drukuj

Traktują nas jak trędowatych

Rafał Kostrzewa

do przystanku jedzie prawie godzinę, choć to tylko 200 metrów. Łukasz Sarul ( z tyłu), by móc przebić się przez zwały śniegu, prosi sąsiada o pomoc.

Zima jest piękna, ale i dokuczliwa. Było już na mmce o tym, jak potrafi dać w kość. Ale problemy, o których mogliśmy przeczytać są niczym, wobec problemów, jakie w obecnych warunkach panują w naszym mieście trapią osoby niepełnosprawne. Artykuł przeczytacie w środowej "GL".

Czytelniczka Gazety Lubuskiej zgłosiła sprawę bloku przy ul. Batorego 170. Mieszka w nim 11 osób niepełnosprawnych, większość na wózkach inwalidzkich. - Gdy spadł śnieg, zaczął się ich koszmar. Bo tymi wózkami nie mogą przebić się przez zwały i zaspy - dodaje Czytelniczka. -

 

A wszystko dlatego, że urzędnicy lekceważą ich rozpaczliwe wołanie o pomoc. Trwa to już prawie dwa tygodnie! - Ratujcie tych ludzi, bo zima odcięła ich od świata. Może artykuł w gazecie obudzi sumienia tych urzędników - mówiła pani Maria.

 

Jedziemy pod wskazany adres. To prawda: ulica zaśnieżona, samochód co rusz ślizga się i grzęźnie, trudno przejechać, wokół zaspy. W śniegu tonie parking dla niepełnosprawnych!

- Dwa dni nie byłem w pracy, bo nie mogłem dojechać wózkiem do swojego samochodu - ubolewa Krzysztof Aksamitowski. - Teraz zaparkowałem bliżej budynku i proszę żonę, by mnie przez ten śnieg do auta dociągnęła.

- Ciężko, bo mąż razem z wózkiem waży ponad sto kilogramów, a ja do silnych nie należę - narzeka pani Małgorzata. I na naszą prośbę wychodzi z mężem na dwór. Chcemy sprawdzić, czy faktycznie trudno przebić się ulicą. Z klatki schodowej wyjeżdżamy bez problemu, bo jest czysto. To jakieś trzy, cztery metry. Ale dalej zaczyna się droga przez mękę. Pan Krzysztof próbuje ruszyć, nie daje rady. Koła ślizgają się w miejscu, wpadają w śnieżne koleiny.

Podobnie zmaga się Łukasz Sarul. Wytęża wszystkie mięśnie, by dojechać na parking. Nie udaje się. O pomoc prosi starszego sąsiada.

Rafał Kostrzewa choć jest młody i silny, też grzęźnie w śniegu. - Codziennie przebijam się przez zaspy na przystanek. To tylko z 200 metrów, a dojazd zajmuje mi prawie godzinę. Gdy śniegu nie ma, dotrę tam w trzy minuty.

Po panią Barbarę od kilku dni przyjeżdża z zakładu kierowca. I zabiera do pracy. Nie dlatego, że jest ważną osobą. Ale dlatego, że tak jak inni nie może dostać się do swojego auta.

- Nie mamy już sił. Codziennie wydzwaniamy i prosimy, żeby drogę odśnieżyli. I żadnej reakcji - oburza się. - Traktują nas jak trędowatych.

Dzwonię do Administracji Budynków Mieszkalnych: - Nie odśnieżymy, bo dozorczyni nie ma takiej umowy. Poza tym ulica należy do miasta, a nie do nas - informuje krótko Henryka Czepieska, administratorka bloku.

- To co mają robić niepełnosprawni? - dopytuję.

- Nie umiem na to pytanie odpowiedzieć - odpowiada.

Sprawę przedstawiam Tomaszowi Nesterowiczowi, szefowi gabinetu prezydenta. Pół godziny później słyszę: - Jutro wyślemy pług, odśnieżymy ulicę i parking, wywieziemy śnieg - obiecuje. - A za zachowanie urzędniczki przepraszam. Powinna nas poinformować, że niepełnosprawni mają problemy z dojazdami.

 

A co wy myślicie o problemach niepełnosprawnych w zimie? Czy uważacie że powinno się opracować plan pomocy niepełnosprawnym w trudnych warunkach pogodowych, takich jakie mamy obecnie w naszym mieście? A może powinni radzić sobie sami?

Zdjęcia

  • Rafał Kostrzewa

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Tomasz Dominiak
Tomasz Dominiak wt., 2010-01-12 20:56

Znieczulica na niepełnosprawnych

Znieczulica na niepełnosprawnych .W takich sytuacjach powinniśmy liczyć najbardziej na pomoc sąsiedzką.Żaden plan tu nie pomoże jeżeli nie pomożemy sobie sami.Pomagając drugiemu człowiekowi nie zmienimy świata,ale zmienimy świat dla tego człowieka.Pozdrawiam

Tomasz.D http://zgfoto.hekko.pl/
Szambelan
Szambelan wt., 2010-01-12 23:26

Przecież przeprosił za

Ostatnio bardzo modne stały się przeproszenia. Za Katyń, za Auschwitz, za morderstwo z gwatłem.
Nawet nie musi przepraszać winowajca bo wysoki urzędnik przeprosi nawet za radną.
A to przepraszanie niby grzeczność ale przecież nic nie załatwia.

Szambelan
Szambelan
Szambelan śr., 2010-01-13 16:26

Można limitować opinie

Okazuje się, ze ewidentnie krytyczny wobec urzędników (tym razem nie wysokopłatnych) artykuł jest "cacy" a zauważenie, że przeproszenie nie załatwia sprawy to już jest "be".
Ponoć każda okazja aby przypomnieć o swoim istnieniu jest negatywna. Ale dlaczego nie dotyczy to tego co liczy? Każda jego Opinia" jest przecież przypominaniem o istnieniu jedynego sprawiedliwego! Gratuluję obiektywizmu!
Czytam po trzykroć każdy komentarz tomekrush'a aby przyswoić sobie kulturę komentowania i pozytywnego patrzenia na administratorów miasta.

Szambelan