Rzecz się działa w Piekarni. Nie byliście - nie widzieliście. Sami sobie winniście!
Kilkadziesiąt osób dostało zaproszenie. Ale były też informacje w prasie, że Stowarzyszenie Przyjaciół Piekarni na Fabrycznej zaczyna sezon pokazywania mistrzów. Sala była wypełniona, wielu stało ale chciało uczestniczyć w wydarzeniu - zabawie.
Byłem, widziałem i jestem także zachwycony. Niech się chowają coroczne prezentacje zielonogórskich żużlowców, czy powitania Bachusa przed ratuszem.
Impreza w Piekarni była trzyaktowym spektaklem, w którym wszystko grało, i śpiewało, i rysowało, i zgadywało, i degustowało i... a przede wszystkim było wesoło.
Jerzy Nowak ciągle przypominał, że Szanowni Goście są Jego Gośćmi, a Konrad Stanglewicz z manierą przepytywacza poważnych polityków wyłuskał z życiorysów „mistrzów” takie niuanse, że aż śmialiśmy się do rozpuku.
Nadmiarem wiadomości o kowalach i Kowalskich, o muchach i Muszyńskich trochę przynudzał Edward Mincer, ale wykazał wielką staranność w zbieraniu ciekawostek w temacie.
Organizatorzy zaczęli z dużej, prawie najwyższej półki - pokazali dwie wybitne osobowości zielonogórsko-lubuskie. Czy na następny raz będzie duet Janusz Kubicki – Robert Dowhan? No, chyba, że namówiono by nieodłączny duet radnych, Panie Eleonorę Szymkowiak i Bożenę Ronowicz!
Tak czy inaczej ja pójdę. I Was też namawiam. I jeśli wolno, to był radził pani Wiolecie aby jednak zaszczyciła. Było pięciu honorowych obywateli, mnóstwo artystów i dyrektorów...
Na zdjęciu pokazany jest „uwieńczony” dr Stanisław Kowalski na tle rozkosznych zetempówek. Starsi wiedzą , że to fajne dziewczyny były. I pracowite.



























Kontakt:
Momento
Rzeczowo i na temat. Tak właśnie było, a sam poziom imprezy rzeczywiście był wysoki. Trzeba jednak zauważyć, że było to spotkanie dla koneserów i nie każdemu ta formuła mogła przypaść do gustu. Obiektywnie patrząc
Szkoda, że panu "baszaalbion-owi" nie przypadła
do gustu i nie napisał o tej wysoko poziomowej imprezie. O(kreślenie "koneser" nie jest obraźliwe. A określenie "nie każdemu ta formuła mogła przypaść do gustu". uważam za demagogiczne. Żyjemy w wolnym kraju i określenie "każdy" jest poza konstytucyjne. Mimo tego cieszy mnie, że w tym organizmie zatrutym żółcią i awersją do osób aktywnych znalazło się dość siły aby napisać pozytywne dwa zdania. Dziękuję. Pozdrawiam. A może ta rozmowa przy piwie? To dobre na nerki i woreczek żółciowy.