drukuj

Świat widziany przez Zezowatego Oposa Heidi (1)

Ilustracja Redakcji

fot.Dimitris Kritsotakis/sxc.hu

I tak sobie siedzę i tak sobie myślę. I tak sobie wymyśliłem. Wszędzie wejdź i zobacz na portal mmzielonagora.pl, przeczytaj, opublikuj, dodaj swoje zdjęcie. Pomyślałem, w końcu i tak większość życia obserwuje i powiem Wam coś: widzę świat caaaałkiem inaczej....

I jestem w polu treść, więc kilka punktów mam już za sobą. Kurcze fajne uczucie. Podjechawszy do góry robi wrażenie, odznaczyłem i wypełniłem pola bez większego spocenia futerka.

No tak więc witam Was wszystkich w moim skromnym świecie. Postanowiłem dołączyć do grona zacnych MM-kowiczów i przedstawić całemu światu moje pewne spostrzeżenia.

Mój cały dzień, a nawet nie waham się użyć tego sformułowania, moje całe życie! składa się z obserwacji. Miejsc, przedmiotów ruchomych i stałych, osobników posiadających dwie nogi, przemieszczających się w różnych kierunkach, bądź też tarzających się, siedzących, leżących, skaczących i tak dalej i tak dalej. Co jeszcze? Czteronożnych owłosieńców , szumiących patentów i wydobywających różne dźwięki niezidentyfikowanych mi bliżej obiektów.

Siedzę i obserwuję

I co widzę?

To zależy od dnia. Wszystko w  sumie zależy od dnia, pogody, czasu, miejsca i akcji. Nie przemieszczam się zbyt często, ale mój wzrok , uwierzcie mi, skupia się zawsze na najciekawszych miejscach, najbardziej intrygujących punktach, naj naj pobudzających moje szare komórki do pewnego procesu, jakim można spokojnie, bez wyrzutów sumienia nazwać myśleniem. Skupia się tak! I tak wypatrzył, wyskupiał pewne spostrzeżenia, zdania, opinie, a nawet tezunie.

Dzisiaj skupił się na ludziach...chyba na nich...

Ludzie no niby osoby myślące, niby też bardzo dziwnie skonstruowane i różniące się od siebie po całej długości geograficznej. Ale dla mnie i podobne i ograniczone w pewnych sferach umysłowych i nawet w prosty sposób skonstruowane. A teraz Wasze zdziwienie? Czy może zrozumienie? O co w tej mieszaninie chodzi? Oj chodzi przez cały dzień, a nawet dwa i nie chce tak na prawdę wyjść. Wszyscy zbiegają mi się w jeden punkt, powód prosty, aczkolwiek nie do końca przez wszystkich zrozumiały. W punkcie zero a nawet zero na minusie. Dla mnie są przeźroczyści i oczywiście. Wiem, kiedy co nastąpi, kiedy padnie dane słowo, kiedy spojrzenie odpowiednio zostanie skierowane i to pod jakim kątem. Niby niemożliwe, ale na to wygląda, że jestem ewenementem. Ja to widzę!!!

Środek takiego przyjmijmy, nie obrażając nikogo, ludziika, skonstruowanego z pewnego materiały, wypełniony jest po brzegi. Różnymi różnościami, które w pewnym momencie przypominają wielki czarny gar na ogniu, z którego wydobywają się zielono-bulgoczące gluty. W drugim momencie dość skomplikowaną maszynę pełną kół, śrub, ruszających się metalowo-drewniano-miedzianych elementów. Powłoka pozostaje bez zmiany. Sytuacja prosta. Wita się czerwony ludzik z zielonych. Co słychać? - Wszystko w porządku. A w środku zielone gluty, aż wypływają. Różowy ludzik z żółtym : - Świetne buty, - Dzięki kupione za ...... w ......- w środku różowego ludzika piszczy, dymi, skrzypi!

I po co to, na co to? Nie wiem, ale tak już w naszej przyrodzie jest. Zasłaniamy się pod maskami, które widać. Wszystkim się wydaje, że nie, ale ja to widzę! I na pewno nie jestem jedynym oposem w naszej winiarskiej krainie.

Ta sama zawiła przypadłość pojawia się w świecie bardziej zorganizowanych grup, wielokolorowych ludzików. Oj wtedy to grzmi i nawet piorunami wali. Niby wszystko cacy, niby okej, a odejdzie jeden z grupy i co się dzieje, zamieszanie i szara aura. W jeden dzień 152 centymetry potrafią wskoczyć o 10 cm w górę, albo spaść o 15 cm w dół. Jedni z długich tyczek opadają do postaci wykręconej litery może U może V. Na ulicach czasem zauważam, że ludziki są skonstruowane z pewnego na prawdę nieprawdopodobnego materiału. Ich szyje potrafią się wykręcać w przeróżnych kierunkach, czasem nawet głowa przemieszcza się i to z takim tempem, że przyznam się próbuję i nawet mi jeszcze ani razu nie wyszło. Głowa, szyja, a co z oczami. Ojejku - moje przy nich to mały pikuś. Malutki, maluteńki. Rosną, wychodzą z danego im miejsca, wychylają się, czasem wędrują nawet na tył, obracają się, przekręcają. Powodów miliony. I chyba nie muszę pisać, co, kto lub dlaczego takie paranienormalne opcje mają miejsce. Jeszcze gdyby, to przynosiło jakieś zyski, wnioski, ależ nie, ależ po co, na co . E tam....

* * *

Zobacz nas na facebooku: 

strona portalu Moje Miasto Zielona Góra

strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra

Zdjęcia

  • Ilustracja Redakcji

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Magdalena Galus
Magdalena Galus wt., 2011-02-15 14:24

Właśnie...

Niby tak niepojęte wydają nam się pewne zachowania, pozornie niedopuszczalne, niepożądane a przecież znane nam tak dobrze. Jako istoty ukształtowane przez szereg interakcji międzyludzkich do jakich dochodzi między nami a resztą społeczeństwa odkąd pojawimy się na tym świecie musimy zdawać sobie sprawę, że nie bylibyśmy tym kim jesteśmy gdyby nie owe zachowania. A mówienie zawsze prawdy tylko po to, żeby nie bulgotało ... Nie każdy chce ją zawsze słyszeć, nie każdy chce ją zawsze wypowiadać.

Magdalenka