Winni wolontariusze kontynuują stare, miejskie obyczaje!
W pierwszych latach ponownej polskości Zielonej Góry w mieście było kilka (tak!) winiarni, czyli zakładów wytwarzających wina, a także winiarni - probierni, sprzedająch wino w porcjach (szklanki, kieliszki, pucharki) ułatwiających degustacje.
Rozwój jedynie słusznego ustroju szczęśliwości ludzkości (komunizmu) zrodził system planowania centralnego. Powoli ale systematycznie i skutecznie likwidowano prywatne winiarnie.
Pozostała jedna, ta na Moniuszki, którą po latach Balcerowicz zlikwidował.
W ramach wychowania zdrowego społeczeństwa, wolnego od nałogów i przywar, rozpoczęto walkę z alkoholizmem. Ci, co komunę przeżyli, pamiętają absurdalne zarządzenia o zakazie sprzedaży , a nawet win przed godziną trzynastą.
Z biurokratycznymi zarządzeniami nie chciała się pogodzić zdrowa tkanka wolnego społeczeństwa, pilnująca swych praw do całodobowej konsumpcji napoju związanega z tradycją miejską.
Powrócono do doświadczeń okupacyjnych. Powstawały meliny. Albo znajdywano fundatora, albo za składkowe drobiazgi kupowano butelkę, którą owijano w papier pakunkowy lub poczytną gazetę.
Powstała nowa grupa społeczna, zwana Winni Wolontariusze.
To Winni Wolontariusze utrzymywali ciagłość tradycji winiarskiej, szczególnie na Starówce. Siadali na deptakowych ławkach, jednego zaufanego wysyłali do Delikatesów, a gdy przybył z zawiniątkiem, to z nabożeństwem podawano z rąk do rąk, z ust do ust, abu każdy z Winnych Wolontariuszy mógł wypić haust rozkosznego płynu winnopodobnego.
Jak to w narodzie bywa, niektórym ta obywatelska postawa Winnych Wolontariuszy nie podobała się, a nawet rzekomo przeszkadzała.
Zgłaszano protesty. I oto władze zabroniły spożywania wina w miejscu publicznym.
Decyzja władz, aby w Stolicy Wina nie wolno było propagandowo pić wina, rozbawiła kraj, ale i zapromowała miasto.
Pozostawiajac rodziny, zajęcia i spółdzielcze mieszkania, przyjeżdzali nowi Miłośnicy Winnych Degustacji na Świeżym Deptakowym powietrzu. Miasto musiało rozbudować noclegownię dla bezdomnych.
Liczne sesje szukały rady, aby ograniczyć, albo nawet zlikwidować zjawisko publicznego picia wina.
Jednak zdrowy odłam społeczeństwa przyjął na siebie obowiązki dobrowolnych kontynuatorów tradycji i jako WINNI WOLONTARIUSZE dbają, aby wizerunek Miasta Winiarskiego był ciągle wartością najwyższą Polskiej Stolicy Wina.
Jakżeż radosna jest świadomość, że stare obyczaje nie upadają.



























Kontakt: