drukuj

Tam gdzie są ambitni ludzie jest rywalizacja

Dyrektor I LO - mgr Ewa Habich

- Nauczyciel pracujący z olimpijczykami musi być pasjonatem swej dziedziny, dobrze przygotowanym merytorycznie. Program olimpiad wykracza daleko poza ramy podstawy i rozszerzenia - twierdzi pani mgr Ewą Habich, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Zielonej Górze.

- Gratuluję Pani imponującej liczby olimpijczyków w tym roku szkolnym i proszę zdradzić tajemnicę sukcesu?

- Praca z uczniem zdolnym jest tradycją I LO od początku istnienia szkoły. Od 1990 roku szkoła jest stowarzyszona w ogólnopolskim Towarzystwie Szkół Twórczych. Może do niego należeć tylko 30 szkół w Polsce. Jednym z warunków przynależności jest ruch olimpijski. Ponadto od roku wdrażamy nowy program pracy z uczniami przygotowującymi się do olimpiad.

 

- "Jedynka" od lat cieszy się opinią najlepszego liceum w Zielonej Górze. Czy tylko dzięki olimpijczykom?

- Oczywiście, że nie! Poza olimpiadami uczniowie świetnie wypadają w licznych konkursach, zawodach sportowych; od trzech lat zajmujemy w rywalizacji sportowej szkół II miejsce w mieście, tuż za Sportowym VII LO. Uczniowie osiągają też wysokie wyniki na egzaminach zewnętrznych, maturalnych, co pozwala im studiować na renomowanych uczelniach w kraju i za granicą.

 

- Wiem, że przyjmowani są do tego liceum uczniowie z bardzo wysoką średnią. Z takimi uczniami pracuje się chyba łatwiej. Co o tym mówią Pani nauczyciele? O ile więcej (np.dodatkowych godzin zajęć) pracują z przyszłymi olimpijczykami i czy jest im to wynagradzane?

  - Tu Panią zaskoczę. Wcale nie jesteśmy szkołą, która ma najwyższy punktowy próg przyjęć. Uczniowie przyjmowani do I LO, III LO, IV LO, V LO mają porównywalne wyniki. Tak więc obalmy mit, że najtrudniej dostać się do I LO!

Wielu nauczycieli pracuje z olimpijczykami, poświęcają swój czas. Zdarza się, że pomagają także rodzice i pracownicy Uniwersytetu Zielonogórskiego lub inni nie zatrudnieni w szkole na stałe.

Z uczniem zdolnym nie pracuje się łatwiej, bo trzeba się dużo staranniej przygotować do zajęć. Tacy uczniowie są ludźmi wymagającymi, często krytycznymi.Gdyby było łatwo, byłoby w mieście więcej szkół olimpijskich. A zatem to kolejny mit. A o wynagrodzeniu lepiej nie mówmy, bo to naprawdę symboliczne kwoty.

 

- A jaki powinien być nauczyciel pracujący z takimi uczniami?

- Nauczyciel pracujący z olimpijczykami musi być po prostu pasjonatem swej dziedziny, dobrze przygotowanym merytorycznie. Program olimpiad wykracza daleko poza ramy podstawy i rozszerzenia.

 

- Spotkałam się z opinią, że w I LO " jak nie olimpijczyk to już "nikt"". Czy jest pęd na olimpijczyków, czy też można po prostu być dobrym uczniem? Co pani na to?

- To kolejny mit. Jeżeli uczeń nie chce, nikt go nie zmusi do wzięcia udziału w olimpiadzie. Udział wynika z zainteresowań i planów ucznia, naszą rolą jest pomagać, rozbudzać zainteresowania.Często zdarza się, że w olimpiadach startują uczniowie osiągający przeciętne wyniki w nauczania, bo poświecają czas na to, co ich naprawdę interesuje.Dobrych i bardzo dobrych uczniów jest wielu, ale przecież nie wszyscy biorą udział w olimpiadach.

 

- Być laureatem olimpiady to mieć indeks "indeks w kieszeni", a to może powodować powstanie zjawiska, tzw. "Wyścigu szczurów". Co Pani o tym sadzi?

- Tak zwany "wyścig szczurów" to kolejna "gombrowiczowska gęba"przyprawiana I LO.

W jakimś stopniu wszędzie tam, gdzie są ambitni ludzie, występuje zjawisko rywalizacji.

 Jeżeli ta rywalizacja zamienia się w walkę o stopnie, jest zjawiskiem negatywnym, jeżeli dotyczy wiedzy i umiejętności, to wówczas jest to zjawisko zdecydowanie pzytywne.

Świadectwo z paskiem może być powodem do dumy, ale ważniejsze jest dobre przygotowanie z tych przedmiotów, które przydadzą się w dalszym kształceniu. Toteż uczeń I LO może sam kształtować swoją ścieżkę dydaktyczną wybierając przedmioty realizowane w rozszerzeniu.

 

- Czy olimpijczycy wybierają polskie uczelnie, czy też udają się na zachód? I jakie są najpopularniejsze uniwersytety?

- Uczniowie najczęściej wybierają kierunki medyczne, prawnicze, ekonomiczne, politechniczne, przyrodnicze, a także dziennikarstwo, różne filologie, psychologię, biotechnologię, najczęściej we Wrocławiu, Poznaniu, Warszawie, Krakowie, Gdańsku, a także w Zielonej Górze. Nie tylko w Polsce zresztą. Nasi absolwenci studiują też w Berlinie, Londynie, Paryżu, Padwie, Amsterdamie, czy różnych uczelniach w Stanach Zjednoczonych.

 

- Nie jest tajemnicą , że wielu uczniów chodzi na tzw. "korki", co jest dużym obciążeniem finansowym dla ich rodziców. Jak Pani sądzi, dlaczego nie wystarczają uczniom lekcje w szkole?

- Nie przesadzałabym z tą ilością korepetycji. Badaliśmy sprawę i wychodzi na to, że nie są to duże liczby. Poza tym szkoła prowadzi zajęcia wyrównawcze z wielu przedmiotów, od lat też zapewniamy konsultacje indywidualne nauczycieli (ich wykaz znaleźć można na stronie internetowej szkoły). Można więc nie korzystać z korepetycji. Tak naprawdę w dużym stopniu to decyzja rodziców. Ja jestem przeciwniczką korepetycji, ale przecież nikt nie może ich zabronić.

 

- Jeden z olimpijczyków, Kornel Ocytko,będzie reprezentował nasz kraj w dziedzinie chemii w finale światowym w Japonii. Proszę powiedzieć o nim kilka słów.

- To zdolny, mądry młody człowiek o wysokiej kulturze osobistej. Na swój sukces pracował od wielu lat. Bardzo cenne jest to, że swoją wiedzą dzieli się z młodszymi kolegami i koleżankami, prowadząc zajęcia koła chemicznego.

 

- Czego życzyć dyrektorowi I Liceum Ogólnokształcącego w Zielonej Górze?

- Auli szkolnej z prawdziwego zdarzenia. To nasze marzenie.

 

- A czego życzyć uczniom tego Liceum?

- Żeby nie żałowali w przyszłości wyboru szkoły. By właśnie tu rozpoczęła się ich "podróż w szczęśliwe spełnione życie".

 

- Proszę przyjąć życzenia spełnienia marzeń o auli i bardzo dziękuję za udzielenie mi wywiadu w tym wyjątkowym dla szkoły okresie, gdyż trwają egzaminy maturalne.

 

Zdjęcia

  • Dyrektor I LO - mgr Ewa Habich
Bogusia
Autor:Bogusiagg: GG6410658

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Lucyna
Lucyna wt., 2010-05-18 22:44

Torochę dziwi,że w

Torochę dziwi,że w 2009/2010r. mieliście niższy próg punktowy niż Lotnik ?
Znam wiele opini o olipijczykach , nie wszyscy to ludzie z pasją często to potocznie mówiąc "kujoni". Wiem z doświadczenia,że szkoła nastawiona na olimpijczyków nie zawsze pamięta o tych słabszych .Szkoła jest wtedy dobra kiedy pochyla się nad każdym uczniem. Często wielcy tego świata wcale nie byli olipijczykami a olipijczycy " gineli bez wieśc"i=)

Lucyna
barszczewska
barszczewska śr., 2010-05-19 09:01

Artykuł ciekawy

Ale dziwi mnie komentarz- jakoś tak sugeruje, że są zazdrośni sukcesu. Nie podoba mi się również użycie słowa "kujoni" właśnie w tym kontekście.
Sugeruje, że bardzo łatwo nadaje się takie przezwisko osobom bardzo pracowitym. Oczywiście- rzadko właśnie z nich powstają nieprzeciętni obywatele, ale przecież dalej zostają pracowitymi i ciężko pracują na swoje sukcesy, a my , zwykli, trochę im zazdrościmy- no może nie tak bardzo.
pozdrawiam

barbara
Magdalena Galus
Magdalena Galus śr., 2010-05-19 09:05

Ważny wybór

Rzeczywiście, wybór właściwej szkoły średniej ma duży wpływ na przyszłość. Moja szkoła (a nie było to LO) w dużym stopniu ukształtowała mój światopogląd a okres w niej spędzony uważam za najbardziej twórczy i najciekawszy w moim dotychczasowym życiu :)

Magdalenka
Lucyna
Lucyna śr., 2010-05-19 13:12

No tak to już u nas jest nie

No tak to już u nas jest nie wolno krytykować. Nie mam powodu do zazdrości, szkołę skończyłam tak dawno, że już nawt nie pamiętam ( dla ułatwienia podaję nie w Zielonej Górze)=). Moje dziecko uczy się bardzo dobrze. Opinia o LO I jest różna i nie zawsze najlepsza, zamiast się obiektywnie do niej odnieśc to zaraz obraza. Znam tą szkołę z opowiadań jej byłych uczniów i ich kolegów (i tych dobrych). Nie przepadam za ludżmi zbyt ambitnymi to prawda ale to nie dowód, że jestem głupia i zawistna. Kujon to stare słowo dla mnie to osoba zbyt pracowita, nadrabiająca często brak talentu pracą ( nie ma w tym nic złego ale ja jednak wolę tych zdolnych, pracowitości można się nauczyć=) Podobno prawdziwa cnota krytyki się nie boi. Serdecznie pozdrawiam i proszę pozwolić mi na własne może mylne zdanie=)

Lucyna
Bogusia
Bogusia śr., 2010-05-19 13:45

Dyskutujmy i nie obrażajmy się, bo nie ma o co

@Lucyna:

Sama Pani napisała,że pracowitości można się nauczyć i to, moim zdaniem, jest bardzo cenne. Niestety, zdolności są przekazywane nam w genach i albo je mamy albo nie, ich brak nadrabiamy wówczas solidną pracą i ambicją. Zdolnym jest o wiele łatwiej to pewne, ale też zakuwają i piszę to w dobrym tego słowa znaczeniu. Jako matka córki, która kiedyś skończyła I LO, doceniam tę szkołę, bo dzięki wyniesionej z niej wiedzy, córka bez problemu dostała się na studia i je ukończyła. Będąc uczennicą często narzekała, dzisiaj docenia i posłała tam swoje dziecko. A tak naprawdę w każdej szkole trzeba się uczyć. Z oceną nauczycieli, to jak z oceną lekarzy, jednemu bardzo odpowiada, drugiemu wcale.

B.H.-D.
marika-m10
marika-m10 śr., 2010-05-19 13:55

wybór szkoły

Prawdą jest ,że wybór szkoły jest bardzo ważny.Kiedyś zastanawiałam się co jest lepsze dla dziecka zdolnego, ale nie najlepszego-być w bardzo dobrej szkole ,o wysokich wynikach i nigdy nie osiągać sukcesu-typu laureat konkursów (bo jednak zawsze są trochę lepsi), czy w trochę słabszej szkole osiągać sukcesy ,bo nie ma lepszych.

ania
Szambelan
Szambelan śr., 2010-05-19 14:20

Mam dobre mniemanie

o Liceum prowadzonym od wielu, wielu lat przez Panią Ewę Habich, Boję się coś konkretnego napisać bo ja jestem z tych co cierpliwie i pracowicie osiągają wiedzę i sukcesy. A to jest (jak wynika z komentarzy) źle widziane, conajmniej w kręgach mm-kowiczów. Pozdrawiam Bogusię

Szambelan
Lucyna
Lucyna śr., 2010-05-19 14:32

Ależ ja się nie obraziłam,

Ależ ja się nie obraziłam, moim zdaniem ani olipiady ani oceny jeszcze o niczym nie świadczą.
Moje dziecko uczy się bardzo dobrze ale jak wpada w pułapkę "rywalizacji" - mówię STOP życie to nie wyścig, szkoła to nie boisko sportowe. PASJA to jest to i czasem warto pochylić się nad trudnym dzieciakiem ale z pasją.
Pani Bogusiu proszę nie brać sobie mojej opini do serca .
Jak mawiał mój przyjaciel "to taka akademicka dyskusja"=)

Lucyna
Szambelan
Szambelan śr., 2010-05-19 14:36

Pani Bogusiu! Czy Pani nie przesadza

z tym poczuciem humoru? Niech pani byle czego nie bierze do serca. Tylko kwiaty, komplementy, miód i przepisane leki. Opinie dozować jeno ale uważać na akademickie. Pozdro

Szambelan
Lucyna
Lucyna śr., 2010-05-19 14:45

Szambelan jak zwykle ma rację

Szambelan jak zwykle ma rację i wie najlepiej=))

Lucyna
Bogusia
Bogusia śr., 2010-05-19 19:36

Warto było

Myślę, że to był dobry pomysł, żeby wywiad przeprowadzić z dyrektorem, jakby nie było, liczącego się w kraju I LO. Osobiście lubię artykuły, które wywołują dyskusję na poruszony temat, więc jestem usatysfakcjonowana. Z edukacją swoich córek miałam bardzo zbliżoną sytuację do idaliah. Podoba mi się zdanie "Jak wygra-to zawsze jest sukces nauczyciela. Ale jak przegra-to zawsze winny nauczyciel." Świadczy ono, jak niewdzięczną jest nauczyciela rola w pracy z potencjalnym olimpijczykiem. Z jednym się na pewno zgodzić nie mogę, "z relaksem i żadnym wysiłkiem", to po prostu nie jest możliwe i, proszę mi wierzyć, wiem co piszę. Postaram się w najbliższym czasie przybliżyć MM - kowiczom, poprzez wywiad, ucznia, który będzie reprezentował Polskę na olimpiadzie z chemii w Japonii oraz jego nauczyciela ( mam nadzieję, że mi nie odmówią). Wówczas Państwo sami się przekonacie, czy sukcesy przychodzą ot tak, same, bez wysiłku.

B.H.-D.
KOKO
KOKO czw., 2010-05-20 10:04

Gratulacje!

Świetny wywiad! A co do tematyki: dobrze, że sprawa "jak postępować z uczniami zdolnymi" pojawiła się na MM-ce. A właśnie czy Spółka M&M (panowie moderatorzy - PS: co za zbieg okoliczności, że wasze imiona zaczynają się na M) mogłaby utworzyć dział "wywiady". Bo ta forma staje się coraz bardziej atrakcyjniejsza na MM-ce. ;-D

Bogusia
Bogusia pt., 2010-05-28 16:59

Dziękuję KOlszakowi

Dziękuję za gratulacje. Kolejne dwa wywiady w przygotowywaniu, które, jak obiecałam, przybliżą MM - kowiczom laureata chemicznej olimpiady i jego nauczyciela.

B.H.-D.