Świat wstrzymał oddech. Rodacy na obczyźnie pytają co dalej?
Zdjęcie satelitarne miejsca katastrofy. Widać w prawej górnej części zdjęcia szczątki samolotu. Zdjęcie dzięki uprzejmości portalu Dziennika Wschodniego, a pochodzi z DigitalGlobe.
Sobota była niewątpliwie szokującym dniem dla wszystkich Polaków. Do nas, będących na miejscu informacje dotarły szybciej.
Swoich bliskich we Włoszech poinformowałam o tym smutnym wydarzeniu po godzinie 11.00. Nic jeszcze nie wiedzieli. Dopiero po 12.00 oddzwoniła do mnie koleżanka i powiedziała, że ta wiadomość obiega chyba cały świat.
Znajomy przebywający w Wielkiej Brytanii dowiedział się o katastrofie sms-em, który wysłała mu siostra. Jak mówił, myślał, że to był jakiś żart. Potem ogarnął go szok i niedowierzanie. Zresztą jak nas wszystkich.
Wiadć, że to straszne wydarzenie nie przeszło bokiem w innych krajach.
Powitanie trumny z ciałem prezydenta było pokazywane we wszystkich znanych mi telewizjach, a znicze paliły się pod ambasadami Wielkiej Brytani, Włoch, Niemiec czy Francji.
W takich chwilach widać jaki solidarny jest naród polski - szkoda, że tylko w takich.
Jestem w stałym kontakcie z moimi znajomymi i mniej więcej wiem co dzieje się w innych krajach.
Na ekranach telewizorów pokazano także zdjęcia poległych w katastrofie samolotowej.
Wśród włoskich polityków pojawiły się pytania, jak teraz będzie wyglądała scena polityczna Polski? Są to niepokojące pytania. Wszyscy wstrzymali oddech i czekają.
Z tego co mi wiadomo na pogrzebie może się pojawić premier Berlusconi - wczoraj była wzmianka na ten temat we włoskiej telewizji.
W Wielkiej Brytanii dużo się mówi o prezydencie Kaczorowskim - przecież tam mieszkał.
Moja koleżanka powiedziała mi, że nawet nie wiedziała, jak bardzo kocha Polskę i że ostatnie wydarzenia tak na nią wpłyną.
Włosi razem z nami przeżywają tą tragedię - mówiła. Wykazali się dużą wyrozumiałością. Dostaliśmy urlopy żeby się jakoś poukładać. To będzie trudne, ale życie dalej płynie.


























Kontakt:
Na pytanie :Co dalej?
najlepsza odpowiedź brzmi: mamy konstytucję. I wybierzemy kolejnego prezydenta. Polacy lubią się zamartwiać więc chętnie oglądają defilady trumien. Ale przecież do pracy chodzą, na zajęcia studenckie chodzą. Czy coś takiego się stało co zagraża podstawowym prawom obywatelskim do życia, pracy, zakupów? Nawet Stan Wojenny który przecież ograniaczał spotkania, nocne spacery, wyjazdy itp nie zagroził Narodowi Polskiemu. Reasumujac- z całym szacunkiem do majestatu śmierci proponuję potraktować Ją jako niespodziewane może tak szybko ale prawne następstwo życia każdego z nas. I żyjmy póki czas.
Śmierć jest głucha,nikogo nie słucha.
Na wszystko jest sposób, tylko na śmierć nie ma żadnego. Śmierć nie zna prawa żadnego.bierze i pana i ubogiego. Jednakowo wisi nad wszystkimi.
Bruksela
Właśnie słucham relacji z uroczystego posiedzenia Parlamentu Europejskiego i patrzę na hołd , jaki oddają poległym w tragedii pod Smoleńskiem.