Świat według Clarksona. Część 4. W czym problem? - recenzja książki
Ramsay'a i Clarksona łączy to, że obydwaj są Anglikami... No i jak się okazuje angielski humor nie jest zły :D
Tak, dzisiaj dołączył do grona moich ulubieńców właśnie Jeremy Clarkson. To że jest bezczelny to mało powiedziane, wszystko wie, sypie dowcipami z rękawa i na wszystko ma radę.
Skoro potrafi rozwiązać każdy problem, myślę sobie, to czego u licha mieszka na wyspach.
Niech przyjeżdża i zrewolucjonizuje naszą gospodarkę, przemysł, służbę zdrowia, więzienia, podatki etc....
Powiem Wam jedno, po przeczytaniu serii felietonów zebranych w "W czym problem" stwierdzam, że u nas nie jest tak źle...Jeśli ktoś oglądał Monty Pythona i zasmakuje Clarksona to zgodzi się...że w Wielkiej Brytanii mają miejsce równie dziwaczne dziwaczne sytuacje, ludzie mają podobne problemy a ich służba zdrowia niczym aż tak szczególnym się nie różni od naszej.
Do tekstów Clarksona trzeba podejść trochę z przymrużeniem oka. Usiąść wygodnie w fotelu i przypomnieć sobie smerfa marudę, no bo trochę go przypomina.
Pomyśl, czy byłeś/byłaś kiedyś na tyle szczera/y by wyrazić publicznie swoje niezadowolenie na pewne tematy i komentować absurdalne posunięcia rządu, osób publicznych, wydarzeń?
Nie...bo zazwyczaj każdy się boi, o joj co ludzie powiedzą, szczerość nie jest mile widziana. Ale za to uznawana jest ogólna aprobata wszelkich poczynań, choć w głębi biedny "ludź" się gotuje w środku i aż kipi.
Clarkson się niczego i nikogo nie boi. Za to ma u mnie wielkiego plusa!
Więc w czym jest ten problem?
A no jest w jak ich nazywa Clarkson "głupich ludziach", "eko-czóbkach", "ptasich móżdżkach" nami rządzących, głupiej nowoczesnej technice.
Spośród wszystkich felietonów kilka moich ulubionych zagadnień.
*Technika
Coś Ci ciągle "pipa"? A to komórka, zmywarka, kuchenka, pralka, piec, alarm. Człowiek biega i szuka, nie wiadomo czy chwytać gaz łzawiący bo akurat właśnie ktoś się do ciebie włamuje czy biec z miską wyciągać pranie. Rozprasza...nie mówię już nic o telefonach z wibracją, śpisz sobie a tu w środku nocy stolik nocny wbija się piętro niżej do sąsiadów, bo akurat komuś się przypomniało, że nie odpisał na sms-a.
*Ekologia
Eko-czóbki twierdzą, że wyrzucając nieskonsumowane ziemniaki przyczyniamy się do globalnego ocieplenia.
Jak? A no tak, że gnijący ziemniak uwalnia do atmosfery metan, który przyczynia się do owego ocieplenia 20 razy bardziej niż dwutlenek węgla, a to zabija misie polarne pływające sobie na krach lodowych. Jeśli jednak zjecie ten ziemniak a "po jakimś czasie wyjdzie wam z tyłka, trafi do oczyszczalni ścieków i skończy w ziemi. Gdzie zgnije". I co? Też wytworzy się metan.
Jakie jest wyjście Clarksona?"sposobem zapobiegnięcia przemianie kartofla w olbrzymią, trucicielską chmurę duszącego gazu jest telefon do Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych z prośba o nalot dywanowy na plantacje ziemniaków na równinach Lincolnshire i zrzucenie Agent Orange" (trucizna niszcząca uprawy, drzewa, krzewy - stosowany podczas wojny w Wietnamie).
Aby jednak nie rozrzucać odpadków pojawiły się kontenery na określone odpady tj plastik, szkło, papier i organiczne. Sortujemy pięknie nasze odpady, które i tak później lądują w jednym pojemniku. Najprościej mieć kury bo a nuż karmiąc je swoimi odpadami zaczną znosić jaja w butelkach po ketchupie...jakie praktyczne nieprawdaż?
*Sposób na przepełnione więzienia i ...?
Więzień jako lokator. To kolejny komiczny plan Clarksona. Więzienia przepełnione są zboczeńcami, którzy zjedli swojego kochanka na śniadanie, nie ma z nimi co zrobić, cele pękają w szwach. A z drugiej strony biedni zadłużeni ludzie, których nie stać na czynsz. To można połączyć - "rząd powinien wypłacać im co miesiąc niewielką kwotę, która ma iść na spłatę kredytu, pod warunkiem, że zgodziliby się przetrzymywać w swoim pokoju gościnnym więźnia".
Zadłużeni spłacają hipoteki i czynsze, a w więzieniach jest trochę luźniej.
Trochę ryzykowne bo można rzeczywiście trafić na jakiegoś Hannibala Lectera...
*Mroczny i wredny prosiaczek
Superman, James Bond i Batman...To postacie skomplikowane! Najnowsze wznowienia popularnych filmów i seriali profanują postać bohatera. Na przykład taki Batman "zamiast przedzierać się przebojem przez słabą jak kalka kreślarska fabułę w obcisłym superkombinezonie, nasz bohater jest zamyśloną i
skomplikowaną postacią, torturowana przez wewnętrzne demony, poczucie nieprzydatności i być może wstydu z powodu tego, co on i Robin zwykli robić razem w łazience jeszcze w latach sześćdziesiątych."
Taki James Bond ma obecnie mało akcji brutalnie uciętych na rzecz "uwodzicielskich ujęć" Daniela Craiga. Wolałam Rogera Moore'a jako agenta 007, a chyba najbardziej męski jako agent był Sean Connery, no ale to moje zdanie...kto by tam patrzył na strzelanie gdy takie "ciacho" na ekranie ;D
Superman zamiast latać tam i z powrotem i zmieniać kierunek obrotu Ziemi zastanawia się jaki sens jest bycie superbohaterem. No jak to jaki? Mogę wszystko!
A Puchatek? Opowiadania o nim są tak proste "Były urodziny Kłapouchego. Puchatek poczuł, ze powinien mieć dla niego prezent. prosiaczek [...]postanowił, ze będzie pierwszy, aby to jemu przypisano ten pomysł. przewrócił się. Prezent eksplodował. Czyli dostał za swoje. Koniec", że aż piękne w swojej prostocie.
Ale gdy wznowi się powieść i dopisze kolejne przygody będziemy musieli dowiedzieć się "czemu Kłapouchy był przez cały czas taki ponury [...] Potem zostaniemy zachęceni, by odkryć powody tego, ze prosiaczek stał się tak wredną kreaturą. Być może miało to jakiś związek z jego wzrostem. Może jest zgorzkniały i złośliwy, ponieważ cierpi na SNP - Syndrom Niskiego Prosięcia".
Czy Prosiaczek był zgorzkniały? Nie nie zgadzam się, zawsze odbierałam go jako strachliwego, głupiutkiego prosiaka bojącego się własnego cienia. A czy współczesny Krzyś mógłby mieć ciemniejszą karnację. Swego czasu widziałam komputerowo stworzoną bajkę "Kubuś Puchatek" - koszmar straszny, ucieszyłby jakieś bobo w wieku 8 miesięcy, dla trochę większego bobo to pogrzeb tradycyjnej i pięknej Disneyowskiej animacji.
*Recykling cielesny
Jakież marnotrawstwo, że pozwalamy na to by nasze ciało po zakończeniu ziemskiej podróży trafiło kilka metrów pod ziemię.
Bo na przykład taka wdowa, mogłaby ze swojego męża zrobić całkiem okazały diament, oczywiście po odpowiedniej obróbce i technologii, po czym mogła by sobie oprawić go i nosić dumnie na dłoni, albo w innym ciekawym miejscu.
Nasze prochy mogłyby być zmieszane z farbami i trwalibyśmy na jakimś dziele sztuki po wsze czasy na przykład bylibyśmy lewą piersią Angeliny Jolie na obrazie.
Albo dodane do stopu metalu i wiedlibyśmy sobie życie jako część przedniego koła wózka parowozu.
Od mojego ciała po śmierci łapy precz! Jak się urodziłam ze wszystkim na miejscu tak też postanowiłam umrzeć i w proch sie obrócić nie koniecznie leżakować później na kominku wnuczki. Chociaż oddawanie narządów do transplantacji jest takie och, ach, ech i tyle się o tym mówi. Zastanowię się...
*Gry planszowe vs PlayStation
Graliście kiedyś w karty? W warcaby, scrabble? Ja grałam i pamiętam ile kłótni przy tym było!
"Oszukujesz" - wykrzykiwaliśmy, "wrednoto", "o ja ci pokażę", albo "dowalę ci przy następnym rozdaniu".
No właśnie gry planszowe i karciane przyczyniaja się do wojenek domowych i psują atmosferę rodzinną.
Co innego gry komputerowe i rewelacyjne PlayStation. Bo gdyby na przykład taki Hitler - zdaniem Clarksona
dostał konsolę i kopie Call of Duty V czy wcieliłby w życie swój zbrodniczy plan wymordowania ludzkości?
Masz nerwa, pograj! Strzel komuś w twarz, rąbnij kilka razy toporem po łbie...uspokoisz się. A ja dodam, że przy okazji również się uzależnisz ;)
*White Christmas
...czyli najgorsza świąteczna piosenka Binga Crosby'ego - według Clarksona.
He he...nie , nie zgadzam się! Jeszcze ujdzie jak dla mnie to number one Wham i "Last Christmas",
gdy to słyszę to odczuwam potrzebę wystrzelenia się na inną orbitę.
*Coś na czasie czyli Internet - niekontrolowany potwór.
"Niewidzialna machina, nad którą ludzkość nie ma absolutnie żadnej kontroli. Nie możemy jej nawet wyłączyć".
Dobre strony? A no np. możemy sobie sprawdzić kim była powiedzmy Norma Jeane Baker i jak pięknie można się dowiedzieć, że to Marilyn Monroe, bez konieczności szperania po książkach i biegania do biblioteki.
Można zamawiać i kupować sobie ciuchy, obiadki, sprzedawać na allegro, oglądać zabawne filmiki na YouTube.
No ale...tych złych stron jest więcej...powiedzmy taki Facebook i Nasza Klasa, niby nic - społecznościówki.
Ludzie wyzywają się na takich portalach, szantażują, zdradzają. Wszystko fajnie do czasu gdy się nagle okazuje, że wasza żona albo mąż romansują z kimś z przyjaciół na FB
Fajnie nie :D
Albo taki skype, czy GG...gdy pewnego dnia dowiadujecie się, że małżonek lub małżonka spędza całe dnie pokazując swoje wdzięki przed kamerką brunetowi z Meksyku. Wasze dzieci siedzą wieczorami na jakimś PornoTubie i oglądają filmy dla dorosłych.
W zamian za doładowanie konta telefonicznego możecie dostać akty jakieś nieletniej z Białegostoku.
A po miesięcznej korespondencji e-mailowej okazuje się, że wprowadza się właśnie do Was jakaś Ukrainka twierdząc, że zaszła z Wami w ciążę przez internet.
To drobne sprawy Clarkson pisze o jednej istotnej sprawie a mianowicie o pladze bankructw w świecie filmu, sztuki, literatury i muzyki - "nagrywacie piosenkę, sprzedajecie jedną kopie, po czym trafia ona do internetu i tam zostaje rozkradziona. Gazety, magazyny, filmy, dowcipy, muzyka - wszystko to może być i jest rozprowadzane za darmo, co oznacza, że osoba, która stworzyła, przygotowała i ogólnie rzecz biorąc ciężko pracowała nad oryginalnym produktem, nie otrzymuje za to żadnego wynagrodzenia." No No nie przesadzajmy, nie raz i nie dwa się słyszało ile to milionów zarobił jakiś film już w trzecim dniu od premiery.
Czyli był już za ACTA? To z felietony z listopada 2009 r.
*Wygląd drogą do zwycięstwa.
Jeśli jesteś brzydki nie masz szans przejąć władzy. Taki np. Nelson Mandela dobrze prezentuje się na
T-Shirtach, dzięki czemu zawdzięcza zwycięstwa w wojnie przeciwko apartheidowi.
Zwycięskich wojowników łączy jedno - wyraziste, romantyczne rysy twarzy. Nie wierzycie? A taki Che Guevara świetnie wychodził w sitodruku, mistyczny wyzwoliciel, bohater narodowy...dlatego Kuba wciąż pozostaje w rękach rebeliantów
Jaser Arafat przypomina knajpową postać z "Gwiezdnych Wojen", dlatego nie ma szans i Palestyna nadal będzie "więzieniem".
A gdyby Hitler wyglądał jak Jim Morrison??? Aż strach pomyśleć co by się teraz działo na świecie!?
Jesteście ciekawi o czym jeszcze pisze ten zarozumialec Clarkson? Chcecie się pośmiać? Oburzać? Mogę pożyczyć do przeczytania.
To wszystko można znaleźć w:
Świat według Clarksona cz.4 - W czym problem?
wydawnictwo: Insigins
przekład: Tomasz Brzozowski
Michał Strąkow
IBSN 978-83-61428-49-7
stron 432
cena: 39,99



























Kontakt:
Lubiłem gościa
oglądać w programie "Top Gear"