Wstydliwa pustka na Dworcu Kolejowym w Zielonej Górze
Rok 2011. Mały skrawek Unii Europejskiej. Ponad stutysięczne miasto Zielona Góra. Miasto wojewódzkie, a dokładnie półwojewódzkie (jedna z dwóch stolic województwa lubuskiego). Miasto posiadające dworzec kolejowy, na którym życie zamarło. No, nie przesadzajmy, czasami coś słabo zatętni (zważywszy na stan wielu innych dworców kolejowych w Polsce dobre i to). Czy władze miasta są dumne z takiego stanu rzeczy? Co myślą mieszkańcy Zielonej Góry i pobliskiego regionu na temat aktualnej formy działalności dworca kolejowego? Czy bycie administracyjnym liderem regionu nie powinno lubuskich urzędników zobowiązywać do dbania o zrównoważony rozwój transportu?
W ostatnim dwudziestopięcioleciu były takie lata, że Dworzec Kolejowy w Zielonej Górze stanowił ważną przystań dla podróżnych czekających na dalsze połączenia. Dworzec pracował 24 h na dobę. Istniał bar Wars. Działał posterunek policyjny. W nocy jeździły pociągi pasażerskie. W ogóle pociągów było więcej. I nie jeździły okazjonalnie tzn. np. tylko w okresie wakacji. Gospodarka kolejowa była odgórnie napędzana bez licznych spółek dzielących wspólny rozwój. Obywatel wiedział, że pociąg będzie na pewno. Może czasami więcej lub mniej spóźniony ale będzie. Całkowite odwołanie pociągu było nie do pomyślenia, co aktualnie się zdarza (nieodpowiedzialny skandal!). W nocy z Zielonej Góry można było dojechać bezpośrednim pociągiem do Warszawy, Szczecina, Jeleniej Góry, Berlina, na Śląsk i do Krakowa. Był taki pociąg pospieszny ze Słowacji ''Bem'', którym podróż z Zielonej Góry do Szczecina trwała 2h i 45 min (chociaż jeździł również nocny pociąg ''Widmo'' z Krakowa nad Morze Bałtyckie, który oficjalnie w Zielonej Górze się nie zatrzymywał, chociaż tu przystawał, omijający obwodnicą kolejową stację Rzepin i potrafiący jechać między Zieloną Górą a Szczecinem 2h i 25 min.). Był również EIC ''Wawel'', którym podróż z Zielonej Góry do Krakowa trwała 5h i 30 min. Z Zielonej Góry do Jeleniej Góry nocnym pociągiem ze Szczecina można było podróżować w czasie 3 h i 15 min. (w rzeczywistości pociąg jechał 2 h i 40 min., bo miał celowy dłuższy postój na stacji Węgliniec, a jego przyjazd do Jeleniej Góry o godz. 5.45 był krytykowany przez pasażerów jadących wagonami do spania z regionu Pomorza Zachodniego jako zbyt wczesny).
Dzisiaj w dobie głośnej ''modernizacji kolei w Polsce'' (moim zdaniem zdecydowanie za głośnej i za mało efektownej) stosunkowo niedawno osiągane rezultaty czasów przewozowych są mglistą mrzonką. Ile czasu aktualnie zajmuje podróż koleją z Zielonej Góry do Szczecina, Krakowa i Jeleniej Góry nie będę pisał, bo po prostu nie warto. Ci, którzy jeszcze jeżdżą tymi trasami koleją najlepiej wiedzą co mam na myśli. Nie będę też pisał o warunkach podróży wtedy i dziś. Wystarczy, że napiszę krótko: - Bez komentarza.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Dworzec Kolejowy w Zielonej Górze będzie w tym i następnym roku unowocześniany w ramach ogólnopolskiego programu modernizacji stacji kolejowych „Robi się". Część nadwyżki z Regionalnego Programu Operacyjnego pozwoli na mały zakup nowego taboru kolejowego. Budowa obwodnicy Czerwieńska oraz polepszenie parametrów technicznych toru z Zielonej Góry do Zbąszynka i ze Zbąszynka do Gorzowa sprawią, że potencjał przewozowy kolei w województwie lubuskim będzie nieco większy. Ale czy wystarczający i, co ważniejsze, czy dobrze wykorzystany? Czy wreszcie jeden wspólny region przełamie wzajemne uprzedzenia a poranne i wieczorne szynobusy połączą Zieloną Górę z Gorzowem Tak powinno się stać w normalnym, cywilizowanym regionie kraju mającego wysokie aspiracje światowe. Jak będzie, czas pokaże. Oprócz regionalnych inwestycji kolejowych bardzo ważnym tematem jest jak najszybsze rozpoczęcie modernizacji Odrzanki, której fatalny stan techniczny także mocno usypia stację kolejową w Zielonej Górze. Potrzebne jest podniesienie prestiżu Dworca Kolejowego w Zielonej Górze poprzez uruchomienie regionalnych połączeń kolejowych do Cottbus i Berlina oraz stworzenie tutaj miejsca sztuki i handlu. Tylko regularne, sprawne połączenia kolejowe Zielonej Góry z rozwijającym się światem i pomysłowe zagospodarowanie nie najmniejszej (co może być dużym plusem) powierzchni wewnętrznej mogą sprawić, że piękne i bujne życie w ten interesujący zakątek Winnego Grodu powróci. Jeżeli Zielona Góra chce być w nowoczesnej Europie nie tylko z nazwy to musi walczyć o to wyjątkowo ważne i szlachetne z komunikacyjnego i ekologicznego punktu widzenia miejsce.
Tomasz R.
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
To fakt dworzec PKP jest
To fakt dworzec PKP jest pusty jakiś i smutny. Wolę jechać pociągiem niż autobusem np. nad morze ale wiele można mieć do życzenia co do jakości świadczonych usług=(
Bardzo dobry artykuł
Takich artykułów tu potrzeba.
Jak zrobią odrzankę, to więcej ludzi z Sulechowa i Nowej Soli będzie jeździć pociągiem do nas
O randze naszego dworca
świadczy to, że od dawna nie ma już stanowiska informacji o połączeniach .
nie ma informacji ???
@Pintaliano:jeszcze w kwietniu była
Smutny. Ponury. Odstrasza...w
Smutny. Ponury. Odstrasza...w sam raz do scenografi jakiegoś horrorzyska :D
Każde miasto musi mieć coś z horroru
bez "takiego czarnego humoru"
byłoby "bezpłciowe"
a tak "coś magicznego"
"mówi o sobie "
Dobry artykuł, bardzo dobry
od siebie dodam, że mieliśmy swego czasu jeszcze inne ciekawe połączenia. Był to bezpośredni codzienny pociąg do Budapsztu (ze Szczecina; to o tym pociągu mowa w artykule) oraz nocny międzynarodowy Zielona Góra - Kowel (przejechałem nim całą trasę - łącznie ze zmianą rozstawu kół na granicy).
Obecnie to co jest to kpina i nieporozumienie. Debilizm. Zacofanie. Kolej jest całkowicie dysfunkcyjna, a te kilka połaczeń to nieprzydatna prowizorka.
Osobiście bardzo dużo jeżdżę po Polsce, a na dalekie trasy wybieram komunikację publiczną. Od kiedy wycięli nocne połaczenia kolejowe - wybieram nocne połączenia autobusowe. Szkoda dnia na podróż. Dla mnie pasażerska kolej w obecnym kształcie jest całkowicie zbędna. I jako miłośnik kolei pisze to z ciężkim sercem.
ps. oczywiście gdy latały samoloty - latałem samolotami. Ale już nie latają. Bo po co tu samolot ? Tu nawet pociągi nie docierają, a mi, frajerzynie, samoloty się roją... Cóż, nasze miasto zasługuje co najwyżej (a i z tym bym dyskutiował) na siedzibę powiatu.
Co za zgodność w temacie !
Co za zgodność w temacie ! Dworce mamy kiepskie ale autobusy są nie wygodne na dłuższej trasie a samoloty no cóż kosztowne. Warto inwestować w kolej. Dworzec jest taki jak stan finansów miasta i jego obywateli , gdyby był popyt na usługi , gastronomie na dworcu by powstały takie punkty.
Dworzec podupadł
tak jak i cała kolej.
Najpierw zniknęły połączenia a potem ludzie.
Teraz o PKP jest głośno w tv, bo kupują drogie składy kolejowe które nie za bardzo mają po czym jeździć i nie takimi prędkościami do których są zaprojektowane.
Kolejny absurd.
Kupują Pendolino bez wahadłowego pudła
@aski:Tak, dziwna jest ta decyzja zakupu składów kolejowych. Zwłaszcza, że będą one mogły jeździć po polskich torach tylko 160 km/h, czyli tyle ile klasyczne pociągi produkowane na terenie kraju. Wprawdzie przedstawiciele zarządu PKP zapewniają, że będzie można te składy później przerobić, ale to taka droga na okrętkę, która nie wiadomo czy będzie w ogóle zrealizowana. Poza tym jak chcemy w Polsce jeździć 200 km/h (a tyle możemy nawet klasycznymi składami) to musimy nauczyć się prowadzić stały monitoring torów i na bieżąco dbać o ich stan ,a z tym u nas jest nie najlepiej.
Bardzo ciekawy artykuł
Wiele rzeczy mi pokazał i wyjaśnił. Dzięki!
??
Świetny artykuł,aczkolwiek wrzucę swoje przysłowiowe 3 grosze.
Porównywanie kolei kiedyś (komuna) do stanu dzisiejszego jest lekko nie na miejscu,a zwłaszcza siatki połączeń.
W zamierzchłych czasach ;) nie było czegoś takiego jak rachunek ekonomiczny na kolei (nie mówię że teraz jest;)) ale skrótowo,Szczecin chciał pociąg do Budapesztu?nie ma problemu uruchamiamy,bez patrzenia czy on jest w ogóle potrzebny i bez patrzenia na ekonomię takiego połączenia, i tak to się kręciło.
Teraz za takie fanaberie PKP IC,PR,KŚ,KM,Ariva muszą płacić PKP PLK(operator infrastruktury) grube pieniądze,więc taki pociąg MUSI na siebie zarobić,bo jak było widać na początku roku PLK, da Stop na dostęp do torów za długi(vide Przewozy Regionalne) i jest problem.
Kolejna sprawa to dofinansowanie z budżetu państwa przewozów,na całym świecie jest to powszechnie wiadome że przewozy pasażerskie są nierentowne(oczywiście nie mówimy tu o poc.kat.EC,IC) i przewoźnik dostaje dofinasowanie na konkretną trasę od samorządu(przewozy regionalne) lub od rządu(przewozy miedzy wojewódzkie czyli TLK) i może wyjść na swoje.
Jeśli takowego dofinansowania nie dostanie to po prostu nie uruchomi pociągu(patrz wyżej),lub pociągi odwołuje(patrz dzisiejszy rozkład jazdy).
Co z dofinansowania połączeń kolejowych ma państwo,mniejszy ruch na drogach,co za tym idzie mniej korków,mniej wypadków,mniejsze zniszczenie dróg,mniejsze zanieczyszczenie środowiska itd .
Do tego dochodzi jeszcze taki aspekt, że dla PKP PLK odwołanie poc. pasażerskiego z kursowania to żaden problem a wręcz zysk,dlaczego?W wolne miejsce po pasażerze od razu wskakuje pociąg towarowy,przeważnie prywatnego przewoźnika,a tych jest grubo ponad 20,a różnica jest taka,że prywaciarz za dostęp do torów płaci żywą gotówką bez zbędnej zwłoki do kasy PLK'i czego nie można powiedzieć o przewoźnikach pasażerskich.
Niestety Polska na kolej przeznacza za mało pieniędzy,czego przykładem była ostatnia afera z przerzutem unijnej kasy z kolei na autostrady.
Cóż autostrady to medialny temat:Otworzyliśmy kolejne 5km autostrady,to brzmi piękniej niż :otworzyliśmy 5km nowych torów ;)
Piękny zielonogórski dworzec kolejowy…
To oczywiście żart, ale mam nadzieję, że wybaczalny. Z dużym zainteresowaniem przeczytałem artykuł goral2011 na temat dworca w Zielonej Górze, ale i sytuacji kolei. Nie mniej ciekawe były komentarze.
Przede wszystkim nie wykorzystaliśmy potencjału, który był w kolei po 1989. Tory były stosunkowo niezłej jakości, pasażerowie płacili za bilety, siatka połączeń była stosunkowo gęsta. Najpierw kapitał roztrwoniło PKP: w całym kraju restrukturyzowano zatrudnienie ale nie na kolei. Na kolei zawsze było potrzebnych 5 panów z młotkiem i nigdy nie mogło być ich 3. Nie było przez bardzo długi czas masowych zwolnień. Pieniędzy za to brakowało na modernizację taboru i torów kolejowych. Na progu wejścia do Unii wyglądało to nieciekawie.
Niestety po wejściu do UE okazało się, że może być gorzej. Zupełnie bezmyślnie utworzono spółki matki i spółki córki, podzielono wszystko. PKP przewozy regionalne, Intercity, Cargo, Wars. Wszędzie Prezesi i wszędzie marnotrawione pieniądze, które trafiają .. no właśnie gdzie? Jeśli pociąg intercity z Poznania do Warszawy kosztuje 115 zł i jeśli tych pociągów jest mnóstwo i są naprawdę pełne i jeśli podobnych linii w Polsce jest kilka, i jeśli dochodzą do tego jeszcze przewozy regionalne, i – uwaga CARGO! – które cały czas powinno robic dobry pieniądz i robi na transporcie to gdzie te pieniądze?
Z przerażeniem patrzę na brak wizji rozwoju polskiej kolei: jako pasażer ( a spędziłem w pociągach polskich ładny kawałek życia i przeczytałem podczas tych podróży większość książek, które przeczytałem) i jako miłośnik regionu (mieszkam tu od zawsze – heloł!) mogę przyrównać działania kolejarzy do bacy, który siedzi na gałęzi i ją sobie podpiłowuje. Nim przysłowiowy baca w końcu spadnie, piłuje z zacięciem kolejne połączenia mówiąc, że mu się nie opłaca. A jak się ma opłacać, skoro ktoś kto mógłby jechać „po tych starych wypłowiałych od rdzy torach” nie dojedzie rano pociągiem do pracy, bo zabrali mu połączenie???
Moim zdaniem kluczem do rozwoju każdego regionu jest stworzenie gęstej siateczki częstych połączeń komunikacji, ze szczególnym naciskiem na połączenia kolejowe. Jeśli na 7 rano i na 9 rano będą dojeżdżały pociągi do najważniejszych i najsilniejszych gospodarczo miejscowości, to wszystko się ruszy do przodu. To dla mnie oczywiste, że lepiej dojeżdżać koleją gdzie można się wygodnie rozsiąść i poczytać gazetę lub książkę niż samochodem tłuc się w korkach. Taniej, wygodniej, bardziej ekologicznie! I bezpieczniej!
Samorządy województw mają ogromny potencjał, ale muszą zapewnić sobie wpływ na spółkę Przewozy Regionalne. Moim zdaniem skoro dokładają do przewozów i są udziałowcami spółki ( wiedzcie, że udziałowcami spółki są wszystkie urzędy marszałkowskie: najwięcej udziałów ma mazowieckie 13,5%, wielkopolskie 9,7% i śląskie 9,2, lubuskie i opolskie mają tylko 3,6%, ale i tak więcej niż świętokrzyskie 3,0%) powinny mieć większy wpływ na to, na co są wydawane pieniądze i bardziej zdecydowanie kreować politykę przewozów. To jest jeden z najważniejszych celów strategii rozwoju każdego województwa (w tym lubuskiego) i powinien być konsekwentnie realizowany. Powinno się wiele robić w tym kierunku, żeby koleje były zarządzane racjonalnie (czyli tak jak firma działająca w warunkach wolnego rynku), ale przy uwzględnieniu ekonomii społecznej (czyli poprzez dopłaty do nierentownych – na ten moment – połączeń w celu stymulacji procesów rozwojowych).
Ad vocem kolegów i koleżanek piszących o dworcach: dworce staną się centrum życia dopiero wtedy gdy będą na nich pasażerowie. Jeśli dziś mamy kilka połączeń na krzyż w Zielonej Górze to jest oczywiste, że oprócz kiosku z prasą i sklepiku z drożdżówką na nic innego nie ma racji bytu. Ruch w interesie wymuszają ludzie. Jeśli wrócą do pociągów (a wcześniej jeśli wrócą pociągi), to i dworce będą tętniły życiem.
Tak Amlright, masz dużo sensownych racji
@AmIright:Pamiętam jak przed uruchomieniem pociągu Wawel z Berlina do Krakowa, który rozpoczął swoją jazdę trasą przez Rzepin, Zieloną Górę i Wrocław, niemieccy kolejarze z byłego NRD dziwili się, że nasze tory są w tak dobrym stanie (postrzegali nas wtedy jak biednego, zacofanego sąsiada). Dzisiaj myślę, że to była taka życzliwość z ich strony. No bo co mieli niby myśleć o wschodzie. A tu proszę. Zaskoczyła ich taka miła niespodzianka. Dostrzegli w nas równego partnera. Potem dużo pracowaliśmy nad tym, żeby stracić szacunek dla nas samych dając im mocne podstawy do bezsensu istnienia takiego regionu jak województwo lubuskie. Przez najbliższe lata mamy realną szansę na zmianę wizerunku kolei w naszym regionie. Jak ją województwo lubuskie wykorzysta czas pokaże.