Wspólne wakacje
O obozie, na którym wakacje, razem z naszą młodzieżą, spędza młodzież z Niemiec i Ukrainy już pisałam. Dzisiaj c.d. wiadomości o realizacji dwóch programów: "Razem w Europie" i "Młodzież w działaniu".
31. lipca 2010 r. uczestniczyłam w podsumowaniu obozu i oficjalnym pożegnaniu kadry z młodzieżą. Chociaż wyjeżdżają dopiero 2. sierpnia to nie zostawiają tego na ostatnią chwilę, bo przed nimi jeszcze dzień pełen atrakcyjnych zajęć.
Zgromadzeni w świetlicy słuchają wystąpienia p. Zdzisława Szymańskiego - prezesa Zarządu Regionalnego Towarzystwa Polsko - Niemieckiego, który jest jednocześnie szefem całego obozu. Pan Zdzisław dziękuje wszystkim za pomoc w realizacji projektów, słowa te kieruje do partnerów z Niemiec ( Cottbus) i Ukrainy ( Żytomierz). Z ich strony, też padają słowa podziękowań, a p.Wiktoria Laskowska - Szczur - prezes Żytomierskiego Obwodowego Związku Polaków na Ukrainie, już wcześniej mówi mi, że pan Zdzisław Szymański to "nasze serce i głowa, a my tylko ręce". Piękne słowa!
Następnie rozpoczyna się rozdawanie młodzieży upominków, podsumowanie konkursów, wręczanie nagród, dyplomów. Wszyscy są podekscytowani, oglądają, czytają, pozują do zdjęć. Daje się zauważyć, że młodzież bardzo się ze sobą zżyła. Są tłumacze, tłumaczą, ale zarówno wśród Ukraińców, jak i Niemców słyszę, że niektórzy mówią po polsku. Wychowawcy potwierdzają, że większość uczy się języka polskiego.
Udaje mi się umówić z dwiema osiemnastoletnimi Ukrainkami, Heleną i Katarzyną oraz ich opiekunką Wiktorią Laskowską - Szczur, na rozmowę. Siadamy wygodnie w pokoju, gdzie proszę je, żeby opowiedziały o sobie i podzieliły się wrażeniami z pobytu w Zielonej Górze.
Pani Wiktoria opowiada o losach swojej rodziny, ciężkich losach. O rozstrzelanym ojcu, o mamie, której grożono tym samym, gdy wyraziła chęć wyjazdu do Polski. Mówi, że starano się ich zniszczyć i z dumą podkreśla fakt, że zachowali w sobie polskość po dziś dzień. Ona urodzona już na Ukrainie, wiele lat po wojnie, mająca ukraińskie obywatelstwo, nigdy nie zapomniała o swoich korzeniach i dzisiaj robi bardzo dużo dla kolejnego pokolenia, żeby poznało Polskę, jej historię i znało polski język.
Na szczęście dzisiaj nie musi robić tego po kryjomu, jak i nikt nie musi zatajać polskiego pochodzenia.
Tegoroczny obóz w Polsce to nie pierwszy projekt, jaki realizuje wspólnie ze Zdzisławem Szymańskim - prezesem Regionalnego Towarzystwa Polsko- Niemieckiego w Zielonej Górze. Jest pełna uznania dla jego pracy, podkreśla, że cały program jest bardzo merytorycznie przygotowany. Mówi o swojej wdzięczności, dziękuje. Jest wdzięczna też Urzędowi Miasta i Urzędowi Marszałkowskiemu za upominki dla dzieci, za bilety na Festiwal Piosenki Rosyjskiej. Podkreśla ogromną rolę polskiego Senatu, który poprzez fundację Pomoc Polakom na Wschodzie i stowarzyszenie Wspólnota Polska wspiera finansowo jej działania. "Młodzież ukraińska bez tego wsparcia nie byłaby tutaj" - mówi Wiktoria.
Jest zadowolona ze swojej młodzieży, jaką tutaj przywiozła. Podkreśla, że przyjechali ci, którzy się czymś wykazali, którzy na co dzień pomagają w pracy związku.
Helena i Katarzyna, bardzo ładne, młode dziewczyny, opowiadają, jak dostały się na ten obóz. Tańczą w zespole, pomagają w pracy pani Wiktorii, dbają o polski cmentarz. Helena przygotowała wspaniały referat o Katyniu na pierwszą naukową konferencję na Ukrainie - "Katyń 1940 - 2010"
Pytam je, jakie mają zdanie na ten temat? Mówią, że przez długie lata była to sprawa przemilczana w oficjalnej radzieckiej historiografii. Myślę, skąd my to znamy?
Katarzyna mówi, że Katyń to tragedia. Tragedia nie tylko Polaków, ale i wielu innych narodów. Nie rozumie, jak to się w ogóle mogło wydarzyć.
Zaczynamy rozmawiać o obozie i pobycie w Zielonej Górze.
Helena jest tutaj po raz drugi i marzy, żeby za rok znowu przyjechać. Jest zachwycona, taki sam zachwyt wyraża Katarzyna, która przyjechała po raz pierwszy. Najbardziej podoba im się to, że ani chwili się nie nudzą, że tyle ciekawych zajęć, wycieczek. Obie zgodnie twierdzą, że świetnie było na zajęciach w skansenie. Katarzyna, utalentowana plastycznie, podkreśla, że można było samemu coś wymyślić, zaprojektować i wykonać.
W Zielonej Górze podoba im się Starówka, chociaż w remoncie, Palmiarnia, zachwycają się nowo powstałym Aquaparkiem i dziwią, że bilety wcale nie są drogie. Wspominają Festiwal Piosenki Rosyjskiej.
Pytam dziewczęta, jak układają się z młodzieżą polską i niemiecką?
Zgodnie twierdzą, że nie mają problemów z porozumiewaniem się. Nie ma na obozie, żadnych konfliktów, zawierają przyjaźnie, wymieniają się adresami e-mailowymi i są ze sobą w stałym kontakcie, nawet po obozie.
Interesuje mnie co sądzą o polskiej młodzieży?
"Polska młodzież jest bardzo otwarta, można z nimi o wszystkim porozmawiać" - pada odpowiedź.
Mówią, że młodzież ukraińska zazdrości nam przynależności do Unii Europejskiej i, że też bardzo by chcieli w niej być. Cenią sobie wykład, jaki tutaj mieli na temat Unii Europejskiej.
"No i macie wyższy poziom życia"- mówią urocze dziewczyny. Przy czym, ani na moment, nie znika z ich twarzy uśmiech.
Na pożegnanie Wiktoria mocno podkreśla, że: "To wszystko co robimy dla tych młodych ludzi, oni kiedyś oddadzą innym".
A ja myślę, że dzięki takim akcjom, to kiedyś będzie inny świat. Młodzi Europejczycy inaczej patrzą na życie. Oni chcą zjednoczonej Europy, bez sztywnych granic, waśni, sporów, wojen. Ich patriotyzm nie polega na grzebaniu w historii i rozgrzebywaniu ran.
Moim zdaniem, to bardzo dobrze, bo tą drogą zajdziemy wszyscy znacznie dalej.
Gdy opuszczam gościnne mury internatu, młodzież ukraińska, niemiecka i polska bawi się wesoło na dyskotece.




































Kontakt:
Wspólne wakacje
Bardzo cieplutko i serdecznie opisała Pani spotkanie z młodzieżą. Miałam też przyjemność spotkania grupki dziewcząt z Ukrainy na zakupach w Carrefour.Porozmawialiśmy co prawda po rosyjsku, gdyż nie wiedziałam ,że mówią po polsku., a rozmawiały w języku podobnym do rosyjskiego. Były bardzo zadowolone z pobytu u nas Miały nadzieję ,że znów do nas przyjadą.
Dobrze, że mi Cyngiel59 przypomniała
Zapomniałam napisać, że gdy jednej z dziewcząt, mówiącej słabiej po polsku, zaproponowałam, że może do mnie mówić po rosyjsku, przeszła na ten język bez oporów. Starsi ludzie na Ukrainie, gdy proponowałam rozmowę w języku rosyjskim, nie chcieli i mnie też mówili, żeby do nich po rosyjsku nie mówić. Rozumiem dlaczego, ale dobrze, że ukraińska młodzież nie ma z tym problemu.
bardzo ciekawe
cieszę się, że młodzież również bardzo zadowolona, że się dowiedziałam o takim obozie i gratuluję reporterskiej czujności
Fajnie, że znalazłaś i to
Fajnie, że znalazłaś i to przypadkiem ten obóz i tak go opisałaś