Współczesne media i my..?
No tak - specjaliści od dawna nudzą nas mówieniem, że anonimowości w Internecie nie ma... A my im oczywiście nie wierzymy, bo przecież jako anonimy się gdzies wpiszemy i co nam ktoś zrobi? Otóż zrobi - jak widać na przykładzie złapanych pedofili, namierzonego przez Internautów faceta, który kilka tygodni temu męczył kotka, oraz... wczoraj wolnego a dziś zamknietego za kratki Romana Polańskiego. Nie tak dawno rozmawiałem ze znajomym, który opisał mi historie forum, na którym jako anonimy obsmarowywały się błotem osobistości życia politycznego. Oczywiście w poczuciu że jeśli nie z imienia i nazwiska to... Wszystko wolno...
Kilka tygodni temu głośna była sprawa siatkarki, Doroty Świeniewicz, która odeszła z reprezentacji z powodu niepochlebnych wpisów jej dotyczących, pojawiających się w polskich portalach. Wywiązała sie dyskusja - czy siatkarka dobrze zrobiła? Czy powinna się przejmowac tym, co ludzie wypisują o jej grze i wyglądzie? W obecnych czasach przecież możemy się w komentarzach w sieci spodziewać zarówno pochlebstw, jak i błota na głowę. Inna strona Internetu stwierdziła że to wina internautów. Że ktoś powinien ten kolektyw zacząc kontrolowac, albowiem to własnie grupa anonimowych barbarzyńców przyczyniła sie do osobistej (ale i publicznej) tragedii siatkarki.
Groźne jest jednak coś innego jeszcze. Oto dziś widzę na pewnym mikroblogu wpis, który wskazuje dokładnie to zagrożenie w kontekście pajączka na Papieżu Benedykcie XVI przemawiającym w Czechach. Niejaki(a) mazuma: "kocham #media :/ hymmm a tak w ogóle to o czym mówił Papież???". To jest obecnie najczęstsze chyba zagrożenie... Media pokazują nam bowiem jakieś przekazy, a my skupiamy się na pajączkach, na sukience, czy na kolorze krawata. A może na akurat lecącym gdzies z ukrytej pod spodem na pulpicie odtwarzarki audio piosence... A może na dyskusji którą prowadzimy na czacie czy w serwisie, do którego szukaliśmy inspiracji oglądając to video z Papieżem... niestety - wielu z nas nie rozumie tego, co ogląda w TV, chaos informacyjny w Internecie powoduje zaś zjawisko rozpraszania uwagi - niby czytamy coś na portalu, ale za chwilę zapominamy już co czytaliśmy...
Zauwazają to tez wielkie firmy. Ich szefowie boją sie kilku rzeczy (za: http://www.socialmediatoday.com/SMC/126750):
- Pracownicy tracą czas na przesiadywanie w serwisach społecznościowych;
- Marka firmy psuje się również dzięki niewłaściwej aktywności sieciowej jej pracowników;
- Firma traci kontrolę nad swym wizerunkiem - zwykły Kowalski z komputerem i wtyczką do Internetu potrafi zepsuć wizerunek wielkiej korporacji kilkoma słowami i kliknięciami;
- Dzięki niewiedzy i braku kontroli nad swymi poczynaniami w sieci przez pracowników, do Internetu wyciekają tajemnice firmy...
A my utyskujemy, że nam administrator w pracy zablokował dostęp do komunikatora czy popularnych serwisów... Podpisujemy petycje o wolnośc w dostepie do Internetu, o możliwośc korzystania z programów peer-to-peer itp..
Jest tych zagrożeń sporo. Ale Internet jest też miejscem, gdzie o tych zagrożeniach mówimy. Mamy wynalazek Web2.0 i możliwość naszego aktywnego współudziału w życiu sieci, a zatem i świata całego. Nasze pomysły inspirują innych, dowiadujemy się mnóstwa ciekawych rzeczy, nasze wpisy zyskują komentarze, wchodzimy w dyskusje i wciąż się czegoś uczymy. Możemy wpływać na rozwój innych - choćby przez wikipedię, którą - jak się okazuje - zaczyna wykorzystywać nawet amerykańskie wojsko. I to nie do poszukiwania informacji - ale właśnie tego, co jest podstawą rewolucji internetowej - do wspólnego uzgadniania treści prez użytkowników...
Dlaczego to wszystko piszę? I to własnie tutaj, w serwisie społecznościowym? Bo chcę z Wami podyskutować. O tym jak wy wizicie świat Internetu, zalety i zagrożenia. Chce poznac Wasze spostrzeżenia - również dotyczące lokalności w sieci - jak ją budować, współtworzyć, czy widzicie tego potrzebę, jakie macie doświadczenia? Jakie oczekiwania?
Moje Miasto Zielona Góra jest dla Was. Piszcie :) A ja co jakiś czas postaram się z Wami podzielić kilkoma ciekawostkami i nowinkami ze świata mediów społecznych...



























Kontakt:
Racja, racja...
@Paweł:Potocznie mówi sie, że Internet to wielki śmietnik - i coś w tym jest. Zauważamy to zwłaszcza gdy szukamy czegoś bardziej wysublimowanego, konkretnej informacji na temat niekoniecznie popularny. I oczywiście każdy serwis, każdy portal dołącza tu swoje 3 grosze - zarówno informacjami nie zawsze sprawdzonymi (a często błędnymi), sporą ilością OFF-TOPU, ale i... faktycznie - reklamą. Niestety - w świecie (a mediów zwłaszcza) nie ma nic za darmo - reklamy pozwalają istnieć serwisom takim jak MMzielonagóra. Z reklam żyją zresztą praktycznie wszystkie miejsca w Internecie. Co do przytyku o fruwające reklamy w naszym serwisie - hmm... obiecuję że zbadam teren czy moga być bardziej "przyjazne" :) A co do sugestii, że chaos informacyjny pojawia się również w tekście o chaosie informacyjnym - wszak na tym właśnie polega piękno (i wada) Internetu :) Jeśli idea znajdowania różnych ciekawostek z życia mediów elektronicznych (tzw. "socialmedia") się użytkownikom MMki spodoba - będę pisał o tym częściej, a i w naszej rubryce w Gazecie Lubuskiej coś się pojawi (bez chaosu informacyjnego ;P)... Dlatego zachęcam do komentowania - a także krytykowania. Bez krytyki nie wiemy co robimy dobrze :) BTW - dzięki za ten *(celny) komentarz!
Nie zgadzam się w kilku fragmentach:
1:
"Z reklam żyją zresztą praktycznie wszystkie miejsca w Internecie" Nieprawda. Istnieje sporo serwisów bez reklam. Np. e-biblioteki (polona, wcb, e-b uw, etc), e-archiwa (najpopularniejsze: gov.pl) czy e-zbiory różnych dzieł (marxist.archive).
2:
"każdy portal dołącza tu swoje 3 grosze - zarówno informacjami nie zawsze sprawdzonymi (a często błędnymi)" - znowu nieprawda. Jeszcze ani razu nie spotkałem "off-topu" bądź "niesprawdzonej" lub "fałszywej" informacji na portalu psz.pl.
3:
"Internet to wielki śmietnik" - Tutaj akurat się z Panem zgadzam, ale to, że internet jest śmietnikiem, a my e-śmieciarzami, nie oznacza czegoś pejoratywnego.
Źródło też może być określone śmietnikiem, tak jak internet. Mamy źródło informacyjne z masą informacji. Od nas zależy selekcja i wybór informacji jaki otrzymujemy od źródła w kontekście celu naszych poszukiwań.
Innymi słowy jeszcze na dodatek: Internet jest tak samo jak inne media źródłem. To, jakie i ile informacji uzyska się od źródła zależy tylko i wyłącznie od jego użytkowników.
Ha!
Racja (i wolę "ty" niż "pan" ). Jest trochę miejsc które utrzymują się bez reklam. Są to najczęściej rządowe / samorządowe / ngo'sowe projekty... Nie wszystkie z podanych w komentarzu takie są - oczywiście istnieją również niekomercyjne po prostu. Ale należy pamiętac, że im serwis popularniejszy - tym potrzebny jest większy transfer danych, lepsze serwery, więcej serwerów, więcej kont itp... A to kosztuje. Najłatwiej jest zacząc umieszczać reklamy. I wiele serwisów tak robi. Ale zgoda - nie wszystkie. 2 - Przesadziłem - oczywiście nie "każdy: lecz "prawie każdy". Ubawiło mnie np. dzis gdy z okazji nobla literackiego kilka potrali pomyliło narodowość laureatki a potem to odkręcało. Przyczyniło się to do chaosu? na pewno tak. Ale nie wszystkie portale na pewno - nie znam psz.pl - może przybliż nam go trochę? :) 3 - racja :) Net to śmietnik bo śmieca źródła - również my - i ... przede wszystkim - jest po prostu przyzwolenie na śmieci i śmiecenie... Kurcze. Tak BTW - własnie pomyślałem że przyczyniam się do zasmiecania Internetu ;) Narya, tomekrush - może chcielibyście bym napisał o czymś konkretnym z dziedziny socialmedia? Albo podyskutowali nad jakimś "zjawiskiem" net-kultury?
Mh
CYTAT z tamtejszej strony:
"Portal powstał w grudniu 2003 roku i od tego czasu zwiększa swoją popularność średnio o ponad 150 procent rocznie. Dzięki temu psz.pl jest w czołówce najszybciej rozwijających się mediów internetowych. Miesięcznie strony psz.pl odwiedza ok. 90.000 użytkowników. Portal Spraw Zagranicznych psz.pl jest jedynym w Polsce medium informacyjnym poświęconym polityce i gospodarce międzynarodowej szczegółowo relacjonującym ważne dla świata wydarzenia. Portal to również publicystyka, reportaże i recenzje. Czytelnicy psz.pl to ludzie z dużych miast, przeważanie osoby ze średnim oraz wyższym wykształceniem." www.psz.pl Ech, ja także przesadziłem (zasugerowałem się reklamami w oddzielnych okienkach, które utrudniają poruszanie się po portalu, a nie tych przyklejonych, które są "przyjazne"). W tym przypadku zwracam honor. :) Osobiście bardzo chętnie podyskutowałbym o "rozrywce informacyjnej" (takie nowe zjawisko), które serwują nam media, kosztem rzetelnego przekazywania informacji (trzeba na własny koszt czasu szukać informacji, ale i tak się nie dowie człowiek wszystkiego, czego nie chcą dziennikarze, najwięcej można dowiedzieć się z bbc czy cnn, ale tam również prowadzą własną politykę informacyjną). Nie ma jeszcze takiego portalu, który by przekazywał z całego świata informacje (trochę sytuację ratuje właśnie psz.pl, ale tam głównie skupia się na polityce i gospodarce, trochę turystyce i to do wybranych państw, zwłaszcza na bazie zagranicznych mediów), nie ma portalu informacyjnego z wszystkich państw świata. ;) A przez to użytkownicy portali, słuchacze i widzowie stają się "więźniami", "niewolnikami" polityk informacyjnych różnych mediów. Irytuje mnie to trochę nieco, żeby nie stwierdzić- denerwuje.
dzięki
@KOKO:Własnie odkryłem zatem nowy portal :) Jak to sie stało że na niego nigdy przedtem nie trafiłem?... Co do reklam - no cóż. Reklamy utrzymują Internet. Narya - a co rozumiesz poprzez "rozrywkę informacyjną" - i co ona ze sobą niesie? I dlaczego uwazasz że BBC i CNN są akurat bardziej miarodajne niż inne serwisy? BTW - jest portal który przekazuje informacje z całego świata :) Nazywa się google :D A co do "niewolników" polityki informacyjnej mediów... Bardzo ciekawe spostrzeżenie - obiecuję że przyszły felieton do działu "Internet" będzie właśnie o tym. Jakieś wskazówki? :D
Mh2
Nie uważam BBC i CNN za "bardziej miarodajne". Zauważyłem tylko różnicę, że (oprócz psz.pl i trochę Gazety Wyborczej) w polskich mediach nie przekazuje się informacji ze świata tak jak w BBC i CNN (które mają swoją politykę informacyjną). Przynajmniej nie trafiłem na takie polskie medium. Sam nie bardzo jeszcze umiem wyjaśnić to zjawisko "rozrywki informacyjnej", trafiłem na niego bodajże w którymś z artykułów Tygodnika Powszechnego. Chodzi mniej więcej o to, że media serwują informacje tak, aby dać "rozrywkę" swoim widzom, słuchaczom, internautom, podobnie jak filmy, showy itp. Nie, nie, to nie ja wymyśliłem "rozrywkę informacyjną", gdzieś już się na to trafiłem w prasie. ;) Czy jakieś wskazówki? :O Jestem tutaj akurat niewłaściwą osobą. :P Ale dobrze: Jak widzimy/postrzegamy nasz świat? Czy potrafimy go zobaczyć inaczej niż przekazują jego obraz nam dziennikarze? I czy w tym nie widać misji dziennikarzy i ich ogromnej roli i odpowiedzialności? Wręcz nawet obowiązku przekazywania rzetelnych informacji z całego świata, nie tylko z Polski i Europy? Wystarczy włączyć TVP Info czy Wiadomości "z kraju i ze świata", by zobaczyć, że z tego "świata" to niewiele jest oprócz takich informacji "miłych dla uszu'', ot np. "oscar dla Obamy". TVN24 poszła w podobnym kierunku. Lepiej jest już natomiast (ale to i tak wciąż jest źle) z Polsat News, który współpracuje z CNN. Tych mnóstwo informacji z psz.pl to w telewizji czy na największych portalach informacyjnych mało się uświadczy. Mało tego! Najważniejsze newsy na portalach ? Dotyczące informacji plotkarskich, pseudonaukowych (np. nie wiem... że Alpy są pełne śniegu nawet w lecie- to trochę przerysowany przykład ale co tam nic innego nie wymyśliłem). Wystarczy rozejrzeć się na o2., onet, wp.pl, interii itp. Wychodzą z założenia: kogo tam może interesować co się dzieje w Kenii albo w Birmie? A propo: w Kenii mamy obecnie klęskę głodową na niespotykaną do tej pory skalę. W portalach informacyjnych zamiast tego co mamy? Kolejne newsy o tym "strasznym" kryzysie. Nasz kryzys to nic w porównaniu z tym co się dzieje w Kenii!! Co do google, tak faktycznie też z niego korzystam jak chcę się dowiedzieć czegoś, ale chodziło mi o raczej o portal dziennikarzy. :P Poza tym google-news też przekazuje skromne informacje ot dla "rozrywki".
ciekawe spostrzeżenie
@KOKO:I coś w tym faktycznie jest... Faktycznie nie ma u nas mediów w pełni "ogólnoświatowych" - podających dość szczegółowe informacje ze świata. Ale myślę że... nie ma ich również w Niemczech, Holandii czy we Włoszech. Zasięg ogólnoświatowy CNN i BBS jest nieporównywalny do zasięgu (i oglądalności) naszych czołowych stacji - zatem trudno żeby nadawały one newsy z Birmy skoro ktoś chcący je zobaczyć włączy prędzej CNN/BBC. Wynika to także z naszej mentalności - chyba Polaków bardziej interesuje że sąsiad się upił i narozrabiał, niż np. pożar lasów w Birmie. Stąd też serwis informacji światrowych to w Polsce raczej bardziej niszowa organizacja, która ewentualnie zapewnia kilka "soczystych" newsów dla innych mediów... BTW - nie ma się co dziwić, że bardziej nas interesuje kryzys u nas niż sytuacja w Kenii - działa w nas przecież mechanizm polegający na podkreślaniu wagi tego, co bliskie, a deprecjonowaniu tego, co dalekie: kryzys dotyka NAS BEZPOŚREDNIO a Kenia to punkt na mapie i migawki w reportażu telewizyjnym czy na zdjęciu w gazecie. (Szczerze mówiąc - nie wiedziałem że panuje tam klęska głosu (racja z tymi serwisami informacyjnymi)). Ale cóż z tym zrobić - media nie będą podawać takich informacji, albowiem niewiele osób jest nimi zainteresowanych...
A propos "rozrywki informacyjnej"
@KOKO:Artykuł na ten temat bedzie w tym tygodniu :) Natomiast jeszcze do tematu ogólnoświatowych informacji... Kiedyś, w latach 80/90-tych był w TVP o godzinie 17.00 program "Bliżej świata". Polegał on ta tym, iż jego twórcy przeglądali programy tv satelitarnych i najciekawsze materiały prezentowali widzom. Program był niezwykle popularny - można było bowiem zobaczyć WIELKI ŚWIAT wtedy, gdy anten satelitarnych było jeszcze bardzo niewiele... Dziś mam i globalizację, i Internet, i coraz powszechniejszą znajomośc jezyka angielskiego. W zasadzie każdy ma dostęp do materialów z całego świata - wystarczy google i wiedza o tym, co się chce znaleźć. Dlatego też czasy polskich serwisów ogólnoświatowych minęła i już... chyba nie wróci. Za 5-10 lat cała sprawę załatwi komputerowy program, który podpiety pod Internet przegląda materiały prasowe, telewizje i sieć z całego świata i co rano tworzy użytkownikowi JEGO WŁASNY SERWIS - z takimi informacjami, które go interesują - a więc dla jednego plotki i ploteczki z Zielonej Góry, dla innego - sytuacja społeczno-kulturalna w Ameryce Południowej, wraz z repertuarem kin w Limie... W zasadzie do tego dąży rewolucja WEB2.0, to się dzieje już dziś, gdy gazety codzienne zaczynają wchodzić ze swoja ofertą w telewizję cyfrową, a telewizja cyfrowa zaczyna łaczyć się z Internetem. Problem wynika stąd innej natury. Dziennikarze to osoby, które obdarzamy zauwaniem - to oni wybierają dla nas WAŻNE i WAŻKIE informacje. I zapewne o to ci chodzi gdy piszesz że brak ci takich serwisów - brak ci autorytetów którym mógłbyś wierzyć że wybrane przez nich informacje są sprawdzone i obiektywne. Interent zaś nie jest obiektywny, jest chaotyczny, jest śmietniskiem - nawret najlepszy bot przeszukujący sieć nie będzie tak godny zaufania jak znający się na swym fachu dziennikarz...
Dokładnie,
nasz zasób wiedzy o świecie funkcjonuje o przekazy informacyjne, które do nas docierają, i których nośnikami są DZIENNIKARZE. To powoduje z jednej strony JEDNĄ Z NAJWAŻNIEJSZYCH RÓL tego zawodu, z drugiej strony daje NIEOGRANICZONĄ WŁADZĘ, której nie da się kontrolować. No bo jak się skontroluje w telewizji reportaż dziennikarza ze środka dżungli? Pojedzie się do dżungli? Podobno w czasie męki Chrystus dźwigał straszny ciężar krzyża. Podobny ciężar mają na swoich barkach dziennikarze. OBOWIĄZEK. To wszystko jest znane szerzej w kraju pod hasłem "misji dziennikarskiej".
Zwykły szary obywatel jest zdany na łaskę lub niełaskę dziennikarza. To dziennikarze poprzez przekazywanie i dobór informacji kształtują też światopoglądy, świadomość, strukturę i mobilność społeczeństwa. Mają idealne narzędzie, które powstało na początku XX wieku.
Takiej władzy nie mają ani szkoła i nauczyciele, ani rodzina, ani państwo czyli te podmioty które są żywotnie zainteresowane kształtowaniem społeczeństwa obywatelskiego.
Rola szkoły w kształtowaniu społeczeństwa, to inna kwestia i ją zostawiam na boku. Skrócę tylko w hasełku "Jaka szkoła, takie społeczeństwo; jakie społeczeństwo taka szkoła".
Jako nauczyciel, nie chciałbym być dziennikarzem, za duża doza obowiązku wobec całego społeczeństwa. To on wszystko kształtuje, tworzy, układa, porządkuje. Od niego wszystko zależy.
No bo co? Zwykły obywatel nie jest w stanie być we wszystkich miejscach na świecie i jeszcze dodatkowo widzieć i słyszeć co tam się dzieje w gospodarce, polityce, społeczeństwie, świecie przyrody!
Na artykuł czekam. :)
no to teraz dopiero mam...
@KOKO:Ciężar obowiązku że musze napisać - i to dobrze napisać :) Ale to przy okazji zagrzewa do pracy :)
melduję, że napisałem :)
nowy tekst - tu http://www.mmzielonagora.pl/artykul/internet-i-rozrywka-informacyjna-438... Zapraszam :)