W jaki sposób dwa inwalidzkie wózki miną się na wiadukcie?
Gdy zaniechana została realizacja pomysłu z windą, wykonano dokumentację podjazdu i schodów, w przetargu wyłoniono firmę wykonawczą /etatowy wykonawca w mieście/ i rozpoczęły się prace. Przebiegające one dosyć sprawnie.
Wykonano już podstawowe prace ziemne, zbudowano ponad 100 m chodnika z polbruku od strony ul. J. Bema, posadowiono większość prefabrykowanych ścian oporowych schodów i podjazdu.
Po wykonaniu wszystkich prac, nie tylko niepełnosprawni na wózkach, ale też matki z dziećmi w wózkach, będą mogli bez specjalnych trudności przedostać się na drugą stronę torów, m.in do przychodni ALDEMED-u, ale również do miasta i instytucji na ul. Wyspiańskiego, t.j. ZUS - u, Urzędu Pracy, gabinetów lekarskich itd. Oddanie inwestycji do użytku służyć będzie głównie wszystkim przyjeżdżającym w rejon wiaduktu autobusami PKS, MZK i pociągami.
Na dzisiaj pozostaje nam kibicować wykonawcy, by np. pogoda nie pokrzyżowała mu planów, a w tym roku wszystkiego możemy się spodziewać. Kiedyś winę zwalano na atomy, a dzisiaj to chyba można by tylko na islandzki wulkan.
Pozostaje tylko jeden nierozwiązany problem - w jaki sposób dwa inwalidzkie wózki miną się na wiadukcie? To wynik zwężenia chodnika przy okazji remontu...




























Kontakt:
No cóż. Trzeba będzie
No cóż. Trzeba będzie zamontować sygnalizację świetlną i zrobić "wahadełko" :)
To tak żartem. Ale widać przepisy określają szerokość podjazdu dla niepełnosprawnych, jego spadek w procentach... ale nie przewiduje sytuacji tzw mijanki.
Na drugim zdjęciu widzę taką
Na drugim zdjęciu widzę taką zatoczkę w po lewej stronie.
Pytanie w tytule.
Chodzi o mijanki na kilkusetmetrowym wiadukcie.