Spotkanie Integracyjne MM-kowiczów już za nami
Tomasz Dominiak:
Od samego początku panowała wspaniała atmosfera. Pani Marysia upiekła wspaniałe pączki a Pani Bogusia wiśniowe ciasto. Mężczyźni nie byli gorsi i Pan Bogusław Strzegowski przyniósł tort. Na początku każdy powiedział coś o sobie i o naszej MM-ce. Następnie rozmawialiśmy o Foto-Day i o wszystkim co nas łączy i co dzieli. Najbardziej wytrwali dyskutowali do 21:30, a tematem było zorganizowanie raz w miesiącu warsztatów fotograficznych. Pierwsze spotkanie planujemy już w grudniu.
Chciałbym podziękować tak licznie przybyłym MM-kowiczom, za poznanie nowych osób i za udaną imprezę.
Bogusia:
To było nam potrzebne. Spotkanie bardzo miłe i ciekawe. Przyszło prawie 30 osób, MM-kowiczów w różnym wieku. Wszyscy, przy wspólnym stole, przedstawiali się i mówili o sobie oraz o MM-ce.
Poznaliśmy się, przestaliśmy być dla siebie anonimowi. Niektórzy znali się już wcześniej, ale część MM-kowiczów przyszła po raz pierwszy. Podobało mi się, jak Meg51 ciepło i miło mówiła o mieszkańcach Zielonej Góry ( przeprowadziła się tutaj z Giżycka). Razem z mężem (też MM-kowicz - Jork) kochają jazz. Czy będzie artykuł na ten temat? Dobrze by było. Poznałam Ann, laureatkę ostatniego Foto Day'a - bardzo miłą osobę.
Przestała być dla mnie anonimowa Milena, Mm-kowiczka bardzo aktywna, ciekawie pisząca, która, jak sama powiedziała, dopiero wieczorami ma czas na Mm-kę. Mili młodzi ludzie - Aski, Maciek Gniazdowski, Bronicki już też nie są dla mnie tylko wirtualni. Miło było słuchać co mieli do powiedzenia.
Z wieloma Mm-kowiczami poznałam się już wcześniej, na zebraniach i na spotkaniu rocznicowym. Z dużą przyjemnością słuchałam co tym razem mieli do powiedzenia KOlszak, AmIright, Szwedka59, boleslawp, andrzej kozak, jacek krassowski, Krzysia, elaj54, Kukuła, barszczewska, W.W. Bogusław Strzegowski, Rafał Karalus. Dwaj ostatni, nieco spóźnieni, tak, jak poprzednio, mieli super wejście...z tortem.
MM -kowiczka Elżbieta Wojciechowska, jak się dowiedziałam, przyjechała do Zielonej Góry z Lubawki, przyniosła nawet widokówkę z malowniczo położoną miejscowością na granicy z Czechami. Słowa uznania kieruję do organizatora spotkania Tomasza Dominiaka - brawo,Tomku! Dobry organizator, a przy tym bardzo kulturalny, uczynny i życzliwy człowiek.
Nie zabrakło naszych moderatorów Marka i Maćka, którzy stwierdzili, że inne miasta zazdroszczą Zielonej Górze i Gorzowowi aktywności MM-kowiczów.
Myślę, że nie tylko aktywności, bo i atmosfery, jaka panuje wśród MM-kowiczów mogą nam pozazdrościć. Moderatorzy żartowali, że niebawem będą do pracy przychodzili ze śpiworami.
Osobiście żałuję, że nie było kilku osób, które były na rocznicowym spotkaniu MM-ki. Organizator zadbał o kawę, herbatę, napoje i ciasteczka. Szwedka59 przyniosła pyszne pączki. Mam nadzieję, że mój wiśniowiec też wszystkim smakował.
Szwedka59:
W dniu 9.11.10 byłam po raz pierwszy na spotkaniu integracyjnym MM-kowiczów. Gdy się zdecydowałam na przyjście nie wiedziałam na co mogę liczyć.
Jakże jestem pozytywnie zaskoczona. Miła atmosfera. Zadnych kłótni. Jakże inni ludzie są ,gdy można sobie spojrzeć w oczy. Pełen relaks. Nawet nasi moderatorzy byli na luzie. Mam nadzieję, że w tym czasie nie myśleli nad nową gazetką. Bardzo wiele dowiedziałam się o innych obywatelskich redaktorach, o ludziach piszących, lub komentujących. Takie spotkania w moim mniemaniu dają dużo dobrego.
Meg51
Przeprowadziłam się do Zielonej Góry ponad trzy lata temu znając w tym mieście tylko jedną osobę. Wprawdzie bardzo ważną w moim życiu, ale jedną. Znajomi pukali się w glowę i źle mi wróżyli bo "kto normalny w tym wieku zmienia swoje miejsce na ziemi". Ale ja widocznie jestem niezupełnie normalna i wcale tego nie żałuję, bo Zielona przyjęła mnie bardzo ciepło. Nie tylko z powodu klimatu, ale także życzliwych ludzi. Miasto zaskoczyło mnie tym, że mimo statusu miasta wojewódzkiego, jest takie przyjazne mieszkańcom. Bez trudu przyszło mi nazywać je swoim miastem mimo tak krótkiego stażu. Dlatego dołączyłam do MM-ki i dlatego przyszłam wczoraj na spotkanie integracyjne.
I nie zawiodłam się, bo tu też spotkałam sympatycznych, ciekawych ludzi, którzy nie lubią się nudzić, rozwijają swoje pasje i chcą się dzielić z innymi tym co ich interesuje.
Pomysł spotykania się w realu ma szanse odegrać jeszcze jedną rolę w MM-kowej społeczności. Może dłużej zastanowimy się przed napisaniem zjadliwego komentarza, mając świadomość, że możemy zrobić przykrość sympatycznej koleżance lub koledze z którymi miło spędziliśmy wieczór? Chociaż obawiam się, że ci co nie przestrzegają netykiety omijają takie spotkania, żeby nie stracić bezpiecznej anonimowości. Pozostaje więc ignorować ich zaczepki.
KOlszak:
Wchodząc w uliczkę Sowińskiego, nieco się pogubiłem. Trafiłem nie w te drzwi, w które trzeba było. Przy okazji zahaczyłem o czyjś samochód (nic się pojazdowi nie stało – sprawdzone!). Szukałem słowo – klucza „Integracja" w orientacji, gdzie jest spotkanie urodzinowe dwuletniej MM-ki. Jak już znalazłem, to był w korytarzu kierunkowskaz „SIS Dromader". No, trafiłem! Stąpając ostrożnie po schodach – cisza. Może się spotkanie skończyło? Nie... im głębiej schodziłem w głębiny i przemierzałem kręte korytarze, tym coraz głośniejsze, wydawało mi się, głosy. Nie, nie wrzawa i harmider. Wreszcie! Drzwi i pomieszczenie. Zatrzymałem się na chwilę. Wejść czy nie wejść? Jeszcze można uciec. Jeszcze można się wycofać. Przecież nie wypada się spóźnić – tłumaczyłem sobie – Jak to będzie wyglądało, ja – spóźnialski wtranżalam się i przeszkadzam w zabawie? Ale wlazłem. Przywitałem się cicho. Inni MM-kowicze przywitali mnie serdecznie. Kamień spadł mi z serca. No i czym się tak martwiłem?
Wyszło dobrze. Aż za dobrze. Posadzono mnie (niezasłużenie, ale dziękuję) chyba na honorowym miejscu, bo między panami Tomaszem i Zdzisławem, ale daleko od AmIrighta (chyba tak prowizorycznie, żeby karetki nie było po co wzywać – jeszcze by mi szkiełkiem w oczy zamydlił). Na dzień dobry dostałem za nic darmo pyszne ciasto (najsmaczniejsze to były wiśnie w nim wtopione). Podrzucono mi pączek (z trudem zjadłem, bo smaczny był, mimo że ze wszystkich słodkości pączków ja w ogóle nie lubię). Dobrze, że coś od siebie mogłem powiedzieć na końcu, bo mogłem w spokoju kroić łyżeczką ciasteczko. Próbowałem łyżeczką zjeść pączka, ale się nie dało, więc go podziabałem paluszkami. Ach, ten lukier..! Mam manierę rozglądać się po ludziach. Było dużo MM-kowiczów „na emeryturze". Co do licha... – pomyślałem sobie – Przecież internet zdominowany jest przez młodych a tu taka nowość? Dziwnie się poczułem. Dobrze, że był jeszcze Piotrek (Bronicky), więc mi ulżyło. Starsi dają przykład odwagi młodszym.
Nie sztuka być anonimowym w internecie, sztuką jest wyjść z internetu. Albo dać się pożreć jak Marek Pakoński dał się pożreć w jednym ze swoich starych wpisów na blogu. Tyle tylko, że internet Marka wypluł... ale to inna historia z bajek tysiąca i jednej doby. Miałem okazję widzieć chyba z trzech młodych, tj. takich w wieku produkcyjnym i zbliżonych wiekiem do mojego stażu na tym świecie, nie licząc mnie i dwa „cukierki MM" (z których jeden jest zazdrośnikiem a drugi tyranem, ale to inna bajka braci Grimm). Pierwszy raz na własne oczy zobaczyłem też Milenę, chociaż przez krótką chwilę. Na fotce wydawała się bardziej taka jakaś wydłużona, jak czapla. A tu mniejsza. I z kapelusikiem, niczym w stylu retro. Wyobrażam sobie, jak sobie figlarnie tańczy w parku. Z kapelusikiem na czuprynie rzecz jasna. Pokochałem też taką ładną, dużą butelkę z wodą. Przyssałem się do niej, ale bardzo dyskretnie, jak pijawka i nie zauważyłem nawet, że kazano mi coś o sobie powiedzieć. Do licha! Co ja mam powiedzieć? – zakrzyknąłem w duchu. Może się mylę w stosunku do pana Jacka Krassowskiego, ale trochę go rozumiem. Moim językiem jest pisanie a nie mówienie. No nic.. zdradziłem się kim ja jestem (moja szkoda) i zakomunikowałem, że najlepiej mnie poznać po moich tekstach. Ha! Rozgadałem się.. nie ma co.
O MM-ce też mi się coś wymsknęło. Kurczęta, słów mi wtedy brakło. A, tak! To miało być słówko „swojskie". Taka swojska, własna, mała ale ciasna, MM-ka. A nie te wszystkie wielkomiejskie: łódzkie, poznańskie, wrocławskie czy stołeczne! Ops, stołeczna. Wszak jedną stolicę mamy. Później przylazł Bogusław z kolegą i tortem. Tort zjedliśmy, jego kolegi – nie. Bogusław chciał mnie nawet zabić za „panowanie" mu. Skruchę wyraziłem, pokutę odmówiłem i postanowiłem poprawę. I nie zabił mnie. Za to ja kawałek jego tortu zabiłem. Było też coś o fotografii. A raczej sporo. Wreszcie zobaczyłem na żywo Maćka Gniadowskiego. Starszy jegomość, tym razem nie schował się za aparatem, ale za to z poczuciem humoru. Ciekawie się rozmawiało z nim i panią Elą, pochodzenia lubawkowo-zielonogórskiego w trio o MM-ce. Się wylało mleko o komentarzach, artykułach, ocenach i fotografiach. Słowem o użytkownikach MM-ki.
Szkoda, że musiałem uciekać na wpół do dziewiątą (miałem coś jeszcze do zrobienia). Szambelan zawsze jeden i ten sam: z poczuciem humoru i ze swoimi trzema grosikami. Ech, smutno byłoby na MM-ce bez Szambelana. Polubiłem też pana Tomasza Dominiaka. Gdybym go nie poznał „na żywo", pewnie bym go nie polubił tylko na podstawie artykułów. No, i udało mi się zawstydzić organizatorów Foto Daya, przypominając o niespełnionych obietnicach wyborczych. Podrzucili nam kiełbasę, że dotrzymają słowa. Uwierzono im. Do następnego razu. Panowie organizatorowie, Foto Daya! Macie calusieńki roczek – do następnego spotkania, inaczej będzie lincz i samosąd. Chyba, że za rok ściągnięcie księdza. Pod czujnym wzrokiem kapelana nic złego się nie wydarzy.
Czekamy zgodnie z umową na wrażenia pozostałych MM-kowiczów, którzy przybyli na spotkanie!












































Kontakt:
Spotkanie Integracyjne. . .
Panie Tomaszu seria fotograficzna udana i konkretna.
Widać było "Czym chata bogata, tym rada".
Fakt, brakowało kilku osób,
Fakt, brakowało kilku osób, liczyłem na kolejną żółtą kartkę od Pani Alicji Skowrońskiej :)
Ze spotkania jechałem na kolejne tym razem w Radiu Index. Po drodze miałem niezbyt przyjemną przygodę. W okolicach ulicy Lwowskiej mój samochód odmówił posłuszeństwa, zepchnąłem go na pobliski parking, jak się okazało awarią był brak paliwa, więc kanister w rękę i na stację CPN :)
Bardzo miło było się spotkać, poznać nowe osoby :)
Pozdrawiam i do zobaczenia na następnych zebraniach
Zgoda buduje tak
Zgoda buduje tak trzymać.
Wspaniała atmosfera.Zdjęcia udane.
Jeżeli tak będzie zawsze to ja się już dzisiaj piszę na następne spotkanie.
DOBRY
czas, fajne miejsce, wspaniali ludzie, miła atmosfera. Powiem krótko- jeśli się lubi to co sie robi.....to MM-kę czeka świetlana przyszłość. Piękne zdjęcia już teraz a jeszcze piękniejsze po warsztatach podziemnych..?????? Pozdrawiam
No cóż ....
widzę zebrało się zacne towarzystwo wzajemnej adoracji.
A dlaczego mielibyśmy się gryźć?
@CzynnikLetalny:Nawet nieporozumienia można wyjaśnić sobie na spokojnie. I tak różnimy się wiekiem, usposobieniem, poglądami. Mimo to więcej nas łączy, niż dzieli, nie muszę zgadzać się z rozmówcą, ale zawsze mogę go wysłuchać.
Dla mnie osobiście spotkanie z innym człowiekiem jest okazją do zapoznania się z innym, niż moje spojrzenie na świat. Czasem utwierdzam się w moich poglądach, czasem je modyfikuję. Dla ludzi otwartych na innych takie spotkania nie będą stratą czasu.
Pozdrawiam,
No cóż
Świat należy do odważnych, nie do anonimów.
co racja to racja
@Tomasz Dominiak:tylko na czym polega rzeczona odwaga? Na jedzeniu torta i gadaniu o niczym ?
Piotr Żak
Szkoda
@CzynnikLetalny:Nie lepiej przyjść i się przekonać? Jak w ogóle można dyskutować, jak się nie zna tematu. " Gadanie o niczym" - CzynnikLetalny, nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo się myli. No bo niby skąd ma to wiedzieć? A jedzenie tortU w niczym nie umniejsza wartości i znaczenia spotkania MM-kowiczów.
Piszę
@Bogusia:o tym jakie odnoszę wrażenie na podstawie artykułu powyżej, który przeczytałem. Tam jako wątek wiodący postawiono kto jakie żarło przyniósł i jaka to milutka atmosfera była. No nic, ale może Wam było miło. To i dobrze w sumie.
Żałuję, że nie chce Pan
@CzynnikLetalny:Żałuję, że nie chce Pan należeć do zacnego towarzystwa MM-ki, bo tu się z Panem zgadzam, że to naprawdę zacne, mądre i kulturalne towarzystwo. Pan kpi z milutkiej atmosfery? Dlaczego? Woli Pan awantury, wzajemne obrażanie się? Wątpię, że ktoś to może lubić.
A o czym rozmawialiśmy? Spotkanie trwało wiele godzin, osób też było dużo, mówił każdy o sobie, swoich pasjach, żebyśmy się mogli lepiej poznać. Dużo czasu poświęciliśmy MM-ce, co jest dobre, co złe, jak to zmienić i naszej MM -kowej gazetce. Mówiliśmy też o naszym mieście. Nie były to czcze rozmowy, tylko b.konstruktywne.
"Może Wam było miło". Przepraszam, a Pan nie jest jednym z nas? Zapraszamy i zapewniamy, że Panu też będzie miło, a w następnym komentarzu napisze Pan "My", "Nam". Do miłego zobaczenia.
P.S. Przepraszam, poprawiałam komentarz, bo nie zauważyłam Pana podpisu i nie wiedziałam, czy zwracam się do Pana, czy Pani.
Jeżeli w czymś się nie
Jeżeli w czymś się nie uczestniczy, to trudno o tym dyskutować. Zapraszam na nasze spotkania, na pewno będzie Pan miło zaskoczony. Pozdrawiam
Dzięki
@Tomasz Dominiak:mam nieco nonkomformistyczne podejście do życia, ale może kiedy zajrzę.
Pozdrawiam
Przepraszam, ale to raczej antykonformizm niż nonkonformizm
@CzynnikLetalny:"Być antykonformistą w społeczeństwie to najpierw się nie zgadzać, a później się zastanawiać; odwrotnie ma się rzecz z konformizmem. Nonkonformista zaś powstrzymuje się od sądu, dopóki sprawy nie przemyśli". To z Wikipedii !
ładnie podsumowane
@Bogusia::)
nonkonformista zazdrości
Pewnie głodny...a tu takie pyszności ;)
Świerszczyku, Ciebie i Twoich
Świerszczyku, Ciebie i Twoich mądrości, przekazywanych w ten niekonwencjonalny sposób, na spotkaniu troszeczkę nam brakowało.
Świerszczuniu
zdaje się, że ustaliliśmy wczoraj, że mamy się wzajemnie od siebie odstosunkować, czyż nie? No nic - w pewnym sensie rozumiem chęć dokopania mi.
napisałem com napisał i przesłałem Maćkowi
tylko boję się że przydługie, ale myślę, że Maciek sobie z tym poradzi a jak sobie nie poradzi to wezwie na pomoc Czarodziejskie Nożyce (tj. czyt. Marka). :):)
Na spotkaniu zaskoczyło mnie
Na spotkaniu zaskoczyło mnie jedno....a mianowicie to, jak sympatyczni i otwarci potrafią być jeszcze ludzie!! Ten, kto nie był, nie widział, nie słyszał...to chyba nie zrozumie....i odbierać to będzie właśnie jako grupe adorującą się... tym momencie jednak będzie się bardzo mylił!
Ja jestem bardzo mile zaskoczona, choć przyznam, że podczas spotkania czułam się jak na maturalnym egzaminie ustnym ;p
Genialni ludzie, których warto posłuchać, poznać, żałuję tylko że nie dotrwałam do końca.
ja byłam pierwszy raz
na takim spotkaniu i nie zawiodłam się, atmosfera wspaniała, gościnność Dromadera nie miała granic. Dziękujemy wszyscy Tomkowi za taką możliwość i za to, że to On dbał o nas tego wieczora, to on wyszedł z propozycją, żeby w tych pomieszczeniach zorganizować spotkania zapaleńców fotografii- ciekawy pomysł, godny zastanowienia.
A my wszyscy spędziliśmy parę wspaniałych godzin w naszym towarzystwie i nie było to wcale towarzystwo wzajemnej adoracji.
Ja bardzo się cieszę, że mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi reprezentujących przeróżne zawody i charaktery.
Szambelan napisał na tą okoliczność bardzo ładny wierszyk o nas i wielu z nas w nim umieścił- oczekujemy, że wreszcie się pojawi na MM-ce.
Tym którzy uważają, że to "towarzystwo wzajemnej adoracji"
stanowczo zaprzeczam. I nie jestemk w tym zaprzeczeniu osamotniony. Oto wyimek z oświadczenia pani Barszczewskiej: "nie było to wcale towarzystwo wzajemnej adoracji." Jako dowód przedstawię, że taki "wypominek" jaki Szambelanowi pani Barszczewska WYGADAŁA to Szambelan się nie spodziewał. Podobno przez życzliwy komentarz Szambelana do pełnego zachwytu tekstu o wizycie w Galerii Jadźki Pani Barszsczewska o mało co nie zrezygnowała z dalszego logowania do mmzielonagora.pl . I co by było? Czy wyobrażacie sobie nasz ulubiony portal bez ulubionej pani Barszczewskiej?
...
Ponieważ ta mroczna tajemnica została ujawniona w mrocznej piwnicy Dromadera zastanawiam się czy z tego nie zrobić kanwy opowieści z dreszczykiem.
"CzynnikLetalny Piszę o tym
"CzynnikLetalny
Piszę
o tym jakie odnoszę wrażenie na podstawie artykułu powyżej, który przeczytałem. Tam jako wątek wiodący postawiono kto jakie żarło przyniósł i jaka to milutka atmosfera była. No nic, ale może Wam było miło. To i dobrze w sumie."
...każdy puki co ma wolną wolę w naszym kraju i jak ktoś nie chce nie musi bywać a jak nie bywa, to niech nie narzuca innym jak mają się bawić. Ja tam żałuję,że obowiązki mi nie pozwoliły na uczestnictwo w spotkaniu =)
ech ...
@Lucyna:1. niczego nikomu nie narzucam. Komentuję - widać celnie zważywszy na ilość odpowiedzi,
2. robi Pani dramatyczne
błędy ortograficzne.
/ to nie Świerszcz, to ja /
No tak póki piszę się przez
@CzynnikLetalny:No tak póki piszę się przez "ó" ale jeśli to dla pana dramat to dla mnie dramatem jest,że ktoś sobie nadaje tak groteskowy nick "czynnik śmiertelny" =))))))))))))
pewnie chce pan doprowadzić do śmierci MM-kę ale nic z tego .
'Jak to mawia Czerwony z bajki "Jam Łasica" - "osobiście uważam ,że łasic czytaj CzynnikLetalny nam zazdrości'=)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))!!!!!
Pozdrawiam serdecznie i błagam o wybaczenie błędu , podję się samokrytyce .
Wybaczy mi pan, bo jak nie to ....
Następnym razem p. Lucyno
Co się odwlecze to nie uciecze. Mówiliśmy, że 2 takie duże spotkania w roku będą. Ja przyznaję, że w swoim komentarzu pominęłam sprawę naszych rozmów, dyskusji, sporów, a skupiłam się na ludziach -MM-kowiczach, którzy przyszli na spotkanie. Zgodnie z umową przesyłamy nasze wrażenia ze spotkania do p.Maćka. Pisałam zaraz po nim, późno i tak wydawało mi się, że za dużo piszę.
Tymczasem na spotkaniu poruszyliśmy tyle istotnych dla MM-ki spraw, mówiliśmy o następnym Foto Day'u. Padło też trochę gorzkich słów, chociażby z moich ust. Panowie moderatorzy też nie ze wszystkiego mogą być zadowoleni, widzą co im się udało, gdzie popełnili błędy i otwarcie o tym z nami rozmawiali. A że było miło, że był poczęstunek, dobre ciasto, tort? To chyba najlepiej świadczy o kulturze ludzi, którzy przyszli. I oby przychodziło, jak najwięcej MM-kowiczów.
Mnie po tym spotkaniu znowu powraca wiara w ludzi, bo był moment, że nią mocno zachwiało.
Bardzo czekam na opinie, wrażenia innych, pozostałych uczestników spotkania.
Już był jeden taki, który
Już był jeden taki, który nasze poprzednie spotkanie nazwał "pitu pitu"...
spotkanie inegracyjne
Na spotkaniu był poruszany temat myślę, że bardzo istotny: inaczej się pisze i dyskutuje z osobą, którą sie poznało już niż z osobą znaną tylko z internetu, co do której rządzą nasze domysły.
Ja się na pewno cieszę, że poznałem KOlszaka, w którym polemizuję z mniejszym lub większym powodzeniem na łamach mm-ki. Wbrew temu co można sądzic po naszych różnicach zdań wcale mogłoby się wydawac, że ktoś zainicjuje nam ring albo będziemy obrzuca sie inwektywami. Kto był ten wie jak było.
Po ostatnim genialnym wynurzeniu w konkursie na opowieśc halloween najbardziej ciekawiła mnie osoba Krzysi. Teraz kiedy już wiem, że Krzysia jest poetką (jak sama określiła siebie wierszokletką) "z dorobkiem" artystycznym to już mnie to az tak nie dziwi, że to "słowo" było takie dobre. Tym niemniej niezwykle miło.
Niezwykle miło było spotkac kazdego kto uczestniczył w spotkaniu i nie sposób o kazdym napisac chocby słówko. Dzięki!
A to w takiej formule wrażenia - sorry źle zinterpretowałem
dodaję w formie komentarza, mam nadzieję, że mi się zmieści :)
..
Wchodząc w uliczkę Sowińskiego, nieco się pogubiłem. Trafiłem nie w te drzwi, w które trzeba było. Przy okazji zahaczyłem o czyjś samochód (nic się pojazdowi nie stało – sprawdzone!). Szukałem słowo – klucza „Integracja” w orientacji, gdzie jest spotkanie urodzinowe dwuletniej MM-ki. Jak już znalazłem, to był w korytarzu kierunkowskaz „SIS Dromader”. No, trafiłem! Stąpając ostrożnie po schodach – cisza. Może się spotkanie skończyło? Nie… im głębiej schodziłem w głębiny i przemierzałem kręte korytarze, tym coraz głośniejsze, wydawało mi się, głosy. Nie, nie wrzawa i harmider. Wreszcie! Drzwi i pomieszczenie. Zatrzymałem się na chwilę. Wejść czy nie wejść? Jeszcze można uciec. Jeszcze można się wycofać. Przecież nie wypada się spóźnić – tłumaczyłem sobie – Jak to będzie wyglądało, ja – spóźnialski wtranżalam się i przeszkadzam w zabawie? Ale wlazłem. Przywitałem się cicho. Inni MM-kowicze przywitali mnie serdecznie. Kamień spadł mi z serca. No i czym się tak martwiłem? Wyszło dobrze. Aż za dobrze. Posadzono mnie (niezasłużenie, ale dziękuję) chyba na honorowym miejscu, bo między panami Tomaszem i Zdzisławem, ale daleko od AmIrighta (chyba tak prowizorycznie, żeby karetki nie było po co wzywać – jeszcze by mi szkiełkiem w oczy zamydlił). Na dzień dobry dostałem za nic darmo pyszne ciasto (najsmaczniejsze to były wiśnie w nim wtopione). Podrzucono mi pączek (z trudem zjadłem, bo smaczny był, mimo że ze wszystkich słodkości pączków ja w ogóle nie lubię). Dobrze, że coś od siebie mogłem powiedzieć na końcu, bo mogłem w spokoju kroić łyżeczką ciasteczko. Próbowałem łyżeczką zjeść pączka, ale się nie dało, więc go podziabałem paluszkami. Ach, ten lukier..! Mam manierę rozglądać się po ludziach. Było dużo MM-kowiczów „na emeryturze”. Co do licha… – pomyślałem sobie – Przecież internet zdominowany jest przez młodych a tu taka nowość? Dziwnie się poczułem. Dobrze, że był jeszcze Piotrek (Bronicky), więc mi ulżyło. Starsi dają przykład odwagi młodszym. Nie sztuka być anonimowym w internecie, sztuką jest wyjść z internetu. Albo dać się pożreć jak Marek Pakoński dał się pożreć w jednym ze swoich starych wpisów na blogu. Tyle tylko, że internet Marka wypluł… ale to inna historia z bajek tysiąca i jednej doby. Miałem okazję widzieć chyba z trzech młodych, tj. takich w wieku produkcyjnym i zbliżonych wiekiem do mojego stażu na tym świecie, nie licząc mnie i dwa „cukierki MM” (z których jeden jest zazdrośnikiem a drugi tyranem, ale to inna bajka braci Grimm). Pierwszy raz na własne oczy zobaczyłem też Milenę, chociaż przez krótką chwilę. Na fotce wydawała się bardziej taka jakaś wydłużona, jak czapla. A tu mniejsza. I z kapelusikiem, niczym w stylu retro. Wyobrażam sobie, jak sobie figlarnie tańczy w parku. Z kapelusikiem na czuprynie rzecz jasna. Pokochałem też taką ładną, dużą butelkę z wodą. Przyssałem się do niej, ale bardzo dyskretnie, jak pijawka i nie zauważyłem nawet, że kazano mi coś o sobie powiedzieć. Do licha! Co ja mam powiedzieć? – zakrzyknąłem w duchu. Może się mylę w stosunku do pana Jacka Krassowskiego, ale trochę go rozumiem. Moim językiem jest pisanie a nie mówienie. No nic.. zdradziłem się kim ja jestem (moja szkoda) i zakomunikowałem, że najlepiej mnie poznać po moich tekstach. Ha! Rozgadałem się.. nie ma co. O MM-ce też mi się coś wymsknęło. Kurczęta, słów mi wtedy brakło. A, tak! To miało być słówko „swojskie”. Taka swojska, własna, mała ale ciasna, MM-ka. A nie te wszystkie wielkomiejskie: łódzkie, poznańskie, wrocławskie czy stołeczne! Ops, stołeczna. Wszak jedną stolicę mamy. Później przylazł Bogusław z kolegą i tortem. Tort zjedliśmy, jego kolegi – nie. Bogusław chciał mnie nawet zabić za „panowanie” mu. Skruchę wyraziłem, pokutę odmówiłem i postanowiłem poprawę. I nie zabił mnie. Za to ja kawałek jego tortu zabiłem. Było też coś o fotografii. A raczej sporo. Wreszcie zobaczyłem na żywo Maćka Gniadowskiego. Starszy jegomość, tym razem nie schował się za aparatem, ale za to z poczuciem humoru. Ciekawie się rozmawiało z nim i panią Elą, pochodzenia lubawkowo-zielonogórskiego w trio o MM-ce. Się wylało mleko o komentarzach, artykułach, ocenach i fotografiach. Słowem o użytkownikach MM-ki. Szkoda, że musiałem uciekać na wpół do dziewiątą (miałem coś jeszcze do zrobienia). Szambelan zawsze jeden i ten sam: z poczuciem humoru i ze swoimi trzema grosikami. Ech, smutno byłoby na MM-ce bez Szambelana. Polubiłem też pana Tomasza Dominiaka. Gdybym go nie poznał „na żywo”, pewnie bym go nie polubił tylko na podstawie artykułów. No, i udało mi się zawstydzić organizatorów Foto Daya, przypominając o niespełnionych obietnicach wyborczych. Podrzucili nam kiełbasę, że dotrzymają słowa. Uwierzono im. Do następnego razu. Panowie organizatorowie, Foto Daya! Macie calusieńki roczek – do następnego spotkania, inaczej będzie lincz i samosąd. Chyba, że za rok ściągnięcie księdza. Pod czujnym wzrokiem kapelana nic złego się nie wydarzy.
Ho ho! Nikt chyba nie podejrzewał Pana
@KOKO:o takie poczucie humoru. :)
Jak dla mnie sprawozdanie na piątkę! :)
Ja się nie wyrobiłem by przyjść więc nie marudzę
jak CzynnikLetalny,
że za słodko albo za nudno. :)
Pozdrawiam
PS. Mamy inne upodobania w słodkościach.
Ja uwielbiam pączki, za tortem nie przepadam.
I tu chyba leży przyczyna potyczek. :)))
O, dziękuję:)
@Bogusław_ZG:No fakt.. różnica w smakach może przekładać się na różnice zdań.. nie pomyślałem o tym ;)
Panie Bogusławie, pączki
Panie Bogusławie, pączki "Babci Marysi" też były :)
Do Pana Wiktora Toczyńskiego
Jeżeli wszyscy, oprócz pana są takimi nieudacznikami, to tak zapytam co Szanowny Pan wniósł ciekawego do MM-ki, kogo pan zaprosił, jaki foto-day Pan zorganizował. Proszę się pochwalić. Takich krytykantów to u nas wielu, tylko żeby coś zrobić, to mało. Jeżeli nie ma Pan zasług, to proszę nie krytykować innych. Pozdrawiam
Do Wiktora Toczyńskiego: Weź się już schowaj i nie pisz więcej
O zapomniałem ty w ogóle nie masz ANI JEDNEGO wydarzenia i ANI JEDNEGO artykułu. Trollom i spamerom - mówimy nie dziękujemy. A jak chcesz się wyżyć to idź na forum GL tam znajdziesz pokrewne sobie dusze.
..
W stosunku do ciebie nie zwracam się już per pan. Na "per pan" trzeba sobie zasłużyć. Ty na MMce się niczym nie zasłużyłeś.
"Dlaczego nie ma tu
"Dlaczego nie ma tu naukowców, którzy by prywatnie tak trochę pochałturzyli poza katedrą" -a może My szaraczkowie mamy dość naukowych wywodów i pouczania ?
Kto powiedział,że naukowiec jest bardziej wartościowy od sprzątaczki? Dlaczego rości sobie Pan prawo do obrażania nas i mówienia co nas powinno interesować bardziej KS czy ciasto cytrynowe. MM-ka jest dla wszystkich a jak jesteśmy zbyt prostaccy no cóż przykro mi. Podobno naprawdę kulturalny człowiek potrafi rozmawiać z każdym i na każdy temat=(
POZDRAWIAM
Panie Wiktorze ;-) *)
o każdym ruchu świadczą ludzie. Ci, co z MM-ki uciekli, najwidoczniej nie widzieli tu dla siebie miejsca. Ci, co zostali, lub przyszli - widocznie czują się tu dobrze. Jeśli za jakiś czas będzie tu tylko UTW i pieczenie ciast, o kim to świadczy? Najwidoczniej młodzi (a dla mnie młodym jest już zaawansowany czterdziestolatek, bo i od niego jestem starszy ;-) nie znaleźli tu niszy ekologicznej.
Rozumiem, że o koryfeuszy należy dbać i pieścić ich ego, ale ja na takie pierdoły nie zamierzam tracić czasu. Mam swoją pracę, swoje hobby i grupę znajomych.
Jeśli ktoś uważa, że mógłby rzucić parę cennych myśli przed wieprze, proszę, niech rzuca. Nam, wieprzom, wyjdzie to tylko na zdrowie.
Pozdrawiam, w nadziei że podniesie Pan poziom MM-ki nawet ponad wspomniane Koło Gospodyń Wiejskich,
Maciek
*) komentarz do wypowiedzi p.Wiktora z 11.11.2010 godz. 18:17
a ja tak sobie myślę
czego szuka tutaj taki Wiktor Toczyński, skoro to koło gospodyń wiejskich. Czyżby aż tak mało miał bardziej interesujących i inteligentniejszych zajęć niż czytanie wypocin takiego towarzystwa wzajemnej adoracji.
Którzy to tacy mądrzy i najwartościowszy uciekli z MM-ki?
Coś mi się wydaje, że to zwykły nieudacznik, który tylko krytykować potrafi i zazdrości innym, że potrafią mile i grzecznie ze sobą spędzić czas chociaż nie zawsze reprezentują te same poglądy.
ładny wpis
@barszczewska:gdyby się kazdym z każdym zgadzał, to mm-ki by nikt nie czytał. A ja zawsze podpuszczam moderatorów, żeby coś szepnęli na temat wejśc na stronę i raczej nie jestem zawiedzony ich odpowiedziami. :)
eh....
gdyby wielki nieobecny miał trochę oleju w głowie to nie byłby wielkim nieobecnym, tylko wielkim obecnym (kimkolwiek by wielki nieobency nie był). Podejrzewam, że chodzi o Piłsudskiego lub tego jegomościa, który leży z nim w jednej krypcie. Tyle, że mówienie o Kaczyńskim per "wielki" jest semantycznym nadużyciem.
Panie Toczyński, ja próbuję
Panie Toczyński, ja próbuję zrozumieć skąd w Pana wypowiedzi tyle zawiści do tych ciastek i spotkania?? Tomasz Dominiak gdy informował o spotkaniu wymienił również Pana osobę. Nie skorzystał Pan z zaproszenia i jeszcze bez przerwy się czepia...A mógł Pan przyjść i opowiedzieć o różnych ważnych dla pana sprawach, być może i one stały by się równie ważne dla nas....Gdy organizuje Pan imprezę to karmi swoich gości ideami i uśmiechem?
Pisze Pan :"Ja nie wyśmiewam, nie jest moim zamiarem obrażać kogokolwiek..." a wyzywa Pan całą grupę od wazeliniarzy taplających się na kanapie wzajemnej adoracji...Pomyśl Pan zanim coś napiszesz....Chce pan dyskutować, ale jak mniemam dyskusja z Panem zawsze ma dotyczyć kolejki, tak jakby innych ważnych tematów na świecie nie było. Niech pan wrzuci jakiś temat na MM a nie ukrywa się pod artykułami w komentarzach i biadoli jacy to my wszyscy jesteśmy źli, niedobrzy....Niech Pan przedstawia swoją wizję świata....jestem jej ciekawa.
No proszę, można jednak z
No proszę, można jednak z Panem normalnie rozmawiać :)
A kto powiedział, że nie można o swoich pasjach pisać?
Sam Pan na pewno się zorientował czytając tutaj teksty, że ludzi interesują różne sprawy.
To, że nikt nie wrzucił zdjęć na portal może znaczyć, że prawdopodobnie nikt nie miał w swoim archiwum takich zbiorów.
No i świetny pomysł z tą wystawą w Muzeum. Gdyby taki temat się pojawił to z pewnością odzew by był, sama wzięłabym udział...
A nawet fantastyczny konkurs można by zrobić na łamach MMki z wyszukiwaniem najstarszych kamienic w mieście.
Albo "pokaż mi co robisz" czyli np. zdjęcia swojego hobby....lub "przybliż nam swój fach"...jest tyle róznych zawodów o których ludzie na codzień nie słyszą, zawodów zapomnianych.
Tak sobie myślę, że to raczej nie z panów M i M schodzi powietrze tylko z nas tutaj przebywających. Bo jeśli cały czas słyszy się zarzuty, że teksty nie takie, tor myślenia nieprawidłowy, że zdanie powinniśmy mieć inne....to szczerze mówiąc już na prawdę się nic nie chce.....
Ma Pan pomysły i to ciekawe więc na co Pan czeka?
Niech wrzuci Pan pierwszy temat, na pewno Ci, którzy tutaj zaglądają się przyłączą :)
Do malkontentów...
Kiedyś usłyszałam takie zdanie: "nudzą się tylko ludzie nudni".
Interesujący człowiek we wszystkim znajdzie coś interesującego. Lubię ludzi z pasją. Na takim spotkaniu możemy poopowiadać o tym co robimy, co lubimy. Pogadać o bzdurach i rzeczach poważnych. A kto powiedział, że spotkanie ma być naukowo nadęte? To spotkanie towarzyskie, spotykamy się po to, żeby poznać osoby z którymi się kłócimy. ;-)
Jak dla mnie każdy pretekst do spotkania z ludźmi jest dobry. W czasach, kiedy ludzie rozmawiają głównie przez GG, Skype i inne komunikatory - spotkania na żywo są na wagę złota. Żebyśmy nie zapomnieli jak się rozmawia.
A że temat mało poważny? A kogo to obchodzi? Ważne, żeby być, przyjść i pobyć.
Żałuję, że musiałam uciekać tak szybko i nie wysłuchałam nawet całej prezentacji.
A na koniec zdanie J.L.W., które bardzo mi się podoba, bo cenię ludzi inteligentnych:
"Badź mądrzejszy od innych i nie okazuj im tego".
To a propos tych rozmów o niczym i próbie przekonania, że te rozmowy były głupie.
Panie Toczyński
coś węszę, że ten opiewany przez Pana Wielki Nieobecny to ów jegomość, który - gdy zorganizowaliśmy wspólnie ze znajomymi przejazdy drezynowe na byłej kolejce szprotawskiej - latał po gazetach, rozgłośniach radiowych i ch.. wie jeszcze gdzie, i opluwał naszą inicjatywę. Nazwał nas m. in. oszołomami (co skądinąd - oraz inne pomówienia - analizował nasz prawnik, ale - wbrew Jego sugestii - daliśmy sobie z tym spokój). Dał świadectwo swojej "prospołecznej" postawy. Cyż to On? Chyba tak.
a ja myślę
że założeniem twórców MM-ki było stworzyć coś gdzie każdy będzie mógł się wypowiedzieć. To my piszemy artykuły na tematy nam akurat w danej chwili bliskie. MM-ka ma dopiero 1 rok. My ją tworzymy i to jest nasz poziom i prosimy bardzo tych krytykujących o wstawianie artykułów o poziomie im zbliżonym. Tutaj wszyscy są mile widziani i drzwi dla wszystkich są otwarte, a to, że wielu z nas jest już na emeryturze to chyba atut , to bardzo o nas dobrze świadczy. Obyście Wy młodzi w naszym wieku jeszcze tyle działali.
ZUTW skupia ludzi aktywnych, a nie starców i o tym nie zapominajcie.
i jeszcze
"Żadna z osób należąca do tych grup nie jest na bieżąco "podgrzewana" do działania."
a po co ma nas ktoś podgrzewać?
przecież to my musimy być sami aktywni, jesteśmy ludźmi dorosłymi i nie potrzebujemy już mamusi i tatusia, żeby dbał o nasze dobre samopoczucie, a jeżeli jeszcze nie jesteśmy bardzo dynamiczni to za chwilę będziemy, przecież my się też uczymy.
Bardzo bym była ostrożna w krytyce - dziwne, że zdarza się to tak często młodym ludziom, którym się wydaje. że już wszystko wiedzą.
Ano właśnie
1. Wielu ludzi odeszło z MMki - ale też wielu przyszło. To nieuniknione że użytkownicy odchodzą. Ważne jest to, że wciąż pojawiają się nowi aktywni.
2. Co odstrasza od MM-ki? Na pewno jej obsługa - tu się zgadzam. Wcale nie jest to elastyczny w działaniu portal. I nie, nie nasza to wina. Pamiętajcie że MM-ka to nie jest prywatną strona Maćka i mnie. My zarządzamy własnością spółki Media Regionalne. Przejrzyjcie inne MM-ki i zobaczcie - tylko wielkie miasta mają inne MM-ki. Wszędzie jest tak samo.
3. Co odstrasza od MM? Moderatorzy? Czy moderatorzy okłamują Was? Czy piszą nieprawdę? Szkalują i insynuują przynależność do tajnych grup? Czy zakazują pisania o czymś? Czy są niemili, obrzucają błotem publicznie? Są leniwi, mają wszystko gdzieś? Naprawdę to wina moderatorów że jacyś ludzie odeszli? Serio??!
5. Oczywiście jest tak, że w zarzutach do nas i do MM jest wiele prawdy. I wiele nieprawdy. Na pewno nie robimy tyle, ile moglibyście oczekiwać. Na pewno robimy też więcej, niż myślicie.
Zgadniecie dlaczego? Bo MM nie jest naszą jedyną pracą. Robimy setki innych rzeczy. Na MM poświęcamy około godziny - dwóch z naszych codziennych obowiązków. Moderator to nie ktoś, kto śpi z MM-ką pod głową, a ktoś, kto się nią opiekuje.
Na pewno racja że można tworzyć akcje i eventy, że można coś robić... Ale redakcja MM to dwie osoby - Maciej i ja. Którzy mamy 1000 innych obowiązków. Dlatego choćby przeciąga się kolejny Foto Day. I niestety jest tak, że Wam się wydaje, że zrobienie FD to pestka. Dwa telefony i już. Chce ktoś spróbować? Ktoś pomoże nam zorganizować 11. FD?
Jeśli chcecie by coś się działo - powiedzcie to. I pomóżcie zrobić. Inicjatywa jest Wasza. My Wam pomożemy, ale nie zrobimy za Was. Ale wielu z Was chciałoby przyjść "na gotowe". Narzekacie że coś jest zrobione źle lub nie tak, ale nie bierzecie w tym udziału. Pamiętacie MMlistę? Jedna jedyna Emilia Drozłowska pomagała przy robieniu czegoś, co z definicji miało być Wasze.
Przypomnieć Wam dyskusje o nocnym Foto Day? Pamiętam, jak prawie wszyscy pisali co było w nim źle. A w realu okazuje się, że się jednak podobał. Która wersja jest prawdziwa? Podobało się, czy było fatalnie? Myślę, że świetnym pomysłem jest to, by kolejny FD był Wasz. Wy lepiej wiecie, czego potrzebujecie. Lepiej od nas.
Cieszę się, ze nareszcie zaczęliście dbać o swój portal. Widac to we wpisach pod tym artykułem. Że bronicie MM i siebie przed osobami, którym nie do końca wiadomo o co chodzi. Że dyskutujecie, a nie milczycie i czekacie na reakcję moderatorów. Wszak jeśli komuś się MM nie podoba to może iść gdzieś indziej? Nigdy nie uda się stworzyć portalu dla wszystkich. Stwarzajcie go dla siebie. Bierzcie MM w swoje ręce. Angażujcie się.
MM to portal dla dziennikarzy obywatelskich. Czyli osób, które nie czekają aż coś się stanie, tylko same działają. MM to portal możliwości - czy musi tak być, że jeśli redakcja czegoś nie zrobiła, to tego nie będzie?
Dziękujemy za zaproszenie na spotkanie i możliwość bycia z Wami. Pamiętajcie, że MM to Wy, a nie my. Spotykajcie się też sami, rozmawiajcie, wymyślajcie pomysły. Wszak to wasze miejsce.
Pamiętajcie o tym.
Boże! czy wszystko musi mieć
Boże!
czy wszystko musi mieć przesłanie, być uporządkowane , przekazywać głębokie treści? Ludziska przecież coś trzeba robić dla zabawy . Czy trzeba koniecznie wszystko wkładać w rubryczki=)
NIE - ja chcę robić fotografie takie jakie umiem, pisać o tym co mnie interesuje i nie chcę uczestniczyć w wyścigu, miejsca jest dość - internet nas wszystkich pomieści .
Niema obowiązku czytania wszystkiego , nie pomyśleliście ile radości daje takie pisanie ile radości daje możliwość pokazania swoich fotografii na MM znajomym, przyjaciołom i bliskim. NIE ODBIERAJCIE MI TEJ małej radości=)
Do Pana Wiktora
Nie pochwalił się pan niczym godnym uwagi i dalej tylko Pan krytykuje i zadaje pytania. Na pytanie dlaczego nie ma tutaj profesorów, naukowców, dlaczego ludzie odchodzą?, jest odpowiedz. To wszystko dzieje się za sprawą takich ludzi jak Pan, nie żeby, bali się konfrontacji, tylko nie wypada Im się zniżać do pewnego poziomu z racji zajmowanych funkcji. Mogę Pana zapewnić, że czytają nasze artykuły i podoba Im się to, co robimy. Jednocześnie mogę Pana poinformować, o spotkaniach Stowarzyszenia " Zielonogórskie Perspektywy" raz w miesiącu na Uniwersytecie Zielonogórskim. Tam znajdzie Pan ludzi wykształconych i aktywnych, niech pan ich przekona do naszej MM-ki i proszę nie zadawać pytania, dlaczego ja?
A czy myśli pan,że papier ,
A czy myśli pan,że papier , farba drukarska, praca ludzi to są darmowe. Aby gazetka mogła być darmowa to trzeba na to wszystko mieć pieniądze a skąd jak nie z reklam.
Moje pisanie jest bezinteresowne nie do końca bo radość z niego jest , jak mówi reklama bezcenna=) Reklamodawcy nie dadzą pieniędzy na reklamę pisemka, które będzie tylko dla " inteligentnych wybrańców". Ludziska lubią czytać o swoich sąsiadach, ulicach i o swoim mieście. Ludzi wcale tak bardzo nie interesuje kolejka czy rowerowe ścieżki (rowerzystów dziś wcale nie było widać) a naukowcy , przecież jest tyle innych wydawnictw.=)
:(
A ja... zapomniałam o spotkaniu :(
Wtopa niesamowita, bo praktycznie dzień miałam tak zaplanowany, że na spotkanie bym przyszła, bo popołudnie wolne. Pół dnia o tym pamiętałam, a potem nagle zapomniałam się w upływie czasu i jak niby nigdy nic, wracając przed 17 autobusem do domu mnie olśniło o spotkaniu...
Ale mam nadzieję, że jeszcze się załapię na jakieś spotkanie przed moją wyprowadzką (na stałe) z Zielonej Góry...