drukuj

W poszukiwaniu ukrytego skarbu – epilog (5)

Goździki, wiersz, list i... coś mile brzęczącego w szkatułce, czyli odkryty skarb

Przeżyłam z Magdą i jej synkiem Tomkiem niezwykłą przygodę z poszukiwaniem skarbu. 27 lipca 2011 roku zapamiętam na zawsze. Wszystko odbyło się wręcz instruktażowo. Teraz, po upływie blisko miesiąca, wiem że było warto. W minioną sobotę jeszcze raz udałam się na osiedle Cegielnia.

Przygoda trwała krótko, nastąpił powrót do prozy życia. A ja chciałam jeszcze raz, teraz już w samotności, się nią podelektować. Oraz, że może właśnie w tym miejscu dojdę dlaczego Irmina, dlaczego Gabriel? U mnie bohaterowie na pewno nazywaliby się inaczej.

Czyli jeszcze raz w miejscu gdzie skarb został odkryty. Nie do końca się udało z tą samotnością.
- Pani będzie szukała następnego skarbu? Tutaj już wszystko przeryte.
- Nie, chcę przeżyć to jeszcze raz.
- A to proszę ostrożnie bo grunt jeszcze bardziej zdradliwy, szkoda butów.

Jakiś pies na mnie dziamnął. Nic to. Boże stworzenie. Jakiś ślizgacz śmignął koło nogi. Nic to, mniejsze stworzenie. I żadna anakonda.
Coś mnie zaatakowało. O! To już nie żadne stworzenie. To coś co jest tylko upierdliwym złem. Czar prysnął. Komary atakowały indywidualnie. Dawałam sobie radę. Kiedy jednak ruszyła już zorganizowana formacja, nie miałam szans. Schowałam wiersz (w częściach), list, goździki (już zasuszone). A ja teraz podsuszam bąble po wrednych komarach...

Przy szukaniu skarbu zupełnie nie pamiętam czy owady były. Wówczas coś innego się liczyło.

KOlszak coś usłyszał, coś znalazł. Brakującego należało szukać. Magda była nieoceniona. Jakby co tydzień odkrywała skarby.

Co było na początku? Wiersz-szyfr.

Z kosmicznej kopuły
Gdzie głód wielki doskwiera
Znak Boga śmiechu i radości Serce Jej pokaże
A z Serca tego Życie i Śmierć na lewo i na prawo wytryskają
Jedno
Ze Świętym i Boskim Znakiem Doskonałym
Przy Pięknych Figurach i Dzieciątku Bożym
W Kwiecie Zastygłym
Na Drugie
Pod wielkim krzyżem
Ostatni z trzynastu spogląda
Z wyższości anielskiej ukradkiem
Na Tę Wieczną i Straszną Panią
Która w Maszynach od wieków pracuje
Na Drugiej Wodzie
Czerwienią kamienie w oddali maluje

Zielonogórskie kościoły. Tam należało szukać zaginionych części wiersza. Żeby dotrzeć na os. Cegielnia. Tutaj był skarb. Oraz ten list.

Zielona Góra, Trzynastego Kwietnia MCMLI

Moja Najmilsza Irmino!

Z tym listem zostawiam moją Miłość do Ciebie, Irmino, z wszystkimi moimi żalami, westchnieniami i pocałunkami. Zabieram tylko ze sobą własne cierpienie i całą podłość ludzką, którą zaznałem.

Żyć bez Ciebie za wiele, a umrzeć – nie wystarczy. Mój skarb – naszą Cudowną Różę ukryłem głęboko pod ziemią w tym przeklętym mieście pełnym cyników i maszyn. A własne serce spaliłem na popiół.

Uciekłem, aby gdzieś sczeznąć przeklętym. Nie szukaj. Zapomnij o mnie. I tak nikt by nas nie zaakceptował.

Twój na zawsze,
Gabriel

Dręczyło Tomka dlaczego ten list jest taki ważny. No i w ogóle co się robi ze skarbem?

Skarb należy ukryć ponownie. Szczególnie taki. Nie za głęboko bo trzeba do niego wracać. Kiedy przyjdą gorsze chwile, kiedy będzie się już dorosłym, kiedy jakaś miłość nie będzie właśnie tą. Wówczas należy sięgnąć po skarb i pomyśleć o wielkiej miłości Gabriela do Irminy. I życie – mimo ich tragedii – ponownie okaże się piękne.

Tomek jednak zbił mnie z pantałyku. Miał już narzeczoną, chyba nawet dwie. Teraz też ma. I chyba też dwie.
Straciłam orientację. W rachunkach i w terenie. To drugie było wówczas gorsze bo cywilizacja nam się oddalała. Droga na szczęście się odnalazła, wszystko wróciło do normy.
A przeżycie było wspaniałe i miłość piękna. Do następnej przygody!

Krzysztofie! Zaserwowałeś znakomitą zabawę. Dziękujemy!

Zdjęcia

  • Goździki, wiersz, list i... coś mile brzęczącego w szkatułce, czyli odkryty skarb
  • Znaleziony w kościele p.w. M.B.Cz. fragment wiersza wskazał...
  • ... konkatedrę p.w. Św. Jadwigi, gdzie ukryty był ostatni, brakujący fragment
  • Tutaj należało szukać skarbu, tutaj został odkryty

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
swierszczyk
swierszczyk wt., 2011-08-16 09:51

Gabriel imię archanioła

"Mąż Boży" z hebrajskiego
Irmina "szanowana i czczona"
z pochodzenia germańskiego
do tego goździk biały i czerwony
gdy list odczytasz, policzek słony
a skarb jak "dotyk miłości"
świerszczyk piąteczkę na górze już mości....

Szambelan
Szambelan wt., 2011-08-16 10:00

Pozytywna Szambelańska ocena może wam zaszkodzić ale TO JEST TO

Takie bajeranckie teksty mogłyby (a nawet powinny) częściej gościć na portalu społecznościowym "mmzielonagora.pl".
...
Fantazja, poczucie humoru, jakiekolwiek nawiązywanie do pięknej i ciekawej przeszłości TO JEST TO.
To alternatywa wobec ciągłego zachwycania się i gratulowania wygrania pizzy.

Szambelan
Magdalena Galus
Magdalena Galus wt., 2011-08-16 10:16

Świetny tekst

a przygoda? Niezapomniana. Mam nadzieję, że to nie był ostatni skarb jaki razem odkryłyśmy :)

Magdalenka
Bogusław_ZG
Bogusław_ZG wt., 2011-08-16 19:39

Kurcze, chyba przyjmę wspólniczki do szukania skarbu :)

@Magdalena Galus:

Mam starą mapę z tajemniczymi notatkami i znakami.
Próbowałem sam z chytrości, ale czarno widzę swoje nadprzyrodzone zdolności. :))))

KOKO
KOKO wt., 2011-08-16 21:10

...

@Bogusław_ZG:

A co to? Zdaje się, że jakby wszyscy pokopali gdzieś na swoich "przysłowiowych" strychach, to wyszłoby że Zielona Góra jest pełna ukrytych skarbów!! :)
Panie Bogusławie, a jak będzie pan kompletował swoją drużynę R, to ja się mogę wybrać? Wie pan, ktoś robiący za tego, jak na tym zdjęciu: http://3.bp.blogspot.com/-D4ofh1uMto4/TVgqyNKAo6I/AAAAAAAABWw/c474H-GZb7...
Bo pani Ala - poszukiwaczka, pani Magda - poetka. Obie - romantyczki. A pan musi trzymać mapę (ktoś powinien był). :P:P:P:P:D

Bogusław_ZG
Bogusław_ZG wt., 2011-08-16 22:43

No jasne, że tak. :)

@KOKO:

Ale dzielimy się po równo wg wagi. Kilogram żółtych krążków dla mnie, kilogram tych białych dla Ciebie Krzysztofie. Lubisz przecież białe goździki to i dutki też musisz. :))))))

Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska wt., 2011-08-16 23:37

Wolnego Bogusławie i Krzysztofie.

@Bogusław_ZG:

Dzielicie między sobą? A macie praktykę i doświadczenie w poszukiwaniach?
Oraz do ustalenia - podział wg wagi. Wagi skarbu czy wagi ciała? Jak to drugie, zaczynam się opychać.

Pozdrawiam
Bogusław_ZG
Bogusław_ZG wt., 2011-08-16 23:56

Praktykę w poszukiwaniach mam, a jakże. :)

@Alicja Skowrońska:

Kiedyś, po sutej imprezie w górach, szukałem swojego schroniska i znalazłem.
Bliźniacze, po drugiej stronie wierchu. :)
Na wagę bierzemy dutki a nie poszukiwacza. :P
Sportowcy potrafią oszukiwać tam gdzie waga się liczy, piją wodę albo na siłę robią siusiu. :)))

KOKO
KOKO śr., 2011-08-17 14:08

...

@Bogusław_ZG:

Dobra, ale ja biorę te cięższe (wezmę wagę od jubilera :P). :)
Pani Alu, wiadomo że kobiety nie zajmują się tak przyziemnymi sprawami jak znaleziska. To są romantyczki w obłokach, a nie pragmatyczki na ziemi. Co innego my, mężczyźni. :) Prawda, panie Bogusławie? :P

KOKO
KOKO wt., 2011-08-16 21:12

...

Pani Ala umie budować (w tekście) napięcie i wystawiać na wielką próbę w cierpliwości swoich czytelników. Niech Ziemia i Niebo się zlitują, jeśli zacznie pisać sagi. Jej czytelnicy zbankrutują, choć będą usatysfakcjonowani!
Zaciekawiło mnie to, że miasto było wtedy pełne CYNIKÓW i MASZYN roku 1951(???) - co wtedy było???. Że o co biega? Że w mieście przemysłu nie było tak dobrze, jak się by wydawało? O_O Może co starsi MM-kowicze, pamiętający tamte czasy, coś podpowiedzą? :)
Dlaczego w kościołach? I skąd tyle "podłości" i "cierpienia" się wzięło? Rodem z Szekspira! Oo

Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska wt., 2011-08-16 23:34

Data - 13 kwiecień 1951 - też mnie dręczy.

Nie mam żadnych skojarzeń. Buszowałam nieco w mądrych książkach, ktoś się urodził, ktoś zmarł, ale z Zieloną Górą nic nie powiązałam.
Kojarzę tylko dzień i miesiąc sprzed 24 laty.

Krzysztofie, masz jakiś pomysł? Po co ten Gabriel w ogóle wpisał datę? Może masz w jakiejś innej książce podpowiedź? Nawet najmniejszy strzęp może naprowadzić. Mamy z Magdą wprawę.
-----
Jak fajnie, coś jest starszego niż ja! Nie podpowiem bo w 1951 roku nie było mnie jeszcze na świecie, nawet brata urodzonego dopiero w następnym roku.

Pozdrawiam
KOKO
KOKO śr., 2011-08-17 14:11

...

@Alicja Skowrońska:

Sprawdzę; częściej teraz będę w bibliotece to może trafię na jakiś ślad. :)
..
Co było w latach 50, że taka tu wielka podłość była, a ponadto, że dużo cyników i maszyn??

Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska czw., 2011-08-18 01:11

Chyba komary przywlokłam do domu z tej samotnej wyprawy.

Nie mogę ich opanować. Kąsają, bzykają, wkurzają.
-----
W latach 50-tych były jakieś plany 3-letnie i 5-letnie. I walka z analfabetyzmem.

Pozdrawiam