Rząd kontra kibice?
Na pozór wydaje się, że wszystko jest cacy. Chuligani rozrabiają, to trzeba ich ukrócić. Premier spotyka się z prezesem PZPN, policja wnioskuje do piłkarskiej centrali o zamknięcie możliwości udziału zorganizowanych grup kibiców drużyn przyjezdnych, a piłkarska federacja przychyla się do wniosku.
Nagle wybucha bomba. Ktoś po wielu latach „odkrywa Amerykę", że stadiony nie są bezpieczne. Że organizatorzy rozgrywek nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa widzom. Bo nie są. Bo dynamika zachowań tłumu takie działanie uniemożliwia w sytuacji gdy po dwóch stronach barykady stoją nienawidzący się ludzie. Dopóki ten stan rzeczy będzie miał miejsce nie ma mowy o bezpieczeństwie na stadionach mimo zapewnienia ustawowych środków ostrożności, które minimalizują, ale nie wyłączają ryzyka.
Moje obserwacje poparte uczestniczeniem na meczach piłkarskich i żużlowych w całej Polsce zdają się potwierdzać, że za eskalację nienawiści odpowiedzialne są klubu. Nie zdarzyło mi się widzieć żeby jakiekolwiek klubu dążyły (bez nacisków z zewnątrz) do wyciszenia konfliktów. Zdarzało mi się za to nie raz widzieć i czytać jak kluby budują atmosferę wokół meczu. A to podtekst taki, a to podtekst owaki. Bo wiadomo, że jak mecz bardziej kontrowersyjny to przyjdzie więcej kibiców. A jak przyjdzie więcej kibiców to jest więcej pieniędzy z biletów.
Od przeszło 10 lat zjawisko drobnego podsycania konfliktów stanowi remedium na niski poziom rozgrywek. Nikt jednak nie będzie się narażał atakowaniem klubów, bo to przecież niepolityczne. Kiedy w Zielonej Górze zamknięto trybunę K, kampania nienawiści skierowana zostało przeciwko prezydentowi miasta. Kiedy Donald Tusk zapowiedział walkę z chuliganami (a kto jak kto ale premier to człowiek w tym względzie jak najbardziej właściwy bo na wszystkie mecze piłkarskie swojej Lechii Gdańsk uczęszcza), opozycja odsądziła go od czci i wiary i zarzuciła mu zamach na demokrację. W ten sposób ugrupowania opozycyjne zyskały poparcie .... no właśnie kogo?
Reasumując, polskie piekiełko kibicowskie trwa nadal. Idylliczny obraz całych rodzin „piknikowo" oglądających widowiska sportowe wydaje się coraz bardziej odległy. Na stadion znów wracają bandyci (nie jest to chyba zbiegiem okoliczności, że liderzy kibiców z kilku miast zostali ostatnio zatrzymani za „dilerkę"). Jeśli kluby piłkarskie, które od lat narzekają na trudna sytuację finansową, a które nadal są zarządzane metodami rodem z poprzedniego systemu, są nieczyste, są prowadzone przez nieodpowiedzialnym ludzi i od lat żenują poziomem sportowych widowisk (czego potwierdzeniem są blamaże w europejskich pucharach), nie wezmą odpowiedzialności za zorganizowane grupy kibiców to przychodzenie na stadion przez rozsądnym ludzi z dziećmi nie będzie miało racji bytu.
Appendix
To co dzieje w piłce nożnej niech będzie ostrzeżeniem dla żużlowych bossów w Polsce i w regionie. Tu też niewiele się robi dla łagodzenia konfliktów i ten napompowany balon w końcu wybuchnie. Gorzów kontra Zielonka, Toruń kontra Bydgoszcz, Rzeszów kontra Tarnów i pomniejsze konflikty w niedługim czasie przyczynią się do znacznie poważniejszych problemów polskiego żużla niźli tylko nowe feralne tłumiki. Warto zastanowić się dokąd to zmierza już dziś.
* * *
Zobacz nas na facebooku:
strona portalu Moje Miasto Zielona Góra
strona bezpłatnego tygodnika miejskiego MM Moje Miasto Zielona Góra



























Kontakt:
Nie chodzę na mecze, bo nie
Nie chodzę na mecze, bo nie interesuje się żużlem ani piłka nożną. Jednak gdy słyszę za oknem ryk idących na mecz "kibiców" mam wrażenie,że czują się pewni siebie i dobrze wiedzą o tym ,że są bezkarni. Właściwie nie rozumiem czemu zamiast na poparcie premier natrafił na mur . Czy polityka i chwilowe poparcie chuliganerii jest ważniejsze od bezpieczeństwa to może dajmy każdemu po maczudze i budujmy "demokrację".
Chodziłam z przyjemnością - w latach 70.
@Lucyna:Nasz fizyk w LO7 mawiał: "Instynkty zwierzęce się w Was odzywają", gdy tylko ktoś głośniej się zachował. Jak nazwać dzisiaj takie zachowanie kibiców?
Lubię sport, mecze, szczególnie piłę nożną. Swego czasu z przyjemnością chodziłam na mecze Pogoni - Szczecin obserwując grę wszystkich pierwszoligowych drużyn z Polski. Było miło i kulturalnie.
Obecna sytuacja
ukazuje tylko nieudolność polskich klubów sportowych, wymiaru sprawiedliwości, sądownictwa i służb ochrony. Oraz pokazuje po raz kolejny, że mamy taką "świecką tradycję" w tworzeniu martwych przepisów np. dot. zakazów klubowych lub stadionowych.
Teraz zamyka się stadiony dla kibiców bo tak jest najprościej i najszybciej, inne "zaradcze" metody wymagają zmiany kilku ustaw, a co nagle to po ....
Powinno się brać przykład z Anglii, nie mieli łatwo z kibolami a jednak sobie poradzili.
Zamknięta droga na mecz dla
Zamknięta droga na mecz dla tych, którzy z rozsądkiem podchodzą do rozgrywek i kibicowania...zostaje tv.
Bardzo fajny artykuł jest na ten temat w najnowszym Newsweeku "TEDDY BOY" (str.32).
wystarczy mi kiboli pod oknem
zapijaczone ryje nakrecają sie alkoholem od rana przed każdym meczem ,potem znikają na parę godzin żeby znowu wrzeszczec do nocy ot cały sport