drukuj

Susza na Sulechowskiej

Miasto żyje sprawą kastrata, a tymczasem...

od kilku dni obserwuję jak umierają młode drzewka posadzone jesienią wzdłuż ulicy Sulechowskiej. Mają słaby system korzeniowy i nie przeżyją bez pomocy ludzi. Przy sadzeniu zadbano o wkopanie rur do nawadniania, ale na tym dbałość się skończyła. Proponuję, żeby pan Kubicki zajął się sprawą bardziej przyziemną i mniej kontrowersyjną niż kastrowanie pomników i dopilnował, aby służby odpowiedzialne w mieście za zieleń wypełniały swoje zadania. Zaniedbanie pielęgnacji tych drzew, to nie tylko marnotrawstwo pieniędzy wydanych na ich posadzenie, ale wręcz zbrodnia na żywym organizmie, w odróżnieniu od okaleczenia martwego pomnika.

Meg51
Autor:Meg51

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Alicja Skowrońska
Alicja Skowrońska ndz., 2010-07-04 23:21

Również widzę, jak te drzewka zamierają.

Przy okazji można chyba jeszcze skorygować zabudowę placyku przy tej rzeźbie. Trawka zniknęła bo był przy pomniku ruch. Jest to także miejsce do robienia pamiątkowych fotek i - jak zaobserwowałam - ludzie wchodzą na skwerek. Już piaszczysty.
Może jednak wypełnić kostką?

Pozdrawiam