Wściekłe psy: czy w Zielonej Górze może dojść do tragedii?
Psy atakowały bawiące się dzieci, postronnych dorosłych a nawet swoich właścicieli.
Ataki następowały w mieszkaniu lub domu, w obejściu lub w miejscu publicznym. Były niespodziewane.
Można o tym poczytać na stronach :
- http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/katlewo-psy-zagryzy-dziecko-na-placu-zabaw_172648.html,
- http://www.fakt.pl/Cztery-psy-zagryzly-mezczyzne,artykuly,91034,1.html,
- http://tvp.info/informacje/polska/makabra-psy-zagryzly-hodowce/3153939.
Nie wszystkie przypadki pogryzienia kończyły się śmiercią. O tych bez śmiertelnych skutków media nie zawsze informują. Mówi się tylko o tych najgłośniejszych ;
- http://www.fakt.pl/Fajbusiewicz-pogryziony-przez-psy-Trzeci-tydzien-lezy-w- szpitalu,artykuly,97266,1.html,
- http://www.gazetakaszubska.pl/6664/pry-pogryzly-turystow.
Pogryzienie przez psa kończy się zawsze dużym bólem, trudno gojącymi się ranami kąsanymi a czasem szarpanymi, groźnymi infekcjami bakteryjnymi, stresem pourazowym groźnym zwłaszcza w przypadku dzieci oraz długotrwałym leczeniem.
Przyczyny ataku psów na ludzi mogą być różne lecz podstawową jest to, że w psach tkwi instynkt łowcy, budzący się niespodziewanie, szczególnie w stadzie.
Pozostawienie psów bez właściwego nadzoru ze strony ich właścicieli oraz lekceważenie stwarzanego zagrożenia to kolejna z wielu przyczyn tragedii.
Do właścicieli tych psów, nawet po tragicznych zdarzeniach nie dociera poczucie winy. Najczęściej słyszy się stwierdzenia ; to taki łagodny pies, on jeszcze nikogo nie ugryzł, tak bardzo lubi dzieci, nigdy nie było z nim problemów itd.
Wszyscy spotykamy się z lekceważeniem prawa w zakresie dozoru nad psami. Mówiąc o lekceważeniu mam na myśli nie tylko właścicieli psów ale i stróżów prawa, tak Policji jak i Straży Miejskiej. Nie reagują na psy bez kagańców, psy luźno biegające, szczególnie ras dużych.
A jeżeli już zareagują, to egzekwowanie prawa rozpoczyna się i kończy na pouczeniu.
Mandat, wniosek do sądu o ukaranie, to kolejne sankcje zgodne z procedurami lecz nie stosowane profilaktycznie.
Jest to chore już u podstaw. To nie punkty karne dla kierowców gdzie funkcjonuje ewidencja. Tutaj właściciel zawsze powie, że to pierwszy raz i kończy się pouczeniem. Mandat lub wniosek do sądu, to wynik tragedii gdyż innego wyjścia wówczas nie ma.
Na każdym osiedlu możemy zaobserwować luźno biegające duże psy różnych ras. Na osiedlu w kwartale ulic Sulechowska, Dolina Zielona i M.C. Skłodowskie już od jesieni, co kilka dni można zauważyć biegającą parę, chyba owczarków niemieckich. Trudno jest ustalić ich właściciela ale nie wyglądają na bezdomne.
Wczoraj udało mi się je sfotografować. Zatrzymały się pod blokiem by posilić się chlebem wyrzucanym przez okno dla ptaków. Część tego chleba w trzech miejscach zagrzebały w ziemi, więc planują wrócić.
Być może te co atakują ludzi są też głodne ? Na razie nie doszło do nieszczęścia i oby nie doszło. Problem jednak jest. Przecież w każdej chwili może dojść do tragedii i to nie tylko na opisywanym osiedlu.
Reakcji psa na bodźce, których nawet nie zauważymy, nie da się przewidzieć. Nasze województwo nie jest wolne od tragicznych zdarzeń o czym donosiła ostatnio Gazeta Lubuska
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110303/POWIAT04....
Co więc można i należy zrobić by takie zagrożenie wyeliminować?
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra































Kontakt:
To nie będą te, o których wspominasz.
Gdyby uciekły, to tragedia murowana. One z pyska toczą pianę czując obcych ze 100 metrów.
Gdy usłyszałam kilka tygodni
Gdy usłyszałam kilka tygodni temu o pięcioletnim chłopcu, którego psy zagryzły na placu zabaw to nie mogłam się powstrzymać od płaczu. Wyobraziłam sobie od razu swoje dziecko, którego bezbronnym ciałkiem szargają potężne i krwiożercze szczęki bestii. Do tej pory żyłam w przekonaniu, że pies jest przyjacielem człowieka...ale gdy słyszę takie historie to pojąć nie mogę co takim "niby" udomowionym psem kieruje, ze potrafi tak zaatakować?
Kiedyś w jednym ze swoich pierwszych tekstów pisałam o podobnym przypadku, zaatakowania a wręcz regularnych ataków na przechodniów.
Obecnie rzadko widuję bezpańskie psy, ale jeszcze kilka lat temu strach było przejść boczna uliczką. Spacerowały sobie swobodnie goniąc za przechodniem, szczekająć lub szczerząc kly :(
Piarwsza część tytułu,
" Wściekłe psy : " , dodana została przez moderatora artykułu. Moim zdaniem jest zbyt dosadna, a nawet wypacza sens artykułu. Te psy o których pisałem stanowią potencjalne zagrożenie ale daleki jestem od tego by je określać tak, jak to sugeruje tytuł.
Znawca się znalazł...
Z psami mam do czynienia już od kilkunastu lat i za każdym razem czytając taki tekst nóż mi się w kieszeni otwiera kiedy czytam takie bzdury...
Przyczyną ataku na człowieka domowych psów w przeważającej większości przypadków nie jest instynkt łowiecki, przyczyny pogryzień zwłaszcza dzieci są zupełnie inne. Instynkt łowiecki nie ma wiele wspólnego z agresją ze strony psa, którą rozumiemy poprzez pogryzienie. Najczęstszymi przyczynami pogryzień są błędy socjalizacyjne, nieodpowiednie lub brak szkolenia, nieznajomość rasy (zwłaszcza ras psów charakteryzujących się ojerizą), nieuwaga, niewiedza właścicieli nieumiejętność zachowania się w przypadku napotkania obcego psa czy opiekunów zwierząt oraz rodziców bądź opiekunów dzieci, które to najczęściej stają psię ofiarami najczęściej niczego niewinnych psów. Rozpowszechnianie takich bzdur jak powyższy artykuł i sam jego tytuł sprawia, że wiele osób wpada w niepotrzebną panikę na widok np. tych dwóch owczarkowatych czworonogów. Wielokrotnie widziałem takie ataki paniki, gdy mój pies puszczony luzem znalazł się w pobliżu takiej osoby, rozumiem, że nie każdy lubi psy i ma prawo się ich bać, lecz tutaj tkwi podstawowy błąd wynikający z nieznajomości psiej psychiki i zachowanie, które polega na krzyczeniu w kierunku psa lub jego właściciela, wymachiwanie rękami, tupanie, próby ucieczki, itp... każdy pies odbierze takie zachowanie jako dziwne (no bo czy tak zachowuje się większość ludzi, których mój pies mija na ulicy?) i wtedy wzmaga się jego czujność, jeśli zachowanie takiej osoby wzbudzi niepokój psa pies może wydać sygnał uspokajający lub ostrzegawczy...jeśli on nie przyniesie skutku wtedy psu pozostają dwa rozwiązania odejść lub atakować. Sta też znając doskonale psią psychikę wiem, że prawie wszystkie pogryzienia to nie wina i błąd zwierząt lecz ludzi.
Po części sie z panem zgadzam, ale co do zasady się nie zgadzam
@dr House:To wygląda tak, że jesli chcę miec psa to powinienem miec wiedzę i byc odpowiedzialny. Ale inaczej jest kiedy nie jestem właścicielem psa i idę sobie spokojnie miastem i spotykam na swojej drodze psa. Ja nie muszę wiedziec jak się zachowac w przypadku kiedy widzę groźnie wyglądającego psa bez kagańca, który zmierza w moim kierunku. Ja mam prawo zareagowac w ten sposób, że zacznę uciekac i to nie będzie moja wina, że pies mnie zaatakuje. To, że jestem głupi i nie umiem zachowac sie na widok groźnego psa to wcale nie będzie znaczyło, że jestem winny tego, że zostałem pogryziony.
Tak naprawdę fajnie, że pan zna sie na psach, ale nalezy eliminowac sytuacje, w których mogą zagrażac na przykład dzieciom.
No i jeszcze musze skomentowac coś takiego, co pan napisał: "Wielokrotnie widziałem takie ataki paniki, gdy mój pies puszczony luzem znalazł się w pobliżu takiej osoby, rozumiem, że nie każdy lubi psy i ma prawo się ich bać, lecz tutaj tkwi podstawowy błąd wynikający z nieznajomości psiej psychiki i zachowanie, które polega na krzyczeniu w kierunku psa lub jego właściciela, wymachiwanie rękami, tupanie, próby ucieczki, itp..." Gratuluję Panu dobrego samopoczucia. Widac zna się pan na psach, ale o ludziach już pan niewiele wie. A przynajmniej trochę by sie przydało.
Pracując z psami muszę przede
@AmIright:Pracując z psami muszę przede wszystkim znać reakcję ludzi, wiem, że większość ludzi tak właśnie reaguje na widok "groźnie wyglądającego psa" cokolwiek by to miało znaczyć i wiem, że nie da się tak łatwo tej reakcji oduczyć, ale istotne jest też to, że prawidłowo prowadzony pies, przeszkolony choćby w podstawowym zakresie nie zareaguje na takie zachowanie człowieka w sposób agresywny, najczęściej sam go ominie, choć nie dopuszczam aby nawet zbliżał się do takich osób każąc mu wrócić do mnie, szanując np. ich wcześniejsze doświadczenia z psami.
Właśnie napisał Pan najważniejszą rzecz... nalezy eliminowac sytuacje, w których mogą zagrażac na przykład dzieciom"
To jak Pan doktorze
@dr House:opisze tu i mam nadzieje zdefiniuje opcje trzech piesków(pierwszy---- duzy milczący zazwyczaj i znający zapewne swoja siłę/ drugi----- średni i tylko trochę odstajacy w poglądach na otaczający go świat od psa pierwszego/ no może jednak trochę bardziej nerwowy i podatny na niespodziewane wydarzenia z zewnątrz jego świata/ trzeci--- najmniejszy z tej trójki-bojaźliwy a przez to czuły na wszelakie nawet drobne okazywania zachowań nietypowych na co dzień mu znanych/ szczekliwy ale b. rzadko ukazujacy ta swoja szczekliwość gdyż zdominowany jest przez wspomniana dwójkę..Ok to byl wstęp---teraz niech mi Pan "dr house" który uważa że zna od kilkunastu lat psy ICH PSYCHIKĘ :) odpowie na dość prosto brzmiące pytanie sytuacyjne/ Prosze zamknąć oczy i "zobaczyc to co ja widzę"... mała wioska/ letni poranek/ w pewnej zagrodzie ktoś wychodzac do pracy zapomnial domknac furtkę / na podwórzu tej zagrody biegają luźno TRZY PSY których charakterystyke opisałem powyżej/ 50 metrów dalej od wspomnianej zagrody biegnie chłopiec/ chłopiec najwyraźniej zaspal do szkoły/biegnie po piaszczystej głównej uliczce w wiosce / tornister w rytm biegu chłopca pobrzekuje kredkami i światełkiem odblaskowym przypietym do zamkniecia tornistra/ chłopiec własnie przebiega koło zagrody w której znajduja się TRZY PSY/ odgłosy tornistra oraz sama postać spieszącego się do szkoły chłopca wzbudza jak najbardziej normalna reakcję u psa [trzeciego] zaczyna głosno szczekac a nawet ujadać- wybiega przez niedomknięta furtkę i biegnie zgodnie ze swoim szczekliwym instynktem za uciekajacym według psa nr trzy małym człowiekiem/ na takie zachowanie psa nr trzy reaguje a jakżę pies nr dwa / jest większy więc dogania znacznie szybciej postac chłopca niż pies nr trzy/ nic sie na razie nie dzieje/ chłopiec się na chwile zatrzymuje bo sie po prostu boi/ chłopiec ocenia sytuacje/ biegnie dalej bo szkoła jednak jest b.,wazna a spoźnienie na lekcje matematyki gdzie pani zapowiedziała kartkówkę jest ponad wszystkim/ chłopiec przyspiesza bieg/ wtedy pies nr trzy zachęcony tym że obok niego znalazl się większy pies nr dwa rzuca się na jedna ze stóp chłopca i udaje mu sie po kilkukrotnych próbach capnac zębami stope chłopca w okolicy kostki/ chłopiec wciąż bedąc w biegu(matemartyka!!) krzyczy z bólu i zaskoczenia/ przyspiesza a do tego zaczyna biec nieregularnie/ do tego wymachuje rekami/ pies nr trzy a teraz już pies nr dwa ruszają w pogoń za ludzka postacia/ szczekają przy tym głosno/ chłopiec cos krzyczy/ z zagrody w ktorej ktos zostawil niedomknieta furtkę wybiega pies nr jeden/ chłopiec obraca się na sekundę/ widzi już trzy psy goniące go/ cos krzyczy / pies nr trzy dopada chłopca/ uczepia się jego nogi/ pies nr dwa skacze i trafia zębami na światelko odblaskowe u tornistra/ pies nr jeden................................................................ Panie dr house czy jak tam pan sie kurna chce zwać:) Czy doprawdy zna pan psychikę psów czy tez pan tu chce być tylko takim doHtorem jakimś madrzącym sie?:)
Hipotetyczny przykład, lecz
@tomekrush part two:Hipotetyczny przykład, lecz dość trafny i opisana sytuacja wydaje się realistyczna, najważniejszą tak naprawdę rzeczą w tym przypadku jest niedomknięcie furtki - czy znów błąd ludzki - nie psi! U psów nie ma możliwości wytłumienia całkowicie instynktu gończego, można nad tym pracować w przypadkach nadmiernej tej aktywności jaką jest np. pogoń za jadącymi rowerami. Całe szczęście, że opisana sytuacja jest też przedmiotem spotkań policjantów z dziećmi w szkołach, gdzie dzieci uczą się postępowania w przypadku napotkania groźnego zwierzęcia, zawsze omawiając taką reakcję psa tłumaczę dzieciom, że najważniejsze jest ich bezpieczeństwo, życie i zdrowie i że przed psem nie warto uciekać i uczę jak zachować się w takiej sytuacji
"...czytając taki tekst nóż mi się w kieszeni otwiera..."
@dr House:Mnie też się otwiera, jak czytam takie teksty "znaFców".
Może szanowny znawca wytłumaczy te swoje "mondrości" rodzicom dzieci
które "powiększyły grono aniołków".
Proszę im wytłumaczyć, że to piesek został zaatakowany przez dwuletnie dziecko,
piesek się tylko bronił i za mocno ścisnął gardełko agresywnego bachora.
Odezwał się w piesku instynkt obronny a nie łowiecki. Dla duszyczki dziecka i jego rodziców to będzie wielka ulga. :P
Oszpeconego ale żywego obywatela pozywajcie do sądów, za nieodpowiednie
zachowanie na widok bestii. Niech płacą odszkodowania za stres pieska.
Straż miejska, policja, inne służby, powinny mieć prawo zastrzelić na miejscu każdego psa bez smyczy i kagańca. A dopiero po tym właścicielowi wymierzać grzywny, obciążać kosztami użycia broni itp. Po roku czasu takich pokazówek
statystyka wypadków z psami spadłaby do zera.
Jeśli to miałoby uratować choć jedno dziecko, to warto!
no coment!
@Bogusław_ZG:no coment!
Nic nowego!
@dr House::))
Panie doktorze.
@dr House:Dziwi mnie, że jedno zdanie z mojego tekstu, " Przyczyny ataku psów na ludzi mogą być różne lecz podstawową jest to, że w psach tkwi instynkt łowcy, budzący się niespodziewanie, szczególnie w stadzie ", wzbudziło w Panu tyle niezdrowych emocji.
Posuwać się do stwierdzeń związanych z nożem, nadużywać słowa bzdura, doktorowi chyba nie przystoi.
W emocjach nie zauważył Pan wymowy mojego artykułu, zmierzającej do pokazania, że to nieodpowiedzialność człowieka / właściciela psa / prowadzi często do tragedii. I to ten h o m o niby s a p i e n s jest winny a nie jego pies.
A co się tyczy psiego instynktu i zachowań stadnych, to nawet znawcy przedmiotu nie są jednoznaczni w swoich opiniach, w przeciwieństwie do Pana.
Ludzkie bestie
@Pintaliano:Jaki właściciel taki pies. Tak to po prostu jest.
dokładnie tak!
o to chodzi. To, że pies nie gryzie, to nie znaczy, że kogoś nie wystraszy. Też miałem w miescie "psa niegryzącego", ale dokonywałem wszelkich starań żeby przypadkiem nikt się go nie wystraszył. Nie kazdy musi wiedziec, że pies nie jest agresywny. A może ktoś ma przykre doświadczenia z psami i ma fobię. Potrzeba odpowiedzialności!
Almright, dokładnie o to mi
Almright, dokładnie o to mi chodzi, w wychowaniu, szkoleniu i codziennej egzystencji z psem musimy pamiętać o odpowiedzialności za naszego czworonoga i przyjaciela, i nie przejawia się ona tylko w prowadzeniu go w smyczy i kagańcu, ale o zapewnienie psu możliwości właściwego rozwoju, tak aby sam z siebie nie stanowił zagrożenia dla ludzi. nie jestem jedną z osób mówiących, że "mój pies nie gryzie", ale gdy jest luzem i widzę nadchodzącego człowieka przywołuję go do siebie lub wydaję komendę aby nie podchodził do takiej osoby tak aby osoba czuła się jak najbardziej bezpiecznie.
Tak myślałem, że o to Panu chodzi
@dr House:ale przedstawił Pan to w swoim pierwszym komentarzu w taki sposób, że wiele osób pomyslało, że jest Pan osobą nieodpowiedzialną. Teraz, po wyjaśnieniu, już moge się zgodzic z Panem.
Moim zdaniem Pintaliano poruszył ważny problem. Widzi te dwa pieski, swoją drogą całkiem sympatycznie pozujace do zdjęcia, i zastanawia się co im może do łba strzelic. Ten poziom przedstawienia informacji - mimo że pana on razi - to on odpowiada poziomowi informacji prasowej, jakie serwują nam telewizję. Pokazują odizolowanego psa z błędnym spojrzeniem i w tle leci komentarz, jak doszło do pogryzienia (pewnie ubarwiony dla potrzeb tv) i wypowiedzi sąsiadów i właścicieli, że to było przecież takie porządne psisko. I moim zdaniem bardzo dobrze się stało, że Pintaliano, który naprawdę dużo widzi, napisał także o tym problemie.
Ja bym Pana zachecił, Panie dr House, żeby Pan napisał coś na temat psychiki psa i jego wzorców zachowań. Widac, ze pisanie nie sprawia Panu problemów, a takie artykuły są potrzebne. Kilka osób, ktore przeczytałyby coś na temat, mogłoby wyrobic w sobie odpowiednie wzorce zachowań. Bo niestety, jak patrzę na nieodpowiedzialnych niektórych właścicieli niektórych ras, to nie mam wątpliwości, że sytuacje zagrożenia dla ludzi będą sią zdarzały (raz: wychowanie tych psów, a raczej jego brak, dwa: nieodpowiedzialne wzorce zachowań u właścicieli).
Mój osobisty przykład jest taki, że w dzieciństwie zostałem zaatakowany przez owczarka niemieckiego, którego właściciel - wspaniałomyślnie, a jakże! - wręczył smycz swojemu dziecku, które nie utrzymało wyrywającego sie psa. Ja już wtedy wiedziałem, że żeby pies nie zaatakował nie należy uciekac, tylko stac nieruchomo. Na niewiele to się zdało, bo pies i tak na mnie skoczył i podrapał.
Ale też od dziecka zawsze w domu towarzyszyły nam psy i nigdy się do nich z tego powodu nie zraziłem. Sam nie boję się psów (z wyjątkiem dogów argentyńskich i amstafów, które mijają mnie bez kagańca na chodniku na odległośc kilkudziesięciu centymetrów, bo dla mnie to już jest przegięcie) i w sytuacjach "zagrożenia" potrafiłem zawsze sobie poradzic. Znajomośc zasad postępowania przydała mi się swego czasu także do przegonienia lisa, a - wierzcie mi - nie było to proste. Choc sam nie boję się psów, to jednak jestem za tym, żeby minimalizowac ryzyko styku psów z osobami, które nie wiedzą jak się w obecności tych zwierząt zachowac.
Cieszę się i przyznam
@AmIright:Cieszę się i przyznam szczerze, że w pierwszym komentarzu zbyt dużo zawarłem informacji i to w dość dosłownej, skróconej formie, niemniej mieliśmy okazję wspólnie wiele kwestii doprecyzować i rozwinąć. Chętnie napiszę coś na temat zachowań psów i metod postępowania w przypadku napotkania takowych na swojej drodze.
Ja też się cieszę
@dr House:bo warto żeby na taki temat wypowiedział się ktoś "w temacie". Ja mam 2 książeczki na temat rasy swojego psa, a i tak mało. Taką ma psychikę niesamowitą beagle.
Czekamy zatem na artykuł.
Bardzo Ci " współczuję ", poznałem tę rasę.
@AmIright:Nie jest to pies niebezpieczny. Można powiedzieć nawet towarzyski, miły. Jednocześnie jest piekielnie uparty, spacerowicz, wymagający stałej opieki i zostawić go na 8 godz. bez kontaktu z człowiekiem, to duże ryzyko.
Takie są moje doświadczenia z psami rasy beagle a dodatkowo codziennie obserwuję kolegę na spacerze ze swoim " kłapouchym ".
Dokładnie tak!
@Pintaliano:Ten pies ma dwie "natury". Jeśli jest po wyczerpującym długim spacerze to jest pies "do rany przyłóż", ale jeśli pan nie ma mozliwości odbycia z nim długiego spaceru, to jest po prostu katastrofa: jedna wielka manifestacja nieposłuszenstwa i wszelkich negatywnych cech na czterech nogach.
Teraz na szczęście nie mamy już takiego problemu, bo nasz beagle został podwórkowym psiaczkiem i na swoim podwórkowym królestwie jest księciem i może się wybiegac do woli razem z Oskarkiem (owczarkiem). Poza tym zawsze jest ktoś w domu, a to dla beagle'a ważna sprawa. Beagle nie powinien byc zostawiany w domu sam na dłuzej niż 6 godzin, bo jego psychika mocno na tym cierpi.
Beagle to pies dla kogoś kto będzie miał dla niego dużo czasu. Warto poczytac sobie wczesniej o tej rasie, bo zdecydowanie nie jest dla każdego.
Tak sobie czytam...
Tak sobie czytam te komentarze i tylko wspaniały tekst Maćka Gniazdowskiego powstrzymuje mnie przed ostrzejszą reakcją....Po pierwsze zgadzam się z autorem artykułu iż dodanie "Wściekłe" w tytule artykułu, to niepotrzebna manipulacja ze strony "moderacji", mam nadzieję że nie po to żeby podsycać niepotrzebnie napięcie w tym temacie. Druga sprawa to treści i wypowiedzi w komentarzach, bo sam temat artykułu jest ważny i kwestionować tego nie mam zamiaru... Kiedy Wy w końcu zrozumiecie że TO NIE PSY SĄ PROBLEMEM, LECZ BEZMYŚLNI LUDZIE. Psy to nie sarenki, żaden nie jest bezpański, a jeśli już jest to wcześniej nie był. Więc TO CZYNNIK LUDZKI W TYM WYPADKU ZAWODZI I TO CZŁOWIEK STWARZA ZAGROŻENIE DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI. Koniec, kropka.
Do znudzenia będę pisać
Do znudzenia będę pisać JESTEM OFIARA PSIEJ AGRESJI I LUDZKIEJ GŁUPOTY BOJĘ SIĘ PANICZNIE DUŻYCH I GROŹNYCH PSÓW!!!! moi drodzy ja mam prawo bać się psów i żądać by psy nie biegały bez kagańca ( choć potrafią uderzać kagańcem gdy tego zechcą).
Ja mam prawo nie bać się a pies ma być na smyczy i w kagańcu w miejscach "publicznych". Co do karania przez Policję czy Straż Miejska nie wiem dlaczego ale ludzie zaraz krzyczą " psa się czepiają a bandyci wolno łażą" - jakaś głupawka wstępuje w ludzi , solidaryzują się z właścicielem psa choć on ma w d.... przepisy=(
...
Prywatnie cierpię na psiofobię i trudno mi się przemieszczać wzdłuż ulic czy chodnikami, kiedy z naprzeciwka biega sobie samopas pies czy to wielki, czy to mały. Sorry, ale dla mnie jest rzeczą niepoważną wypuszczać samopas psa i iść sobie na kawę, albo spacerować bez smyczy z psem...
Swój nos i swoje oczy mogę jeszcze przymknąć, że psy srają, gdzie popadnie i nikt po nich nie sprząta. OK - jestem jeszcze to w stanie zrozumieć.
ALE wyprowadzanie psów na smyczy jest dla mnie elementarną rzeczą... Bądź co bądź ulice i chodniki są dla ludzi przede wszystkim, a nie dla psów. I jest to domena publiczna, a nie prywatna. A psy, nie należą do sfery publicznej (a prywatnej - wiadomo).
Gorąca dyskusja o właścicielach psów
dowodzi, że problem istnieje. Podobnie dyskutowaliśmy po artykułach :
- http://www.mmzielonagora.pl/artykul/uwazajmy-na-psy-na-zielonej-strzale-...,
- http://www.mmzielonagora.pl/artykul/wymuszona-zamiana-miejsc-268445.
Po pierwszych gorących, bardzo emocjonalnych wypowiedziach pojawiły się u wszystkich wypowiedzi stonowane, i dobrze.
Oby jeszcze przyniosło to oczekiwany skutek. Obawiam się, że nawet najlepsze szkolenia psów, obudzenie w ich właścicielach poczucia odpowiedzialności za czworonoga i ewentualne skutki jego zachowania, oraz nauka właściwych zachowań w przypadku spotkania z agresywnym psem, to wszystko za mało.
Nieodpowiedzialność powinna skutkować sankcjami. Może nie tak ostrymi jak proponował to Pan Bogusław_ZG, ale nieuchronnymi.
Dziękuję wszystkim wypowiadającym się w dyskusji.
Czasem trzeba zaszokować skrajnością
@Pintaliano:aby miłośnicy nie szokowali opiniami, że pogryzione dziecko w Gorzowie
to jest wyłączna wina matki dziecka.
Kolejne doniesienia :
- http://policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,9291792,Amstaff_pogryzl_dzi....
Dziesięciomiesięczne dziecko w jednym pomieszczeniu z mieszańcem amstafa. Skutek, to pogryzienie raczkującego maluszka. Nieodpowiedzialność dorosłych poraża .
- http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110321/KRAJSWIAT/550099585
Dorośli zaniedbali, dziecko ucierpiało.
W dzisiejszy poranek
osiedle ponownie należy do psów ze zdjęć.
W nawiązaniu do artykułu " Wściekłe psy: czy w Zielonej Górze mo
W artykule wspominałem o podejściu do problemu przez policjantów i strażników miejskich. Okazuje się, że w innych miastach nie jest lepiej. Polecam do przeczytania
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9357386,Pogryziona_przez_...
Widziałam dzisiaj jak pies ugryzł starszego człowieka.
Nie ma dnia by w TV nie mówiono o tych wypadkach. Nie zawsze winien jest pies ale to on gryzie. Tak było w ostatnich dniach w
http://www.fakt.pl/Pies-pogryzl-1-5-roczne-dziecko,artykuly,102258,1.html,
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/332848,pies-pogryzl-dz...,
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,9476499,Bukowina_Tatrzanska__pies...,
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9469032,Byl_skazany_za_sz...,
http://www.zachod.pl/2011/04/pies-pogryzl-dziecko/.
To są tylko wybrane przypadki z ostatniego tygodnia
Za mało karze się opiekunów dzieci i właścicieli psów.
Kolejny niebezpieczny dla otoczenia
właściciel amstafa.
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/pokona-bestie-goymi-rekami_183883.html.
Może zostać ukarany mandatem w wysokości 250 zł !!!!!!!!!!!!!!!
Jeśli nawet uwzględnimy malarsko-literacką przesadę
Superekspresu, to tym razem udało się. Jeśli policjant nie może w takiej sytuacji użyć broni palnej (rozumiem, brak wprawy, koszt pocisku, brak zgody przełożonego, ryzyko, że pies postrzeli policjanta), to może powinni udusić psa pałką służbową? W końcu psa trzymał postronny człowiek, choćby w jego obronie można było działać.
Pies pogryzł strażników na Wagmostawie.
Artykuł http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110526/POWIAT16...
Mam nadzieję, że to przykre zdarzenie spowoduje aktywniejsze działania strażników wobec właścicieli psów bez kagańców.
Pisałem o tym w artykule
http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110526/POWIAT16....
Być może pijany osobnik na Wagmostawie to właściciel jednego z opisywanych psów.
może, może
@Pintaliano:i spowoduje ściganie właścicieli psów bez kagańców, ale jakoś na przełom bym nie liczył. Chociaż może po tym pogryzieniu coś drgnie.
Media do znudzenia
donoszą o kolejnych przypadkach pogryzienia przez psy
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10074669,Dwa_przypadki_po...
a za oknem obserwuję rozmawiających właścicieli trzech rosłych psów, które w tym czasie bez kagańców urządzają sobie harce na trawniku.
Wystarczy ułamek sekundy by taki pies zaatakował przechodzącą osobę.
Bezmyślność właścicieli i niechęć służb mundurowych do zlikwidowania takich zachowań porażają.
Obok zrobienia porządku z dewastatorami na deptaku doprowadzenie do przestrzegania prawa dot. psów / kupy, brak smyczy i kagańców / winny stać się jednym z priorytetów działania nowego Komendanta Miejskiego Policji.
Na to nie trzeba nakładów finansowych.