kocham nic nie robić , lenić się w piękny sposób to też sztuka=)))
A tak poważnie warto pamiętać : każdy ma prawo do własnego zdania i niezadowolenia bądź zachwytu . Śmieszy mnie to,że ktoś daje mi jedynkę za zdjęcie dodane jako ilustracja treści ( pomijam,że nie wszyscy, którzy się za znawców uważają są nimi) i pisze "obiekt leci, brak ostrości" w czym w tekście?
A mnie zastanawia jedno...
Jak niepełnosprawny kierowca pojazdu mechanicznego jest w stanie przejechać na rowerze taką trasę w dwie strony, a samochodem musi korzystać z przywilejów?
http://www.mmzielonagora.pl/artykul/jak-ludzie-naduzywaja-przywilejow-27...
Zapewne nie musi, ale bardzo chce (nie mylić z potrzebuje). Zaraz będzie pewnie tłumaczenie, że to nie on, tylko ktoś z rodziny itp., co nie zmienia faktu, że takich cwaniaków u nas w mieście nie brakuje i znaczek inwalidy jest bezkarnie nadużywany.
Napisze, chociaż takimi
Napisze, chociaż takimi ludźmi, nie ma co sobie zawracać głowy. Potrafię przejechać rowerem nawet 100 kilometrów. Jeżeli coś piszesz człowieku, to sprawdź czy, to co opisujesz jest prawdą, a nie oczerniasz ludzi. Legitymacja w pojeździe jest na mojego niepełnosprawnego syna, którego jestem opiekunem. Pojazd stoi pod blokiem, zgodnie z zameldowaniem. I na koniec nie lubię anonimowych cwaniaków ( dla mnie to taki tchórz, który krzyczy, z za budynku. a później ucieka).
To gratuluję...
@Tomasz Dominiak:...kondycji ;)