drukuj

Tak było u nas ładnie i czysto... - smutne refleksje o innych, dawno minionych światach

Ilustracja Redakcji

fot. miamiamia /sxc.hu

Tak mniej więcej zapamiętałem słowa małej, żydowskiej dziewczynki z dźwiękowej animacji, przygotowanej przez Fundację Shalom podczas dzisiejszego wykładu w Sali Witrażowej w Muzeum Ziemi Lubuskiej.

Trafiłem wreszcie we właściwe i, co ważne, otwarte drzwi do muzeum na, przede wszystkim, wystawę "I ciągle widzę ich twarze", której kuratorem jest Izabela Korniluk. Fundacja Shalom od 1994 r. zbierała stare fotografie, na których znajdowali się Żydzi. Efekt tej akcji to m. in. ta właśnie wystawa. Zebrano ok. 9000 zdjęć. "I ciągle widzę ich twarze" nie wpisuje się w ciąg nudnych ekspozycji obrazkowych. Nie są to zbiory w klasycznym tego słowa rozumienia dla muzeum, ale - obrazy z innego świata (korzystając z wyobraźni nazewniczej Gustawa Herlinga-Grudzińskiego).

Dzisiaj, tj. 16 lutego, o godzinie 16 w Sali Witrażowej muzeum obejrzałem piękny film z wzruszającą muzyką w tle. Przykrym jest to, że niewiele osób zainteresowało się tym wykładem. Większość słuchaczy była podeszłego wieku, a najmłodszym wiekiem byłem ja. Z młodszych czy nieco starszych się nie doszukałem wzrokiem (pomijając kuratora wystawy). Kto nie był na tym filmie, niech żałuje.
(Info o wykładzie: http://www.mmzielonagora.pl/dzieje-sie/studium-wiedzy-o-sztuce-i-historii-i-ciagle-widze-ich-twarze-291308.html )

Ten film i cała wystawa "I ciągle widzę ich twarze" są jedną z najlepszych lekcji historii. Zwłaszcza dla dzieci i młodzieży oraz wszystkich antysemitów (a przede wszystkim tych zadeklarowanych). Osobiście znam historię Żydów na świecie i w Polsce (w zarysie), więc większość zdjęć nie była novum dla mnie (zwłaszcza teksty towarzyszące pod fotografiami).

Może jestem naiwny i głupi, ale na starych fotografiach nie widzę szablonów, pustych, spłaszczonych i często anonimowych postaci, tylko - żywych ludzi. Dzięki nim tworzę w wyobraźni świat, w którym żyli, a który dzisiaj już nie istnieje. Świat XIX i XX wieku do 1945 roku jest zupełnie innym światem. To jest niepojęte, jak bardzo był on ściśle zespolony z społecznością żydowską. Na tej samej ulicy. W tym samym miasteczku. Na tym samym ryneczku.
- Dzień dobry!
- Shalom!
- Miłego dnia!

Fotografie nie kłamią. Można wymodelować postacie, można odpowiednio je i fotografowane miejsce oświetlić, ustawić właściwie aparat, ale mimo wszystkich tych zabiegów fotografów nie uda się przemalować człowieka w odróżnieniu od malarstwa (vide: Napoleon Bonaparte - pierwszy, lepszy przykład z pamięci).

Cała wystawa imponuje, ale trzy fotografie wywarły na mnie ogromne wrażenie. Pierwsza - samotny stary Żyd w nędznym stroju na ulicy i w charakterystycznej czapeczce. Historia Żydów w okresie międzywojennym zawsze kojarzy mi się z tym obrazem. Druga - rodzina z sześciorgiem rodzeństwa. Uśmiechnięci, zżyci ze sobą, pewnie kochający się nawzajem. Z opisu wypływa informacja, że była to rodzina ortodoksyjna. Troje z tego rodzeństwa było komunistami, druga trójka - syjonistami. To jest dowód na to, że Żydów nie wolno łączyć stereotypowo ani z tzw. "żydokomuną", ani z "syjonistami" (w sensie, że "wszyscy Żydzi to syjoniści oraz/lub fanatycy"). Wreszcie trzecia - wzruszyła mnie najbardziej. To zdjęcie klasy żydowskiej z czerwca 1939 roku. Może wydawać się to śmieszne i naiwne, ale nawet uroniłem łzy, oglądając je. Koniec roku szkolnego. Wakacje. Wszyscy uczniowie szczęśliwi, uśmiechnięci - wszyscy razem. Nikt nie przypuszczał nawet, że 1 września Trzecia Rzesza zaatakuje Polskę. 1 września 1939 roku był tylko smutnym dniem dla uczniów z jednego powodu: koniec wakacji i początek roku szkolnego! II wojna światowa była wojną nagłą, która zaskoczyła zwykłych ludzi. Nikt nie słyszał o Pakcie niemiecko - rosyjskim (gdyż był tajny - sic!) ani żadnych ustaleniach, które w kuluarach znali wysokiej rangą urzędnicy rządowi oraz ewentualnie agenci wywiadów i kontrwywiadów. My, w XXI wieku, wiemy, jak to było, ale wtedy nie wiedziano tyle, ile dzisiaj. To zdjęcie pokazuje radość, błogość dnia codziennego, mimo wszystkich trudów i kłopotów, ale także - normalność. Tak, zarówno przed wojną, jak i po wojnie była normalność. Wojna natomiast jest czasem nienormalnym.

1 września 1939 roku - koniec normalności. 8/9 maja 1945 roku - początek powrotu do normalności. II wojna światowa jest cenzurą dla nowej epoki tak samo, jak rok 1989 - cenzurą początku naszej. Wiek XX to stulecie czterech różnych światów. Wystawa Fundacji Shalom, którą możemy jakiś czas podziwiać w naszym muzeum, prezentuje jeden z tych światów; tak mocno związany z Żydami, który zapamiętam po prostu w tych prostych, dziecięcych słowach: Tak było u nas ładnie i czysto. Nie oznacza to, że tamten inny świat był ładny i czysty. Panowała oczywiście nędza, głód i brud, chodzi mi coś znacznie ważniejszego, ale to coś każdy zwiedzający tę wystawę musi odkryć sam. Ja w tym karkołomnym zadaniu nie pomogę. Tamte zamierzchłe światy znamy z opowieści dzieci. Tak! To właśnie dzieci, o ironio, widzą, słyszą i czują najwięcej. Więcej niż dorośli. To dzięki ich wspomnieniom zaglądamy do wnętrza tamtych światów. MINIONE ŚWIATY DZIECIĘCE. Te dzieci są już naszymi dziadkami i babciami, którzy zabierają nas w dalekie podróże ich własnym, dziecięcym spojrzeniem (gdyż dorośli z tamtych lat dawno pomarli).

Żałowałem tylko jednej rzeczy, że tam poszedłem. Chusteczki, że jej nie wziąłem ze sobą*. Taki jestem naiwny, młody, romantyczny i głupi, aby rozczulać się nad starym, pożółkłym, pogiętym i pociętym, dawno wywołanym materiałem fotograficznym.

*Wyjaśnienie dla tych, którzy mogliby mnie źle zrozumieć: To taka metafora. Oczywiście, że miałem chusteczkę. Dżentelmen się nigdzie bez takowej nie rusza z miejsca. Z łzami - również metafora, obrazująca moje wzruszenie.

* * *

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • Ilustracja Redakcji
KOKO
Autor:KOKO

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia śr., 2011-02-16 21:46

Dziękuję

Bardzo ładnie Pan to opisał i dobrze, że młodzi ludzie chodzą na takie wystawy, spotkania. Też się wybierałam, niestety moje plany pokrzyżowała smutna wiadomość i trzeba było być gdzie indziej. Interesuję się tą tematyką, czytałam prawie wszystkie książki Isaaca Singera o Żydach. Bardzo ciekawe, jak Pan zapewne wie. Tym bardziej dziękuję za tę relację.

B.H.-D.
KOKO
KOKO czw., 2011-02-17 20:16

Singer... mmm... wie pani co dobre :))

@Bogusia:

Tę wystawę, jak i wykład przedstawiłem z własnego subiektywnego punktu widzenia, jak ja to odczułem. Zdaję sobie przy tym sprawę, że to nie daje relacji w ścisłym tego słowa znaczeniu. Ot, takie moje refleksje po wizycie w muzeum.
.
Ad hoc: Martin Klose (1. dyrektor muzeum w poczcie muzealnym) był nauczycielem "jeżyków obcych". :)) Literówkę wkrótce BARDZO miła obsługa poprawi.
Oni to zawsze mają ze mną problem. Pluję sobie za to w brodę i się kajam. ;)) Co wejdę do muzeum, to wynajdę jakąś literówkę. ;))) Dobrze, że mnie jeszcze tam w muzeum mnie nie spalili na stosie. :D

Lucyna
Lucyna śr., 2011-02-16 21:50

W ubiegłą niedzielę byłam z

W ubiegłą niedzielę byłam z córka na tej wystawie, łza w oku się kręciła mam obu nie raz. Uśmiechnięci ludzie a potem podpis,że zginęli w obozie ,że nikt z rodziny nie ocalał. Pisałam kiedyś,że warto fotografować ludzi, bo"przemijają najszybciej". Ta wystawa mnie w tym upewniła.

Lucyna
tomekrush part two
tomekrush part two śr., 2011-02-16 22:34

Skoro taki temat...

...to ja bym chciał przede wszystkim (hmm chciałem użyc słowa_pogratulować_ ale z racji tego że tak często większość tu obecnych _gratuluje_ i jest _oczarowanymi_ artykułami które TU sie ukazują to prosze dać mnie minutę abym sie zastanowil nad użyciem innego słowa). Dobra, minuta minęła wiec zacznę jeszcze raz: Ciekawie napisałeś Krzysztofie. Te opisy fotografii jakie widziałeś na wystawie brzmią tak mocno i prawdziwie jakbyś cofnał się w czasie i na żywo odnosił się do tamtych strasznych dla niektórych ludzi czasów i na bieżąco prawie że z linii oznaczającej ---tu jest życie----a tu jest śmierć --- opisywał co tam sie wtedy działo. Mocna rzecz. Prawdopodobnie wielu z pojawiących się / czytających/ komentujacych/ piszących na MM zdaje sobie sprawę jak bardzo........ No dobra, chyba każdy w miarę inteligentny człowiek a wierze że jest tu wiekszosć takich wie DOMYSLA się co też chciałem napisać dalej po tych wykropkowaniach. Tak, dobrze odgadliście, własnie o tym> jak bardzo niesprawiedliwe to były czasy gdy jeden NADczłowiek dajmy na to po zjedzeniu śniadania w kaprysie mogł wyjść przed dom i zabić( w świetle obowiazującego wtedy"prawa" zabić/zatłuc/ UTŁUC/czy co mu tam przyszło do głowy INNEGO CZŁOWIEKA). Po co to wszystko piszę? A nie bez przyczyny. Niedługo na polskim rynku wydawniczym ukaże się książka Jana Tomasza Grossa pt. Złote ŻNIWA. Zapewne wielu z Was czytało frgm tej ksiazki i wielu wie lub domysla się o kim i o czym pan J.T.Gross pisze w swej nowej książce. Proponuję aby po dniu lub kilku dniach na zastanowienie się podyskutować na tym forum o tej ksiązce/ jej intencjach lub sile przekazu którą przecież niewątpliwie ta książka może e p a t o w a ć/ Liczę na w miarę merytoryczne wypowiedzi. Nie chciałbym aby głos w tej dyskusji zabierały osoby które albo nie zrozumiały o czym tak własciwie napisałem lub co gorsza MM-kowicze którym jedynie co sie podoba to... MIŁA UPRZEJMA i co tam jeszcze ATMOSPHERA wielkiej przyjaźni i .... No dobra , wystarczy:)

tomekrush
Magdalena Galus
Magdalena Galus czw., 2011-02-17 08:45

Tadeusz Konwicki w jednym z wywiadów powiedział:

"Grzechem nazywam fakt, że po zbudowaniu sprawnej cywilizacji, po tysiącach lat pracy filozofów i moralistów, po skodyfikowaniu norm ludzkiego współżycia, po postawieniu na racjinalizm i po przygotowaniu się do rywalizacji z Bogiem w zarządzaniu wszechświatem nagle i niespodziewanie z ludzkości wyłoniło się bydlę! Człowiek stworzył obozy oraz łagry, mordy zaczęły się liczyć nie na tysiące, ale na miliony ofiar. W ten sposób ludzię się unieważnili i na powrót przemielili się w bydło! To jest ten grzech!"

***
Wielka polityka dzieje się zazwyczaj gdzieś daleko, wysoko i dotyczy statystyk, na które składają się zwyczajni ludzie. Oni chcą tylko, by ich dzieci były zdrowe i pogodne, chcą pracować, móc kupić chleb, w letni sobotni wieczór pójść na tańce, z sąsiadem rozmawiać bez obaw ...

Magdalenka
KOKO
KOKO czw., 2011-02-17 20:18

Czytając ten cytat z Konwickiego

@Magdalena Galus:

przypomniało mi się pewne zdarzenie z własnego, krótkiego żywota. Kiedy mijałem jeden ze sklepów w Focusie, zauważyłem w oknie wystawowym masło do kąpieli. Nie wiedzieć czemu przypomniała mi się Nałkowska ze swoimi "Medalionami"....