Widzę w tym ogromny potencjał
- Tato, a czy dziś pojedziemy do Zielonej Góry?
- Tak, pojedziemy.
- A przejedziemy się kolejką? Tato, kolejka jest taka fajna. Proszę Tato, proszę!
- Dobrze synku, będziemy jeździć kolejką. Pojedziemy do Jarogniewic i tam pójdziemy na grzyby. A później wrócimy.
- Super Tato, a obejrzymy czarownice?
- Tak, obejrzymy.
- Tato, ale dlaczego w Zielonej Górze były czarownice? Jak one czarowały?
- Czarowały mądrością. Znały mądrość przyrody i pomagały ludziom.
- Tato, to dlaczego zostały spalone na stosie?
- To były takie czasy. Historia jednak oddała im to co im się należało. Zielonogórskie czarownice są dziś symbolami Zielonej Góry – teraz już każdy wie, że procesy czarownic były fikcją i wspominamy te Panie, który żyły przed wiekami w Zielonej Górze były bardzo dzielne i mądre.
- I to dlatego figurki czarownic są na każdym wjeździe do Zielonej Góry?
- Tak synku, nie tylko na wjazdach do miasta ale i na deptaku. Jeśli dobrze się przyjrzysz dostrzeżesz je wszystkie.
- Dobrze Tato, będę patrzał uważnie. A te czarownice zawsze były znakiem Zielonej Góry?
- Nie synku. Nie zawsze. Jeszcze kilka lat temu Zielona Góra miała kryzys tożsamości. Nie miała swojego symbolu, choć nieliczni dopatrywali się symboliki miasta w Winobraniu, w Palmiarni, drużynie żużlowej, ale to wciąż było zbyt mało. Dopiero kolejka i zielonogórskie czarownice stały się prawdziwymi symbolami miasta i uczyniły je rozpoznawalnym w całej Europie.
- Tato, a opowiesz mi legendę o dobrej czarownicy?
- Tak synku, ale nie teraz. Musimy się spieszyć. „Szprotawianka” nie będzie na nas czekać w nieskończoność.
Zawarta powyżej wizja marki Zielonej Góry może być realna, ale może okazać się mrzonką. Tak naprawdę od nas – obywateli tego miasta zależy w jakim pójdziemy kierunku. Bonisławski i Fularz to w tym momencie miejscy dysydenci, ale i ludzie przepełnieni pasją i ideami. Zrobią na pewno dużo dla realizacji swoich idei. Warto ich popierać, bo może ostatni pociąg dla Zielonej Góry jeszcze nie odjechał. "Szprotawianka" nie będzie na nas czekac w nieskończonośc...
Kolejka szprotawska i zielonogórskie czarownice. Czy to może być spójna marka naszego miasta?



























Kontakt:
Za mało ale jest okey
Za mało dla Zielonej Góry. Zapomniał Pan jeszcze o zielonogórskiej tradycji winnej (wyrobiona marka w Polsce) oraz o zielonym mieście (drzewa, skwery, parki). Ale poza tym to ma Pan rację. :)
oczywiście tak
Dokładnie, tradycja winiarska przy tworzeniu marki miasta nie moze byc pominięta, a wręcz eksponowana. Strumień myślowy przeciętnego Polaka o Zielonej Górze wygląda tak: Zielona Góra - Winobranie - tradycje winne - A gdzie to wasze wino bo chętnie bym spróbował? Tego ostatniego elementu brakuje najbardziej. Ale jeśli winiarze się nie poddadzą, a wierzę że już za wiele zainwestowali i poświęcili by teraz się poddac, to w końcu pojawi się na półkach zielonogórskie wino. Ja sobie wyobrażam to tak, że elementy związane z czarami i czarownicami tak jak są ukazywane w przekazach ludowych pojawią się przede wszystkim na deptaku. Po wtóre temat czarownic podchwycą w mig właściciele pubów i zarówno wystrój jak i imprezy będa nawiązywac do czarownic, po trzecie wyobrażam sobie, że w ramach winobrania lub festiwalu busker bus można zrobic festiwal ulicznych teatrów ognia. To wygląda nad wyraz okazale. Po czwarte fajnie byłoby gdyby na butelkach zielonogórskiego wina pojawił się własnie motyw czarownicy, bo dobrze jak jedna marka kojarzy się i napędza się na zasadzie koła zamachowego z drugą. Po piąte - w Anglii jest zespoł żużlowy Ipswich Witches czyli czarownice z Ipswitch. A gdyby tak nasza myszka miki zatańczyła z czaronicą?
profesjonalizm do kitu
Panie Pakoński!
Jest pan jeszcze młodym dziennikarzem.
Nadziwić się nie mogę nad stronniczością Pana artykułów i komentarzy.
Czy nadal kogokolwiek może dziwić decyzja kolegów rowerzystów o zaprzestaniu tej dyskusji na forum MM? mnie nie dziwi i popieram ich całym sercem.
Pan jako dziennikarz ma obowiązek być bezstronny dla dobra własnego imienia i imienia gazety którą pan reprezentuje.
Niestety nie da się śledzić nawet debaty w której sam moderator jest stroną, a co dopiero uczestnictwo w takiej "dyskusji"?!
Jedynym wyjściem jest pozwolić panu, p. Bonisławskiemu i p. Fularzowi dyskutować w Waszym wąskim gronie "miłośników kolejki".
ponieważ przyszła wiosna proponuję przesiąść się z wygodnych krzeseł, foteli i innych niewymagających kondycji i zdrowia urządzeń i przewietrzyć głowy na rowerku.
Może to Was poskromi od zapędów do wypowiadania się w imieniu WSZYSTKICH mieszkańców tego miasta.
I proszę moderować jak się panu podoba-pod publiczkę-a w domku spokojnie zastanowić się nad swoim "dziennikarstwem". Pozdrawiam.
kordek
rzekłbym, że masz rację gdyby nie to, że materiał nie jest Pana Marka Pakońskiego tylko mój :) A byc może zmyliło CIę zdjęcie, które do materiału dodał M.P., pod którym widnieje jego imię i nazwisko. PS. Miło byc mylonym z komjunity managierem niniejszego miejsca. :)))))
racja
Zmylić mnie mógł podpis. Przepraszam zatem autora tekstu.
tak czy owak mój stosunek do "dziennikarstwa" pana Marka pozostaje bez zmian-bo nawet pomijając powyższy artykuł nie da się przejść obojętnie obok Jego stronniczych zachowań. Nie ma to ani smaku ani klasy.
Ani też nie tworzy warunków do dyskusji.
Autorowi oddaję słuszność i nie neguję prawa do wyrażania poglądów na forum.
Raz jeszcze polecam: wsiądźcie panowie na rowery to i uśmiech się na waszych twarzach pojawi i serce lepiej popracuje i mózg się dotleni i energię łatwiej będzie skanalizować bardziej prospołecznie. pozdrawiam
rower to jest to
@kordek:skorzystałem wczoraj z dobrej pogody i wsiadłem na rower. Bardzo przyjemnie było znów się na świezym powietrzu popedałowac. Uśmiech rzeczywiscie gościł na mojej twarzy, ale gościł juz zanim wsiadłem na rower. Stronniczości w moderowaniu mm-ki nie widzę. To "rowerzysci" wystawili się na mm-kę a nie odwrotnie. Widac wiele problemów sprawia im podporządkowywanie się jakimkoliwek regułom. Ja podkreślam poraz kolejny że nie znałem zbyt dobrze sporu kolejarzy i cyklistów zanim nie wszedłem na mm-ke. Tu wyrobiłem sobie zdanie, bo przekonują mnie argumenty merytoryczne.
Dziękuję
@kordek:Na pewno pojeżdżę Panie/Pani kordek. Tak czy siak nic się nie stało, co prawda artykuł nie był mój, ale i tak jestem stronniczy... Dziękuję, to naprawdę wiele tłumaczy.
niechcący przeszliśmy na "ty"
niechcący przeszliśmy na "ty" Mietku!
pierwsza rzecz to taka-nie ma czegoś takiego jak "zabytkowa kolejka" w Zielonej Górze.
są tory i ...i tory.
mnie też wkurza takie chrzanienie jak Twoje Mietku.wmawianie ludziom, że ktoś niszczy jakąś niesamowicie ważną dla społeczeństwa zabytkową rzecz.
Może poczytasz sobie kiedyś w wolnej chwili(między jednym a drugim kursem z turystami po torach) komentarze pana Marka Pakońskiego to zrozumiesz, że argumenty i dowody sam podaje na dłoni. A jak nie zobaczysz to masz problem z szerokim i obiektywnym spojrzeniem.
Ja tez swoje zdanie o stronniczości moderatora ugruntowane mam wnioskami z obserwacji tego co się tu pisze. Wam tego nie odmawiam wyrażania własnych poglądów bo jesteście zwykłymi użytkownikami ale moderatorowi się nie godzi i już.pozdrawiam drogi Mietku!
Proszę o konkrety
@kordek:Raz zarzut pada z jednej, raz z drugiej. Jeśli ktoś się zapędzi i przekroczy normy dyskusji - moderujemy, to nie znaczy, że wspieramy jego przeciwnika! Tak trudno to zrozumieć? Czy to jest stronniczość? Przedtem mieli Państwo zarzuty o zbyt mała moderację! Panie/Pani kordek - proszę o fakty, konkrety. Cytaty. A przy wyszukiwaniu proszę zwrócić uwagę na moje komentarze i moderacje wypowiedzi środowiska KS, bo zdaje się że ich Państwo z zasady nie zauważacie. Przy okazji - zamiast merytorycznie dyskutować z KS podczas debaty - znów atakujecie Państwo mnie. Dlaczego? Jeśli nie chcecie, bym to ja moderował debatę, to przecież żaden problem! Wystarczy to zasugerować. Ale przecież... Powodem odmowy udziału w debacie środowiska rowerzystów NIE BYŁA MOJA STRONNICZOŚĆ, a niechęć do "robienia reklamy p. Bonisławskiemu". Proszę nie odwracać kota ogonem. Państwa działania zmierzające do tego, by moderator w lęku przed Państwa opiniami moderował kogoś innego a Państwu pozwalał na wszystko nie przyniosą efektu. Ocenę mojej działalności pozostawiam MM-kowiczom. Czekam Panie/Pani kordek na konkretne przykłady mojej stronniczości - dopóki nie zostaną przedstawione, nie będę zabierał głosu.
No właśnie
Panie Bonisławski. Kto jak kto, ale ja stronnikiem kolejki? Chyba Pan z krzesła spadł jak Pan to przeczytał ;)
Fajne zdjęcie Panie Marku
ale chciałbym się odnieść do treści merytorycznej artykułu Pana AmIrighta odnośnie rzekomych fikcyjnych procesów (cyt. "teraz już każdy wie, że procesy czarownic były fikcją"). Mianowicie nie były one fikcją, to był raczej smutny i tragiczny okres w historii miasta. Także jak już dzieciom opowiadać o tych "naszych" czarownicach to może lepiej mówić prawdę (jak się nie wie, to można sprawdzić)?
Proszę spojrzeć na jedną z pierwszych stron po wpisaniu w google "procesy czarownic w Zielonej Górze":
zielonagora.gazeta.pl/zielonagora/1,35160,4512707.html
masz rację Rumburak
@Rumburak:oczywiście nie były fikcją tylko czarnym okresem naszego miasta i oczywiście działy sie naprawdę.