Winobranie 2010: nowy pomysł na promocję! Do Berlina popłynie nasz galar
Od prawej: Piotr Włoch i Dariusz Kawecki, flisacy, którzy wyruszą w rejs do Berlina, a następnie Tomasz Nesterowicz, przedstawiciel miasta
A zaczęło się od zwykłej podróży... - Wracaliśmy galarem ze Sczecina, Odrą zachodnią, po stronie niemieckiej. Okazało się, że wzbudzamy niesamowite zainteresowanie, bo jednostka jest drewniana, przaśna, trochę odmienna stylowo, od tego co pływa po ich stronie. Nie świecimy się z daleka. I w pewnym momencie zauważyliśmy, że zawracają za nami inne łodzie, a także policjanci, robią zdjęcia, pokazując na nas. Stwierdziliśmy, że nasz galar to idealny sposób na promocję święta, a także regionu - opowiada Dariusz Kawecki, flisak.
- Łodzie są na tyle rozpoznawalne, że mamy nadzieję stać się wizytówką miasta na rzece - dodaje Piotr Włoch, również flisak.
Na pomysł przystało miasto i postanowiło wesprzeć wyprawę finansowo. - Przekazaliśmy kilka tysięcy zł na rejs, który ma nas promować - mówi Tomasz Nesterowicz z biura prezydenta miasta. Konkretne sumy nie padają. Podróżnicy mają zabrać ze sobą foldery niemieckojęzyczne na temat Winobrania oraz samej Zielonej Góry.
Rejs do Berlina zaczyna się w poniedziałek i potrwa do końca tygodnia. W samym mieście galar będzie pływał kilka dni, bo jest tam ogromna ilość przystani. Załoga jest cały czas kompletowana. Za dzień rejsu należy zapłacić 100 zł. - Jedynym warunkiem jest chęć i bycie na tyle zahartowanym, żeby spędzić noc po namiotem - wtrąca Włoch. Trasa zaczyna się od Eisenhuttenstadt, gdzie galar wpływa na kanał Odra-Sprewa, i koczy się w samym Berlinie. Dlaczego galar wzbudza takie zainteresowanie? - Łódź jest ogromna, ma 10 metrów szerokości oraz 2,5 metra szerokości. Pomieści 12 osób. Całkowicie zrobiona z drewna, posiada daszek, chroniący przed deszczem i słońcem, ma także zabudowany silnik, który cicho pracuje. Wygląda bardzo przyjemnie - zapewnia pan Piotr.
W ramach propozycji Winobraniowej pojawią się też rejsy galarami do winnic, m.in. państwa Krojcigów. Za 30 zł czeka nas godzinna podróż po Odrze. Wyrusza z portu z Cigacic. Na pokładzie na gości czeka poczęstunek. Owoce, sery i degustacja win, a wszystko na wiszącym stole. Do tego na życzenie klientów flisacy dorzucają śpiew, a także grillowanie ryb, które można złowić po drodze. - Wszystko zależy od klientów - tłumaczy Kawecki. Gdy dopłyniemy do winnicy, dorzucając 15 zł od osoby, mamy okazję zwiedzić winnicę, spróbować winiarskich wyrobów, a także poznać tradycję i sposób powstawania tych specjałów. Rejsy już się odbywają. Wszyscy zainteresowani mogą kontaktować się z flisakami szukając ich w porcie w Cigacicach.


























Kontakt:
pozdrawiam
płynęłam Odrą z Cigacic do Szczecina szalupą, 42 lata temu- oj co to był za rejs..
czy w każdym
dniu tygodnia to funkcjonuje?
Jeśli to jest to proszę o fotografię. Lubię patrzyć na wszelakie
jednostki pływające.
Oj pływało się (samodzielnie) i po Odrze i po Nysie. Może kiedyś się pochwalę?
gdyby nie to spanie
w namiocie.....................kusząca propozycja
Galary...
Galary pływają codziennie do winnic, (teraz ze względu na podróż do Berlina, jest przerwa). Najlepiej pytać w porcie o flisaków wymienionych w tekście.
Pozdrawiam;)