Szkiełkiem po oku (7) O strategii rozwoju Zielonej Góry autorstwa KOlszaka
Na początku pozwolę sobie ocenić, że każda próba nakreślenia strategii miasta powinna być zauważona i doceniona. Nawet jeśli nie posiada waloru dokumentu naukowego ani planistycznego to jest głosem mieszkańca i jego spojrzeniem na kluczowe zagadnienia rozwojowe.
Na wstępie należy zauważyć, że stosunek społeczeństwa do dokumentów planistycznych jest ambiwalentny. Z jednej strony dostrzega się potrzebę żeby wszystkie działania podejmowane przez samorządy zmierzały do realizacji szerszego zamierzenia, z drugiej strony obywatele są sceptycznie nastawieni do planów, które najlepiej znają z gospodarki centralnie planowanej w PRL. Słynne „pięciolatki” nie miały za zadanie stawiania celów i konsekwentnej ich realizacji, ale stawały się li tylko elementem propagandy. Po 1989 roku powstała potrzeba tworzenia innych co do budowy i celu dokumentów strategicznych. Jeśli się spojrzy na pierwsze strategie to były to dokumenty naiwne i chaotyczne w swej budowie i formie. Wraz z rozwojem sektora firm doradczych, ale przede wszystkim z uwagi na wymogi aplikowania o środki europejskie w perspektywie finansowej 2004-2006 dokumenty te zaczęły mieć bardziej profesjonalny charakter.
Tym niemniej istnieje ciągle wiele samorządów, których strategie, poza literalnie wymienionym zbiorem inwestycji przeznaczonych do realizacji, nie ustalają kierunku i nie definiują celów, które samorząd zamierza zrealizować. Do takich miast zdecydowanie należy Zielona Góra, której strategia jest zlepkiem antycypacji pozbawionych głębszej refleksji i idei. Można się ze mną zgodzić lub nie zgadzać, ale uważam, że miasta, które są „w tyle” nie mogą rozwijać się w sposób standardowy i schematyczny. Jeśli celem jest dominująca pozycja w walce o „palmę pierwszeństwa” w regionie to powinniśmy mieć w tej strategii także elementy niestandardowe i wyróżniające wśród innych ośrodków, z którymi konkurujemy. Nie trzeba też przypominać, że w naszym mieście w dalszym ciągu nie wypracowano społecznego konsensusu co do tożsamości miasta i jego wyróżników.
Przeanalizowałem dwa dokumenty Krzysztofa Olszaka (Oczkiem i szkiełkiem: http://www.mmzielonagora.pl/artykul/moim-oczkiem-i-szkielkiem-10-o-strat..., Propozycja strategii długofalowego i wieloletniego planu rozwojowego dla miasta Zielona Góra – zarys i wybór: http://www.scribd.com/doc/46104647/Zarys-planu-rozwoju-Zielonej-Gory ) i co do zasady odnoszę się do nich dość krytycznie. Oczywiście jeśli jest to pierwsza próba stworzenia dokumentu strategicznego przez autora to trzeba tej inicjatywie przyklasnąć i zachęcić do dalszych badań i poszukiwań. Tym niemniej oba materiały nie przekonują mnie, co wyjaśniam poniżej.
Propozycja strategii długofalowego i wieloletniego planu rozwojowego dla miasta Zielona Góra – zarys i wybór
We wstępie autor zastrzega sobie, że nie będzie przedstawiał informacji o charakterze demograficznym i statystycznym, tym niemniej czytając pracę K. Olszaka nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że jego wywody nie są poparte znajomością tych statystyk bez których moim zdaniem szanujący badacz obejść się nie może. Oczywiście na pewno p. Olszak nadrabia tu znajomością miasta, którego historię i problemy życia codziennego zna dobrze.
1. Miasto w regionie i kraju.
Trudno mi się zgodzić już z pierwszym zdaniem, zgodnie z którym połowę obszaru miasta zajmują lasy. Powyższe może dotyczyć terenu byłego województwa zielonogórskiego, ale nie miasta, w którego obrębie granic administracyjnych lasów jest raczej mało.
Z drugiej strony lasy okalające miasto to jeden z podstawowych i być może najważniejszy problem miasta, który hamuje jego rozwój. Miasto w dalszym ciągu nie porozumiało się z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych i nie ma możliwości ekspansji na tereny zajmowane przez lasy. Tym samym istnieje „głód” obszarów, które mogłyby zostać przeznaczone pod inwestycje.
W rozdziale nie podkreślono bliskości miasta do granicy z Niemcami. Tym niemniej potrafię zrozumieć autora jeśli o tym nie wspomina, gdyż gros samorządów nie potrafiło wykorzystać przygranicznego położenia, a przykłady harmonijnej współpracy jak w przypadku symbiozy miast Zgorzelec i Goerlitz są wyjątkiem potwierdzającym regułę. Nie wspomniano też o szlakach komunikacyjnych Zielonej Góry z Polską i z Europą.
2. Gospodarka i energetyka
Autor sugerując zagospodarowanie opustoszałych hal na centra handlowe przez miasto prawdopodobnie zapomniał o przeszkodach prawnych, które to utrudniają bądź wręcz uniemożliwiają. Nie jest bowiem zgodne z zasadą konkurencyjności aby samorządy i organy władzy publicznej podejmowały działalność gospodarczą. Stanowi to duże niebezpieczeństwo dla podmiotów, które działają na warunkach komercyjnych.
Wydaje mi się, że autor w pewien sposób przeczy sam sobie, jeśli we wstępie wspomina, że sektor handlowo – usługowy jest nasycony, jeśli nie przesycony, a zaraz potem sugeruje zagospodarowanie kolejnych miejsc pod handel.
Co do energetyki to autor trafił przysłowiową „kulą w płot”. Zielona Góra nie ma zbyt wielkiego potencjały jeśli chodzi o produkcję energii ze źródeł odnawialnych. Nie widzę najmniejszej możliwości budowy w Zielonej Górze ani farmy wiatrowej ani elektrowni wodnej. Do budowy pierwszej potrzebna jest przestrzeń, której miasto nie ma i odpowiednie warunki pogodowe, których też nie ma, do budowy elektrowni wodnej potrzebna jest także jedna bardzo ważna rzecz, której miasto także nie ma – rzeka.
Jeśli chodzi o gospodarkę odpadami to na pewno jest ona ważna, ale nie rozpatrywałbym jej z uwagi na specyfikę w ujęciu gospodarczym, ale przy rozwiązaniach dotyczących ochrony środowiska. Nawiasem mówiąc osobnej szczegółowej analizy środowiskowej zabrakło mi w opracowaniu.
Zgadzam się, że w mieście za sprawą ABD i LfC (zlokalizowana co prawda w niedalekim Czerwieńsku) istnieje potencjał do rozwoju nowoczesnych technologii informatycznych i biotechnologii. Jeśli dodać do tego potencjalne wsparcie naukowo – badawcze w postaci Uniwersytetu Zielonogórskiego powstającego w Starym Kisielinie Parku Naukowo – Technologicznego to mogło by się okazać, że nasze oczekiwania w tym zakresie są uzasadnione. Martwią mnie jednak coraz częściej słyszalne głosy o złym zarządzaniu Uniwersytetem, co może mieć negatywny wpływ na jego funkcjonowanie a w rezultacie przygotowanie specjalistów do pracy w sektorach nowych technologii. Jeśli do tego dodać to, że zupełnie „bez głowy” zaplanowano funkcjonowanie Parku Naukowo – Technologicznego to znaczy, że mogą być problemy z podażą wartościowych pracowników na rynku.
3. Potencjał demograficzno – zawodowy
Spostrzeżenia, co do których trudno mieć zastrzeżenia. Oczywiście migracje mają miejsce z uwagi na brak perspektyw rozwoju zawodowego w mieście. Jeśli z Lubuskiej Listy Płac wynika, że najlepiej opłacani są urzędnicy Marszałka i pracownicy naukowi to jest to przyczyna do wszczynania alarmu. W gospodarce niewiele się dzieje. Strefa Aktywności Gospodarczej nie dała miejsc pracy i miasto chyba nie ma pomysłu na nowe tereny pod inwestycje dla potencjalnych inwestorów. Im dłużej trwa ten impas, tym bardziej stajemy się ośrodkiem zacofanym i możemy się spodziewać dalszego odpływu ludności z miasta i zubożenia społeczeństwa.
Nie zgadzam się z tym, że nie powinno się stymulować inicjowania działalności gospodarczej. Mikroprzedsiębiorstwa i Sektor MŚP to ponad połowa PKB całej Europy. W tych właśnie małych firmach jest przyszłość Europy a w ten sposób także Polski. Problem jest zgoła inny – systemowy. Polski system nie ułatwia zakładania działalności gospodarczej. Proponowane przez rząd rozwiązania są fasadowe, a dotacje oferowane przez urząd pracy czy nawet przez programy UE dla osoby, która ma dobry pomysł ale nie posiada kapitału są po prostu śmiesznie niskie.
4. Infrastruktura
Jeśli chodzi o plan rewitalizacji miasta, to mimo iż nie opiera się on na konkretnym dokumencie planistycznym, to miasto naprawdę pięknieje i tu sprawdzają się działania doraźne. Jeśli w takim tempie będziemy dokonywać rewitalizacji miasta w następnych latach to ma ono szansę stać się estetyczną perełką na Ścianie Zachodniej. Nie sądzę, że dobrym pomysłem jest tu forowanie rozwiązań dość kłopotliwych w realizacji i w weryfikacji.
Jeśli chodzi o komunikację publiczną to nie jest to tylko PKS i MZK. Wprawdzie są zlecone przez miasto badania rynkowe nad możliwością wprowadzenia autobusów zasilanych za pomocą energii elektrycznej, tym niemniej nie wydaje mi się to ani potrzebne ani uzasadnione ekonomicznie. Problemem podstawowym moim zdaniem jest relacja pomiędzy spółką odpowiedzialną za transport miejski a miastem, które nie ma żadnej kontroli nad dotacją, którą przekazuje rokrocznie spółce. Nie mogę potwierdzić, że Miasto Zielona Góra posiada połowę udziałów w PKS Zielona Góra, ale na gruncie wiedzy którą posiadam wydaje mi się, że tak nie jest.
Wsparcie połączeń rzecznych między Cigacicami i Brandenburgią, podobnie jak koordynację całości ruchu turystycznego na rzece Odrze pozostawiłbym w kompetencjach Marszałka Lubuskiego i gmin leżących na trasie lubuskiej żeglugi rzecznej.
5. Oświata i kultura
Nie zgadzam się też, że Centrum Biznesu powinno być zaadaptowane na siedzibę ośrodka kultury. W mieście z powodzeniem funkcjonują instytucje kultury (ZOK, RCAK), na pewno dobrą robotę wykonuje Kombinat Kultury i BWA, a pewnie pominąłem inne instytucje, które wiele robią na tym polu. Nie sądzę, że rachunek ekonomiczny i potrzeby społeczne przemawiają za tym, żeby tworzyć kolejną instytucję, której większość kosztów funkcjonowania pochłaniałyby koszty utrzymania budynku.
6. Turystyka, sport i rekreacja
Jeśli autor proponuje ochrzcić Zielona Górę miastem festynów to ja się z takim planem głęboko nie zgadzam. Uważam, że miasto – dzięki temu, że nie ma w nim przemysłu – stać na wypromowanie ciekawego produktu turystycznego. Z klocków tj. winobranie, tradycja winiarska, starówka, procesy czarownic można stworzyć całkiem ciekawą układankę.
Jeśli chodzi o sport to wydaje się, że solą w oku osób zarządzających sportem w Zielonej Górze jest obiekt przy ulicy Sulechowskiej, który jest stadionem o przestarzałej infrastrukturze. Wydaje się, że na tym polu potrzebna jest męska decyzja o zaprzestaniu dofinansowywania drugoligowej Lechii Zielona Góra przez miasto i przeznaczenie tych pieniędzy na poprawę infrastruktury w perspektywie kilkuletniej.
Jestem gorącym zwolennikiem zaprzestania wydawania pieniędzy przez miasto na żużel, który posiada sponsorów i kibiców, którzy są zdolni ponosić ciężar funkcjonowania ekstraligowej drużyny żużlowej. Na przeciwnym azymucie znajdują się bowiem sportowcy reprezentujący niszowe dyscypliny, których miasto nie dofinansowuje wcale lub w dalece niewystarczającym zakresie.
Dokonując inwentaryzacji zasobów Krzysztof Olszak jakby zupełnie zapomniał o hali CRS, które stają się wizytówką sportowej i rekreacyjnej Zielonej Góry. Jeśli chodzi o basen na ulicy Wyspiańskiego to wydaje mi się, że nie jest on konkurencją dla parku wodnego. Myślę, że to sama korzyść dla basenu przy Wyspiańskiego, że został on odciążony, gdy wczesnej korzystanie z tego obiektu było bardzo uciążliwe. O ile modernizacja „Tatrzańskiej” wydaje się potrzebna i pożądana, o tyle mówienie o turystyce w tym zakresie wydaje się być już śmieszne.
Reasumując oprócz trafnych spostrzeżeń w swojej opinii zawarłem wiele krytycznych uwag pod adresem pracy Krzysztofa Olszaka. Brakuje mi tu zdecydowanie analizy SWAT, co najbardziej uwidacznia się przy analizie posiadanych zasobów. Proponowane rozwiązania nie zawierają szczegółowego uzasadnienia. Tym niemniej dla mnie jako kogoś kto liznął trochę metodologii budowania takich strategii wydaje się to opracowanie wartościowe. Ufam, że uwagi tu zawarte położą nowe światło na zmodyfikowane przez Krzysztofa Olszaka uwagi do strategii.
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
Wzorowa polemika
Bardzo mi Pan swoimi artykułami imponuje. Zgadzam się z ambiwalencją społeczną, o której Pan napisał. Potwierdzają ją nawet niektóre wypowiedzi MM-kowiczów o sprawach rozwoju, inwestycji naszego miasta. Posiada pan dużą wiedzę i stąd taka rzeczowa dyskusja z KOlszakiem, którego artykuły czytałam z takim samym zainteresowaniem. Jeden i drugi Pan ma dużo racji. Mimo różnicy zdań, gdyby Panowie mogli, na pewno wypracowaliby wspólny, dobry program rozwoju miasta i...może kiedyś taki powstanie. Nie zamierzam polemizować, dyskutować z jednym, czy drugim Panem, bo nie mam wystarczającej wiedzy (ale napisałam, po prostu za mało wiem). Gratuluję artykułu tak, jak gratuluję obu Panom dyskusji. Mam nadzieję, że czytają ją ci, od których rozwój Zielonej Góry najbardziej zależy, a my, MM-kowicze, uczmy się tak polemizować.
Jak czytam Panów artykuły, to zawsze myślę, że jesteście ludźmi, którym bardzo na dobru naszego miasta zależy i walczycie o to dobro swoimi mądrymi artykułami.
Przepraszam, że pod tym artykułem odnoszę się do obu Panów, ale ich 2 artykuły stanowią dla mnie jakby całość.
Trochę wlazłeś w skórę jednak urzędnika zamiast publicysty :P
1. To nie jest dokument, a nie na pewno w sensie prawno-administracyjnym. Mimo wszystko dzięki za twoje uwagi. Myślę, że potraktowałeś to jako dokument, a nie artykuł i stąd tak dokładna analiza. Na pewno je wykorzystam, jeśli będę projektował jakiś dokument planistyczny. :)
2. Lasy rzeczywiście zajmują dość spory obszar terytorium, nie jest to jego połowa, ale prawie połowa / "mniejsza połowa" - jeśli można się tak wyrazić. Naprawdę Zielona Góra to duża połać lasu. Masz rację, że to nastręcza trudności w rozmowach z Dyrekcją Lasów Państwowych.
3. Nie jestem przeciwko mikrofirmom. O nie! Jestem za nawet na 10-20 lat do przodu, ale w perspektywie 100 lat wspieranie mikrofirm nie jest, wg mnie, dobre. To wynika po części z mojego poglądu o stosunku ilościowym szef-pracownik.
4. Wspominając o nowych technologicznie źródłach energii nie chodziło mi konkretnie o jakiś przykład, ale o wejście w ten, że tak powiem, "interes".
5. Wyrażam pogląd, że śmieci będą dobrem w podobnym sensie co np. węgiel. Pogląd ten opieram na działaniach rządu Albanii, który ogłosił, że będzie przyjmował śmieci do swojego kraju. Taka decyzja nie jest głupotą (żaden rząd głupio się nie zachowuje, ale ma w tym jakiś interes).
6. Nie widzę sprzeczności między mówieniem, że "usługi i handel w mieście są przesycone" a tym, żeby budować galerie handlowe w dawnych domach handlowych i towarowych. Chciałem zwrócić tylko uwagę, że można łatwo wykorzystać to, co się ma z przeznaczeniem na to, do czego to było (np. budowanie hipermarketów nie od podstaw, ale w istniejących halach, po co nam puste hale?).
7. Wierz mi, naprawdę miasto posiada 49% udziałów PKS Zielona Góra dzięki decyzji radnych ubiegłej kadencji. Nie wiem czy zostały jeszcze jakieś formalności i czy radni zmienili decyzję. Taka decyzja jednak zapadła.
8. Co do zagospodarowania budynku Centrum Biznesu to była tylko sugestia, więc naturalną koleją rzeczy jest jeśli się z nią nie zgadzasz.
9. "Jeśli autor proponuje ochrzcić Zielona Górę miastem festynów to ja się z takim planem głęboko nie zgadzam. Uważam, że miasto – dzięki temu, że nie ma w nim przemysłu – stać na wypromowanie ciekawego produktu turystycznego" - nie rozumiem tego zdania. Mnie chodziło o sugestię w sprawie polityki "ożywienia miasta", by organizować częściej "deptakowe" imprezy o mniejszej skali niż Winobranie, ale w podobnej formie usługowo-handlowej. W wielu miastach zachodnioeuropejskich tym właśnie przyciąga się ludzi na starówki. Nie rozumiem ciebie, bo najpierw musisz veto do mojej sugestii, a potem proponujesz ułożenie z klocków starówka, winobranie, historie palenia czarownic ciekawą turystyczną układankę.
10. Wspomniałem o parku wodnym, tyle że nie nazwałem tego CRS. Nie akcentowałem tego, bo zostało już tu wiele zrobione, więc nie wiem co jeszcze można zrobić w dalszej perspektywie z CRS? Na pewno trzeba obmyślić plan zagospodarowania dla basenu przy Wyspiańskiego - coś z tym trzeba zrobić - był to miejski basen przed parkiem wodnym , a teraz jego znaczenie zmniejszyło się z pojawieniem parku wodnego.
11. Górka Tatrzańska - dobrze byłoby zainteresować się jej odbudową. Dawno, dawno temu w wyborach w których po raz pierwszy wygrał Kubicki (z Bukiewicz) takie pomysły padały (od strony chyba od Bukiewicz). Potem sprawa zamilkła na wieki wieków, mam nadzieję, że nie na amen. Nie uważam traktowanie tej sprawy jako śmiesznej w kategorii turystyki. Zresztą ten punkt potraktowałem jako zbiorczy "turystyka, sport, rekreacja", więc nie odnosiłem się do konkretnej sfery. Myślałem, że to było zrozumiałe.
12. Stanowczo protestuję aby kibice dofinansowywali sporty miejskie. Nawet jeśli to jest żużel. A także protestuję by "odpuszczać sobie" dotacje finansowe na miejskie drużyny drugoligowe. Przykład Zastalu. Długo, długo siedział w ogonku i nagle się wybił na czołówki. Tak samo nie można rezygnować z naszej drugoligowej piłki nożnej, ani z żużla.
13. Owszem połączenia rzeczne z Niemcami są w gestii powiatów i województwa ale to nie przeszkadza w podejmowaniu działań i zajmowania stanowiska przez władze miasta w tej sprawie. Bądź co bądź miasto nie jest samotną wyspą.
14. O idei CNiK-u wspomniałem w analogii do tego, co jest w wielu polskich miastach. Ideę warto rozważyć. Można jej nie realizować. Można ją odrzucić, ale warto się nad nią zastanowić. Chciałem tylko to zakomunikować.
15. Nie rozumiem tego zarzutu, że niby uczelnia jest źle administrowana? Nic takiego nie wyraziłem... chodziło mi o stworzenie jakiś działań do zagospodarowania przez miasto rzeszy absolwentów. Np. podałem pedagogikę (potrzeba opiekunów). To wszystko.
16. Wyrażam pogląd i postuluję, by dotacje miejskie na sport rozdzielano RÓWNOMIERNIE. Tyle. :)
17. Widzę, że to temat dla ciebie wdzięczny. :) Ot, mój podarek noworoczny dla ciebie z czego skorzystałeś i przejechałeś się szkiełkiem po całym moim oku. :)
18. Zwracam uwagę na to: "Nawet jeśli nie posiada waloru dokumentu naukowego ani planistycznego to jest głosem mieszkańca" - wolałbym "MMkowicza" i to by traktować to w kategorii artykułu aniżeli dokumentu. :):)
19. Jeśli miałbyś ochotę moglibyśmy wspólnymi siłami taką strategię wyrysować. Ale nie w sensie prawno-administracyjnym, bo takie strategie i plany w magistracie zapewne powstają. Otóż... tutaj muszę nieco wyjaśnić.
20. Zaczytując się ostatnio w koncepcji Giedroycia o wschodniej polityce polskiej (można się z nią nie zgadzać, ale nie można jej zarzucać, że w jej czasie nie było innej w pełni wyrysowanej), pomyślałem sobie że taka koncepcja na "lata" a więc na dłużej niż ustawa przewiduje, by wyrysować ogólny kierunek działań całego miasta, miastu by się przydała. NIE zamierzałem, nie było moją intencją i nie chcę porównywać się do Giedroycia, bo to nie jest ta liga (w tym sensie że Giedroyciowi nie dorównam). Ale takowa koncepcja by się miastu przydała.
Oczywista
@KOKO:Strategia to dokument, który ma kilkaset stron. Coś co my robimy to tylko i wyłącznie spostrzeżenia, które mogą być wziete pod uwagę przy tworzeniu dokumentu o charakterze systemowym.
Ad.3 Mikroprzedsiębiorstwa. Zwracasz uwagę na stosunek pracownik - pracodawca. Chyba idziemy tak naprawdę w tym samymkierunku. To,ze stwarza się warunki pod tworzenie mikroprzedsiębiorstw nie znaczy że muszą one funkcjonować jako jednoosobowe firmy przez cały czas swojego istnienia. Narturalnym jets że jeśli firma ma sie dobrze to sie rozwija i w ten sposób zwiększa się też jej wielkość zatrudnienia. Ważen jest żeby tworzyć takie warunki, żeby te małe firmy mogły powstawać i sie rozwijać.
Ad. 5 Odpady. Samo przyjmowanie odpadów to "interes nakrtótką metę". Istotne jest żeby te odpady poddawać odzyskowi i je unieszkodliwość. Pomysł Albanii jest moim zdaniem naiwny. Opierają sie tylko na tym, że koszt utylizacji odpadu w Albanii jest kilka a moze nawet kilkunastokrotnie niższy niż we Włoszech, w Hiszpanii, czy innych państwach starej Europy. Kluczem do powoidzenia w tym interesie jest w pierwszej kolejności zagospodarowanie odpadów swoich, a w dlaszej kolejnosci przyjmowanie odpadów z zewnątrz. Jak wiesz w tym zakresie coś sie na Raculi "dzieję".
9. Turystyka. Ja oczywiscie napisałem to bardzo naiwnie i nalezy to sprostować. Jeśli Zielona Góra chce istnieć narynku turystycznym musi stworzyć PRODUKT TURYSTYCZNY. To jest warunek sine qua non zaistnienia w Polsce i w Świecie. Produkt to nie tylko rzecz warta zobaczenia, ale cała startegia promocji i konkretne działania w tym zakresie. Tego nigdy nie było i nadal nie ma.
10. Przyczepiłem się do tej hali sportowej, bo w innym miejscu piszesz, że miasto posiada jedną halę sportową należącą do Uniwersytetu. Miałeś namysli hale na Szafrana. Tymczasem CRS to druga hala i tak naprawdę ta wiodąca.
11. Może zmieni coś nowa ustawa o sporcie. Zobaczymy. Jeśli mówimy o sporcie na szczeblu profesjonalnym (żużel, koszykówka,piłka nożna) to uważam że jeśli płacimy komuś z zewnątrz to miernikiem potrzeby takiego działania powinien być kibic. Jesli na mecz Lechii Zielona Góa przychodzi 80 kibiców, z czego kilkunastu po pół godziny gry idą obejrzeć postępy tramkazry to ja uważam że Lechii jest potrzebny zupełnie inny plan.
Co do żużla jest inaczej. Bo nie może być tak, że ten sport zabiera większość pieniędzy miejskich na sporti promocję, a tam jeździ 7 facetów przez póltora godziny. Proszę zwrócić uwagę, że w podobny sposób sport zostanie w przyszłym roku zabity u naszych sąsiadó w Gorzowie. Oni tam sobie wymyślili Grand Prix i miasto wyłożyło na to ogromne pieniądze. Ja jeździęłm na turnieje cyklu Grand Prix na żużlu i widziałem o co chodzi. Ta impreza w Gorzowie sprawdzi sie tylko i wyłącznie w pierwszym roku, ale jeśli Gorzowianie będą chcieli zorganizować ja po raz drugi to bedzie totalna klapa. Chyba, że bilety będą po 10 zł a pogoda dopisze. Sęk w tym, ze kiedy inne samorządy poznały już o co chodzi firmie BSI, która organizuje cykl znalazł sie taki "Jeleń - Gorzów", któy jest w stanie zapłacić dużo. A przecież nie dalej jak w zeszłym sezonie rodowity gorzowianin Krzysiek Cegielski musiał tłumaczyć redaktorom żużlowym na antenei że Gorzów nie leży w WLKP. Ot, tyle warta ta promocja.
15. O tym, ze uczelnia jest źle administrowana to ja wyrażam taki pogląd. No i nie bezpodstawnie.
16. Co to znaczy żeby dotacje na sport były rozdzielane równomiernie?
17. Dziękuję za podarki noworoczne. Rzeczywiście ostatnio mnie rozpieszczasz tematami "szkiełka".
Jeśli chodzi o taką strategię to oczywiste, że chętnie bym się w coś takiego pobawił. Kiedyś juz próbowałempodejmować takie działania w kontekscie marki Zielonej Góry, ale jeszcze wtedy KOlszaka tu nie było. :)
Się mi zrobiło miło, ale do rzeczy :P
@AmIright:1. Kwestia mikroprzedsiębiorstw. To się zgadzamy. Ja tylko wyraziłem obawę, by nie było tak, że na 100.000 mieszkańców będzie 100.000 szefów firm (liczba bardzo umowna, schemat).
2. Oczywiście, że najpierw trzeba rozprawić się z "własnymi" śmieciami, by później je przyjmować. Nie można jednak się oszukiwać, ze "śmieci" to nie jest jakichś potencjał do wykorzystania. Nawet jeśli słowo "śmieci" brzmi dziwacznie i śmiesznie. :)
3. Produkt turystyczny. Racja. Co jest takim Zielonej Góry? Zabrzmi to śmiesznie, ale... znajduję tylko jedno. Moneta winobraniowa, która i tak miała krótki żywot. To trochę za mało, nie uważasz? Czy nie można byłoby np. zainwestować we wzgórze winne? (np. produkcja chociaż jednej małej beczułki wina "rękami" winiarzy)? Oczywiście kwestia realizacji, możliwości itp. Ta "beczułka wina" to tylko jeden z wielu przykładów, który ma uświadomić, że jeśli tylko się chce - Zielona Góra może posiadać własny produkt turyst. i niekoniecznie musi to być beczułka... no chyba, że porównamy brzuch Bachusa... o, to też można klasyfikować pod produkt, ale to jest pomnik. Fakt faktem to co nazwałeś produktem turystycznym mam wrażenie nie istnieje w mieście.
4. Równomiernie - z rozsądkiem. Chorą sytuacją jest jeśli na żużel płaci się 90% budżetu "sportowego" a inne sporty się ignoruje. Ja oczywiście schematycznie te 90% podałem... liczby mogą się różnić. Jestem za tym by trochę piłka nożna, trochę koszykówka, trochę żużel itp. itd. Oczywiście plus to ile te sporty wnoszą dla miasta...Innymi słowy równomiernie, z rozsądkiem tyle ile dany sport wymaga nakładów by się to opłaciło.
5. Moja sugestia dot. olimpiady miałaby obejmować różne dyscypliny sportowe a nie jedną. Można tak zaplanować taką olimpiadę, by nie popełniać błędów innych.
6. Jeśli chodzi jeszcze raz o budynek Centrum Biznesu... to osobiście wolałbym by miasto tego obiektu się nie pozbywało... a żeby zagospodarowało.. np.. ale to tylko sugestia... zamiast wydawać miliony na nowy budynek magistratu (jest konieczność powiększenia uemu a przynajmniej niedawno Kubicki tak coś tam przebąkiwał) można byłoby zaadoptować go na pewno koszty utrzymania byłyby mniejsze od postawienia nowego obiektu, a koszty pokryłyby się z zapotrzebowaniem miasta. To tylko sugestia. Cokolwiek zrobić z tym budynkiem, ale NIE sprzedawać.
No, no !!!
Niezła polemika. Czytając tak się wciągnąłem, jak bym czytał niezłą książkę. Ale to znaczy że dyskusje prowadzone za sprawą AmIright-a i KOlszak-a są na wysokim poziomie i podnoszą prestiż naszego portalu społecznościowego. Brawa dla Was obojga!!!