Walentynkowy prezent dla zielonogórskich dzieci przyjechał z Warszawy
Wielu nowoczesnych Zielonogórzan świętowało „Walentynki". To takie święto przejęte od kolejnego „WYZWOLICIELA", czyli od Amerykanów.
Święto podoba się kwiaciarkom, sprzedawcom baloników i słodyczy we wszelakich postaciach.
W dniu świętego Walentego ludzie okazują sobie miłość, jako szlachetne uczucie ale i fajną rozrywkę męsko-damską.
Nie zazdroszczę młodym bo swoje przeżyłem gdym dziewczynę na siodełku wfm-ki wiózł aż do Wilkowa, na PTTK-owskie święto „Kupały". Wielu rówieśników zazdrościło mi posiadania ówczesnego przebojowego „motocykla" a Pan Wiśnicki gratulował mi zgrabnej pasażerki.
Ale niech tam. Każda okazja do radości, uprawiania miłości i dawania prezentów jest dobra.
Trochę się zdziwiłem, że na naszym portalu jak dotąd nie odnotowano:
„Co robił na Placu Bohaterów taki duży ambulans, na warszawskiej rejestracji?"
Ponieważ jest to charytatywny dar organizacji o zasięgu światowym dla zielonogórskich dzieci więc kilka słów na ten temat napiszę.
Fundacja Ronalda McDonalda to organizacja pożytku publicznego, będąca częścią światowej organizacji dobroczynnej „Ronald McDonald House Charities". Jej misją jest organizowanie i wspieranie inicjatyw pomagającym żyć dzieciom w zdrowiu i pomyślności.
Oprócz szkolenia lekarzy Fundacja organizuje profilaktyczne badania ultrasonograficzne dzieci na pokładzie specjalistycznego ambulansu medycznego.
I to czyniono.
A że dzieci bojące się szpitala czy gabinetu lekarskiego chętnie wchodziły do ambulansu przyozdobionego klownem z czerwonym nosem - to zasługa organizatorów tej fundacji.



























Kontakt: