Sobota przy wiadukcie
Pewną wiedzę już miałam. W styczniu poznałam Kamila i Kubę, którzy trenowali parkour na tyłach browaru. Pisałam o nich w artykule ,,Spotkani na torach". Byłam przekonana, że i teraz spotkałam przedstawicieli tej dyscypliny. Jednak nie.
Sport ekstremalny tak, ale młodzi ludzie uprawiają inną odmianę. Freerun różni się od parkouru. Dla mnie niewiele. Dla nich tak.
Trafiłam na początek ich treningu, jeszcze analizowali jak najefektowniej pokonać przeszkodę. To jest właśnie różnica z parkourem – nie pokonać najsprawniej, a najefektowniej.
Skakali, ale to jeszcze nie były właściwe figury. Nadal szukali. Ale zlitowali się nade mną. Żebym zdążyła z tymi zakupami...
Liczę, że kiedyś będę miała więcej chwil na obserwację. Od jakiegoś bowiem czasu widuję regularnie skaczących w moich okolicach, ale nie miałam z kolei czasu na zatrzymanie.
Tylko czy odróżnię traceura od freerunnera? Oj, chyba nie.





























Kontakt:
a jak oni wyskakują?
a z tym materacem przychodzą?
kurcze...
podziwiam ich zwinność, w ich wieku też się nie bałem ;))
Skać przez płot sąsiada po śliwki to rozumiem,
ale przez płot by odpocząć na materacu?
Dziwne upodobania. :)))