Tragedia półrocznej Magdy w spektaklu swej matki (niewinne dziecko pokłoni się już tylko aniołom)
Nawet wtedy, gdy detektyw Rutkowski poinformował o tym, że matka Magdy przyznała, że jej dziecko nie żyje, wielu ludzi miało jeszcze nadzieję, że sprawy przybiorą inny obrót. Że matka nie mówi prawdy, że Rutkowski ją zmusił do tych zeznań, że nawet jeśli się do czegoś przyznała, to może na końcu okaże się, że dziecko sprzedała jakimś ludziom. Że sześciomiesięczna Magda jednak żyje! Późnym wieczorem w piątek wszelkie nadzieje umarły wraz z informacją o znalezieniu ciała dziewczynki. To był szok także dla tych, dla których niejasności w całej tej zagmatwanej sprawie pojawiały się już na samym początku. Bo śmierć dziecka, zwłaszcza tak dramatyczna, w każdym wzbudza wielkie współczucie.
Wielka mistyfikacja
Matka nieżyjącej Magdy nie oszukała tylko policji. W pierwszej kolejności oszukała własne dziecko. Bez względu na to, czy to był wypadek, czy morderstwo z premedytacją – rolą matki jest zapewnienie bezpieczeństwa swojemu dziecku. Ona ten egzamin oblała. Oszukała także rodzinę. Męża (jeśli wierzyć, że nie miał on nic wspólnego ze śmiercią dziecka), swoich rodziców, teściów i dalszych krewnych. Oszukała przyjaciół, znajomych i sąsiadów, którzy z wielką determinacją uczestniczyli w poszukiwaniach sześciomiesięcznej Magdy chociażby rozwieszając plakaty informujące o jej zaginięciu. Wreszcie oszukała policję, media, a za ich pośrednictwem, miliony ludzi, którzy przez wiele dni żyli jej dramatem współczując, martwiąc się i trzymając kciuki za to, aby dziecko znalazło się całe i zdrowe. Zorganizowała ten przerażający spektakl, w którym główną rolę zagrało nieżyjące już dziecko, zasiadła wygodnie w fotelu i tylko co jakiś czas dopisując kolejne wątki, okiem surowego reżysera podziwiała swoje misterne dzieło. I tak jak reżyser marnego spektaklu w końcu pęka pod wpływem fali krytyki, wycinając paskudne sceny, które nie spodobały się widzom, tak ona coś zmieniła w swoim przedstawieniu, choć do jego zakończenia wiele się jeszcze może wydarzyć, a bohaterowie zmieniać się mogą jak w kalejdoskopie. Bo w całej tej sprawie wciąż jest wiele znaków zapytania.
Reżyserzy jednego spektaklu
Jeśli ktoś myślał, że aby oszukać miliony ludzi potrzeba wielkiego wysiłku, to przypominając sobie najbardziej medialne sprawy kryminalne, nagle usiądzie z wrażenia. Bo „jakież to proste"! Wszyscy chyba pamiętają sprawę „Wampira z Zielonej Góry", który napadał i gwałcił bezbronne kobiety. Zapanowała wtedy psychoza strachu. Na ulicach Zielonej Góry pojawiły się nawet patrole obywatelskie. Kobiety bały się wychodzić po zmroku ze swoich domów. W wielu miejscach województwa nagle zaczęło dochodzić do napadów. Wtedy też wszyscy współczuli ofiarom gwałciciela. Cała Polska żyła ich wielką tragedią aż do momentu, kiedy okazało się, że żadnych napadów nie było! Że szesnastolatka ze Świdnicy miała problemy w szkole i udając ofiarę chciała je zamortyzować, a mieszkanka Leśniowa Wielkiego pragnęła rozgłosu i współczucia, gdyż miała problemy rodzinne i finansowe. Jednak najlepszy scenariusz napisała mieszkanka Krosna Odrzańskiego, która dla zapewnienia widzom mocniejszych wrażeń, pocięła sobie twarz maszynką do depilacji. Samookaleczenie miało wzmocnić jej scenariusz, co też się stało, bo nikomu wtedy nie przyszło do głowy, że kobieta może sama siebie oszpecić dla zyskania rozgłosu. Okazuje się, że aktorzy jednego spektaklu potrafią znieść wszystko, aby tylko ich przedstawienie zostało zauważone i docenione.
Jak w kiepskim filmie
Opisywane zdarzenia tylko w sposób pośredni można łączyć z wielką tragedią małego dziecka, które poniosło śmierć z powodów bliżej nam nieznanych. Pokazuje to tylko, jak my, widzowie, łatwo poddajemy się emocjom i jak ciężko nam później się z tego otrząsnąć. Chociaż wrażliwość powinna nam towarzyszyć każdego dnia, czasami warto na chłodno podejść do wydarzeń medialnych, bo do takich można zaliczyć te dwa opisane wyżej przypadki. Więcej w nich było rozgłosu, niż treści. Jak w kiepskim filmie nieznanego reżysera, który wyrastając z ziemi, pretenduje do roli wielkiej medialnej gwiazdy. Zasiadamy w kinie żując popcorn i zastanawiamy się, o co właściwie w tym filmie chodzi? Miał być ciekawy, pokazać rzeczywistość, a na końcu okazał się wielkim blamażem. A my, straciliśmy czas, energię i pieniądze, obiecywano nam emocje, a otrzymaliśmy dawkę nie lubianej fantastyki, jedno wielkie oszustwo! Matkę nieżyjącej Magdy z premedytacją określam marnym reżyserem marnego spektaklu. Bo dobry reżyser nie uśmierca swoich aktorów. Po skończonym przedstawieniu, wychodzą oni do widza i kłaniając mu się, dziękują za to, że pozostał z nimi do końca. W spektaklu wyrodnej matki, niewinne dziecko pokłoni się już tylko aniołom.
Aleko Bliznakopulu



Sigur Ros - Viorar Vel Til Loftarasa - English subtitles























Kontakt:
ja bym jednak
była zdania, że nie mogła tego zrobić osoba normalna. Coś nie chcę wierzyć by to było możliwe i dlatego myślę, że być może, a chciałabym, żeby tak było, okazało się, że matka jest osobą chorą psychicznie
Proszę wybaczyć kilka
Proszę wybaczyć kilka literówek. Ze względu na brak możliwości edytowania, nie mogę ich poprawić.
Ależ można swój artykuł edytować ;)
@Aleko Bliznakopulu:Wystarczy wejść w "Moje artykuły" i znaleźć właściwy ;)
Tak, to był
przerażający spektakl, trudny do zrozumienia.
Każdego dnia dzieją się
@Bogusia:Każdego dnia dzieją się potworne rzeczy tylko nie wszystkim nadaje się taki rozgłos.
Dobrze,że ludzie potrafią jeszcze wierzyć w niewinność nawet po takich "oszustwach".
Jeśli ktoś pierwszej doby po relacjach mediów
wierzył w porwanie to nie zna życia.
Tak samo jeśli teraz wierzy w wypadek. Każda normalna matka odruchowo woła pomocy, dzwoni na pogotowie, robi wszystko by dziecko ratować a nie wywozi w ruiny by ukryć.
Ciąg dalszy mistyfikacji
@Bogusław_ZG:http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Wstrzasajace-odkrycia-w-mieszkani...
I to jeszcze nie koniec.
Serduszko (prawie na temat - pisane kilka lat temu)
(echa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy)
Być…
Być za wszelką cenę.
W czasach Big Brothera
cena jest znana.
Obnażyć dusze lub ciało
Gdy tego mało
można
wziąć pistolet i strzelać…
Co w takiej skali
znaczy chęć posiadania
za każdą cenę
złotego serduszka?
Gdy własne skalane
a w około pustka
serdeczna…
Zapłaci sie każdą cenę
za odrobinę czyjejś uwagi.
Nie strzelaj…
Niech ten wiersz
będzie kamizelką
przeciw kulom dla sławy.
Wiemy, że istniejesz…
że potrzebujesz
Wielkiej Orkiestry
Codziennej Pomocy.
Lecz nie idź dalej
jak twoi rówieśnicy
w Stanach…
nierównowagi.
kula w łeb
i tyle
Widzimy tylko pozory
A nie rozumiemy motywów ludzkich poczynań.
Widzimy tylko pozór rzeczy
Nie znamy ukrytych sprężyn.
Trudno to wszystko zrozumieć.
Barbara N.
W głowie mi się nie
W głowie mi się nie mieści...zwłaszcza teraz gdy znaleziono małą i gdy odbyła się sekcja....ehhh, po prostu nie mieści się w głowie :(