Unia Leszno - Falubaz Zielona Góra 47:43. Odrobimy 4 punkty?
W tym sezonie Falubaz nie przegrał na własnym terenie (ale uwaga - był jeden remis - z Rzeszowem). Ostatnią przegraną na W69 Falubaz zaliczył... W zeszłym sezonie. W finale. I to z Unią Leszno właśnie. Wówczas ekipa Leszczyńskich "Byków" dała w kość zielonogórzanom (39:51). Nic dziwnego, wówczas tak naprawdę w szeregach Myszy jechał tylko Hancock (13), który wyjeździł sam tyle, ile razem Dudek i Protasiewicz. Z drugiej strony Falubaz zawsze niesłychanie spręża się na mecze z Unia Leszno (podobnie, jak na derby ze Stalą). A doping kibiców też nie przelewki.
Czy nasi żużlowcy w niedzielę odrobią 4 punkty straty? Czy dołożą jeszcze oczko i zwyciężą? Czy trzeci medal w ciągu trzech lat będzie drugim medalem złotym?
(A przy okazji. Stal, która ostatnio tak dostała od Falubazu na W69, objechała wprost Unibax Toruń (60:30). Czyli W Toruniu będą mieli zaliczkę 30 punktów. Czy to możliwe, by przegrali tak wysoko? Raczej nie. A zatem w Gorzowie mogą już w zasadzie świętować pierwszy od lat medal - brązowy. Oznacza to tyle, że Lubuskie rządzi - dwa medale są nasze! Oby drugi, mysi był złoty!)



























Kontakt:
Od kilku lat...
...jest tak, że Zielonce pasuje tor w Lesznie, a Lesznu pasuje Zielonka. Z tego względu pojedynki są wyrównane. Fajnie, że to tylko 4 punkty, bo to jest strata, którą można odrobić. Przyjeżdża do nas jednak drużyna, a nie zlepek "komarowych" wizji o wielkości i wpieprz tym z południa.
Leszno miało trochę szczęścia. To drużyna, która przystąpiła do play-off z czwartego miejsca (choć to miejsce nie było zagrożone). Do półfinału weszli jako lucky-looser (pierwszy raz w historii polskiej ligi do półfinału wszedł lucky looser,który przegrał dwa mecze!). Cały sezon zmagają się z plagami przeciwności losu. Po zakończeniu kariery przez niezawodnego L. Adamsa (biedaczek ledwo uszedł z życiem po wypadku samochodowym), kontuzjowani byli: J. Pavlic, S. Musielak, J. Kołodziej, K. Adamczewski, D. Baliński. Za grzebanie przy tłumikach zawieszony został Edward Kennett.
Byki wzięły sobie chyba jednak do serca powiedzenie "co nas nie zabije, to nas wzmocni". Zebrali się w sobie i pokonali przeciwności losu. W rezultacie, za tydzień walczą o złoto i nie są bez szans. Czas działa na ich korzyść, więc emocji na torze przy ulicy Wrocławskiej na pewno nie będzie brakowało.
Osobiście uważam, że Falubaz zwycięży różnicą 10 punktów, a kluczem do sukcesu będą nasi juniorzy. Ten sezon potwierdza, że juniorzy jeżdżą dobrze raczej u siebie niż na wyjazdach i pewnie nikt w Zielonej Górze nie miałby nic przeciwko gdyby ta zasada potwierdziła się za tydzień w Zielonej Górze.
Oczywiscie
Oczywiście ze wygramy pokonamy unie leszno i zostaniemy DMP. Wygramy znacząco straty z meczu w lesznie odrobimy już w 1 biegu. I małe sprostowanie do artykułu będzie to nasz 4 medal z rzędu :) i 2 zloty :D
"To są tylko i aż 4 punkty."
Pozwoliłem sobie 'na wejściu' posłużyć się cytatem z Grega Hencocka. A teraz do sedna... Moim zdaniem naprawdę sprawa jest otwarta. Przed niedzielą nie ma mowy o pewniakach, kalkulacjach i 'dzieleniu skóry na niedźwiedziu'. Swoją drogą... nawet jeżeli serce wskazuje na jednych, a rozum na drugich, to... uważam, że w tym roku naprawdę przytrafił się nam wspaniały finał!
W zeszłym sezonie Unia była nieosiagalna. W obecnym jest natomiast na wyciagnięcie ręki (choćbyśmy mieli wygrać u siebie 'o błysk szprychy') ale... pamiętajmy Drodzy Państwo, że spotykają się dwie najbardziej doświadczone (wypadkami losowymi) ekipy w tym sezonie. Zespoły, które mają niemal identyczne predyspozycje do zdobycia złota. Kontuzje, komplikacje, szum medialny, nieuzasadnione oskarżenia, aż wreszcie chęć zdobycia złota 'w ofierze' (Unia dla Leigh Adamsa i Jury Pavlic'a, Falubaz dla Rafała Dobruckiego i Grega Hancocka).
Wszystko jest sprawą otwartą! Jeśli MotoMyszy staną na najwyższym - jak w półfinałowym rewanżu ze Stalą - sportowym poziomie, jeśli toromistrz Adam Warecki przygotuje nasz tor - jak zwykle - najlepiej na świecie (o co jestem raczej spokojny) i wreszcie... jeśli Janek Kołodziej i Bally nie odjadą w najbliższą niedzielę meczu sezonu, wtedy mamy realne szanse na złoto.
W przeciwnym razie... mamy w ZG srebro rok po roku i to jest również fenomenalny rezultat. Tak czy inaczej, zdecydowanie nie mogę się już doczekać niedzieli ;)
PS: Mam pytanie: Czy nie będzie za późno jesli jutro opublikuję kolejny tekst na temat meczu w Lesznie z minionej niedzieli?
Pozdrawiam.
Walka zaczyna się odp oczątku
Szczerze mówiąc te cztery punkty to jest jeden bieg na 5:1 i wszystko zaczyna się od początku. Wygra po prostu lepsza drużyna, a my z naszym najsilniejszym od paru sezonów składem namy realne szanse na złoty krążek. Wszyscy pociezają się (tak na wszelki wypadek), że srebro to rówież wielkie osiągnięcie i też tak uważam, ale jeśli złoto nie w tym roku to kiedy? Na przyszły sezon szykują się duże zmainy kadrowe i już nie będzie tak kolorowo... A w niedzielę trzeba po prostu być dumnym po zwycięztwie (ewentualnie wiernym po porażce) :)
...
Odrobiliśmy nawet więcej niż 4 punkty. Zwycięstwo Falubazu 52:38 z Unią Leszno. W dwumeczu - 95:85.
Były problemy z taśmą (nawet trzykrotnie) i z kabelkiem od telefonu. Pogoda dopisała. Walka była zaciekła do końca.
Bohaterami niekwestionowanymi byli (kolejność przypadkowa): Hampel, Kołodziej, Hancock, Protasiewicz i Davidsson (w 14. biegu przypieczętował zwycięstwo Myszy)
O zwycięstwie było wiadomo od 13 biegu, ale jeszcze Byki miały szansę (musiałyby wygrać podwójnie dwa ostatnie biegi, ale w 14. biegu znokautował byki Davidsson)
Strzelec i Bachelor nie byli tym razem w formie. A Baliński okazał się słabszy niż w Lesznie.
Problemy z taśmą i z kabelkiem od telefonu :)))
Nie z kabelkiem, z komentującym był problem.
Technicy TVP albo radia przyczepili mikrofon do słuchawki, pod blatem umieścili mikroport,
a komentator zdziwiony na widok kabelka.
Czas na emeryturę albo do okulisty. :)