Wycieczka Dromadera pod Dąb Napoleona
Wspaniałe miejsce odpoczynku dla wielu turystów. Jego pozostałości będą przyciągać jeszcze na pewno wiele lat, tylko zawsze będzie brakować tego wspaniałego widoku największego Dębu w Polsce. Cała historia jest opisana na jednym ze zdjęć. Na wycieczkę wybraliśmy się jak zwykle spod ratusza o godz 10,00. Jechaliśmy lasem w kierunku starego Kisielina i dalej w kierunku na Zabór. Po drodze napotkaliśmy Lubuszan 73 i dalej już jechaliśmy razem, aż na miejsce docelowe. Tam mieliśmy dłuższą przerwę na posiłek i wspólne rozmowy. Powrót również razem aż do Przytoku, gdzie odłączyliśmy się zjeżdżając na małą przerwę w ogrodach pałacowych. Wszyscy powoli dotarliśmy do domu. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wspaniałą wycieczkę i zapraszamy już za tydzień.





































Kontakt:
Słyszałam od mieszkańców
Słyszałam od mieszkańców okolicznych "wiosek" że to dzieciaki podobno dla zabawy podpaliły dąb....nawet na celowniku mają kilku łobuzów....
zawsze żałuję,
że nie byłam z Wami
Tak wielu
chętnych do obejrzenia dębu Napoleona nigdy nie było jak teraz po jego spaleniu.
W ciągu godziny naszego pobytu przy dębie, odwiedziło go kilkadziesiąt osób chętnych ujrzenia skutków barbarzyństwa i resztek tego co było naszą chlubą. Pozytywnym jest to, że przyjeżdżają rodziny z małymi dziećmi. Tym dzieciaczkom zapewne w świadomość zapadnie pozytywna lekcja z odwiedzin u Napoleona.
Czy określenie "łobuzy" nie jest czasem obraźliwe? Mogą rodzice
się obrazić w imieniu swych POCIECH?
...
A może grzeczne dzieci prowadziły doświadczenie z lekcji fizyki?