Winobranie 2010 – muzyka z boku
Solo, duety, kwartety... Jak się skrzykną, jak są zorganizowani. Grają dla ucha, muzykę lekką, łatwą i przyjemną. Pod sceny się chodzi. Obok nich przechodzi. Ale i tak wiele osób się zatrzymuje, posłucha, wrzuci monetę. Mają już swoje miejsca. Wędrującymi są tylko Cyganie. Których gra mi najbardziej przypadła do gustu. Nawet specjalnie dla mnie grali. Myślałam o pięknym Cyganie, a oni jazzowali. Też byłam zadowolona. Przerobiłam powtórkę ubiegłorocznego winobrania.
Drugi dzień obserwuję jak szuka miejsca grajek, który występuje też w trupie BuskerBusów. Jak nie między ,,Biełyje rozy" i ,,Akropolis adieu" to smażalnią i jakimś zestawem koszul. Co nawet by przeszło gdyby nie nowoczesność. Zachwalają swoje i zapraszają wykorzystując elektronikę. I jego muzyki nie słychać. Bardziej się przemieszcza niż gra. Raz jednak miał miał ciszę po bokach. Ale i nikogo słuchającego... Ponownie szukał nowego miejsca.
A oprócz tego każdy może sobie zagrać na jednym ze stoisk. Tylko pokręcić w prawo maleńką korbusią. Ponad 20 maszynek i jak problem to tylko jak włożyć rękę i chwycić za korbkę. Tylu jest zainteresowanych. Stamtąd też płyną dźwięki. Pozytywki są bardzo pozytywne.
Dużo się teraz można nasłuchać. Jest fajnie. Bo tak właśnie ma być.
Hej winobranie!































Kontakt:
I tylko ...
I tylko walczyka mi brak !!!!!!
HEJ WINOBRANIE ......