drukuj

Wołga to wspaniały samochód

Wołga to wspaniały samochód

Fot. Tomasz Czyżniewski

Radzieckie cudo motoryzacji zawsze trudno przeoczyć. By móc nim kierować potrzeba sporo krzepy w rękach i… nogach.

To cudo wypatrzyłem na parkingu przed Focus Mallem. Nie przeszkadza mi, że to reklamówka pizzerii. W końcu dzięki temu jest nieźle odnowiony. Ważne, że radziecki krążownik szos wygląda prawie jak nówka.
Dlaczego jego widok mnie ucieszył? Bo przez wiele lat, wraz ze szwagrem Mirkiem, jeździłem takim cudem. Zero wspomagania. Każdy ruch wymaga silnych męskich rąk a i przy wyciskaniu pedałów sprzęgła i hamulca trzeba było mocno depnąć. 
Kierownica wielka jak w ciężarówce, podobnie jak wielkie fotele z przodu i kanapa z tyłu. Przestrzeni sporo.

Czy olbrzym palił wiele? Chyba sporo, ale tego nie pamiętam, bo właściciele wołg gaz 24 szybko rezygnowali z autentycznych silników benzynowych. Po niewielkich przeróbkach idealnie pasował do nich silnik diesla z mercedesa. Pojazd był zrywny jak czołg, ważył prawie 1.800 kg, sunął po drodze maksymalnie 120 na godzinę, ale palił 7-8 litrów taniej ropy. A miał w sobie tyle siły, że do zaczepionej z tyłu przyczepki można było załadować 800 kg węgla. I jechał. Tylko przy hamowaniu trzeba było uważać.

Co mnie najbardziej zaskakiwało w radzieckiej maszynie? Ogrzewanie! Wydawało się, że mając w ZSRR zimy o jakich u nas nawet się nie śniło, wołga będzie miała świetny system ogrzewania i odmrażania szyb. 
A gdzie tam. Dwie dmuchawy (jedna zamontowana w bagażniku) nie dawały rady przy nawet niewielkim mrozie. Długo, długo, bardzo długo trzeba było czekać aż powietrze się zagrzeje i przedmucha szyby. Cyrk.
A zalety maszyny? Kultowa sylwetka. Niesamowite wrażenie gdy jedziesz i widzisz przed sobą półtora metra maski. Później, gdy zacząłem jeździć innymi samochodami, nie mogłem się przyzwyczaić, że nie widzę przed sobą tyle blachy. Jak tu zaparkować? I poczucie bezpieczeństwa mniejsze.
Natomiast na tylnim siedzeniu swobodnie można było zapakować całą rodzinę lub sporą lodówkę. Konstruktor natomiast nie przewidział składania tylniej kanapy.
Wołgą nie jeżdżę już od 13 lat. Ale zawsze na jej widok czuję dreszczyk emocji. Zwłaszcza, gdy widzę model tak ładnie odnowiony. Tej na zdjęciu brakuje tylko charakterystycznych kołpaków na kołach. Ale to szczegół. Oczywiście była też chowana antena radiowa. Odbiornik grał marnie, ale był. 
Charakterystyczna są szyby w przednich drzwiach. W tamtej epoce często w samochodach montowano niewielkie, trójkątne lufciki. Odpowiednio uchylone, skutecznie nawiewały powietrze do środka. 

Ten model produkowany był w latach 1968 – 1985. Miał nadwozie typu sedan lub kombi. Długość: 4735 mm, szerokość:1800 mm, wysokość: 1490 mm, masa własna: 1420 kg.

Ciekawe czy jest jakiś fanklub wołgi?

Zdjęcia

  • Wołga to wspaniały samochód
  • Wołga to wspaniały samochód
  • Wołga to wspaniały samochód
  • Wołga to wspaniały samochód

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać