drukuj

Skatowany przez człowieka pies leżał na ulicy. Zdjęcie rentgenowskie aż świeciło się od śrutu

Historia Impeta nie ma happy endu, choć już wydawało się, że wreszcie psa czeka spokojny los.

- Cały czas nie możemy z kolegami zrozumieć, jak można być tak okrutnym i w tak bestialski sposób okaleczyć zwierzaka!- podkreśla lekarz

Schronisko, adopcja, zaginięcie i śmierć. To opis krótkiego życia psa o imieniu Impet. Ktoś zrobił z niego żywą tarczę i zostawił na ulicy. - Nie darujemy draniowi! - zapowiada Joanna Łozicka, prezeska Inicjatywy dla Zwierząt.
Czy kary za znęcanie się nad zwierzętami powinny być większe?
TAK
100% (4 głosy)
NIE
0% (0 głosów)
Razem głosów: 4
Zaloguj się, aby zagłosować.

Dzień jak co dzień. Karolina Deciuk i Leszek Czajka, pracownicy schroniska dla bezdomnych zwierząt nawet nie spodziewali się, że dojdzie do takiej tragedii. Wydarzenie z piątku długo pozostanie im w pamięci. - To nie powinno się stać! Impet miał żyć! - łapie się za głowę Karolina.

Było po godzinie 18.00, gdy pod bramę schroniska zajechał samochód. - Znalazłam potrąconego psa - powiedziała ze spokojem kobieta. - Leżał przy drodze na ul. Anieli Krzywoń - dodała. Pracownicy od razu podjęli akcję ratowniczą. Widzieli tylko rozszarpane łapy zwierzaka. Szybko przenieśli go do swojego wozu i pojechali do lecznicy. - Wtedy go rozpoznałam - wspomina Karolina. - To mój Impet! Co oni ci zrobili! - krzyknęłam. 

Widok był przerażający. Całkowicie rozerwane łapy, krew, wyszarpane pazury, które trzymały się tylko na kawałkach mięsa. - I te oczy przepełnione smutkiem - wspomina dziewczyna. - Przytuliłam go mocno do siebie i cały czas mówiłam do niego. Reagował i czułam, że się uspokoił. Ale we mnie wszystko drżało. Czekałam na diagnozę, jak na jakiś werdykt. Niestety, lekarze nie przynieśli dobrych wieści. Rany nie były świeże. Dramat mógł rozegrać się nawet w czwartek. - Pies był w okropnym stanie - wspomina zdenerwowany Wojciech Szylkin, lekarz weterynarii. - Strzelano do niego z bardzo bliskiej odległości, z broni pneumatycznej. Mowa tu nawet o kilkudziesięciu centymetrach. Jego łapy były roztrzaskane. To był przerażający widok. W wyniku postrzału Impet miał liczne złamania kości w przedniej i tylnej kończynie. Nadawały się tylko do amputacji, ale po takim zabiegu psiak nie mógłby normalnie żyć. - Zdjęcie rentgenowskie aż świeciło się od śrutu. Było go pełno. Centymetr po centymetrze - dodaje Karolina.

Zapadła więc decyzja. Eutanazja. - Cały czas nie możemy z kolegami zrozumieć, jak można być tak okrutnym i w tak bestialski sposób okaleczyć zwierzaka! - podkreśla lekarz. To szok nie tylko dla nich. - Koszmar! Ludzie są coraz bardziej bezlitośni - denerwuje się Joanna Łozicka, prezeska IDZ. Osobisty dramat przeżyła pracownica schroniska. - Nigdy tego nie zapomnę. Bawiłam się z nim na spacerach. Skakałam z radości, jak poszedł do nowego domu w Starym Kisielinie. A teraz serce mnie boli, bo trzymałam go w ramionach, gdy konał - załamuje głos Karolina.

Historia Impeta nie ma happy endu, choć już wydawało się, że wreszcie psa czeka spokojny los. Do schroniska przyprowadzili go inspektorzy z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Został odebrany wraz z bratem właścicielowi. Po jakimś czasie znalazł dom. Jednak psiak lubił uciekać. Zniknął raz - wrócił, drugi, trzeci, aż trzy miesiące temu ślad po nim zaginął. Odnalazł się w piątek. Ten tragiczny piątek. - Pies nie był wychudzony, na pewno się nim ktoś zajmował - mówi Łozicka. - Jeżeli ktoś kojarzy Impeta, prosimy o kontakt. Razem może uda nam się znaleźć sprawcę. A my sprawę zgłaszamy policji!

Pracownicy cały czas zastanawiają się, kto i dlaczego zachował się w tak bestialski sposób. - Impet nie lgnął do każdego. Musiał znać osobę, ufać jej. Dlatego ta cała zbrodnia wywołuje coraz więcej niejasności - mówią. 

Zdjęcia

  • Historia Impeta nie ma happy endu, choć już wydawało się, że wreszcie psa czeka spokojny los.
Reporterka MM Moje Miasto Zielona Góra, moderatorka MM, członkini Redakcji MM.
magdaweidner
Autor:magdaweidnergg: GG6947306

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Bogusia
Bogusia pon., 2012-01-30 10:17

Już rano

w Gazecie Lubuskiej to przeczytałam i, jak chyba każdy normalny człowiek, jestem wstrząśnięta. Trudno  pojąć dlaczego człowiek jest zdolny do takich i innych okrucieństw.

B.H.-D.
grażyna
grażyna pon., 2012-01-30 11:53

Czuję potworny ból ściskający

Czuję potworny ból ściskający serce do utraty tchu i jednocześnie ogromną złość, wściekłość, na ustach najgorsze wyrazy jakie znam i ... co z tego. Przeraża mnie świadomość, że tacy ludzie ( nie wiem czy to określenie jest odpowiednie w tym miejscu), jak ten oprawca, są wśród nas, że pozostaną bezkarni. My, niby ci normalni, przeciętni też jesteśmy winni przechodząc obojętnie wobec krzywdy wyrządzanej żywej istocie, nie reagując na nią, nie interweniując.
Na pocieszenie pozostaje tylko wiara w Tęczowy Most za który pobiegł "nasz" Impet by zapomnieć tam o krzywdzie jaką tu, na Ziemi, wyrządził mu człowiek.

Szambelan
Szambelan pon., 2012-01-30 13:21

Gdyby przypadkiem ustalono mordercę z wiatrówką to Sędzia

ustali, że wiatrówka była nielegalna i użycie jej nie mogło mieć miejsca. Znowu nie będzie kary.

Szambelan
freenightpl
freenightpl pon., 2012-01-30 14:19

wiatrówka

@Szambelan:

wiatrówki są legalne, każdy może zakupić ją mając ukończone 18 lat. Można zamówic przez internet a nawet kupić w zg. Podejrzewam, że był to pistolet na co2, który zakupili starsze dzieci. Wtedy przychodzi do głowy potestować go...
lub pies przeszkadzał komuś gdy natarczywie próbował zdobyć pożywienie?

Jak znajdziecie sprawcę proponuję na rynku go przywiązać, rozebrać i z paintballa publicznie wystrzelać w niego kilka magazynków, może wtedy wróci po rozum do głowy! Resocjalizacja w tym kraju to bzdura...

Zielonogórski Portal Informacyjno-Rozrywkowy freeNight.pl Zdjęcia z Imprez, Kalendarz Imprez, Konkursy, Imprezowicze, ...
makusyn
makusyn pon., 2012-01-30 15:08

wiatrówki są legalne,

@freenightpl:

Noze kuchenne rownież...

Mika
Mika pon., 2012-01-30 20:37

chore

To po prostu trzeba mieć chory mózg, żeby katować zwierzę; kto wie czy taki nie posunął by się do skatowania człowieka. Tylko na leczenie i długą resocjalizację... Jakim cudem przyszło temu komuś do swojej chorej głowy, że zwierzę to przedmiot i nic nie odczuwa i nie ma prawa do życia. Skąd się tacy ludzie biorą.

Lucyna
Lucyna pon., 2012-01-30 20:44

"Skąd się tacy ludzie

"Skąd się tacy ludzie biorą"....z braku miłości, z przekonania,że zwierzę nic nie czuje, że można wszystko kupić i sprzedać. A może to z przekonania,że jak w grze komputerowej wszystko ma 3 życia=((

Lucyna
Magdalena Galus
Magdalena Galus pon., 2012-01-30 21:04

To najprostszy mechanizm - gra komputerowa

Od lat słyszę to samo,  a jednak - znam wielu graczy obdarzonych wyobraźnią i wrażliwością. Proszę mi wierzyć, ci, którzy skrzywdzili tego pieska nie siedzą przed komputerem, raczej marnują czas przed klatką czy na ławce w parku i z czystej bezczynności roją im się w głowach takie pomysły.

Magdalenka